Pomysł zorganizowania ogólnopolskiego wyścigu kolarskiego zrodził się już na początku lat 20. XX wieku i inspirowany był zapoczątkowanym w 1903 roku słynnym wyścigiem Tour de France. Na realizację zamierzeń trzeba było poczekać jednak do 1928 roku. Termin I Biegu Kolarskiego Dookoła Polski wyznaczono na 7-16 września tegoż roku. Cykliści mieli do pokonania 1491 kilometrów. Wyścig zaczynał się i kończył w Warszawie, zaś miastami etapowymi były: Lublin, Lwów, Rzeszów, Kraków, Wieluń, Poznań i Łódź. Udział wzięło w nim 71 kolarzy, ukończyło 43.
Rzeszowscy cykliści
Na trasie tego historycznego, pierwszego wyścigu znalazł się Rzeszów. Tu zaplanowano 9 września koniec III, zaś następnego dnia początek IV etapu. Było to duże wyróżnienie i wydarzenie dla prowincjonalnego wówczas miasta. Organizatorzy Biegu mieli początkowo wątpliwości, czy miejscowi poradzą sobie z organizacją. W „Przeglądzie Sportowym” z 1 września 1928 czytamy:
- Prawdę mówiąc, jadąc do Rzeszowa, obawialiśmy się, czy znajdziemy tam odpowiednich ludzi i właściwe warunki dla urządzenia etapu. Tymczasem okazało się, że jeszcze przed naszym przyjazdem nawiązano kontakt z miejscowymi władzami i przygotowano grunt znakomicie.
Pomysłodawcy imprezy trafili w Rzeszowie na podatny grunt. Tutejsze kolarstwo miało w tym czasie dugą tradycję. Już w lipcu 1886 roku lokalny „Tygodnik Rzeszowski” donosił o pierwszej, udokumentowanej wycieczce dwóch rzeszowskich rowerzystów do odległego o 13 kilometrów Głogowa Małopolskiego, gdzie widok bicykla - jak wówczas nazywano rower - wzbudził niemałą sensację. Kilka lat później jednoślady stały się tak popularnym środkiem poruszania się, że konieczne były uregulowania prawne. W 1899 roku władze Rzeszowa uchwaliły specjalny „Regulamin jazdy na kole (rowerze) w obrębie miasta Rzeszowa”.
Fakt, że I Bieg Kolarski Dookoła Polski, okrzyczany jako największa krajowa impreza tego typu. przebiegać miał przez Rzeszów wywołał w mieście nad Wisłokiem niemałe poruszenie, graniczące z entuzjazmem. Zewsząd napływały oferty pomocy i współpracy. Powstał komitet organizacyjny etapu, w skład którego weszli przedstawiciele miejscowych elit: starosta rzeszowski Artur Friedrich, wiceburmistrz Wilhelm Hochfeld i zastępca dowódcy rzeszowskiego garnizonu ds. kwatermistrzowskich major Władysław Jercho. Łącznikiem między lokalnymi a warszawskimi organizatorami był prezes Rzeszowskiego Towarzystwa Kolarzy i Motorzystów Tadeusz Janik - znany rzeźbiarz i wytrawny cyklista, który tylko z powodów finansowych nie zmieścił się w polskiej kadrze na olimpiadę paryską w 1924 roku.

Pierwszy wyścig
Tygodnik „Gazeta Rzeszowska”, w jednym z wydań poprzedzających zawody, pisał:
- I tak Rzeszów będzie miał możność oglądania niezwykłej imprezy sportowej a nasi kolarze i sympatycy sportu kolarskiego nie łatwe zadanie z urządzeniem 3 etapu. (…) Żywimy nadzieję, iż organizatorom uda się należycie przeprowadzić ten bieg gigantycznych bądź co bądź rozmiarów udawadniający, iż i kolarstwo w Polsce niezwykle szybko się rozwijające , zajmie w najkrótszym czasie jedno z pierwszych miejsc kolarstwa Europy.
Na kilkanaście dni przed startem wyścigu specjalna komisja organizatorów dokonała objazdu całej trasy, sprawdzając warunki drogowe na poszczególnych etapach i dopinając szczegóły programu imprezy. „Przegląd Sportowy” tak pisał o drodze ze Lwowa do Rzeszowa:
- Jazda do Rzeszowa nie nastręcza dla doświadczonego kolarza specjalnych trudności. Szosa dobra, względnie bardzo dobra, nadaje się z małymi wyjątkami do rozwinięcia pokaźnej szybkości, zwłaszcza, że wzniesienia są wprawdzie dosyć częste, ale nie odznaczają się specjalną ostrością konturów.
Pomiędzy działające na tym terenie kluby i stowarzyszenia podzielono obowiązki związane z kontrolą trasy. I tak za odcinek od Lwowa do Jaworowa odpowiadało Lwowskie Towarzystwo Kolarskie i Motorowe, odcinek Jaworów-Radymno był w gestii przemyskiej Polonii, Radymno-Jarosław jarosławskiego Sokoła, Jarosław-Łańcut był pod kontrolą Sokoła Przeworsk, zaś odcinek Łańcut-Rzeszów nadzorowany był przez Rzeszowskie Towarzystwo Kolarzy i Motorzystów.
Finisz
Metę III etapu wyznaczono w Rzeszowie przed mostem na Wisłoku, w sąsiedztwie koszar 20. pułku ułanów. O tym co się działo w trakcie oczekiwania na uczestników wyścigu obszernie pisała „Gazeta Rzeszowska” z 16 września (pisownia oryginalna):
- Informacje o zbliżaniu się zawodników miał nadać ostatni posterunek kontrolny w Łańcucie do 20 p.uł. gdzie kolarze korzystali z odstąpionego na ten czas przy dow. 20 p.uł. telefonu. Niebawem wpada na metę główny organizator etapu III p. Janik i oświadcza iż telefonicznie podano z Łańcuta że czołowa grupa zawodników minęła Łańcut i że za jakie 30 minut należy się ich spodziewać na mecie. Udzielona wiadomość niczem przez radjo obiegła wśród zebranych tłumów potęgując zniecierpliwienie i powodując ostatnie gorączkowe zarządzenia organizatorów. Jakby na potwierdzenie tej wiadomości zjeżdża auto z chorągiewką u boku z gospodarzem biegu p. Wyczułkowskim duszą całej organizacji tej gigantycznej imprezy. (…) Chwila a okrzyk „jadą, jadą” sprawił iż morze głów jakgdyby zahypnotyzowane uspokoiło się i wszyscy odruchowo skierowali uwagę na górę cmentarną gdzie na szczycie dostrzec można było sylwetki zawodników, grupa ta mając za sobą spadek a i lekki wiatr wschodni momentalnie znalazła się na mecie tak iż twarzy zawodników nawet rozpoznać nie można było i jedynie po numerach sędziowie ustalili porządek przybycia.
Zwycięccą etapu, podobnie jak całego wyścigu, został reprezentant Bydgoskiego Klubu Kolarzy Feliks Więcek (z zawodu… czeladnik rzeźnicki). Start w I Biegu Kolarskim Dookoła Polski nie wiązał się z finansowymi gratyfikacjami, które pojawiły się dopiero w 1934 roku. W 1928 zawodnicy otrzymywali liczne podarunki o wartości bardziej pamiątkowej niż materialnej. Aczkolwiek było ich wiele, gdyż na mecie każdego etapu lokalni organizatorzy dokładali coś od siebie, np. puchary, rowery, elementy sprzętu kolarskiego, a nawet… zdobione papierośnice. Za zwycięstwo w całym wyścigu Feliks Więcek otrzymał m.in. złoty zegarek od premiera Kazimierza Bartla.
Wiktor Junosza-Dąbrowski, wybitny działacz i popularyzator sportu, dziennikarz i literat, pisał na łamach „Przeglądu Sportowego” na gorąco:
- Wspaniałe wyczyny woli, któremi usiany jest już szlak Biegu Dookoła Polski, pozostaną jak pomniki wieczne w duszach świadków przygodnych, pozostaną w pamięci ludzkiej na zawsze. W przyszłości, kiedy Bieg będzie starszy, pomników tych stanie coraz więcej. Trasa tradycyjna przekształci się w swoistą via sacra, gdzie każdy kamyk, każdy zakręt, każdy słup telegraficzny związany będzie z jakąś prawdziwą legendą przepiękną.
Pamiątką po tamtym wyścigu jest krótki film z etapu Lwów-Rzeszów nakręcony przez warszawską Wytwórnię Doświadczalną, pokazujący zmagania na trasie. Niestety w niektórych momentach błędnie podpisane są ujęcia. Sam Rzeszów najprawdopodobniej występuje tylko w momencie startu kolarzy do IV etapu z placu Farnego.
Jak pokazała przyszłość marzenia organizatorów I Biegu spełniły się. Wyścig, od IV edycji odbywający się już pod nazwą Tour de Pologne, organizowany był na różnych trasach aż do wybuchu II wojny światowej. Łącznie w II RP odbyło się 5 wyścigów (przerwy powodowane były kryzysem finansowym i problemami organizacyjnymi. W 1929 roku kolarze na trasie ze Lwowa do Krakowa przejeżdżali przez szereg miast dzisiejszego Podkarpacia, nie zatrzymując się tu jednak. Końcem lipca 1939 roku Rzeszów był miastem etapowym V wyścigu. Zaledwie kilka tygodni później wybuchła II wojna światowa.

W czasach PRL
Pod nazwą Wyścig Dookoła Polski i z zachowaną numeracją impreza wznowiona została w 1947 roku. W kolejnych dziesięcioleciach pozostawała jednak w cieniu niemiłosiernie eksploatowanego propagandowo Wyścigu Pokoju. Jego trasa niejednokrotnie wiodła przez ówczesne województwo rzeszowskie istniejące w latach 1945-75. Rzeszów był miastem etapowym w 1952 roku, w 1956 roku tu zaczynał się cały wyścig, który kończył się w Gdyni. W 1960 roku trasa Tour de Pologne prowadziła przez Stalową Wolę i Rzeszów, w 1966 roku przez Rzeszów i Gorlice, w 1966 znów przez Rzeszów.
W 1967 roku kolarze zawitali na ziemię sanocką. Trasa liczyła wówczas 1682 km i prowadziła z podwarszawskiego Tarczyna do Kalisza. Etap II rozgrywany był na odcinku Ostrowiec Świętokrzyski-Przemyśl, etap III Przemyśl-Sanok, IV Lesko-Sanok, zaś V Krosno-Tarnów. Ten wyścig zapisał się niestety w historii polskiego kolarstwa wielką tragedią, do której doszło w Bieszczadach.
W czasie trzeciego, liczącego 208 km, etapu zdarzył się wypadek, w wyniku którego zmarł 22-letni zawodnik Legii Warszawa Jan Myszak. Na pierwszej stronie wydania „Nowin Rzeszowskich” z 19 września 1967 roku znalazła informacja zatytułowana "Tragiczna śmierć kolarza w Bieszczadach":
- W poniedziałek 18 bm. w godzinach rannych zmarł w szpitalu w Sanoku Jan Myszak, 22-letni kolarz stołecznej Legii, wychowanek LZS Lublin. Jan Myszak, który uczestniczył w tegorocznym Wyścigu Dookoła Polski miał na trasie III etapu z Przemyśla do Sanoka kraksę, w czasie której doznał obrażeń głowy. Natychmiast po wypadku został on przewieziony do szpitala w Sanoku. Niestety, mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej nie udało się go utrzymać przy życiu.
W czasie wyścigu z 1967 roku zanotowano jeden, niespotykany ewenement. Walka była tak wyrównana, że na 87-kilometrowym etapie z Krosna do Tarnowa wszyscy zawodnicy (72) zanotowali dokładnie ten sam czas przejazdu! Zwycięzcą został wtedy reprezentujący barwy pierwszej drużyny Centralnej Rady Związków Zawodowych Zygmunt Hanusik, w całym zaś wyścigu triumfował Andrzej Bławdzin z LZS Zieloni przed radzieckim zawodnikiem Aleksiejem Kulibinem i reprezentantem drużyny Start I Józefem Mikołajczykiem.
W 1970 roku miastami etapowymi TdP były Tarnobrzeg i Gorlice. W lipcu 1972 kolarze zmagali się na odcinkach Hrubieszów-Jarosław, Czarna (w woj. kieleckim)-Ustrzyki Dolne i Sanok-Krynica. Dwa lata później miastem etapowym był Mielec, wówczas co prawda aspirujący do miana piłkarskiej stolicy Polski, ale równie ciepło przyjmujący cyklistów.
We wrześniu 1975 roku IV etap prowadził z Przemyśla do Leska, V (liczący zaledwie 29 kilometrów) z Uherców do Soliny, VI z Soliny do Sanoka, zaś VI z Sanoka do Limanowej. W 1975 roku Tour de Pologne kończył się w Rzeszowie, to miasto było też punktem etapowym w 1978 roku.
W Bieszczady w latach 80. kolarze zawitali trzy razy. W 1980 roku zmagali się na etapach Solina-Polańczyk, 155 kilometrowym odcinku wokół Ustrzyk Dolnych, Bukowiec-Lesko i Sanok-Gorlice. Wyścig kończył się wówczas w Tarnobrzegu. W 1984 roku cykliści jechali m.in. na etapach Gorlice-Lesko, Średnia Wieś-Solina, dookoła Ustrzyk oraz z Leska do Rzeszowa. Ostatni raz w PRL Tour de Pologne wiódł przez Podkarpacie w 1987 roku, gdy rozegrano etapy Dębica-Sanok, dookoła Sanoka, Zagórz-Lesko i ostatni Sanok-Rzeszów.



Napisz komentarz
Komentarze