Dwa dni wcześniej, 18 stycznia 1656 roku, Jan Kazimierz wjechał w uroczystym orszaku do Łańcuta. W pięknym barokowym pałacu powitał go gospodarz – książę Jerzy Lubomirski, marszałek wielki koronny. Zamek łańcucki, wzniesiony w typie palazzo in fortezza, był trudną do zdobycia twierdzą, a zgromadzone zapasy wystarczały na wiele tygodni obrony. W dniach 18–29 stycznia monarcha gościł tu, prowadząc liczne rozmowy z najwyższymi dostojnikami Rzeczypospolitej.
Powrót króla do Polski
Pobyt w Łańcucie był zwieńczeniem powrotu Jana Kazimierza do kraju w czasie szwedzkiego „potopu” (1655–1660), którego korzenie sięgały jeszcze dynastycznych zmagań Zygmunta III Wazy o tron Szwecji. Król, który wraz ze stronnikami schronił się wcześniej w Głogówku na Śląsku, na mocy decyzji rady senatu zdecydował się wrócić do Rzeczypospolitej i kontynuować walkę. Jan Kazimierz – były kardynał i niedoszły wicekról Portugalii – był władcą chwiejnym, lecz w styczniu 1656 roku zdobył się na odwagę. Jak pisał prof. Mariusz Markiewicz, był to człowiek, który „z równą intensywnością nawiedzał święte obrazy Madonn, jak i komnaty niewieście”.
Trasa powrotu monarchy wiodła przez Karpaty. W Nowy Rok Pański 1656 Jan Kazimierz przebywał już w Lubowli na Spiszu, w dobrach księcia Jerzego Lubomirskiego. Po drodze zatrzymał się w krośnieńskim klasztorze minorytów, gdzie – po otrzymaniu pomyślnej wieści o obronie Jasnej Góry – miał paść na kolana przed Murkową Madonną i nazwać Ją Królową Polski.
Wśród sygnatariuszy aktu konfederacji łańcuckiej znaleźli się najważniejsi dostojnicy państwowi i wojskowi: biskup przemyski Andrzej Trzebicki, hetman wielki koronny Stanisław Potocki, hetman polny koronny Stanisław Lanckoroński, regimentarz Stefan Czarniecki oraz marszałek wielki koronny Jerzy Lubomirski. Nie obyło się jednak bez napięć – Jan Kazimierz powierzył prowadzenie kampanii Stefanowi Czarnieckiemu, czemu sprzeciwiał się Lubomirski. Wkrótce po naradach Czarniecki wyruszył z dwoma pułkami pod Sandomierz.
Karol X Gustaw odpowiada
Przebywający w Prusach król szwedzki Karol X Gustaw szybko dowiedział się o powrocie Jana Kazimierza, zawiązaniu konfederacji i zamiarach kontynuowania wojny. Postanowił zdusić w zarodku wszelkie próby odbudowy oporu. Na czele około 8 tysięcy rajtarii szwedzkiej oraz 3 tysięcy jazdy polskiej (wiernych mu oddziałów Piotra Sapiehy, Jerzego Niemirycza, Jana Sobieskiego i Michała Zbrożka) ruszył przeciwko wojskom koronnym.
Do starcia z dywizją Stefana Czarnieckiego (około 7 tysięcy jazdy) doszło 18 lutego 1656 roku pod Gołębiem koło Puław. Bitwa zakończyła się zwycięstwem Szwedów, lecz wojska Czarnieckiego nie zostały rozbite i rozpoczęły wyniszczającą wojnę podjazdową. Karol Gustaw próbował zdobyć Zamość, lecz silna forteca, broniona przez ordynata Jana Zamoyskiego „Sobiepan”, oparła się atakom.
Szwedzki monarcha zdecydował się więc uderzyć na Lwów, jednak i tu przeliczył się: w mieście przebywał już Jan Kazimierz z silną załogą, a w okolicy operował Czarniecki, unikając walnej bitwy. Wczesnowiosenne roztopy, fatalne drogi i trudności z przemieszczaniem artylerii zmusiły Karola Gustawa do zmiany planów. Postanowił maszerować przez Narol, Cieszanów i Oleszyce ku Jarosławowi, aby po przeprawie przez San opanować kluczowe punkty i zdławić partyzantkę.
Pod Jarosławiem i Przemyślem
W dniach 7–9 marca Szwedzi zajęli Jarosław. Wojska polskie, ostrzeliwane przez dragonów i lekką artylerię oraz napierane przez rajtarię, musiały ustąpić ku Przeworskowi. Karol X Gustaw zatrzymał się w kolegium jezuitów. Dwutygodniowy pobyt Szwedów ciężko doświadczył miasto – rabowano wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość.
12 marca doszło do potyczki z wojskami Czarnieckiego. Cztery chorągwie lekkiej jazdy tatarskiej zwabiły Szwedów w zasadzkę; rajtarzy zostali zasypani gradem strzał, a sam Czarniecki wypadł z ukrycia, zdobywając tabor nieprzyjaciela. Od jeńców dowiedział się o oblężeniu Przemyśla.
Oblężenie trwało od 8 do 13 marca. Około 2 tysięcy Szwedów pod dowództwem generała Douglasa próbowało zdobyć miasto, m.in. od północy, korzystając z pomocy zdrajcy w polskiej załodze. Atakujących powstrzymano na skutej lodem rzece San, gdzie pękający lód pochłonął około trzystu szwedzkich żołnierzy. Nie powiodły się również próby zdobycia klasztoru ojców reformatów. Brak odpowiedniej liczby piechoty i artylerii przesądził o niepowodzeniu oblężenia. W nocy z 13 na 14 marca, na wieść o zbliżaniu się wojsk Czarnieckiego spod Mościsk, Szwedzi odstąpili spod Przemyśla.
Odwrót Szwedów
W Łańcucie i okolicach skoncentrowano znaczne siły polskie pod dowództwem Czarnieckiego i Lubomirskiego, kilkakrotnie przewyższające liczebnie armię Karola Gustawa. Około 23 marca dołączyła jazda Jana Sobieskiego i Dymitra Wiśniowieckiego. Szwedzi zdecydowali się na odwrót wzdłuż Sanu ku Sandomierzowi, wzywając po drodze garnizony do wsparcia. Z północy ruszył regiment rajtarii Sinclaira.
23 marca Szwedzi opuścili Jarosław, paląc ugrzęzłe w błocie wozy taborowe. 24 marca Czarniecki zaatakował ich pod Przeworskiem. Przez Tryńczę wojska szwedzkie dotarły do Leżajska, nieustannie nękane przez oddziały polskie i chłopskie. W tym czasie Lubomirski oblegał Sandomierz.
25 marca Szwedzi zajęli Leżajsk. Król i sztab dowódczy rozlokowali się w klasztorze ojców bernardynów, przebywając tam do 27 marca. Armia szwedzka, atakowana przez ludność wiejską i pozbawiona aprowizacji, znalazła się w końcu marca w widłach Wisły i Sanu, otoczona przez przeważające siły polsko-litewskie. Do wojsk koronnych dołączyły oddziały Pawła Sapiehy.
Na odsiecz Karolowi Gustawowi nadciągała armia około 2,5 tysiąca dragonów i rajtarów pod dowództwem margrabiego Fryderyka von Baden-Durlach. Dowództwo polskie wysłało przeciw niej dywizje Czarnieckiego i Lubomirskiego, pozostałymi siłami blokując armię szwedzką. 7 kwietnia 1656 roku pod Warką doszło do decydującego starcia. Bitwa zakończyła się wielkim zwycięstwem wojsk koronnych; straty szwedzkie wyniosły około 2 tysięcy żołnierzy.
Było to pierwsze tak znaczące zwycięstwo od wielkiego styczniowego przełomu 1656 roku, którego początkiem stała się konfederacja koronna zawiązana przy królu w Łańcucie.













Napisz komentarz
Komentarze