Aleksander Giermański - wybitny lekarz, więzień z I transportu do Auschwitz

  • 25.01.2021, 09:27 (aktualizacja 26.01.2021, 07:43)
Aleksander Giermański - wybitny lekarz, więzień z I transportu do Auschwitz Aleksander Giermański

Aleksander Giermański, znany w okresie powojennym lekarz na Dolnym Śląsku, rodzinnie związany był z ziemią brzozowską. Tu spędził młodość. Aresztowany w maju 1940 roku pierwszym transportem został wywieziony do Auschwitz, później do obozu pracy w Pasewalku. Po wojnie osiadł we Wrocławiu.

Aleksander urodził się w Turzym Polu 3 lipca 1923 roku. Jego matka Zenobia z Krebsów była nauczycielką w szkole w Turzym Polu, a Ojciec Ludwik był weterynarzem. Po nagłej śmierci matki, która nastąpiła po urodzeniu brata Jerzego, rolę matki przejęła siostra- Zofia. Ludwik wybudował dom w Brzozowie gdzie przeniosła się cała rodzina, wraz z ciotką Helą (siostrą Zenobii i Zofii) i Józkiem, przyrodnim bratem Aleksandra.  

Leszek był dość nieśmiałym i wrażliwym chłopcem. Lubił narty i zimą szusował po okolicznych wzgórzach, odwiedzając kolegów. Brał udział w zawodach narciarskich. Grał na skrzypcach w szkolnej orkiestrze. Czasem towarzyszył Ojcu kiedy ten jechał szczepić bydło. W maju 1939 roku uzyskał małą maturę z bardzo dobrymi wynikami. W powietrzu czuło się zbliżającą wojnę. Aleksander jak inni chłopcy brał udział w ćwiczeniach Przysposobienia Wojskowego. Rodzice przygotowywali mu „wyprawkę”, bo od września miał zacząć uczęszczać do liceum Ojców Jezuitów w Chyrowie. Pojechali tam już nawet razem, żeby uzgodnić warunki i poznać szkołę. Niestety życie potoczyło się inaczej.

1 września Niemcy wkraczają na tereny Polski. Ludwik dostaje nakaz ewakuacji na wschód i zabiera ze sobą syna. Wielka wędrówka ludności, właściwie ucieczka pod ostrzałem lotniczym.  Aleksander rozdziela się z Ojcem i dociera aż do Sarn, gdzie zatrzymuje się u ludzi, którym pomaga w pracach polowych. Przychodzi 17. września i wkroczenie wojsk Armii Czerwonej. Aleksander intuicyjnie czuje, że znów trzeba uciekać. Wraca do Brzozowa i tam ukrywa się w pobliskim folwarku. Bierze udział w pracach gospodarczych i prawdopodobnie czasem pomaga w przekraczaniu granicy osobom uciekającym na Węgry. Dlaczego się ukrywa? Bo Niemcy wkraczając do Polski mieli juz listy osób, które chcieli uwięzić i zlikwidować; między innymi młodzież inteligencką. Myślę, że ktoś widział te listy i uprzedził Ludwika, że i jego syn jest na nich. Niestety inny ktoś doniósł Niemcom, że Aleksander wrócił na kilka dni do domu na imieniny Zofii. Zostaje aresztowany i wywieziony w pierwszym transporcie do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Aleksander spędzi tam trzy lata. W obozie ratuje go znajomość języka niemieckiego i dobra kondycja fizyczna. Zyskuje sympatię kolegów współwięźniów dzięki naturalnej dobroci i ciągłej chęci pomocy słabszym. Więc kiedy zarazi się tyfusem koledzy pomogą mu przeżyć. Czuwa nad nim dobry duch, bo kiedy znajdzie się w celi śmierci przyłapany na przekazie grypsu, zadziała pomoc z zewnątrz i wprawdzie nie zostanie zwolniony, ale przeniesiony do obozu pracy w Pasewalku. Spędzi tam dwa lata pracując przy naprawie lokomotyw i na przetoku (miejsce przygotowywania składu pociągów). Z obozu ucieknie z kolegą tuż przed wyzwoleniem. Zachowa z tego pobytu dobra pamięć o wielu współwięźniach. Po powrocie do Brzozowa ojciec zachęci go, by przygotował się do matury, którą zda eksternistycznie jesienią 1945 roku. Następnie rozpocznie studia lekarskie na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Wrocław tuż po wojnie jest trochę polskim dzikim Zachodem. Przyciąga wielu ludzi z kresów, które znalazły się poza granicami Polski. Na  uczelniach miejsce profesorów niemieckich zajmą profesorowie, którzy wyemigrowali ze Lwowa, ale też napływający z różnych innych stron kraju. Jest świadkiem odbudowy miasta z gruzów dzięki mobilizacji mieszkańców, i jako student ma w tym swój udział. Solidarność międzyludzka, i radość życia w znów wolnej Polsce pozwalają na łatwiejsze znoszenie trudnych bytowo warunków. Nawiązuje przyjaźnie na całe życie.

W listopadzie 1950 roku uzyskuje dyplom lekarza. Na stażu w Zakładzie Anatomii Patologicznej u profesora Alberta poznaje Teresę Zymek, przyszłego lekarza ginekologii, którą poślubi w 1951 r. Po odbyciu stażów zatrudniony zostaje w Zakładzie Radiologii Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie przepracuje 33 lata, aż do odejścia na emeryturę. Kariera naukowa Aleksandra to liczne staże, doktorat obroniony w 1960r, habilitacja w 1968r a rok później tytuł docenta. Pełni odpowiedzialne funkcje między innymi Zastępcy Dyrektora Instytutu Radiologii i Radioterapii Wydziału Lekarskiego przez trzy kadencje oraz specjalisty wojewódzkiego na Dolnym Śląsku. Za swoją pracę uzyskał liczne nagrody i odznaczenia, ale nigdy nie troszczył się o swoja karierę i np. nie chciał wystąpić o profesurę.

Był pionierem badań naczyniowych, a jego największym osiągnięciem życiowym -  wyszkolenie kilku generacji radiologów i stworzenie własnej szkoły radiologii. Wraz z doktorem Marianem Wołkiem stworzył zespół o wysokich kwalifikacjach zawodowych, pracujący w wyjątkowej atmosferze w Pracowni Radiologicznej Państwowego Szpitala Klinicznego przy ulicy Poniatowskiego we Wrocławiu. Za swoją pracę uzyskał liczne nagrody i odznaczenia. Nigdy nie troszczył się o karierę i nie chciał wystąpić o profesurę. Był człowiekiem niezwykle skromnym, nikomu się nie narzucał, nie prowadził bogatego życia towarzyskiego, nie chciał nigdy o sobie opowiadać. Nie mówił o Oświęcimiu, o aresztowaniu itd. Nikt z kolegów nie znał szczegółów jego życia. Nie należał do związków kombatanckich i nie chciał otrzymywać odznaczeń, ani czerpać jakichkolwiek korzyści związanych z przeszłością obozową.  Zmarł we Wrocławiu przeżywszy 95 lat.

Jestem córką Aleksandra. Łączyła nas silna więź uczuciowa i intelektualna. Życie rozdzieliło nas, więc latami utrzymywaliśmy listowną łączność. W pewnym momencie poprosiłam Ojca o opisanie swojej młodości. Przyjął wyzwanie i przez ponad rok dostawałam fragmenty opowieści z jego życia. Po raz pierwszy zdecydował się też opisać swoje obozowe przeżycia, ale z perspektywy czasu, z dystansem i tylko rzeczy, które pozwalały w tych strasznych czasach zachować nadzieję i siły do przeżycia.

Po jego śmierci, uważając że listy mają pewną wartość historyczną, zdecydowałam się na ich publikację. Na moją prośbę Wspomnienia Ojca zostały uzupełnione przez jego współpracowników z Pracowni Radiologii, którzy opisali, wplatając liczne anegdoty, pionierskie warunki pracy radiologów w okresie powojennym, odtwarzając niepowtarzalną atmosferę tego zgranego zespołu.

Ojciec był dzieckiem Podkarpacia. Przez cale życie zachował tę Ziemię w swoim sercu i często do niej wracał. W moim dzieciństwie spędzaliśmy wiele czasu u Dziadków. Później latami z rodzicami jeździliśmy na wakacje do Komańczy, odbywając corocznie pielgrzymkę do Brzozowa i okolic. Dlatego cieszę się, że fragmenty Wspomnień Ojca znalazły miejsce w trzech ostatnich wydaniach Historii Podkarpackiej i jestem za to wdzięczna redaktorowi Szymonowi Jakubowskiemu. Obecnie wspólnie z panem redaktorem przygotowujemy wydanie całej książki, prawdopodobnie w 2021 roku.

Joanna Giermańska

_

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe