Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 12 kwietnia 2026 19:42
Reklama
Materiał publikowany we wspólpracy z Urzędem Miasta Rzeszowa

Primaaprilisowy żart z 1967 roku: czterej pancerni „jadą” do Rzeszowa

Aktorzy grający w serialu „Czterej pancerni i pies”, jadąc czołgiem do Lwowa, przejadą przez Rzeszów i spotkają się tu z fanami – zapowiadały „Nowiny Rzeszowskie” w wydaniu weekendowym z 1–2 kwietnia 1967 roku. Informacja zelektryzowała wielu fanów, na trasie rzekomego przejazdu załogi „Rudego”, od Pilzna po Medykę, ustawiły się ponoć rzesze miłośników serialu, a tłumy czekały także w rzeszowskim Wojewódzkim Domu Kultury. Okazało się jednak, że był to primaaprilisowy żart gazety, który rozwścieczył wielu czytelników.
Primaaprilisowy żart z 1967 roku: czterej pancerni „jadą” do Rzeszowa

W 1966 roku Telewizja Polska wyemitowała ośmioodcinkową ekranizację książki Janusza Przymanowskiego „Czterej pancerni i pies”. Serial pobił rekordy popularności, a w kraju wybuchła prawdziwa „panceromania”. Już w pierwszym roku od premiery był on dwukrotnie wznawiany, a autora książki nakłoniono do napisania kolejnych dwóch części, na podstawie których powstało w latach 1968–1970 następnych 13 odcinków. W całym kraju zaczęły powstawać „kluby pancernych” – tylko do pierwszej połowy 1967 roku było ich około dwóch tysięcy. Organizowano także liczne spotkania z bohaterami serialu.

I w tym właśnie okresie, największego zainteresowania serialem, w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Nowin Rzeszowskich” datowanym na 1–2 kwietnia 1967 roku ukazał się na ostatniej stronie gazety dość obszerny tekst pt. „Czterej pancerni i pies Szarik dziś w Rzeszowie...”. Dziennik informował:

– „(...) pragniemy donieść, że bohaterowie serii „Czterej pancerni i pies” zaproszeni zostali do Związku Radzieckiego i już w dniu jutrzejszym (2 IV) odbędą we Lwowie pierwsze spotkanie z telewidzami radzieckimi. Rzecz jasna, wyjadą oni swoim czołgiem i dlatego dziś mamy okazję spotkać się z ulubionymi aktorami osobiście, przejeżdżać oni bowiem będą przez nasze województwo trasą Dębica – Rzeszów – Przemyśl – Medyka”.

Gazeta publikowała prawdopodobny harmonogram podróży czołgu „Rudy 102” i jego załogi przez województwo rzeszowskie. Około godz. 10 maszyna z aktorami miała przejeżdżać przez Dębicę, by około południa dotrzeć do Rzeszowa. Ówczesny dyrektor rzeszowskiej ekspozytury Centrali Wynajmu Filmów, Ludomir Radłowski (kilka lat później twórca rzeszowskich festiwali polonijnych), miał zapewniać, że Franciszek Pieczka, Włodzimierz Press, Roman Wilhelmi, Janusz Gajos i pies Szarik wyrazili zgodę na odbycie krótkiego spotkania z młodymi telewidzami mieszkającymi w Rzeszowie. Miało się ono odbyć w sali widowiskowej WDK przy ul. Okrzei około godziny 12.30. „Nowiny Rzeszowskie” apelowały też do swych czytelników:

– „Ponieważ na granicy w Medyce czterej pancerni mają się zjawić o godz. 19, mieszkańcy miast leżących na trasie ich przejazdu (Łańcut, Przeworsk, Jarosław, Radymno i Przemyśl) proszeni są o nietarasowanie ulic i niezatrzymywanie czołgu. Również łowcy autografów proszeni są o wyrozumiałość. Z braku czasu czterej pancerni nie są w stanie ofiarować wszystkim swych podpisów”.

Zapowiedź przejazdu „pancernych” przez Rzeszowszczyznę okazała się primaaprilisowym dowcipem, chociaż nabrały się na niego ponoć tysiące czytelników, którzy od rana ustawiali się na trasie rzekomego przejazdu czołgu „Rudy 102” oraz w siedzibie Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie. Pracownicy stanęli tam przed zadaniem zorganizowania specjalnych zajęć dla tłumu dzieci szturmujących placówkę.

Już w poniedziałkowym wydaniu z 3 kwietnia w tekście redakcyjnym „Nowin Rzeszowskich” można było przeczytać:

– „Nie z naszej winy nie doszło do przejazdu czterech pancernych i ich wiernego przyjaciela — Szarika przez nasze województwo, ani do spotkania w Rzeszowie. Również bohaterowie serialu telewizyjnego i książki J. Przymanowskiego nie poczuwają się do winy. Po prostu nie wiedzieli, że czeka na nich na drogach województwa i w samym Rzeszowie tylu wiernych przyjaciół. Informacja o pancernych, zamieszczona w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Nowin”, należała do primaaprilisowych (podobnie jak wiadomość o pojawieniu się nad Rzeszowem latających talerzy). Nie przypuszczaliśmy, że pancerni mają u nas aż tak ogromną popularność. Sprawiliśmy przez to trochę kłopotu milicji drogowej, niektórym nauczycielom i kierownictwu WDK (przepraszamy). Dziękujemy za pomoc w utrzymaniu porządku na drogach i za szybkie zorganizowanie imprezy dla zawiedzionych dzieci w WDK. (A swoją drogą — chyba trzeba sprowadzić kiedyś pancernych do Rzeszowa). Tym, którzy nadaremnie oczekiwali pancernych, przyrzekamy, że już następna wiadomość o nich będzie naprawdę prawdziwa”.

Dowcip – skoro nabrały się na niego setki, a może nawet tysiące osób – można uznać za udany. Nie spodobał się jednak wielu czytelnikom, którzy zmarnowali godziny na bezskuteczne oczekiwanie na swoich idoli. W środowisku dziennikarskim długo jeszcze wspominano, że autor tekstu, wybitny rzeszowski reporter prasowy i telewizyjny, zmarły w 2003 roku Julian Woźniak, otrzymywał nawet pogróżki i przez pewien czas unikał pokazywania się „na mieście”, obawiając się reakcji rozgniewanych fanów serialu.

Pomóż nam ocalić historię Podkarpacia

„Podkarpacka Historia” powstaje z potrzeby zachowania pamięci o ludziach i miejscach, które tworzyły ten region. Dzięki Twojemu wsparciu możemy nadal publikować artykuły, digitalizować archiwa i rozwijać portal.

Wesprzyj projekt na Zrzutce


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama