Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 stycznia 2026 20:03
Reklama
Powojenne walki z UPA

Styczeń 1947. Zagłada szpitala UPA w Chryszczatej

Styczeń 1947. Oddziały Wojska Polskiego tropią w bieszczadzkich ostępach słabnące i coraz bardziej osaczane oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zeznania schwytanego jeńca pomagają w odnalezieniu ufortyfikowanego szpitala UPA, który po oblężeniu zostaje zniszczony. Ta historia do dzisiaj owiana jest tajemnicami i wzbudza sporo kontrowersji.
Styczeń 1947. Zagłada szpitala UPA w Chryszczatej
Członkowie UPA

Źródło: „Szlakiem 34 Budziszyńskiego Pułku Piechoty” (Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1961).

Ppłk Jan Gerhard - dowódca 34 pułku piechoty
Ppłk Jan Gerhard - dowódca 34 pułku piechoty

O ile w 1945 roku i przez dużą część 1946 roku UPA niemal panowała nad trudno dostępnymi terenami Bieszczadów, to z biegiem czasu sytuacja zaczynała się zmieniać. Do walki z ukraińskim podziemiem kierowano kolejne jednostki wojskowe, z czasem nabierające coraz większej wprawy w walce z trudnym przeciwnikiem, doskonale znającym teren. O tym, jak ciężka była to walka, nawet dla zaprawionego w frontowych bojach żołnierza, możemy przeczytać we wspomnieniach pułkownika Jana Gerharda, wówczas dowódcy 34. pułku piechoty, po latach znanego dziennikarza i pisarza, autora m.in. obowiązkowej w czasach PRL powieści „Łuny w Bieszczadach”, na kanwie której powstał kultowy film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w tytułowej roli. Gerhard pisze:

Jak ich wykryć?

„Największą trudnością było dla nas od samego początku walk rozeznanie, gdzie właściwie przebywają bandyci, gdzie znajdują się ich kryjówki. Teren działania wojska był olbrzymi, liczył setki kilometrów kwadratowych lasów i gór. Jak wykryć bandytów? (…) Na froncie sprawa jest o wiele łatwiejsza. Nieprzyjaciela nie trzeba szukać, zawsze wiadomo, gdzie przebiega linia stanowisk bojowych. (…) Bandy były nieliczne i to stanowiło główną ich siłę. W ogromnym, górzysto-leśnym terenie wręcz się gubiły. W pierwszych miesiącach walki wydawały nam się prawdziwą szpilką w stogu siana”.

Grupa operacyjna 34. pułku piechoty w Bieszczadach
Grupa operacyjna 34. pułku piechoty w Bieszczadach

Z czasem wojsko zaczęło odnosić sukcesy dzięki zmianie taktyki. Jednym z centrów UPA była Chryszczata – dla Polaków prawdziwe gniazdo szerszeni, dla części Ukraińców, dziś gloryfikujących działalność podziemnej formacji, niemal Termopile. Spory sukces – o którym wspomina Gerhard – jednostki 34 Pułku Piechoty osiągnęły 10 października 1946 roku, gdy grupa wypadowa licząca 150 żołnierzy przypuściła szturm na Chryszczatą. Zniszczono wówczas dwa ufortyfikowane obozy, w których obok pomieszczeń mieszkalnych znajdowały się młyn, garbarnia, piekarnia, warsztaty szewski i krawiecki, wędzarnia, szpital, wozownia i stajnia. Prawdziwe miasto-twierdza.

Po tym sukcesie Gerhard mógł w raporcie z 16 października 1946 roku pisać nieco na wyrost:

„W okresie lata i jesieni br. nasza dywizja nauczyła się bić bandy tak skutecznie, że można mówić o tym, że ostatnia godzina bandytów wybiła. (…) Obecną fazę zwalczania UPA nazwałbym fazą pościgu…”.

Nie do końca było to prawdą, gdyż UPA potrafiła jeszcze boleśnie kąsać, o czym niejednokrotnie później przekonywali się polscy żołnierze.

Szturm na szpital

Styczeń 1947 roku przyniósł sukcesy, mocno wpływające na morale polskiego wojska, a jednocześnie zdecydowanie osłabiające chęć oporu Ukraińców. 8 stycznia (według niektórych danych 7 stycznia) w rejonie Tworylnego doszło do pięciogodzinnej walki, w czasie której zginęło siedmiu banderowców, a czterech trafiło do niewoli. Polscy żołnierze zdobyli m.in. dwa ręczne karabiny maszynowe. Spektakularny sukces miał jednak nastąpić kilkanaście dni później.

W różnych źródłach podawane są różne daty odkrycia i zniszczenia szpitala na Chryszczatej. Można spotkać się z datami: 20 stycznia, noc z 22 na 23 stycznia oraz 27 stycznia. Wiemy, że należał on do kurenia (batalionu) dowodzonego przez Wasyla Mizernego „Rena”. Przed wojną służył on w Wojsku Polskim, w czasie okupacji był m.in. komendantem kolaboracyjnej, pomocniczej policji ukraińskiej w Sanoku.

Pogrzeb żołnierzy poległych w walkach z UPA
Pogrzeb żołnierzy poległych w walkach z UPA

Relacje świadków tamtego wydarzenia są sprzeczne. W wydanej w 1961 roku książce „Szlakiem 34 Budziszyńskiego Pułku Piechoty” Mieczysława Juchniewicza i Stanisława Rzepskiego czytamy:

„Duży sukces odniosła również 160-osobowa grupa operacyjna pułku, złożona z 1. i 2. batalionów, w nocy z 22 na 23 stycznia, kiedy ścigając wspólnie z oddziałem WOP bandę, wykryła w lesie na północ od wsi Michowa, na granicy polsko-czechosłowackiej, szpital polowy kurenia ‘Ren’, rozmieszczony w dużym podziemnym schronie. W czasie walki zginęło 16 banderowców, stanowiących personel tego szpitala, przeważnie lekarzy”.

Wiele wskazuje jednak na to, że polskim żołnierzom dokładne umiejscowienie i rozkład pomieszczeń obiektu wyjawił schwytany przypadkowo członek ochrony szpitala.

27 stycznia (według jeszcze innego źródła) oddział wojska otacza podziemną placówkę. Z relacji jeńca żołnierze dowiedzieli się, że szpital jest doskonale zamaskowany i wyposażony.

Podziemna budowla była na tyle imponująca, że z nieukrywanym uznaniem pisał o niej sam Gerhard:

„(…) najbardziej wzorowa budowla tego typu w całej UPA. Stanowiła właściwie system łączących się ze sobą bunkrów: operacyjnego, dwóch wypoczynkowych, kuchennego, mieszkalnego dla sióstr i lekarza oraz magazynu z zapasem żywności. Miała nawet bieżącą wodę: mały strumyk zaopatrujący bunkier operacyjny, kuchnię i zmywający nieczystości z zainstalowanego pod ziemią ustępu”.

Zniszczony przez żołnierzy 34. pułku piechoty obóz UPA pod Smolnikiem
Zniszczony przez żołnierzy 34. pułku piechoty obóz UPA pod Smolnikiem

Z artykułu Henryka Piecucha, zamieszczonego w 1983 roku w czasopiśmie Wojsk Ochrony Pogranicza „Granica”, pochodzi dość szczegółowy opis, jak na trop szpitala wpadli polscy żołnierze. Otóż w ich ręce, w Maniowie, w Wigilię, miał wpaść niejaki Podgórski, wchodzący w skład tzw. nitki gospodarczej, zaopatrującej okoliczne sotnie (kompanie) UPA. Z tekstu wynika, że przed przystąpieniem do podziemia zamordował swą żonę i dwoje dzieci. Henryk Piecuch opisuje go z wyraźną pogardą:

„Bandyta był okrutny, ale zarazem wielkim tchórzem; przygrzany przy piecu wyśpiewał sporo. (…) Już bez dalszych perswazji powiedział, gdzie jest szpital i większe siedlisko bandy”.

Żołnierze otoczyli szpitalne bunkry. Ówczesny podporucznik, później pułkownik Włodzimierz Wieruszewski, tak relacjonował to na łamach „Granicy”:

„Na wzgórzach porośniętych krzakami, prawdę mówiąc, nie widzieli nic. – To tu – pokazał Podgórski – są pod ziemią. Bunkry, wyloty strzelnicze. Trzeba uważać. Ruszyli. Przywitały ich strzały. Zalegli. Cisza. Po pewnym czasie tamci wypuścili chłopca. Biegł chyłkiem, aby sprowadzić posiłki. Złapali go ludzie Brandenburga. (…) Przekonywanie, że są otoczeni i żeby się poddali, bo nie mają szans, nie przynosiło skutku. Odpowiedzią na tę propozycję były strzały”.

Z opisu w „Granicy” wynika, że obrońców nie dało się zmusić do poddania ani wykurzyć granatami. Dopiero po podłożeniu ognia pod otwory strzelnicze banderowcy mieli popełnić zbiorowe samobójstwo. Z innej relacji wynika z kolei, że dowódca oddziału, licząc na wypłoszenie wroga z kryjówki, kazał użyć amunicji sygnalizacyjnej. Wtedy najprawdopodobniej przypadkowy pocisk trafił w skład paliwa i amunicji. Doszło do potężnej eksplozji – w powietrze wyleciały fragmenty umocnień i szczątki ciał. Podobno, choć nie jest to do końca pewne, z masakry ocalał tylko jeden człowiek – porucznik UPA. Zginęły sanitariuszki, lekarze i ranni.

Kontrowersje

Oficerowie 34. pułku piechoty w Sanoku
Oficerowie 34. pp w Sanoku

Mimo że – wydawałoby się – dysponujemy raportami i relacjami albo naocznych świadków, albo osób dobrze poinformowanych, nie wiemy dokładnie, gdzie szpital się znajdował. Ów upowski porucznik, jeżeli nawet przeżył wybuch, to zapewne, podobnie jak kilkuset innych członków organizacji, został stracony. Jan Gerhard lokalizował szpitalne schrony na zboczach Krąglicy. Raport jednego z oficerów WP wspomina o okolicach miejscowości Kołonice, z kolei wspomnienia jednego z partyzantów UPA dotyczą budowy szpitalnego bunkra na górze Wołosań.

Nie wiadomo również dokładnie, ile osób w szpitalu zginęło. Podawane są liczby 14 lub 16 osób. Chłopak, którego – jak czytamy w „Granicy” – upowcy wysłali, by sprowadził pomoc, zeznawał oblegającym bunkry żołnierzom, że w środku jest ponad dwudziestu ludzi, w tym dwóch dowódców sotni. Po latach w okolicy znajdowano różne ślady bunkrów, elementy umundurowania i amunicję, ale nie wiadomo, czy pochodziły akurat z tego konkretnego szpitala.

Ponad 60 lat po zakończeniu działań przeciwko UPA Chryszczata stała się miejscem narodowościowych sporów i wręcz międzynarodowego skandalu. Zaczęło się od tego, że w domniemanym miejscu usytuowania szpitala ktoś (najprawdopodobniej ukraińscy emigranci z Kanady i USA) postawił siedem krzyży, mających symbolizować poległych. Z napisu umieszczonego na kamiennym krzyżu wynikało, że hołd „poległym w obronie szpitala” oddają ich towarzysze broni.

Postawienie krzyży wywołało burzę, zwłaszcza ze strony środowisk kresowych, podnoszących kwestię licznych mordów dokonywanych przez UPA. Władze województwa rzeszowskiego wszczęły wówczas postępowanie w tej sprawie, uznając upamiętnienie za nielegalne. Dużo pisałem o tym wówczas na łamach „Super Nowości”. Po niedługim czasie sprawa rozwiązała się – można powiedzieć – w sposób inny, niż wyobrażali sobie uczestnicy sporu. Otóż któregoś dnia na forum internetowym „Super Nowości” pojawił się anonimowy wpis o treści: „Z wielką ulgą zawiadamiam, że banderowski obelisk leży już w gruzach”.

Czytaj również: 

6/7 stycznia 1946. Trzeci atak UPA na Birczę

Atak UPA na Cisną 11 stycznia 1946 roku

Tablica upamiętniająca Birczę powróci na Grób Nieznanego Żołnierza

15.10.1932. Wyrok w sprawie napadu i zabójstwa pod Birczą.

 

 

 

Pomóż nam ocalić historię Podkarpacia

„Podkarpacka Historia” powstaje z potrzeby zachowania pamięci o ludziach i miejscach, które tworzyły ten region. Dzięki Twojemu wsparciu możemy nadal publikować artykuły, digitalizować archiwa i rozwijać portal.

Wesprzyj projekt na Zrzutce

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama