Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 16 października 2026 21:16
Reklama

Hanna Ciekotowa z Markowej. Kobieta, która zmieniała polską wieś

Wiosną 1939 roku w Markowej koło Łańcuta ukazał się pierwszy numer „Kobiety Wiejskiej”, pierwszego – według współczesnego reportera – niezależnego czasopisma tworzonego przez mieszkanki wsi i dla nich. Jego twórczynią była Hanna Ciekotowa, niezwykła działaczka ludowa, propagatorka spółdzielczości, oświaty i emancypacji kobiet, organizatorka opieki nad wiejskimi dziećmi. W swoich przedsięwzięciach mogła liczyć na wsparcie męża, Władysława Ciekota, lekarza pracującego w pierwszej w Polsce wiejskiej spółdzielni zdrowia. Razem tworzyli w Markowej prężny ośrodek działalności społecznej, o którym pisała nawet ogólnopolska prasa. Ich ambitne plany przekreśliła II wojna światowa, a Władysław Ciekot znalazł się wśród ofiar zbrodni katyńskiej.
Hanna Ciekotowa z Markowej. Kobieta, która zmieniała polską wieś

Hanna Ciekotowa, właściwie Anna Ciekotowa z domu Pyć, urodziła się w 1907 roku. Należała do stosunkowo nielicznego wówczas grona kobiet z wyższym wykształceniem rolniczym. Była absolwentką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, legitymującą się tytułem inżyniera rolnika. W czasach, gdy dla wielu dziewcząt ze środowiska wiejskiego nawet ukończenie szkoły powszechnej stanowiło poważne wyzwanie, było to osiągnięcie szczególnie znaczące. Ciekotowa zdobytej wiedzy nie zamierzała jednak wykorzystywać wyłącznie w pracy zawodowej. Zaangażowała się w działalność ruchu ludowego, zwłaszcza Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, którego działacze przywiązywali dużą wagę do rozwoju oświaty, spółdzielczości i poprawy warunków życia mieszkańców wsi. Ważnym elementem ich programu była również aktywizacja kobiet, zachęcanie ich do podejmowania samodzielnej działalności społecznej i przełamywania tradycyjnych ograniczeń. Ciekotowa należała do tych działaczek, które starały się łączyć postulaty równouprawnienia z praktycznymi przedsięwzięciami gospodarczymi i oświatowymi.

Władysław Ciekot
Władysław Ciekot

23 kwietnia 1936 roku w kościele garnizonowym Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przy ulicy Długiej w Warszawie poślubiła Władysława Ciekota, lekarza wojskowego, również związanego z ruchem ludowym. Jej mąż urodził się 7 grudnia 1907 roku w Czuryłach w powiecie siedleckim, w rodzinie chłopskiej. Był synem Szczepana Ciekota, znanego działacza ludowego i propagatora spółdzielczości. Już jako gimnazjalista angażował się w działalność organizacji młodzieży wiejskiej. Po zdaniu matury w 1927 roku podjął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie kształcił się również w Szkole Podchorążych Sanitarnych. Dyplom lekarza uzyskał w 1933 roku, a po rozpoczęciu służby zawodowej został skierowany do 45. pułku piechoty Strzelców Kresowych w Równem. Po ślubie Hanna wyjechała wraz z nim na Wołyń, gdzie działała w Okręgowym Towarzystwie Organizacji i Kółek Rolniczych, zajmując się między innymi organizowaniem kół gospodyń wiejskich. Wspólne zainteresowania i zaangażowanie społeczne małżonków sprawiły, że nie ograniczali swoich ambicji do życia rodzinnego i wykonywania zawodowych obowiązków.

W 1937 roku Ciekotowie przenieśli się do Markowej, wówczas jednej z najbardziej aktywnych społecznie wsi w tej części kraju. Działała tutaj pierwsza w Polsce wiejska spółdzielnia zdrowia, powołana na zebraniu założycielskim 24 listopada 1935 roku, zarejestrowana 20 sierpnia 1936 roku, która rozpoczęła działalność leczniczą 15 września tego samego roku. Jej powstanie było związane z inicjatywą miejscowych działaczy ludowych, wspieranych między innymi przez Ignacego Solarza, kierującego Wiejskim Uniwersytetem Orkanowym w sąsiedniej Gaci. Placówka zapewniała mieszkańcom Markowej i okolicznych miejscowości stosunkowo tanią opiekę lekarską, prowadziła działalność profilaktyczną i popularyzowała zasady higieny. Władysław Ciekot został jej kolejnym lekarzem, uzyskując w tym celu dwuletni urlop z wojska. Dla obojga małżonków przeprowadzka oznaczała możliwość realizowania na znacznie większą skalę przedsięwzięć społecznych, które odpowiadały ich przekonaniom.

Markowa – silny ośrodek ruchu ludowego

Pierwsza siedziba Spółdzielni Zdrowia w Markowej w domu Kluzów (wg obrazu J. Guchały)

Przyjazd Ciekotów do Markowej nie był przypadkowy. Wieś należała w okresie międzywojennym do ważnych ośrodków ruchu ludowego w powiecie przeworskim. Dużymi wpływami cieszyły się tu Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, a następnie Stronnictwo Ludowe oraz Związek Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”. Miejscowe koło SL należało do najliczniejszych w powiecie, skupiając według niektórych przekazów około 500 członków. Mieszkańcy uczestniczyli w manifestacjach chłopskich i protestach przeciwko polityce władz sanacyjnych. Aktywność polityczna szła w parze z rozwojem spółdzielczości, oświaty i działalności kulturalnej. Szczególną rolę odgrywał także Wiejski Uniwersytet Orkanowy w Gaci, kierowany przez Ignacego Solarza, który wraz z żoną Zofią należał do najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli polskiego ruchu uniwersytetów ludowych. Placówka kształciła młodych mieszkańców wsi i przygotowywała ich do samodzielnej działalności społecznej, a jej wychowankowie angażowali się następnie w tworzenie lokalnych organizacji, spółdzielni i przedsięwzięć oświatowych.

Do aktywnych przedstawicieli miejscowego ruchu ludowego należeli Józef i Wiktoria Ulmowie, znani dzisiaj przede wszystkim z tragicznej śmierci za ukrywanie Żydów podczas niemieckiej okupacji. Józef działał w ZMW RP „Wici”, pełnił funkcję bibliotekarza miejscowego koła i angażował się w upowszechnianie nowoczesnych metod gospodarowania. Należał również do Stronnictwa Ludowego, czego potwierdzeniem jest zachowana legitymacja członkowska z opłaconą składką za 1934 rok. Przez pewien czas kierował miejscową spółdzielnią mleczarską, interesował się ogrodnictwem, sadownictwem, hodowlą jedwabników i fotografią. W działalność społeczną angażowała się także Wiktoria, związana ze środowiskiem „Wici”, uczestnicząca w zajęciach uniwersytetu ludowego w Gaci i występująca w amatorskim teatrze wiejskim. Ulmowie należeli do pokolenia młodych mieszkańców Markowej, którzy poprzez oświatę, spółdzielczość i działalność organizacyjną starali się zmieniać oblicze polskiej wsi. W takim właśnie środowisku znaleźli się Hanna i Władysław Ciekotowie. Ich działalność nie była więc odosobnioną inicjatywą przybyszów z zewnątrz, ale częścią znacznie szerszego procesu przemian zachodzących w Markowej i okolicznych miejscowościach.

Dziecińce miały odciążyć wiejskie matki

Hanna Ciekotowa szybko włączyła się w działalność społeczną w Markowej. Szczególnie interesowała ją sytuacja kobiet, obciążonych nie tylko prowadzeniem gospodarstwa domowego i wychowywaniem dzieci, ale również ciężką pracą na roli. W warunkach przedwojennej wsi jednym z najpoważniejszych problemów był brak odpowiedniej opieki nad najmłodszymi podczas intensywnych prac polowych. Matki często nie miały możliwości powierzenia dzieci innym osobom, a rezygnacja z pracy w gospodarstwie oznaczała dodatkowe trudności dla całej rodziny. Ciekotowa zajęła się więc organizowaniem tak zwanych dziecińców, czyli sezonowych placówek opiekuńczo-wychowawczych. Ich zadaniem było zapewnienie najmłodszym opieki podczas nieobecności rodziców, ale również stworzenie warunków do zabawy, nauki i rozwoju. Przygotowała program ich działalności, szkoliła młode kobiety podejmujące się pracy z dziećmi i nadzorowała funkcjonowanie placówek. W 1938 roku w Markowej i okolicznych miejscowościach działało już siedem dziecińców. W czerwcu tego roku do placówki w samej Markowej uczęszczało 34 dzieci w wieku od trzech do siedmiu lat. Ich stan zdrowia kontrolował Władysław Ciekot.

Organizowanie dziecińców było przykładem praktycznego podejścia Ciekotowej do problemów społecznych. Nie ograniczała się do przekonywania kobiet, że powinny zdobywać wykształcenie i większą samodzielność, ale starała się tworzyć instytucje rzeczywiście ułatwiające im codzienne życie. Pomysł spotykał się jednak także z oporem części tradycyjnego środowiska wiejskiego, niechętnie odnoszącego się do powierzania opieki nad dziećmi młodym działaczkom społecznym. Trudności te były tym większe, że przedsięwzięcia oświatowe i opiekuńcze związane ze środowiskiem „Wici” nie zawsze znajdowały zrozumienie wśród miejscowego duchowieństwa. Mimo to dziecińce rozwijały się, a zdobyte doświadczenia Ciekotowa wykorzystywała później również w działalności publicystycznej. Dla kobiet pracujących w gospodarstwach były one realną pomocą, dla dzieci natomiast okazją do uczestniczenia w zajęciach wychowawczych, które na przedwojennej wsi nie były jeszcze powszechnie dostępne.

Franciszek Gil w Markowej

W 1939 roku działalnością spółdzielni zdrowia zainteresował się Franciszek Gil, dziennikarz związany z wydawanym we Lwowie czasopismem „Sygnały”. Przyjechał do Markowej, aby przyjrzeć się funkcjonowaniu placówki i poznać ludzi zaangażowanych w rozwój miejscowej spółdzielczości. Rezultatem wizyty był reportaż „Rodzi się nowa wieś”, stanowiący dzisiaj jedno z najciekawszych świadectw działalności Hanny i Władysława Ciekotów. Reporter rozpoczął od opisu miejscowości i samego budynku spółdzielni. Był to zwyczajny drewniany dom, wyróżniający się od innych wiejskich zabudowań jedynie częściowo matowymi szybami okien ambulatorium. W jasnej poczekalni wisiał portret doktora Gawryły Kojicza, propagatora spółdzielczej opieki zdrowotnej w Jugosławii, skąd polscy organizatorzy czerpali inspirację dla swojego przedsięwzięcia. Gil przywoływał również postacie Kazimierza Wyszomirskiego i Ignacego Solarza, zaangażowanych w przenoszenie zagranicznych doświadczeń spółdzielczych na polską wieś. Zwracał uwagę, że markowska placówka nie była instytucją dobroczynną stworzoną przez bogatych dla biednych, lecz rezultatem samodzielnego wysiłku mieszkańców, którzy postanowili zapewnić sobie dostęp do pomocy lekarskiej.

W ambulatorium panował nieustanny ruch. Chociaż godziny przyjęć wyznaczono od ósmej do dwunastej i od piętnastej do osiemnastej, pacjenci przychodzili także poza nimi. Gil opisywał oczekujących w poczekalni mieszkańców, wśród których znajdowali się ludzie z rozmaitymi dolegliwościami, a także goście zainteresowani samym funkcjonowaniem spółdzielni. W pewnym momencie pojawił się nauczyciel z Przeworska, prosząc o zgodę na zwiedzenie placówki przez wycieczkę szkolną. Reporter obserwował, jak lekarz przyjmuje kolejnych pacjentów, wyrywa ząb młodemu gospodarzowi i bada dziewczynę pracującą w sklepie w Sieteszy, której dokuczały oczy. Rozmowa z Ciekotem była możliwa jedynie w krótkich przerwach między wizytami. Z tej relacji wyłania się obraz lekarza całkowicie pochłoniętego obowiązkami, ale zarazem człowieka, który traktował mieszkańców wsi jak współtwórców wspólnego przedsięwzięcia.

Co ciekawe, Gil nie zgadzał się z porównywaniem Władysława Ciekota do doktora Judyma, bohatera „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego. Dostrzegał zasadniczą różnicę między samotnym inteligentem poświęcającym się dla ubogich a lekarzem pracującym w placówce zorganizowanej przez samych chłopów. W jego ocenie mieszkańcy Markowej nie oczekiwali ofiarności ani dobroczynności, lecz współpracy z człowiekiem posiadającym wiedzę, której sami nie mogli zdobyć. Reporter przypominał przy tym trudności związane ze znalezieniem lekarza gotowego podjąć pracę na wsi. Organizatorzy rozsyłali zapytania do instytucji medycznych i środowisk lekarskich, jednak mimo oferowanego wynagrodzenia przez długi czas nie mogli znaleźć odpowiedniego kandydata. Dopiero przyjazd Władysława Ciekota pozwolił rozwinąć działalność spółdzielni na większą skalę.

Z danych przytoczonych przez Gila wynikało, że w 1938 roku lekarz udzielił pomocy 3350 chorym, w tym 120 bezpłatnych porad kobietom ciężarnym i dzieciom z rodzin członków spółdzielni oraz 215 porad osobom ubogim. Wygłosił również dziesięć pogadanek zdrowotno-higienicznych dla około trzech tysięcy słuchaczy i zorganizował wędrowny pokaz zdrowotny, który odwiedził osiem okolicznych miejscowości. Duże znaczenie miały badania przeciwgruźlicze, przeprowadzone dzięki sprowadzeniu ze Lwowa specjalnej kolumny diagnostycznej. Prześwietlono ponad tysiąc dorosłych i przebadano około półtora tysiąca dzieci szkolnych. Wyniki były alarmujące. Według reportera zmiany gruźlicze w płucach stwierdzono u 38 procent prześwietlonych dorosłych, natomiast odsetek dzieci wykazujących oznaki zakażenia był również bardzo wysoki. Spółdzielnia zajmowała się nie tylko diagnostyką, ale także leczeniem, profilaktyką oraz pomocą najuboższym. Prowadzono kartoteki pacjentów, organizowano pokazy higieniczne, popularyzowano wiedzę medyczną i starano się przekonywać mieszkańców do korzystania z profesjonalnej opieki lekarskiej.

Reporter poświęcił wiele uwagi dokumentacji medycznej prowadzonej przez Ciekota. Przeglądając karty pacjentów, natrafiał na opisy gruźlicy, ciężkich porodów, chorób układu oddechowego i poważnych urazów. Zestawienie tych przypadków z rozpowszechnionym wyobrażeniem o zdrowym życiu na świeżym wiejskim powietrzu wywarło na nim duże wrażenie. Gil zwracał uwagę, że polska wieś, kojarzona często z naturą, słońcem i zdrowiem, była w rzeczywistości miejscem ogromnych zaniedbań sanitarnych. Przeludnione izby, bieda, brak odpowiedniego odżywiania oraz ograniczony dostęp do lekarzy sprzyjały rozprzestrzenianiu się chorób. W jego ocenie właśnie takie przedsięwzięcia jak spółdzielnia zdrowia w Markowej stanowiły próbę przezwyciężenia wieloletnich zaniedbań, których nie mogły usunąć same pogadanki czy okazjonalna dobroczynność.

Spotkanie z Hanną Ciekotową

Podczas pobytu w Markowej Franciszek Gil poznał także Hannę Ciekotową. Zastał ją w okresie rekonwalescencji po chorobie. Mimo wyraźnego osłabienia opowiadała mu o organizowanych dziecińcach, ich kierowniczkach wywodzących się ze środowiska „Wici” oraz planach na najbliższe lato. Reporter dostrzegł, jak wiele wysiłku kosztowała ją działalność społeczna. Zwrócił też uwagę na jej zmęczony uśmiech, przypominający mu Zofię Solarzową, również całkowicie zaangażowaną w pracę oświatową. Obie kobiety postrzegał jako przedstawicielki pokolenia działaczek, które podejmowały się licznych przedsięwzięć, nie dysponując przy tym dostatecznym zapleczem organizacyjnym. Wspominał także o konfliktach i trudnościach wynikających z niechętnego stosunku części miejscowego środowiska do nowych form opieki nad dziećmi.

Gilowi szczególnie zaimponował zakres działalności małżonków Ciekotów. Władysław zajmował się leczeniem chorych, prowadzeniem spółdzielni, kursami i pokazami zdrowotnymi, natomiast Hanna odpowiadała za sprawy kobiet, organizowanie dziecińców, popularyzowanie higieny i działalność prasową. Reporter podkreślał, że podział tych obowiązków nie oddalał małżonków od siebie, lecz przeciwnie – pozwalał im wspólnie realizować cele, które uważali za najważniejsze. W ich domu sprawy rodzinne, zawodowe i społeczne nieustannie się przenikały. Było to szczególnie widoczne w okresie przygotowywania nowego miesięcznika, który miał stać się kolejnym przedsięwzięciem związanym z miejscowym środowiskiem ludowym.

Wrażenia z Markowej skłoniły Gila do szerszej refleksji nad przemianami zachodzącymi na polskiej wsi. Reporter dostrzegał podobne inicjatywy również w pobliskich Nowosielcach, Handzlówce i Gaci. Nawiązując do powstającego Centralnego Okręgu Przemysłowego, nazwał ten obszar „Centralnym Okręgiem Przemiany”. W jego przekonaniu rozwijająca się spółdzielczość, oświata i działalność samopomocowa były przejawami głębokich przeobrażeń społecznych, których znaczenia nie dostrzegała w dostatecznym stopniu ówczesna prasa ogólnopolska.

Pierwszy numer „Kobiety Wiejskiej”

Pierwszy numer "Kobiety Wiejskiej"

Najważniejszym przedsięwzięciem prasowym Hanny Ciekotowej było utworzenie miesięcznika „Kobieta Wiejska”. Pierwszy numer ukazał się 1 kwietnia 1939 roku. Redakcja działała w chłopskim domu wynajmowanym na potrzeby miejscowej spółdzielni zdrowia, natomiast samo czasopismo drukowano w Krakowie. Jego redaktorką i wydawczynią została Hanna Ciekotowa, wspierana przez męża oraz osoby związane z ruchem ludowym. Wśród najważniejszych współpracowniczek była Zofia Solarzowa, żona Ignacego Solarza, znana działaczka oświatowa i współorganizatorka uniwersytetu ludowego w Gaci. Pomysł utworzenia pisma wiązał się z działalnością Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici” i jego środowiska kobiecego, które coraz wyraźniej domagało się większego udziału mieszkanek wsi w życiu publicznym. „Kobieta Wiejska” miała być niezależnym czasopismem adresowanym do kobiet w całym kraju, ale w odróżnieniu od wielu tradycyjnych poradników nie zamierzała ograniczać się do kwestii gospodarstwa domowego. Jej twórczynie chciały poruszać problemy społeczne, zdrowotne, wychowawcze i rodzinne, a przede wszystkim umożliwiać kobietom samodzielne wypowiadanie się o własnych sprawach.

Franciszek Gil uważał powstanie miesięcznika za wydarzenie wyjątkowe. Szczególnie podkreślał udział w jego tworzeniu samych mieszkanek wsi, także kobiet mających za sobą zaledwie cztery klasy szkoły powszechnej. W swoim reportażu określił „Kobietę Wiejską” jako pierwsze niezależne pismo tego rodzaju, niesubwencjonowane i niezajmujące się partyjnymi rozgrywkami. Zaznaczał, że nie powstawało ono dzięki działalności wykształconych pań przyjeżdżających na wieś z gotowymi receptami na rozwiązanie problemów społecznych, lecz przy aktywnym udziale samych chłopek. Miały one na łamach gazety opowiadać o swoim życiu, doświadczeniach i oczekiwaniach, a przy okazji zdobywać umiejętność publicznego formułowania poglądów. W tym właśnie reporter dostrzegał najważniejszą nowość. Kobiety, które przez lata pozostawały na marginesie życia publicznego, zaczynały samodzielnie mówić o sprawach dotyczących ich rodzin, gospodarstw i całej wiejskiej społeczności.

Szczególnie interesująca jest pozostawiona przez Gila relacja z ukazania się pierwszego numeru. Jego przygotowywanie do wysyłki stało się wydarzeniem, w które zaangażowało się wielu mieszkańców Markowej. Reporter wspominał, że prawie cała wieś z dumą uczestniczyła w ekspedycji miesięcznika, a później rozpoczęły się dyskusje nad jego zawartością. Największe zainteresowanie wywołał artykuł proponujący zorganizowanie wzajemnej pomocy w gospodarstwach kobiet, które niedawno urodziły dzieci. Chodziło o to, aby położnice nie musiały zbyt szybko wstawać z łóżka i wracać do ciężkich obowiązków, narażając się na poważne konsekwencje zdrowotne. Kobiety miały wspólnie organizować pomoc, przejmując część prac w gospodarstwach młodych matek. Pomysł ten, pozornie prosty, dotykał jednego z najważniejszych problemów przedwojennej wsi, na której zdrowie kobiet często podporządkowywano potrzebom gospodarstwa.

Wydarzenia te dobrze pokazują charakter „Kobiety Wiejskiej”. Nie było to czasopismo zajmujące się wyłącznie rozważaniami o równouprawnieniu czy odległych postulatach politycznych. Redakcja podejmowała zagadnienia wynikające bezpośrednio z codziennego życia czytelniczek, wskazując konkretne możliwości poprawy ich sytuacji. Wiele problemów dotyczyło pracy, zdrowia, wychowania dzieci i relacji rodzinnych, a więc spraw, które kobiety znały z własnego doświadczenia. Ważne było przy tym nie tylko publikowanie gotowych porad, ale także zachęcanie do wspólnego poszukiwania rozwiązań i rozwijania wzajemnej pomocy. Właśnie dlatego zainteresowanie pierwszym numerem nie zakończyło się na jego otrzymaniu i przeczytaniu, ale przerodziło się w dyskusje mieszkańców.

O czym pisały wiejskie kobiety?

Pierwszy numer „Kobiety Wiejskiej” otwierał artykuł programowy „Nasza droga”, w którym przedstawiono cele nowego miesięcznika. Redakcja podkreślała znaczenie wykształcenia, samodzielności i zwiększenia aktywności kobiet w życiu społecznym. Wskazywano, że poprawa ich położenia powinna być jednym z najważniejszych elementów przemian zachodzących na polskiej wsi. Kobiety, które od pokoleń zajmowały się domem, wychowaniem dzieci i pracą w gospodarstwie, miały uzyskać możliwość uczestniczenia również w podejmowaniu decyzji dotyczących własnej społeczności. Na łamach miesięcznika podejmowano zagadnienia zdrowia, higieny, wychowania dzieci, małżeństwa, organizowania pomocy sąsiedzkiej i pracy kobiet. Nie unikano tematów trudniejszych, takich jak nierówne traktowanie małżonków, przemoc domowa czy ekonomiczne uzależnienie kobiet od mężczyzn. W trzecim numerze ukazał się artykuł M. Kielarowej „Przedślubne obiecanki”, krytykujący zawieranie małżeństw wyłącznie ze względów majątkowych. Autorka przedstawiła historię kobiety, której życie zostało zniszczone przez przemoc ze strony męża rozczarowanego korzyściami materialnymi płynącymi ze związku.

Ważne miejsce zajmowała także problematyka zdrowotna. Franciszek Gil wspominał o artykule Balawejdrowej „Kobiety, ratujmy swoje zdrowie”, który szczególnie dobrze wpisywał się w działalność prowadzoną przez małżonków Ciekotów. Redakcja zwracała uwagę na negatywne skutki nadmiernego obciążania kobiet pracą, braku odpoczynku i zaniedbywania własnego zdrowia. Poruszano również kwestie opieki nad dziećmi, popularyzując ideę dziecińców organizowanych już wcześniej w Markowej. Miesięcznik miał docierać do czytelniczek w różnych regionach Polski. Prenumerata kwartalna kosztowała złotówkę, półroczna dwa złote, a roczna 3,50 zł. Gazetę drukowano w Drukarni Literackiej w Krakowie, przy placu Zgody 4. Do wybuchu wojny ukazało się pięć numerów, od kwietnia do sierpnia 1939 roku. Wszystkie zachowały się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej i stanowią dzisiaj interesujące źródło do badań nad życiem społecznym polskiej wsi u schyłku II Rzeczypospolitej.

Wojna i tragedia rodziny Ciekotów

Ostatni numer „Kobiety Wiejskiej” ukazał się w sierpniu 1939 roku. Wybuch II wojny światowej przekreślił możliwość kontynuowania działalności redakcji i dramatycznie zmienił życie jej twórczyni. Władysław Ciekot, kapitan rezerwy Wojska Polskiego, został zmobilizowany i opuścił Markową na początku września. Szczegóły jego udziału w kampanii wrześniowej nie są w pełni wyjaśnione. Po agresji sowieckiej dostał się do niewoli i trafił do obozu jenieckiego w Kozielsku. 16 kwietnia 1940 roku jego nazwisko znalazło się na liście wywozowej NKWD. Prawdopodobnie w następnych dniach został zamordowany w Katyniu. Podczas przeprowadzonych przez Niemców w 1943 roku ekshumacji jego ciało zidentyfikowano pod numerem 729. Znaleziono przy nim dokumenty osobiste oraz pięć listów, w tym trzy napisane przez żonę. Zachowana korespondencja jest świadectwem więzi łączącej małżonków, których wspólne plany przekreśliła wojna.

Nazwisko Władysława Ciekota znalazło się również w wydawanym przez niemieckie władze okupacyjne „Gońcu Krakowskim”, który informował o identyfikacji ofiar Katynia. Pomimo tych doniesień Hanna nie chciała uwierzyć w śmierć męża. Przez wiele następnych lat oczekiwała na wiadomość od niego, a przy okazji kolejnych powrotów Polaków ze Związku Sowieckiego odżywała w niej nadzieja, że Władysław znajduje się wśród przybyłych. Historyk Mateusz Szpytma przytacza poruszającą historię z 1972 roku, kiedy Ciekotowa otrzymała zaproszenie do odwiedzenia zięcia pracującego w Ułan Bator w Mongolii. Chociaż mogła odbyć podróż samolotem, zdecydowała się na wielodniowy przejazd koleją przez Związek Sowiecki. Nadal liczyła, że podczas podróży dostrzeże Władysława na którejś ze stacji kolejowych. Jej wieloletnie oczekiwanie pokazuje, jak głęboko tragedia katyńska naznaczyła życie rodzin zamordowanych oficerów.

Wojna przyniosła również tragedię innym osobom związanym z przedwojenną działalnością społeczną Markowej i Gaci. W 1940 roku Niemcy aresztowali Ignacego Solarza, który został zamordowany, prawdopodobnie w Palmirach. W następnych latach zginęli kolejni działacze miejscowego ruchu społecznego i niepodległościowego. 24 marca 1944 roku niemieccy żandarmi zamordowali Józefa i Wiktorię Ulmów wraz z ich dziećmi oraz ukrywanymi przez nich Żydami. W czasie wojny życie stracili także inni przedstawiciele przedwojennej elity społecznej Markowej. Środowisko, z którym współpracowali Ciekotowie, poniosło wyjątkowo dotkliwe straty, a wiele rozwijanych przed wojną inicjatyw spółdzielczych i oświatowych zostało przerwanych.

W konspiracji i powojennej działalności społecznej

Po wybuchu wojny Hanna Ciekotowa nie zaprzestała działalności społecznej. Zaangażowała się w konspiracyjny ruch ludowy, działając w Ludowym Związku Kobiet, organizacji związanej z podziemnym Stronnictwem Ludowym „Roch”. Wspólnie z Wandą Bogdanowiczową kierowała Wydziałem Spółdzielczo-Gospodarczym, zajmującym się problematyką gospodarczą i organizowaniem samopomocy. Po aresztowaniu Marii Babskiej przejęła również kierowanie Wydziałem Dziecka. Była to kontynuacja zainteresowań i działalności rozwijanej przez nią jeszcze przed wojną, gdy organizowała w Markowej dziecińce i podejmowała starania o poprawę warunków życia najmłodszych. Jej doświadczenia w pracy z organizacjami kobiecymi i opiekuńczymi okazały się przydatne także w warunkach konspiracyjnych, gdy wiele rodzin pozostawało bez środków do życia, a dzieci były szczególnie narażone na skutki okupacji.

Po zakończeniu wojny Ciekotowa kontynuowała działalność społeczną i prasową. W latach 1947–1949 w Warszawie ukazywała się „Kobieta Wiejska”, związana ze Związkiem Samopomocy Chłopskiej. Powojenne czasopismo funkcjonowało jednak w innych warunkach politycznych i organizacyjnych niż miesięcznik z Markowej. Podejmowało zagadnienia dotyczące życia oraz pracy mieszkanek wsi, nie będąc jednak nieprzerwaną kontynuacją przedwojennego wydawnictwa. Ciekotowa angażowała się również w pracę na rzecz dzieci, między innymi w działalność Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Według informacji biograficznych uczestniczyła także w tworzeniu sanatorium dziecięcego w Rabce. W dalszym ciągu interesowała się sprawami społecznymi kobiet oraz ich udziałem w życiu gospodarczym i organizacyjnym.

W 1957 roku została pierwszą redaktorką naczelną „Gospodyni Wiejskiej”, dwutygodnika wydawanego przez Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, przeznaczonego przede wszystkim dla członkiń kół gospodyń wiejskich. Czasopismo podejmowało zagadnienia społeczne, gospodarcze i poradnicze, w pewnym stopniu nawiązując do idei rozwijanych przed wojną na łamach „Kobiety Wiejskiej”. Po około roku Ciekotową zastąpiła na stanowisku redaktorki Helena Dąbska. Hanna zajmowała się również dokumentowaniem historii prasy adresowanej do kobiet wiejskich. Przez wiele lat gromadziła materiały z tego zakresu, a część swoich zbiorów przekazała badaczce Zofii Sokół, z którą utrzymywała kontakty. W 1969 roku opracowała do druku wspomnienia swojego teścia, Szczepana Ciekota, znanego działacza ludowego i propagatora spółdzielczości. Książka zatytułowana „Wspomnienia 1885–1964” ukazała się nakładem Ludowej Spółdzielni Wydawniczej, ze wstępem socjologa Józefa Chałasińskiego. Hanna Ciekotowa zmarła w 1979 roku.

Kobieta, która wyprzedzała swoje czasy

Hanna Ciekotowa należała do pokolenia działaczek ludowych, które jeszcze przed II wojną światową dostrzegały potrzebę zasadniczej poprawy sytuacji kobiet na polskiej wsi. Miała wyższe wykształcenie rolnicze, angażowała się w działalność spółdzielczą i oświatową, organizowała opiekę nad dziećmi, a w 1939 roku stworzyła własne czasopismo. Jej przedsięwzięcia wyróżniały się praktycznym podejściem do problemów społecznych. Nie ograniczała się do pisania i wygłaszania postulatów, ale podejmowała konkretne działania, których celem była poprawa warunków codziennego życia mieszkanek wsi. W tej działalności wspierał ją mąż, Władysław Ciekot, lekarz i społecznik, który swoją wiedzę medyczną wykorzystywał w pracy na rzecz miejscowej społeczności. Razem należeli do ludzi tworzących niezwykłe środowisko przedwojennej Markowej, w której rozwój spółdzielczości i oświaty łączył się z podejmowaniem nowych inicjatyw społecznych.

Dzisiaj o przedwojennej „Kobiecie Wiejskiej” przypomina pięć zachowanych numerów miesięcznika oraz reportaż Franciszka Gila. Są one świadectwem przedsięwzięcia, które narodziło się w niewielkiej podłańcuckiej wsi, ale od początku miało ambicje ogólnopolskie. Ostatnie miesiące pokoju były dla Hanny Ciekotowej okresem intensywnej działalności społecznej i redakcyjnej. Wiosną 1939 roku mogła jeszcze planować rozwój miesięcznika, organizować kolejne dziecińce i wspólnie z mężem myśleć o przyszłości miejscowej spółdzielni zdrowia. Kilka miesięcy później rozpoczęła się wojna, która przerwała te przedsięwzięcia i doprowadziła do śmierci Władysława. Hanna przeżyła go o niemal cztery dziesięciolecia, pozostając aktywna społecznie i zawodowo. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama