Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 20 października 2026 15:33
Reklama
Podkarpackie, którego nie znasz — miejsca i historie, które warto odkryć

Latoszyn-Zdrój. Uzdrowisko, które odrodziło się po dziesięcioleciach

Uzdrowisko w poddębickim Latoszynie znane było już w połowie XIX wieku. W okresie międzywojennym przyciągało kuracjuszy nawet z odleglejszych części Polski. Nie oszczędzały go jednak klęski żywiołowe i II wojna światowa. Po dziesięcioleciach przerwy tradycje uzdrowiskowe udało się odtworzyć, a Latoszyn-Zdrój ponownie przyjmuje kuracjuszy.
Latoszyn-Zdrój. Uzdrowisko, które odrodziło się po dziesięcioleciach
Latoszyn w latach 30. XX wieku

Latoszyn to położona w bezpośrednim sąsiedztwie Dębicy wieś o bardzo długiej historii. Jedna z najstarszych pewnych informacji o miejscowości pochodzi z 1287 roku. „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” podawał: „W 1287 r. Leszko ks. krakow. nadaje Milesowi Cedronowi, synowi komesa Świętosława dziedzictwo »Latosin« z bobrami i prawem do polowania. W r. 1536 Jakób Latoszyński płaci tu od 24 kmieci, 3 karczem. Suma czynszu 15 grz. Przewóz na Wisłoce 30 gr., 7 zagr., dwa młyny, dwór, folwark”.

Z tej poddębickiej wsi pochodził Jan z Latoszyna herbu Gryf, jedna z ciekawszych postaci XV-wiecznej polskiej nauki. Był doktorem teologii i prawa kanonicznego, profesorem i sześciokrotnym rektorem Akademii Krakowskiej, kanonikiem i oficjałem krakowskim, a w latach 1488–1490 kanclerzem królewicza Fryderyka Jagiellończyka. Zmarł w 1494 roku.

„Źródła na niemoce”

Właściwości tutejszych wód mineralnych wypływających u podnóża wzniesienia Palana Gera znane były od dawna. Z miejscem tym wiązały się również miejscowe legendy o dawnym ośrodku kultowym. W lokalnych opracowaniach przywoływane są słowa przypisywane Henrykowi Leciejewskiemu: „Jest góra Palana Gera, skąd widno i gdzie ucieszno. Tam było kościelisko i dawno i długo. Anieli je rozbierali, a diabły budowali. Były tam źródła na niemoce”.

O wsi i jej walorach pisał również geograf i heraldyk hrabia Ewaryst Andrzej Kuropatnicki w wydanej w Przemyślu w 1786 roku „Geografii królestw Galicyi i Lodomeryi”, jednym z najważniejszych ówczesnych opisów ziem przyłączonych kilkanaście lat wcześniej do monarchii habsburskiej: „Latoszyn. Wieś domu Morskich; wybornemi mineralnemi wodami sławna, żadnego jednak nie masz koło nich rozrządzenia, luboć przy drodze murowanej od Wiednia do Lwowa”.

O wykorzystaniu owych „źródeł na niemoce” na większą skalę pomyślano w XIX wieku. Pierwsze obiekty uzdrowiskowe zaczęły powstawać około 1850 roku z inicjatywy Wandy Bobrownickiej z domu Morskiej, ówczesnej dziedziczki Latoszyna. Uporządkowano zdrojowisko, ocembrowano studnię i wzniesiono pierwsze obiekty służące kuracjuszom. Inwestycja następowała zaledwie kilka lat po tragicznych wydarzeniach rabacji galicyjskiej, podczas której miejscowy dwór został splądrowany, a właściciel majątku Aleksy Morski zginął wraz z ojcem.

29 lipca 1853 roku wyniki badań latoszyńskiej wody ogłosił profesor chemii z Pragi Karel Balling, znany między innymi jako twórca cukromierza. Niedługo później własne wyniki opublikował tarnowski aptekarz J. Reid. Rezultaty analiz różniły się nieco między sobą, co mogło wynikać z faktu, że Balling pracował na próbkach przesłanych mu do Pragi, natomiast Reid prowadził badania na miejscu.

Dziesięć lat później latoszyński zdrój został szeroko opisany przez znawcę lecznictwa uzdrowiskowego dr. Michała Zieleniewskiego w warszawskim „Tygodniku Lekarskim”. Pisał on o murowanym ujęciu źródła, zbiorniku oraz urządzeniach pozwalających pompować wodę do wanien i następnie ją ogrzewać. Głównym obiektem uzdrowiska był parterowy budynek z sześcioma pokojami gościnnymi i sześcioma pomieszczeniami kąpielowymi. Zieleniewski określał wyposażenie pokoi jako „skromne a raczej nędzne”, wskazując jednak na stosunkowo niskie ceny. Pojedynczy pokój kosztował sześć florenów, podwójny dwa razy tyle, zaś kąpiel od 20 do 35 krajcarów.

W uzdrowisku znajdował się również wybudowany w 1859 roku i kilka lat później jeszcze nie w pełni ukończony murowany budynek restauracji z kuchnią i obszerną bawialnią. W pobliżu stały zabudowania gospodarcze i administracyjne: leśniczówka, magazyny, wozownie, altana, suszarnia nasion leśnych, cegielnia i szkoła.

Zieleniewski zwracał uwagę przede wszystkim na walory krajobrazowe i klimatyczne Latoszyna: „Przedewszystkiem miła tutejsza sielska okolica, której bardzo umiarkowana wyniosłość, mimo zasłonięcia od południa lasem szpilkowym, użycza tutejszemu zakładowi od najpierwszego blasku jutrzenki aż do ostatnich promieni zachodzącego słońca, jego ożywczego światła i cienia”. Dużą zaletą była również łatwość dojazdu oraz bliskość rozwijającej się kolei. Według późniejszych relacji jednorazowo mogło przebywać tu około 50 kuracjuszy, zaś w ciągu sezonu wykonywano około dwóch tysięcy kąpieli. Wielu mieszkańców okolicy przyjeżdżało tylko na jeden dzień.

Wydawało się, że latoszyński zdrój ma przed sobą dobre perspektywy. Rozwój przerwały jednak klęski żywiołowe. Zakład został zniszczony przez huragan i pożar, choć dokładna data tego wydarzenia nie jest pewna. Jeszcze pod koniec XIX wieku Latoszyn pojawiał się w publikacjach dotyczących galicyjskich wód mineralnych, ale regularna działalność uzdrowiskowa już nie funkcjonowała. W 1903 roku geolog Wilhelm Friedberg pisał, że w miejscu dawnej studni znalazł zamulone źródełko, przy którym wyczuwalny był siarkowodór.

Dwa zakłady

Kolejną szansę Latoszyn otrzymał w okresie międzywojennym. W latach 20. niewielki zakład zdrojowy uruchomił na swojej posesji miejscowy gospodarz Stanisław Gawlik. W źródłach jako początek jego działalności pojawiają się zarówno 1922, jak i 1925 rok. Wody ponownie poddano analizom. Badania prowadził między innymi Zakład Chemii Fizycznej i Elektrochemii Uniwersytetu Jagiellońskiego, następnie Zakład Higieny Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1933 roku również Państwowa Fabryka Związków Azotowych w Mościcach.

Nieopodal zakładu Gawlików w 1932 roku zaczął powstawać drugi ośrodek zdrojowy związany z inżynierem Wacławem Krawczykiem. Do dyspozycji kuracjuszy były dwa domy mieszkalne, w których można było wynająć pokój za 50 groszy do 1,50 złotego za dobę. Kwatery oferowali również mieszkańcy wsi. Sezon trwał od 15 maja do 1 października. Kąpiel mineralna kosztowała 1,50 złotego, a borowinowa 3,50 złotego. Zakład oferował także całodzienne wyżywienie za 2,50–3,50 złotego. Posiłki przygotowywano w dwóch kuchniach – zwykłej i rytualnej, przeznaczonej dla kuracjuszy wyznania mojżeszowego.

Czterotygodniowy pobyt wiązał się z wydatkiem około 100–120 złotych. Nie była to suma szczególnie wygórowana na tle innych ówczesnych uzdrowisk, chociaż odpowiadała mniej więcej niższej miesięcznej pensji nauczyciela. Do dyspozycji gości pozostawały biblioteka i radio. Do Latoszyna dojeżdżały autobusy z Dębicy, Tarnowa, Pilzna, Ropczyc i Wielopola.

Tygodnik „Echo znad Wisłoki” w maju 1932 roku zachwalał miejscowość: „Około 4 km od Dębicy leży wioska Latoszyn w uroczej okolicy górskiej, pokryty zielenią lasów, pól i łąk. Piękność i zdrowotność okolicy potęguje nadto płynąca u stóp wzgórza rzeka Wisłoka tocząca swe fale hen z Karpat”. W następnych numerach czasopismo regularnie wracało do tematu, zdecydowanie mocniej promując zakład Krawczyka niż konkurencyjny obiekt Gawlików.

Ówczesne badania i materiały reklamowe przypisywały latoszyńskim kąpielom zastosowanie przy bardzo szerokiej grupie dolegliwości: chorobach stawów i kości, nerwobólach, niektórych chorobach skóry, dolegliwościach kobiecych i dziecięcych czy schorzeniach wewnętrznych. Część ówczesnej terminologii i wskazań medycznych jest dziś oczywiście przestarzała, ale dobrze obrazuje sposób, w jaki przed wojną reklamowano właściwości miejscowych wód.

Po wybuchu II wojny światowej przestały funkcjonować łazienki Krawczyka. Działał natomiast zakład Zofii Gawlik, wdowy po Stanisławie, która w listopadzie 1939 roku otrzymała od władz niemieckich zezwolenie na prowadzenie działalności. Jej wnuczka Maria Pisarczyk wspominała później trzy łazienki, w tym jedną borowinową, drewniany barak i dużą liczbę przyjezdnych: „Przyjeżdżało dużo ludzi, nie tylko z Dębicy, ale i z odległych części Polski. Ludzie mieszkali po okolicznych domach. Kąpiele cieszyły się dużą popularnością, niektórzy mówili, że przyjeżdżali na czworakach, a wyjeżdżali zdrowi”.

Kres zakładu nastąpił latem 1944 roku, kiedy okolice Latoszyna znalazły się na linii frontu. Mieszkańców wysiedlono, a zabudowania zostały zrujnowane. Po jednej stronie pozycji znajdowały się wojska niemieckie, po drugiej sowieckie. Front zatrzymał się w tej okolicy na kilka miesięcy.

Po wojnie

Gdy w styczniu 1945 roku działania wojenne przesunęły się na zachód, Władysław Gawlik, syn Stanisława i Zofii, rozpoczął intensywne starania o odbudowę uzdrowiska. Początkowo wydawało się, że przedsięwzięcie może otrzymać wsparcie nowych władz. Na wnioskach o subwencję znalazły się pozytywne opinie między innymi starostwa powiatowego, lekarza powiatowego, władz miejskich Dębicy, Miejskiej Rady Narodowej, lokalnych struktur PPS i PPR, Związku Samopomocy Chłopskiej, związków zawodowych, Zarządu Drogowego, a nawet Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej.

W liście do Ministerstwa Leśnictwa z 31 sierpnia 1945 roku Gawlik, zabiegając o przydzielenie siedmiu hektarów sąsiedniego lasu i dwóch zniszczonych budynków, pisał: „Zakład leczniczo-kąpielowy jest pierwszorzędnego znaczenia dla ratowania zdrowia tamtejszej ludności okolicznych miast i wsi, cierpiących na choroby jak reumatyzm, artretyzm, ischias i wszelkie nerwobóle, przeto odbudowa zakładu leczniczo-kąpielowego w Latoszynie jest pierwszorzędnym znaczenia dla powiatu dębickiego. Las oddawałby duże usługi dla kuracjuszy, gdyż można by tam urządzić ścieżki spacerowe, ławki itp. co w dużym stopniu wpłynęłoby na stan psychiczny chorych”.

Sprawa mimo formalnego poparcia władz przeciągała się. W marcu 1947 roku Gawlik ponownie apelował o pomoc, podkreślając, że zakład został całkowicie zniszczony podczas działań wojennych w 1944 roku. Kolejne pisma trafiały między innymi do resortów zdrowia oraz pracy i opieki społecznej. Dołączano dokumentację, kosztorysy i prośby o wsparcie. Bez rezultatu.

Do sprawy powrócono w latach 60. XX wieku. W realiach Polski Ludowej nie zakładano już jednak powrotu do przedwojennego modelu prywatnego zakładu. Szansę widziano raczej w zaangażowaniu państwowych przedsiębiorstw. W 1964 roku Prezydium Powiatowej Rady Narodowej zwróciło się do dębickich zakładów o finansowy udział w uruchomieniu uzdrowiska „dla potrzeb dębickiego świata pracy”. Pojawiły się pierwsze deklaracje wpłat – między innymi 200 tysięcy złotych od Zakładu Jajczarsko-Drobiarskiego i 300 tysięcy złotych przewidzianych przez Dębicką Fabrykę Farb i Lakierów. Ostatecznie jednak także te plany nie zostały zrealizowane.

Reaktywacja

Kolejne próby wskrzeszenia uzdrowiska rozpoczęły się pod koniec PRL i były kontynuowane po przemianach ustrojowych. Jedną z kluczowych postaci tego procesu był Stanisław Rokosz, najpierw naczelnik Gminy Dębica, a od 1996 do 2024 roku jej wójt. Przez wiele lat zabiegał o ponowne wykorzystanie latoszyńskich źródeł, zdobycie niezbędnych decyzji, inwestorów i wsparcia politycznego. W działania na rzecz Latoszyna angażowali się między innymi prof. Zbigniew Religa, Stanisław Zając, Edward Brzostowski i Jan Golba ze Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP. Stanisław Rokosz zmarł 28 sierpnia 2026 roku. Reaktywacja Latoszyna-Zdroju pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć jego wieloletniej działalności samorządowej.

Przełom następował etapami. W 2012 roku sołectwa Latoszyn i Podgrodzie uzyskały status obszaru ochrony uzdrowiskowej. Rozpoczęto następnie inwestycje umożliwiające prowadzenie rzeczywistego lecznictwa. 2 lipca 2018 roku po niemal ośmiu dekadach przerwy z zabiegów w nowym Zakładzie Przyrodoleczniczym skorzystali pierwsi pacjenci. 25 lipca odbyło się uroczyste otwarcie Przychodni Zdrojowej i oficjalna inauguracja kolejnego etapu odbudowy uzdrowiska.

W następnych latach powstały kolejne elementy kompleksu: basen zdrojowy, pijalnia wód, tężnia, park zdrojowy, ścieżki rekreacyjne i infrastruktura wypoczynkowa. Najważniejsza decyzja formalna zapadła w 2022 roku. Rozporządzeniem Rady Ministrów z 27 października sołectwom Latoszyn i Podgrodzie nadano status uzdrowiska, które otrzymało oficjalną nazwę „Uzdrowisko Latoszyn”.

Dzisiaj nie jest to już dopiero planowane czy odbudowywane zdrojowisko. Uzdrowisko Latoszyn normalnie funkcjonuje. Działa zakład rehabilitacji, w którym prowadzone są zabiegi wykorzystujące między innymi miejscowe wody lecznicze, fizykoterapia, masaże i kinezyterapia. Kuracjusze i odwiedzający mogą korzystać również z basenu zdrojowego, pijalni wód, tężni oraz terenów rekreacyjnych. Uzdrowisko prowadzi działalność przez cały rok, przy czym część infrastruktury plenerowej funkcjonuje sezonowo.

Historia zatoczyła więc koło. Miejsce znane ze swoich wód już w czasach galicyjskich, wielokrotnie niszczone i na dziesięciolecia niemal całkowicie zapomniane, ponownie znalazło się na mapie polskich uzdrowisk. Dawne „źródła na niemoce” znów służą kuracjuszom – oczywiście już w zupełnie innych warunkach, z wykorzystaniem współczesnej infrastruktury i metod lecznictwa. Tym razem powrót Latoszyna-Zdroju nie jest już obietnicą ani planem. Jest faktem.


Latoszyn-Zdrój – mapa


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Monika 21.08.2023 14:51
Chwała!

Reklama
Reklama
Reklama