Jak podaje Zofia Witkowska w książce Saga rodu Czartoryskich, Sieniawa była prywatnym miastem Czartoryskich od roku 1731. Wtedy to ostatnia z rodziny Sieniawskich, Maria Zofia, wyszła za księcia Augusta Aleksandra Czartoryskiego. Majątek rodziny Sieniawskich i założone przez nich miasto przeszły w ręce Czartoryskich. W czasach gdy Sieniawa należała do rodziny Czartoryskich, powstał w niej klasztor dominikanów. Jego budowę ukończono w 1751 roku. Jednak w 1772 Sieniawa znalazła się pod zaborem austriackim. Po kasacie zakonu dominikanów (których przeniesiono do Jarosławia) przeprowadzonej w 1778 roku przez władze austriackie na rozkaz cesarza Józefa II, świątynia została przekształcona w kościół parafialny.
Historia rodu Czartoryskich i Sieniawy
Czartoryscy w Sieniawie mieli swoją rezydencję aż do II wojny światowej, ale początkowo nie ona była ich główną siedzibą. Większość majątków znajdowała się w zaborze rosyjskim, a jedną z głównych ich siedzib były Puławy, gdzie księżna Izabela Czartoryska urządziła pierwsze na ziemiach polskich muzeum historyczne. Syn Izabeli, a wnuk księcia Augusta, Adam Jerzy Czartoryski pełnił funkcję prezesa Rządu Narodowego podczas powstania listopadowego. Po przegranym powstaniu w 1831 roku został przez rząd carski skazany zaocznie na śmierć, a należące do niego majątki wraz z Puławami skonfiskowano. Rodzina Czartoryskich wyemigrowała do Francji, gdzie w Paryżu książę Adam Jerzy kierował jedną z najpotężniejszych polskich organizacji emigracyjnych nazwaną Hotelem Lambert od zakupionej w Paryżu siedziby. Rodzina Czartoryskich nie mogła wrócić na ziemie polskie, nawet do Galicji, dopóki żył książę Adam Jerzy. Gdy zmarł w 1861 roku, jego syn Władysław mógł już wrócić do Sieniawy, która została największym majątkiem posiadanym przez rodzinę w Galicji.
Książę Władysław Czartoryski postanowił nie tylko wrócić, ale też sprowadzić do Sieniawy zmarłych członków rodziny. W pierwszej kolejności w 1865 roku przywiózł do Sieniawy trumnę swojej zmarłej żony, hiszpańskiej księżniczki Marii Amparo Burbon, a później także swoich rodziców Adama Jerzego i Anny z Sapiehów Czartoryskiej, a także zmarłego w Wiedniu stryja Konstantego Adama. Gdy zmarł jego starszy brat Witold, również został on pochowany w Sieniawie. Władysław sprowadził też do Sieniawy trumnę Izabeli z Flemingów Czartoryskiej – swojej babki, żony zasłużonego dla Rzeczypospolitej księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, komendanta słynnej Szkoły Rycerskiej w Warszawie, która wykształciła między innymi Tadeusza Kościuszkę i Józefa Poniatowskiego. Sam Adam Kazimierz, jedyny Czartoryski, który zmarł w Sieniawie w 1823 roku, nie mógł zostać tutaj pochowany (spoczywał w Kościele św. Krzyża w Warszawie, a niestety w tych czasach łatwiej było Czartoryskim przywieźć trumny krewnych z Paryża czy Wiednia niż z Warszawy znajdującej się pod panowaniem rosyjskim).
Włamanie do krypty
W nocy z 12 na 13 lutego 1869 miało miejsce włamanie do krypty książąt Czartoryskich w Sieniawie. Włamywacze musieli przyjść pod kościół w nocy i siłą dostać się do zamkniętej krypty. Barbara Obtułowicz w książce Maria Amparo Munoz de Burbon, księżna Czartoryska twierdzi, że złodzieje ukradli lichtarze i krzyże z relikwiami. To jednak im nie wystarczyło. Zaczęli szukać kosztowności nawet w trumnach Czartoryskich. Otwarli siłą lub przy użyciu narzędzi trumnę matki księcia Władysława – Anny z Sapiehów Czartoryskiej – i przeszukali ją. Próbowali jeszcze otworzyć trumny jego babki Izabeli z Flemingów Czartoryskiej i brata Witolda. Izabela spoczęła jednak w trumnie dużej i solidnie wykonanej, nie została ona zdewastowana, być może napastnikom po prostu nie udało się jej otworzyć.
Barbara Obtułowicz zwraca uwagę, że w czasie napadu nie ucierpiała trumna żony Władysława Czartoryskiego – Marii Amparo. Jej zdaniem zadecydował o tym szacunek dla zmarłej lub pośpiech włamywaczy. Bardziej prawdopodobne jest to drugie wyjaśnienie, jako że podczas włamania do krypty Czartoryskich przestępcy wykazali się daleko idącym brakiem szacunku dla zmarłych. Otwierali oni trumny Czartoryskich zapewne z nadzieją, że arystokratów pochowano z jakimiś cennymi przedmiotami, na przykład pierścieniami. Napad został przeprowadzony w nocy i udał się, ponieważ na miejscu nie było nikogo, kto mógł przeszkodzić włamywaczom. Nie było nawet świadka włamania, zostały po nim tylko zniszczenia w krypcie Czartoryskich. Dla włamywaczy była to sytuacja korzystna. Nie tylko nikt im nie przeszkodził, ale nikt nie mógł nawet odkryć ich tożsamości. Niewątpliwie zależało im na pośpiechu, bo choć obrabowali kryptę nocą, nie mogli być całkowicie pewni, że ktoś nie zjawi się pod kościołem i ich nie zobaczy. Możliwe też, że zniechęceni kłopotami z otworzeniem trumny Izabeli Czartoryskiej, nie zdecydowali się już otwierać trumny Marii Amparo. Po wszystkim odeszli razem ze swoją zdobyczą.
Motyw i podejrzenia
Choć sprawcy tej napaści nigdy nie zostali schwytani, a ich tożsamość pozostała tajemnicą, można domyślać się, jaki był ich motyw. Jerzy Motylewicz i Andrzej Pyszkowski w pracy Miasta Podkarpacia zwracają uwagę, że w czasach przed rozbiorami Sieniawa rozwijała się dzięki transportowi zboża z majątków Sieniawskich i później również Czartoryskich Sanem i Wisłą do Gdańska. Natomiast w wieku XIX dzięki położeniu blisko granicy z zaborem rosyjskim, w Sieniawie zaczął rozwijać się przemyt. Jest możliwe, że włamywacze byli właśnie przemytnikami, a kosztowności zdobyte w krypcie Czartoryskich wywieźli później z zaboru austriackiego i sprzedali za rosyjską granicą. Czy rzeczywiście tak było, nie wiadomo, jest jednak pewne, że w wieku XIX w Sieniawie działali przemytnicy, przemyt był zajęciem ryzykownym, ale i opłacalnym, a napadu na kryptę dokonali ludzie chcący się wzbogacić mimo ryzyka, jakie niosło ze sobą włamanie do krypty rodowej tak potężnej i wpływowej rodziny jak Czartoryscy. Bardzo też prawdopodobne, że mogli oni pochodzić z zaboru rosyjskiego, co tym bardziej utwierdzało ich w przekonaniu o bezkarności.
Krypta dziś
Do przeniesienia trumien na Wawel jednak nie doszło i Czartoryscy dalej spoczywają w Sieniawie. Sam książę Władysław, gdy zmarł w roku 1894, również został pochowany w krypcie pod Kościołem Parafialnym w Sieniawie.
Na początku XX wieku nastały jednak dla tego kościoła trudne lata. W czasie I wojny światowej, toczącej się w latach 1914–1918, uszkodzony został dach i częściowo również wnętrze świątyni parafialnej. Krypta jednak przetrwała bez większego szwanku. Czasy po I wojnie światowej nie były bezpieczne dla kościołów. Szerzyła się wówczas przestępczość, bandy przestępcze złożone niekiedy z dezerterów napadały na kościoły i plebanie. W Sieniawie jednak nic takiego nie miało miejsca, od napaści w 1869 roku nikt już nie próbował rabować krypty Czartoryskich, być może dzięki żelaznym kratom chroniącym wejście do niej. Sam kościół również był bezpieczny, a z czasem naprawiono skutki zniszczeń wojennych.
Krypta przetrwała też czasy II wojny światowej. Jednak przez kilkadziesiąt lat pozostawała w zapomnieniu i została dosyć zaniedbana. Dopiero w latach 90-tych została uporządkowana i znajduje się już w lepszym stanie niż w czasach powojennych.













Napisz komentarz
Komentarze