Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 1 stycznia 2026 16:05
Reklama

1889. Spór o posag zakończony śmiercią teściowej. Zabójstwo pod Rzeszowem

Zaloty, ślub i spór o ziemię doprowadziły do tragedii. Jak relacjonował „Tygodnik Rzeszowski”, konflikt między mieszkańcem podrzeszowskiej Błędowej a rodziną żony zakończył się śmiercią teściowej i łagodnym wyrokiem sądu przysięgłych.
1889. Spór o posag zakończony śmiercią teściowej. Zabójstwo pod Rzeszowem
Rynek rzeszowski końcem XIX wieku

Autor: Edward Janusz

Relacja między Józefem Bocheńskim a Zośką Kocurowną, opisana na łamach „Tygodnika Rzeszowskiego” w 1889 roku, zakończyła się procesem i wyrokiem za zabójstwo. Rzecz działa się w Błędowej pod  Rzeszowem. Niestety gazeta nie precyzuje czy chodzi o Błędową Zgłobieńską czy Tyczyńską. 

Para pobrała się w październiku 1884 roku, po wcześniejszym okresie zalotów, które – jak odnotowała gazeta – były obustronnie akceptowane. Wraz z ręką wybranki Bocheński otrzymał w posagu gospodarstwo w Błędowej, obciążone obowiązkiem utrzymania teściów do końca życia oraz wypłatą 100 złotych na rzecz szwagra, Antoniego Kocura. Krótko po zawarciu małżeństwa rodzice żony zaczęli jednak domagać się, aby obdarowany przekazał całe gospodarstwo szwagrowi. Żądania te, początkowo formułowane w rozmowach domowych, z czasem przybrały bardziej stanowczy charakter i stały się przyczyną narastającego konfliktu. Odmowa Bocheńskiego doprowadziła do częstych kłótni, które – według relacji prasowej – przeradzały się również w rękoczyny. 

Do tragedii doszło w lutym 1889 roku, kiedy po kolejnej sprzeczce Bocheński wyszedł z domu, a teściowa za nim; wkrótce potem jej mąż Jan Kocur zaalarmował, że kobieta została śmiertelnie ranna przez zięcia. Jak informował tygodnik. znaleziono ją nieprzytomną przy boisku (chodziło zapewne o klepisko w stodole, służące m.in. do młócenia zboża), w kałuży krwi; mimo podjętej pomocy zmarła. Bocheński zgłosił sie sam do sądu, utrzymując, że w krytycznym momencie został zaatakowany przez teściów i działał w obronie koniecznej, a uderzenie kołkiem było niezamierzone. Przeprowadzona sekcja zwłok nie potwierdziła tej wersji wydarzeń, wskazując na silne uderzenie zadane z zamiarem wyrządzenia krzywdy. Sprawa trafiła przed trybunał przysięgłych, który miesiąc po tragedii wydał werdykt skazujący. Sąd, uwzględniając okoliczności łagodzące przedstawione przez obrońcę, adwokata dra Reicha, skazał Józefa Bocheńskiego na karę jednego roku ciężkiego więzienia.

s


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Wesprzyj "Podkarpacką Historię"! Postaw nam symboliczną kawę!
Reklama
Reklama
Reklama