Dokładne przyczyny katastrofy w Trzcianie nie są znane. Nie udało mi się odnaleźć oficjalnego raportu w tej sprawie, chociaż zapewne taki powstał, gdyż na miejscu szybko zjawiła się specjalna komisja z Krakowa. W warunkach trwającej Wielkiej Wojny taka lokalna tragedia szybko jednak została zapomniana, nawet liczba ofiar nie robiła wielkiego wrażenia w obliczu docierających informacji o stratach na frontach.
Jęki rannych, płacz dzieci i matek
Według pierwszych, podawanych przez prasę informacji, jeden z pociągów przejechał zwrotnicę i wjechał na fałszywy tor. Według innej relacji na stacji w Trzcianie nie otrzymano na czas informacji o wyjściu pociągu lwowskiego i omyłkowo skierowano go na tor zajęty już przez drugi pociąg. Obydwa składy z impetem wbiły się w siebie. Najbardziej ucierpiały osoby jadące w pierwszych wagonach za lokomotywami. „Gazeta Lwowska” w wydaniu z 16 stycznia 1918 roku cytowała jednego z ocalałych z katastrofy, nie wymienionego z nazwiska „zamożnego lwowskiego przemysłowca” (zachowano oryginalną pisownię):
-„Wśród straszliwego huku, dostałem silnego zawrotu głowy, co chwila z półek zlatywały pakunki, powiększając przestrach i zamieszanie. Uczułem jednak, że wóz nasz zmienił kierunek jazdy, cofnęliśmy się gwałtownie wstecz o jakie 100 metrów. Na szczęście wagon nasz nie został pozbawiony światła. Ktoś wyskoczył przez okno, inny otworzył drzwi i nawoływał do wysiadania. Była noc ciemna, wicher miotał gęstymi płatami śniegu. O sto metrów przed nami znajdowało się miejsce katastrofy. Doprawdy cudem chyba, trzy ostanie wagony, gdzie i ja byłem, oderwały się od całego garnituru pociągowego i tylko temu zawdzięczyć należy, że nie zostaliśmy zabici ani ranni. Prawie wszyscy znajdujący się w drugiej części pociągu albo padli ofiarą zdarzenia, albo też zostali ciężko ranni lub okaleczeni. Pospieszyliśmy na miejsce katastrofy. Jęki ciężko rannych, nawoływania okaleczonych, płacz dzieci i matek, wszystko to mieszało się z sobą, nie dawało zebrać myśli, aby zastanowić się co dalej czynić wypada. Początkowa akcya ratunkowa była niezwykle utrudniona. Nie było pod ręką przyrządów, aby rannych wydobyć z pod stosów zdruzgotanych części wagonów, a zawierucha śnieżna utrudniała w wysokim stopniu zdolność oryentowania się”.
Pierwsi do akcji ratowniczej przystąpili ocalali żołnierze jadący uczestniczącymi w katastrofie pociągami, wkrótce pojawił się również oddział żandarmerii. Półtorej godziny po katastrofie, około 6 rano dojechał z Rzeszowa naprędce wysłany pociąg sanitarny z lekarzami, którym z powrotem zabrano do rzeszowskich szpitali około 40 poszkodowanych.
W „Głosie Rzeszowskim” z 20 stycznia opublikowana została, jak się okazało niepełna lista ofiar . Na liście tragicznie zmarłych znaleźli się (dane z zachowaniem oryginalnej pisowni): Maks Mussil - agent z Przemyśla; Marya Łaszcz z kopalni nafty w Rybnej, poczta Perehińsko; Moryc Weinreb - urzędnik firmy Wichsel, Lwów; Adolf Reichard Wang - podoficer; Piotr Apre (bez bliższych szczegółów); Jankiel Schöfer z miejscowości Terebestie (Bukowina), oddział techniczny, poczta 511; Henryk Tusz - zastępca browaru w Okocimie, mieszkał we Lwowie przy ul. Ochronek 11; Emil Schuster z Interburga, Wilhelmstrasse 10, Pułk art. Nr. 10, 3 baterya; Jan Walkowiak – artylerzysta, pułk. 1 bat. 2 z Oparówki, lat 36; Joachim Starofoler pospolitak, zatrudniony w fabryce amunicyi w Wölersdorf; Franciszka Kracherówna z Cieszyna poczta Frysztak; Józef Dubsky - st. Rewident kolei państw., oddział V. w Krakowie; Janiszewski - konduktor kolejowy przy pociągu Nr. 10; cywilny mężczyzna około lat 30 bez legitymacyi;; dwóch niemieckich żołnierzy, każdy około lat 30 bez legitymacyi.
Spis rannych obejmował 28 nazwisk: Marell Izaak i Kracher Izaak – obaj z Cieszyna (Cieszyny) koło Strzyżowa, każdy około kat pięćdziesięciu kilku); Topolski Bolesław - oficyał urzędu podatkowego z Podgórza, lat 38; Schwarc Mojżesz z Wiednia, dzielnica II; Iwaszełko, rewident straży skarbowej z Białej; Jan Zdanowicz, lat 13, z Rychcic koło Drohobycza; Topolska Stanisława, lat 26, z Podgórza, Józefińska 7; Maryniak Karol, lat 58, z Oświęcimia Barak Nr. III; Maryniak Julia, lat 19, córka; Szafran Natan, lat 18, kupiec z Sandomierza; Dutka Włodzimierz, lat 43, rewident kolei państw. w Stanisławowie; Wegscheider Fryder, lat 56, st. rewident kolei państw. ze Lwowa; Reisler Berta, lat 30, Lwów, Słoneczna 13; Feldstein Ajzyk, lat 51, kupiec z Przemyśla, Czarnieckiego 3; Obedyński Widymir z Bilczyc koło Wieliczki; Obedyńska Janina, żona; Berwerg Serafina, lat 24, z Drohobycza, św. Jana 10; Hrabina Zborowska Helena z powiatu tarnowskiego; Kren Zofia, lat 16, uczennica z Bolechowa; Drakowa Wacława, żona urzędnika dyr. straży skarb. W Białej; Stanowska Zofia, żona maszynisty kolejowego z Rzeszowa; Grosser Julian, telefonista kolejowy z Rozwadowa; Zdębski Jan, konduktor ze Lwowa; Pietrasz Andrzej, konduktor ze Lwowa; Streżyński Wincenty, maszynista kolejowy i Proszek Piotr, palacz kolejowy - obaj jadący pociągiem Nr. 10; Szwed Michał, st. konduktor kolejowy ze Lwowa; Janiszewski Antoni, konduktor ze Lwowa.













Napisz komentarz
Komentarze