Roman Henryk Rencki urodził się 19 lipca 1867 roku w Rzeszowie. Po ukończeniu studiów medycznych związał swoje życie zawodowe ze Lwowem. Specjalizował się w chorobach wewnętrznych i szybko zdobył opinię jednego z najwybitniejszych polskich internistów swojej epoki. Od 1920 roku kierował I i II Kliniką Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Jana Kazimierza. Był cenionym wykładowcą, lekarzem i naukowcem, a jego dorobek obejmował kilkadziesiąt prac poświęconych m.in. chorobom nerek, przemianie materii oraz balneologii.
Szczególne miejsce w działalności profesora zajmował Morszyn. Dostrzegł potencjał tamtejszych źródeł mineralnych i złóż borowiny, przyczyniając się do rozwoju miejscowości jako nowoczesnego uzdrowiska. Z jego inicjatywy prowadzono badania nad właściwościami leczniczymi miejscowych wód i solanek, rozwijano bazę medyczną oraz popularyzowano leczenie uzdrowiskowe. Dzięki jego zaangażowaniu Morszyn w okresie międzywojennym stał się jednym z najważniejszych uzdrowisk II Rzeczypospolitej, przyciągając kuracjuszy z całej Polski.
Tragiczny finał jego życia nastąpił po wkroczeniu wojsk niemieckich do Lwowa. W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku funkcjonariusze niemieckich służb bezpieczeństwa rozpoczęli skoordynowaną akcję aresztowania profesorów lwowskich uczelni. Zatrzymywano ich w domach, często na oczach rodzin, bez przedstawienia jakichkolwiek zarzutów. Aresztowanych przewieziono na Wzgórza Wuleckie, gdzie jeszcze przed świtem dokonano egzekucji.
Wśród ofiar znalazł się również prof. Roman Rencki. Tego dnia Niemcy rozstrzelali 40 osób. Łącznie ofiarą lipcowej zbrodni padło 45 osób – profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej i Akademii Medycyny Weterynaryjnej, a także członkowie ich rodzin oraz osoby związane z uczelniami. Zbrodnia była elementem planowej polityki III Rzeszy, której celem było zniszczenie polskich elit intelektualnych na okupowanych ziemiach. Ciała zamordowanych pogrzebano początkowo w zbiorowym grobie. W 1943 roku Niemcy wydobyli je i spalili w Lesie Krzywczyckim, starając się zatrzeć ślady zbrodni. Dziś miejsce egzekucji na Wzgórzach Wuleckich jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci poświęconych polskim uczonym zamordowanym podczas II wojny światowej.
Z Podkarpaciem związany był również prof. Włodzimierz Jan Sieradzki, jeden z najwybitniejszych polskich lekarzy i pionierów medycyny sądowej, także zamordowany przez Niemców 4 lipca 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich. Choć urodził się w Wieliczce, część swojej edukacji odebrał na terenie dzisiejszego województwa podkarpackiego. Uczył się w gimnazjum w Rzeszowie, a dwie ostatnie klasy ukończył w Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle, gdzie w 1888 roku zdał egzamin dojrzałości. Później związał swoje życie zawodowe ze Lwowem, organizując tam Zakład Medycyny Sądowej i kierując nim nieprzerwanie przez 42 lata. Był również rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza w roku akademickim 1924/1925 i współtwórcą polskiej szkoły medycyny sądowej.
Sprawą mordu profesorów lwowskich zajmowała się m.in. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie. Śledztwo o sygnaturze S 5/03/Zn, dotyczące zabójstwa profesorów polskich wyższych uczelni, członków ich rodzin i współmieszkańców we Lwowie w lipcu 1941 roku, zostało podjęte na nowo 25 lutego 2003 roku po ujawnieniu nowych materiałów archiwalnych. Postępowanie zakończyło się 22 czerwca 2007 roku umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców. W uzasadnieniu wskazano, że mimo zgromadzenia obszernego materiału dowodowego nie było podstaw do przypisania odpowiedzialności konkretnym osobom za tę zbrodnię. Jednocześnie ustalono, że nie ma dowodów pozwalających uznać, iż żołnierze batalionu „Nachtigall” uczestniczyli w samej egzekucji profesorów. Część osób uznawanych za organizatorów lub uczestników niemieckiego aparatu terroru została po wojnie osądzona i skazana za inne zbrodnie wojenne, jednak nikt nie został skazany bezpośrednio za mord profesorów lwowskich.



Napisz komentarz
Komentarze