Piotr Stańczak urodził się 23 lipca 1966 r. w Potoku (okolice Krosna). Zawodowo był związany z Geofizyką Kraków (spółką z grupy związanej z sektorem gazowo-naftowym), gdzie – jak podano w oficjalnym komunikacie – pracował od 1987 r. W tym samym komunikacie zapisano też konkretnie, że pracował „na stanowisku operatora geofizyka w grupach sejsmicznych”.
Realizował terenową część projektów sejsmicznych, czyli działań wymagających przemieszczania się w trudnych rejonach i stałej obecności poza bazą. Krakowska firma wykonywała kontrakt dla pakistańskiego koncernu Oil & Gas Development Company Limited (OGDCL), obejmujący badania na obszarze ok. 600 km², około 100 km od Islamabadu.
Porwanie
28 września 2008 r., w rejonie Pind Sultani (ok. 100 km od Islamabadu), samochód z pracownikami Geofizyka Kraków został ostrzelany i zatrzymany przez uzbrojoną grupę. Trzej Pakistańczycy towarzyszący Polakowi (kierowca, ochroniarz, tłumacz) zginęli na miejscu, a Piotr Stańczak został uprowadzony. Źródła encyklopedyczne i prasowe zgodnie opisują ostrzał pojazdu i zabicie trzech osób towarzyszących Stańczakowi.
W późniejszych ustaleniach dziennikarskich "Rzeczpospolitej" pojawił się wątek czwartego pasażera-świadka (Pakistańczyka, w tekście jako „Ali”), który przeżył atak i mógł opisać jego przebieg. Gazeta podkreślała, że dostęp do tego świadka i jego przesłuchanie były przez długi czas utrudnione po stronie pakistańskiej. Porwanie przypisano ugrupowaniu Tehrik-i-Taliban Pakistan.
Na początku października 2008 r. porywacze opublikowali nagranie wideo z zakładnikiem. Na filmie Piotr Stańczak, pod przymusem i z bronią wymierzoną w jego stronę, odczytywał żądania talibów. Z relacji medialnych z tamtego czasu wynikało, że talibowie domagali się przede wszystkim: uwolnienia ok. 100–110 talibów przetrzymywanych w pakistańskich więzieniach, zaprzestania działań pakistańskiej armii w regionach plemiennych przy granicy z Afganistanem, nagłośnienia ich postulatów politycznych poprzez media. Były to więc żądania skierowane głównie do władz Pakistanu, a nie do Polski. Stańczak był dla nich kartą przetargową i próbą wywarcia międzynarodowego nacisku na Islamabad.
Pakistańskie władze od początku deklarowały, że nie negocjują z terrorystami w sprawie wymiany więźniów, zapewniając jednocześnie, że prowadzą działania operacyjne i wywiadowcze w celu ustalenia miejsca przetrzymywania zakładnika. W praktyce jednak – co później opisywała "Rzeczpospolita" – współpraca operacyjna była ograniczona i opieszała, zwłaszcza w kwestii przesłuchań świadków i przekazywania informacji stronie polskiej. W tekstach „Rz” pojawiały się relacje, że Pakistan „formalnie chciał pomóc”, ale realnie nie podejmował skutecznych działań, które mogłyby szybko odtworzyć przebieg napadu i trop porywaczy.
Śmierć
W lutym 2009 r. media światowe zaczęły podawać informacje, że talibowie twierdzą, iż mają zabić w najbliższym czasie Piotra Stańczaka. 7 lutego agencje informacyjne podaly wiadomość o dokonaje egzekucji. AFP w komunikacie informowała:
-Ścięliśmy polskiego inżyniera po tym, jak rząd nie spełnił naszych żądań i nie oddamy jego ciała – powiedział rzecznik talibów przez telefon. Oświadcenie pojawiło się zaledwie kilka godzin po tym, jak polski premier Donald Tusk powiedział dziennikarzom, że okup nie zostanie zapłacony. Porywacze zażądali wysokiego okupu oraz uwolnienia sześciu uwięzionych bojowników w zamian za uwolnienie inżyniera. Początkowo grozili mu śmiercią 4 lutego, ale później przedłużyli termin o dwa dni.
Według relacji pakistańskich mediów ciało Piotra Stańczaka przekazane lokalnym władzom w poniedziałek 27 kwietnia 2009 r. w okolicy Razmak (Północny Waziristan, obszar plemienny przy granicy z Afganistanem), prawie trzy miesiące po egzekucji. Talibowie przekazali zwłoki starszyźnie plemiennej, które powiadomiła o tym władze pakistańskiej. Pakistańskie media podawały, że talibowie przetrzymywali zwłoki jako element presji i karty przetargowej, a decyzja o ich wydaniu zapadła dopiero po naciskach lokalnych starszyzn plemiennych, które nie chciały dalszej eskalacji napięcia w regionie. Ciało przewieziono do Bannu, a następnie do Islamabadu, gdzie przeprowadzono formalności identyfikacyjne i medyczne. Trumna, okryta dwiema flagami – polską i pakistańską, została przetransprtowana do Warszawy 29 kwietnia. Na lotnisku obecni byli przedstawiciele polskich władz i rodzina.
Pogrzeb odbył się 5 maja 2009 r. w krośnieńskim kościele pw. Piotra Apostoła i Jana z Dukli. Podczas mszy świętej ksiądz Tadeusz Balewender powiedział:
„Modląc się o spokój duszy Piotra, módlmy się także o nawrócenie przestępców, którzy dokonali tego mordu.”
W uroczystościach udział brało około tysiąca osób – byli tam przedstawiciele samorządu, firmy Geofizyka Kraków, przyjaciele i mieszkańcy Krosna. We wrześniu 2010, prezydent Bronisław Komorowski odznaczył Piotra Stańczaka Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Kontrowersje i śledztwo
Dwa lata po śmierci Piotra Stańczaka "Rzeczpospolita" pisałą, że skuteczne działania polskiej strony na rzecz uwlnienia geologa uniemożliwił paraliż polskich służb po likwidacji Wojskowyc Służb Informacyjnych przez Antoniego Macierewicza kilka lat wcześniej. Polscy oficerowie wywiadu z komórki w Afganistanie byli czasowo zawieszeni w oczekiwaniu na weryfikację i wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
Niedługo ogłoszeniu śmierci Stańczaka pakistańskie służby zaczęły informować o pierwszych zatrzymaniach osób podejrzewanych o związek z porwaniem. Już w lipcu 2009 r. media w Pakistanie podawały, że ujęto osoby łączone ze sprawą. 29 stycznia 2011 r. przed sądem antyterrorystycznym w Rawalpindi. Jak relacjonował pakistański dziennik Dawn, sąd uniewinnił dwóch oskarżonych: Shaha Abdul Aziza i Attaullaha Khana z powodu „braku dowodów”.
Równolegle postępowanie prowadziła polska prokuratura. Kluczowym problemem okazał się brak współpracy prawnej ze strony Pakistanu. 28 czerwca 2011 r. polskie śledztwo zostało zawieszone, ponieważ — jak informowały media — Pakistan nie odpowiedział na sześć wniosków o pomoc prawną. Oznaczało to, że polscy śledczy nie mieli dostępu do materiałów, przesłuchań i dokumentów niezbędnych do prowadzenia sprawy.
Do sprawy wrócono po ponad dekadzie. 1 czerwca 2020 r. w Rawalpindi, we wspólnej operacji jednostki antyterrorystycznej CTD Punjab i wywiadu wojskowego, zatrzymano dwóch mężczyzn o nazwiskach Kaleemullah i Farid Khan. W przekazach medialnych (pakistańskich i polskich) pojawiała się informacja, że zatrzymani mieli podczas przesłuchań wskazywać siebie na nagraniu z egzekucji.













Napisz komentarz
Komentarze