2.04.1969. Katastrofa lotnicza pod Policą. Śmierć Stanisława Tkaczowa.

  • 02.04.2020, 09:38 (aktualizacja 02.04.2020, 09:53)
2.04.1969. Katastrofa lotnicza pod Policą. Śmierć Stanisława Tkaczowa. Zdjęcie z miejsca katastrofy pod Policą.

2 kwietnia 1969 roku kilka minut po godzinie 16.00 lecący z Warszawy  do Krakowa-Balic samolot rejsowy An-24 o numerach rejestracyjnych SP-LTF zniknął z radarów w okolicach Suchej Beskidzkiej. Na pokładzie znajdowało się 47 pasażerów i 6 członków załogi. Dopiero po czterech godzinach natrafiono na szczątki maszyny na północnym stoku góry Polica w Beskidzie we wsi Skawica koło Zawoi. Nikt nie przeżył.

Wśród ofiar katastrofy byli m.in. wybitny językoznawca, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Zenon Klemensiewicz, jeden z najważniejszych hierarchów Kościoła Polskokatolickiego Antoni Naumczyk, syn ówczesnego ministra komunikacji Piotra Lewińskiego - Stanisław oraz  znany działacz komunistyczny Stanisław Tkaczow.

Oprócz rozmiaru tragedii to właśnie śmierć Tkaczowa spowodowała ogromne poruszenie wypadkiem na Rzeszowszczyźnie. W latach PRL pełnił wiele istotnych funkcji (poseł na Sejm, minister lasów, ambasador w Mongolii, szef Polskiego Związku Łowieckiego), był osobą na tym terenie bardzo znaną i wpływową. Pochodził z podrzeszowskiej Boguchwały, z rodziny jeszcze przed wojną zaangażowanej w działalność komunistyczną i dotkniętą przez to – jak mówili miejscowi – klątwą. Jego dwaj bracia zginęli tragicznie. Jan jako ochotnik po stronie republikańskiej w wojnie domowej w Hiszpanii, Ferdynand (w pewnej chwili poseł na Sejm II RP) w 1938 roku został zamordowany w Związku Radzieckim w czasie stalinowskich czystek. Jak się miało okazać, z czwórki braci tylko Józef - znany lekarz zmarł śmiercią naturalną w 1974 roku.

Przyczyny tamtej katastrofy wciąż są przedmiotem domysłów. Sugerowano nawet próbę porwania samolotu i ucieczki na Zachód, co miało tłumaczyć fakt, że samolot leciał bardzo nisko, jakby załoga chciała być niewidoczna dla radarów. Początkowo prokuratura postawiła zarzuty kontrolerom lotów z Balic, którzy mieli wprowadzić pilotów w błąd co do ich pozycji. W efekcie – jak stwierdziła Główna Komisja Badania Wypadków Lotniczych załoga zgubiła się na trasie. Może wpływ na katastrofę miały też problemy zdrowotne kapitana? W czasie sekcji zwłok stwierdzono u niego starą bliznę pozawałową i świeże ślady zawału. Oskarżeni kontrolerzy uniknęli odpowiedzialności dzięki amnestii z 1970 roku, później wyjechali na Zachód, co też stało się podstawą do rozmaitych domysłów.

Fragment książki Szymona Jakubowskiego "Skrzydła nad Wisłokiem. Z dziejów rzeszowskiego lotnictwa i lotniska Rzeszów-Jasionka". Pozycja do nabycia w redakcji "Podkarpackiej Historii"

 

_

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe