Podczas uroczystości odsłonięto dwie tablice z inskrypcjami: „BIRCZA 12 IX 1939” oraz „BIRCZA 1945–1946”. Pierwsza upamiętnia walki stoczone pod Birczą podczas kampanii wrześniowej, druga – obronę miejscowości w latach 1945–1946 oraz jej mieszkańców zamordowanych przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.
– Pamięć o przeszłości nie burzy budowania przyszłości. Wnuki nie ponoszą winy za swoich dziadków ani dzieci za swoich rodziców. Muszą jednak stanąć w prawdzie o historii. Muszą mieć świadomość. My musimy o tym przypominać także tym, którzy byli agresorami. (…) Z przyjaciółmi rozmawia się w prawdzie. Nie chodzi o to, by żyć przeszłością, ale by wyciągać z niej wnioski – podkreślił podczas uroczystości szef MON.
Jak zaznaczył, zakończenie II wojny światowej nie przyniosło mieszkańcom Birczy bezpieczeństwa.
– Październik, listopad i styczeń. Zakończenie wojny i kapitulacja Niemiec nie sprawiły, że mieszkańcy Birczy mogli czuć się bezpiecznie. Polska po II wojnie światowej nie była w pełni suwerenna. Porzucona w Jałcie, osamotniona. Ale innej Polski wtedy nie mieliśmy – mówił Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier podkreślił również, że przywrócenie tablicy było efektem wieloletnich starań mieszkańców i środowisk patriotycznych.
– Po latach starań, po wnioskach Rady Miasta i Gminy Bircza, środowisk patriotycznych i mieszkańców, mieliśmy zaszczyt odsłonić to, co było marzeniem kilku pokoleń. Kiedyś było już bardzo blisko. Spór to uniemożliwił. Obiecałem. Obiecałem Wam i moim rodakom. Dotrzymałem słowa. Dziękuję Wojsku Polskiemu. Dziękuję Dowódcy Garnizonu Warszawa, który jest gospodarzem i opiekunem tego miejsca. Generał Dominikowski zadbał, aby było godnie – nie tylko uroczyście, ale godnie – dodał.
Do sprawy przywrócenia upamiętnienia powracano od kilku lat. W listopadzie 2017 roku Ministerstwo Obrony Narodowej, kierowane wówczas przez Antoniego Macierewicza, przeprowadziło wymianę i rozszerzenie tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza. Nowe płyty miały upamiętniać miejsca walk Polaków na różnych frontach, w tym starcia z UPA na południowo-wschodniej Polsce.
Wśród proponowanych wówczas nazw znalazła się także „Bircza 1945–1946”, jako symbol jednej z najważniejszych polskich obron przed ukraińskimi formacjami nacjonalistycznymi po II wojnie światowej. Niedługo po uroczystym odsłonięciu okazało się jednak, że napis „Bircza” zniknął z jednej z tablic – została ona wymieniona na nową, już bez tej miejscowości. Sprawa szybko stała się głośna i była szeroko komentowana w mediach.
Ówczesny MON tłumaczył, że przy wymianie tablic konieczny był wybór ograniczonej liczby nazw, a rekomendacje w tej sprawie miały pochodzić z zespołu eksperckiego. W praktyce decyzja została odebrana jako polityczna i niezrozumiała, zwłaszcza że Bircza jest jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów polskiej obrony przed UPA. O przywrócenie tablicy zabiegał m.in. podkarpacki poseł PSL Adam Dziedzic, który podkreślał, że usunięcie nazwy miejscowości było niesprawiedliwe wobec ofiar i obrońców Birczy oraz ich rodzin.
Bircza, położona na Pogórzu Przemyskim, stała się w latach 1945–1946 celem trzech dużych ataków Ukraińskiej Powstańczej Armii. W miejscowości stacjonowały wówczas pododdziały Wojska Polskiego i MO, a także cywilna samoobrona. Pierwszy atak miał miejsce 22 października 1945 roku. Rozpoczął się późnym wieczorem, kiedy grupa UPA przebrana w polskie mundury podeszła pod polskie pozycje i nagle otworzyła ogień. Do walk wkroczyły sotnie „Rena”, „Jara” i „Suchego”. Starcie trwało kilka godzin, spłonęły budynki, polegli żołnierze i mieszkańcy.
Drugi atak nastąpił w nocy z 29 na 30 listopada 1945 roku. Był to atak o mniejszej sile, skierowany głównie na podpalenie okolicznych wsi. UPA ostrzeliwała Birczę i kilkanaście przysiółków, jednak polska obrona ponownie utrzymała pozycje. Największy atak miał miejsce w nocy z 6 na 7 stycznia 1946 roku. Zaplanowane w wigilię prawosławną uderzenie przeprowadziły sotnie m.in. „Burłaki”, „Łastiwki” i „Jara”. Atak przypuszczono z dwóch stron, licząc na przełamanie polskiej obrony. Kluczową rolę odegrała polska kompania moździerzy, która zatrzymała natarcie. Poległo wielu napastników, w tym dowódca grupy „Konyk” – Mychajło Galo.
Pomimo przewagi wroga żołnierze Wojska Polskiego oraz członkowie samoobrony cywilnej zdołali odeprzeć wszystkie trzy ataki, broniąc życia i domów mieszkańców. Wielu z nich zapłaciło za tę obronę najwyższą cenę. Trzykrotna, skuteczna obrona Birczy stała się symbolem oporu wobec UPA na polskich ziemiach południowo-wschodnich. Ponowne umieszczenie nazwy miejscowości na tablicy Grobu Nieznanego Żołnierza ma przypominać o tych wydarzeniach i o ofiarach walk.
(s)








Napisz komentarz
Komentarze