Eksplozja nastąpiła w dolnej kondygnacji budynku poczty, gdzie mieściły się m.in. warsztat mechaniczny, kotłownia oraz stołówka. Według ustaleń przyczyną tragedii było przedostawanie się gazu do wnętrza obiektu przez nieszczelności instalacji sanitarnej i kanały przewodów telekomunikacyjnych, które krzyżowały się z przebiegającym w pobliżu gazociągiem.
Nagromadzony gaz eksplodował podczas prowadzonych prac spawalniczych. Siła wybuchu była ogromna — zniszczeniu uległy pomieszczenia warsztatowe i kotłownia, poważnie uszkodzony został także budynek urzędu. Wyleciały szyby w kilkudziesięciu oknach, naruszone zostały ściany wewnętrzne, a fala uderzeniowa spowodowała zniszczenia również w najbliższym otoczeniu.
Jak informowały ówczesne „Nowiny”, w wyniku wybuchu śmierć poniosła 58-letnia Franciszka Wójcik, pracownica rachunkowości Wojewódzkiego Urzędu Poczty. Ciężkich obrażeń doznali mechanicy zatrudnieni w UPT nr 2 — Tadeusz Kwoka oraz jego syn Zbigniew, którzy trafili do szpitala z rozległymi oparzeniami II i III stopnia. Lekkie obrażenia odniosła także Halina Snaś, pracownica Fabryki Mebli w Sędziszowie, przechodząca obok budynku w chwili eksplozji. Podczas akcji ratunkowej ucierpiał również Jan Czech, technik-instalator sieci gazowniczej Zakładu Gazowniczego w Rzeszowie, a także kilku funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.
Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Strażacy, milicjanci oraz zespoły pogotowia ratunkowego prowadzili intensywne działania, zabezpieczając teren i udzielając pomocy poszkodowanym. Dopływ gazu szybko odcięto, co zapobiegło kolejnym eksplozjom. Przesyłki znajdujące się w budynku poczty nie uległy zniszczeniu ani uszkodzeniu. Mimo poważnych strat materialnych władze pocztowe sprawnie zorganizowały pracę zastępczą — wszystkie agendy urzędu przeniesiono do innych pomieszczeń, m.in. do placówki przy ul. Moniuszki, która pełniła całodobowy dyżur. Dzięki zaangażowaniu załogi ciągłość pracy poczty została utrzymana.
(s)












Napisz komentarz
Komentarze