Zaczynał w klubie Jutrzenka Lwów, później grał w Hasmonei Lwów. W wieku 19 lat zdobył drużynowe i indywidualne mistrzostwo Polski (Lwów, 1933). W tym samym roku zadebiutował na mistrzostwach świata w Paryżu. Był trzykrotnym wicemistrzem świata (1936, 1937, 1939), medalistą brązowym indywidualnie (1935) i drużynowo (1935). W 1934 roku znalazł się w dziesiątce najpopularniejszych sportowców Polski.
We wrześniu 1939 r. miał wyruszyć w tournée do Indii, ale wojna zmieniła wszystko. Związał się z polsko-francuskim ruchem oporu. 12 czerwca 1944 r. został aresztowany przez gestapo i więziony w Moulins – uniknął rozstrzelania w ostatniej chwili. Trafił do obozu Drancy, skąd 31 lipca 1944 r. został wysłany transportem nr 77 do Auschwitz (numer obozowy B-3742). Przeszedł przez Auschwitz, Gross-Rosen, Dachau. Po wojnie ważył zaledwie 42 kg przy wzroście 182 cm.
Mimo dramatycznych przeżyć wrócił do gry. Startował na mistrzostwach świata w latach 1947–1949 jako jedyny reprezentant Polski. W 1949 r., tuż przed finałem indywidualnych mistrzostw Polski w Lublinie, został zdyskwalifikowany przez władze PZTS – powodem był rzekomy brak stałego zamieszkania w Polsce Ludowej. To zakończyło jego karierę w polskiej kadrze. Później grał dla Francji (1952, 1963), zdobywał tytuły w wielu krajach Europy.
Był pionierem nowoczesnych metod treningu. W latach 60. w Szwecji skonstruował robot do tenisa stołowego – urządzenie wyrzucające piłeczki z różnymi rotacjami i prędkościami, które pozwalało trenować bez sparingpartnera. To był prototyp dzisiejszych maszyn treningowych. Założył centrum GolfeBleu w Saint-Tropez, które stało się prestiżowym ośrodkiem tenisa stołowego, przyciągającym zawodników z całej Europy. Szkoleniem obejmował kluby i kadry narodowe w wielu krajach.
Posługiwał się siedmioma językami, jego nazwisko widniało na piłeczkach i rakietkach. Nigdy nie został trenerem reprezentacji Polski, ale pozostaje legendą światowego tenisa stołowego – sportowcem, który przeszedł drogę od mistrzowskich stołów w Lwowie przez obozy koncentracyjne, by znów stanąć na podium.
s













Napisz komentarz
Komentarze