Józef Orwid - gwiazdor międzywojennego kina

  • 13.08.2018, 07:54
Józef Orwid - gwiazdor międzywojennego kina Józef Orwid z Jadwigą Smosarską w filmie "Jadzia"
    13 sierpnia 1944 roku na opanowanej przez powstańców Starówce eksplodował zdobyczny czołg-stawiacz min. Potężna eksplozja zabiła około 300 osób. Wśród nich urodzonego w podsanockim Besku Józefa Orwida, gwiazdora międzywojennego filmu.

    Józef Kotschy który na scenie i w planie filmowym przybrał nazwisko Orwid w okresie międzywojennym był jednym z najbardziej popularnych aktorów polskiego kina. W latach 30. praktycznie nie było hitowego – jak byśmy dzisiaj określili – filmu, w którym by nie wystąpił. A pochodził z podsanockiego Beska, gdzie urodził się 14 listopada 1891 roku w rodzinie kolejarza Władysława Kotschego i Magdaleny z domu Rydzewska.

Gwiazdor drugiego planu

    Młody Józef od wczesnych lat wykazywał uzdolnienia teatralne. Po ukończeniu gimnazjum zamieszkał w Krakowie. Jako nastolatek po raz pierwszy wystąpił na scenie krakowskiego Teatru Nowego, gdzie po raz pierwszy przybrał pseudonim artystyczny Orwid, później związał się z tutejszym Teatrem Ludowym. Kilkanaście lat później przeniósł się do Warszawy, gdzie zwrócił uwagę producentów filmowych.

    Przez długi czas Orwid grał m.in. w krakowskim Teatrze imienia Słowackiego, w Teatrze Nowym we Lwowie, warszawskich teatrach Polskim, Komedia i Małym. Od połowy lat 30. Występował głównie w Teatrze Letnim, w zespole Towarzystwa Krzewienia Kultury Teatralnej. Był ulubieńcem publiczności, często pojawiając się w popularnych i modnych rewiach i kabaretach jak chociażby  Stańczyk, Qui Pro Quo, Cyruliku Warszawskim czy Wielkiej Rewii. Krytyka teatralna ceniła go za charakterystyczne role w „Weselu” (gdzie był Żydem), „Kariothu” (Judasz), „Rewizorze” (Osip) czy „Pięknej Helenie” (Menelaus).

    Stosunkowo późno, bo w 1933 roku, w wieku 41 lat zadebiutował na dużym ekranie. Ale cóż to był za debiut! Podbił serca publiczności odtwarzając drugoplanową rolę notariusza Alojzego w filmie „10 % dla mnie”. Od tego momentu jego kariera nabrała rozmachu. Grał role drugoplanowe, ale niezwykle charakterystyczne, zapadające w pamięć i wzbudzające ogromna sympatię widzów.

    W latach 30. XX wieku, po udanym debiucie, stał się niemal etatowym odtwórcą charakterystycznych postaci w ówczesnych produkcjach filmowych. Grał u boku największych gwiazd międzywojennego kina: Eugeniusza Bodo, Jadwigi Smosarskiej czy Adolfa Dymszy. A grywał bardzo wiele. Jego filmografia obejmuje około 40 filmów w ciągu ledwie siedmiu lat. Zdarzało się, że grywał w kilku filmach naraz.

    W debiutanckim 1933 roku, poza wspomnianą rolą notariusza w „10 % dla mnie” wystąpił jeszcze w takich produkcjach jak „Każdemu wolno kochać” czy „Romeo i Julci”. W kolejnych latach nie schodził z filmowego planu. Grał w takich przedwojennych przebojach, do dzisiaj chętnie oglądanych jak „Antek policmajster”, „Dodek na froncie”, „Pani minister tańczy”, „Królowa przedmieścia”, „Paweł i Gaweł” czy „Szczęśliwa trzynastka”. Tylko w 1937 roku jego nazwisko pojawiło się na czołówkach ośmiu filmów, w następnych roku dziewięciu!

Tragedia okupacji

    Niewątpliwie najbardziej dramatycznym okresem w jego życiu był czas okupacji hitlerowskiej. Niestety w przeciwieństwie do wielu innych aktorów nie zdecydował się na rezygnację, czy też nie mógł z jakiś powodów zrezygnować z gry w oficjalnych, okupacyjnych teatrach przez co spotkał się z krytyka sporej części środowiska artystycznego bojkotującego oficjalną scenę. W początkowym okresie okupacji jego nazwisko pojawiło się w filmach puszczanych w oficjalnych kinach. Niemcy zgodzili się na projekcję takich filmów jak „Sportowiec mimo woli”, „Złota maska”, „Ja tu rządzę” czy „Przez łzy do szczęścia”. Niektórzy jego koledzy, jak chociażby Adolf  Dymsza, za grę w oficjalnych okupacyjnych teatrach zapłacili po wojnie ostracyzmem środowiska czy też czasowym zakazem gry lub nieobecnością na afiszach. Tacy jak Igo Sym nawet śmiercią z rąk podziemia za zdradę. Przyznać jednak należy, że Orwid nie występował w produkcjach jawnie propagandowych, zaś wbrew późniejszej narodowej mitologii, produkcje kinowe i teatralne cieszyły się dużym powodzeniem, mimo zakazów ze strony podziemia.

    Kres życia Józefa Kotschego vel Orwida nastąpił w tragicznych okolicznościach. Wybuch Powstania Warszawskiego zastał go na opanowanej przez żołnierzy Armii Krajowej Starówce. 13 sierpnia 1944 roku był jednym z wielu warszawiaków, którzy przyszli podziwiać zdobyty przez powstańców czołg. W pewnej chwili nastąpiła potężna eksplozja, w której zginęło kilkaset osób, wśród nich gwiazdor międzywojennego kina. W wielu publikacjach podaje się, że tragedia była efektem wybuchu specjalnie porzuconego przez Niemców „czołgu-pułapki” wypełnionego materiałem wybuchowym. Najprawdopodobniej do eksplozji doszło jednak przypadkiem, zaś rzekomy czołg tak naprawdę był stawiaczem min służącym do rozbijania barykad, a wybuch nastąpił w wyniku odczepienia się ładunku w czasie triumfalnego przeprowadzania pojazdu ulicami Starówki. Aktor pozostawił po sobie trzy córki: Elżbietę Lucynę, Krystynę Bożenę i Marię.

(sj)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe