Egzekucja komanda mierników

  • 15.07.2018, 17:20 (aktualizacja 18.07.2018 21:42)
Egzekucja komanda mierników

   W maju 1943 roku w obozie koncentracyjnym Auschwitz doszło do głośnej ucieczki trójki więźniów z komanda mierników. W odwecie, w następnych miesiącach, hitlerowcy dokonali egzekucji ich kolegów, których podejrzewano o pomoc w ucieczce. Wśród zamordowanych był pochodzący z podrzeszowskiej Łąki Józef Gancarz.

   Józef Gancarz syn Wojciecha i Antoniny z domu Piekło urodził się 18 marca 1900 r. w Łące k. Rzeszowa. W rodzinnej miejscowości ukończył szkołę powszechną, a następnie uczył się w I Gimnazjum w Rzeszowie obecnie I Liceum Ogólnokształcące. Już jako gimnazjalista wstąpił do Legionów Piłsudskiego i był internowany na Węgrzech. Razem z  około czterdziestoma uczniami I i II Gimnazjum walczył (od 17 X 1918 r. do 22 I 1919 r.) z oddziałami ukraińskimi o wschodnią granicę Polski i Lwów. Za te działania został uhonorowany Odznaką pamiątkową Internowanych Żołnierzy Polskiego Korpusu posiłkowego na Węgrzech „Rarańcza Huszt", Odznaką Honorową „Orlęta" i Krzyżem Obrony Lwowa/ W 1995 w budynku I LO w Rzeszowie odsłonięto tablicę pamiątkową z nazwiskami uczniów walczących w obronie Ojczyzny wśród nich nie mogło zabraknąć Józefa Gancarza.

   Józef Gancarz maturę zdał 4 czerwca 1920 r. Żądny wiedzy i ambitny podjął studia na Politechnice we Lwowie, którą ukończył z tytułem inżyniera w zakresie budowy drogi mostów. Po studiach pracował jako nauczyciel w jednej z rzeszowskich szkół. Mieszkał w tym czasie u państwa Taperów, później ożenił się z ich córką. Józef Gancarz nigdy nie zapomniał o Łące - swojej rodzinnej wsi.  Inicjował różnorakie działania wpływające na jej rozwój, m. in. w tamtym okresie powstały murowane budynki szkoły kółka rolniczego, sklepu i domu ludowego, co na pewno przyczyniło się do ożywienia społeczno-politycznego i kulturalnego na tym terenie. Szczególnie trzeba podkreślić, że Józef Gancarz jeszcze jako student Politechniki Lwowskiej sporządził plan i kosztorys budowy Domu Ludowego w Łące oraz był członkiem komitetu budowy. Ponadto trzeba zaznaczyć, że wspólnie z kolegą Marcinem Rzeszutkiem z Terliczki wypisał na pergaminie akt erekcyjny, który na wieczną pamiątkę został wmurowany w róg budynku ze strony południowo zachodniej (20 IV 1924 r.).

Ucieczka komanda mierników

   Józef Gancarz przed wybuchem II wojny światowej mieszkał w Słotwinie - Brzesku. Tam też został aresztowany, a następnie osadzony w więzieniu na Montelupich w Krakowie. Stamtąd 15 grudnia 1941 przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Zapewne, tak jak i inni więźniowie, przeszedł kwarantannę, która zazwyczaj trwała 6-8 tygodni. W tym czasie „musztrowano" uwięzionych, uczono niemieckich piosenek marszowych, a przede wszystkim bito i maltretowano, co miało na celu sterroryzowanie oraz ich psychiczne i fizyczne stłamszenie.

  Jednak ze względu na zawód, przydatny dla niemieckich władz obozowych, okres kwarantanny był skracany do około dwóch tygodni i przypuszczalnie po takim okresie Józef Gancarz został skierowany do komanda noszącego nazwę „Baubiuro" (które później przechodziło reorganizację) i przydzielony do oddziału pomiarowego „Vermessungs Abteilung".    Więźniowie zatrudnieni w komandzie mierników, pracując poza obozem, utrzymywali kontakty z ludnością cywilną i przemycali do obozu żywność, leki oraz ułatwiali współwięźniom kontakty z rodzinami (grypsy, listy).

   Do ucieczki z komanda mierników doszło 20 maja 1943 roku. Polacy: Stanisław Chybiński (numer 6810), Kazimierz Jarzębowski (numer 115) oraz Józef Rotter (prawdziwe nazwisko Florian Basiński, numer 365) poczuli się zagrożeni aresztowaniem powiązanej z Batalionami Chłopskimi łączniczki Heleny Płotnickiej, z którą się kontaktowali. Podczas pomiarów w Skidziniu i Wilczkowicach poczęstowali pilnującego ich wartownika z SS napojem, do którego dosypali proszek nasenny. Kiedy wartownik zasnął dokonali ucieczki.

   Niemieckie dochodzenie wykazało, że o ucieczce wiedzieli także inni więźniowie z komanda mierników. Zostali aresztowani 21, 26 i 27 maja i osadzeni w bloku XI. Rudolf Hoess osobiście wystąpił z wnioskiem o karę śmierci. Zgodę wyraził szef SS Heinrich Himmler.

Egzekucja

    Jeden ze współwięźniów tak wspominał te wydarzenia:

    - 26 maja aresztowano trzynastu kolegów z naszego biura Romana Krzywasińskiego, a z pozostałych dwóch biur pomiarowych Jerzego Woźniaka, Edmunda Sikorskiego, Janusza Skrzetuskiego, Józefa Dziubę, Jana Lisiaka, Władysława Krzyżagórskiego, Wacława Jamiałowskiego, Edmunda Hakuszewskiego, Tadeusza Kokesza, Władysława Ćwiklińskiego, Leona Bardaszkę, Bogdana Zarębskiego. Następnego dnia aresztowano dalszych jedenastu z naszego biura: Stanisława Tokarskiego, Mariana Moskalskiego, Mieczysława Kuli Kowalskiego, Józefa Gancarza, Bogusława Ohrta, Leona Rajzera, Tadeusza Rapacza i Władysława Pierzyńskiego oraz z pozostałych biur: Leona Czerskiego, Józefa Wojtyłę, Zbigniewa Foltańskiego. Wszystkim aresztowanym zarzucano częste wykonywanie pomiarów na kierunku: Brzeszcze – Skiełzin.

    25 czerwca rozstrzelano: Józefa Dziubę, Leona Bardaszkę, Romana Krzywosińskiego, Bogdana Zarębskiego, Wacława Miołkowskiego, Tadeusza Kosza, Jana Lisiaka, Władysława Ćwiklińskiego, Mariana Moskalskiego, Władysława Pierzyńskiego, Leona Czerskiego. Reszta nadal pozostawała w bunkrach w bloku nr XI. Nie oznaczało to jednak końca zemsty.

    Dnia 19 lipca 1943 rozpoczęto budowę szubienicy na placu apelowym przed kuchnią. Na dwóch słupach ułożono wielką szynę na której zawieszono 12 powrozów. Gdy wracaliśmy z pracy sam widok wzmocnionej straży wokół obozu oraz dodatkowych kilku kompanii esesmańskich wywarł na nas przygnębiające wrażenie. Wewnątrz obozu dostrzegliśmy wzmożony ruch oficerów SS zwłaszcza przy gongu gdzie odbywały się wieczorne apele. Obok dużej szubienicy ze zwisającymi z górnej szyny 12 powrozami stało z pistoletami maszynowymi 4 esesmanów.

Po apelu przyprowadzono 12 naszych kolegów z bloku nr XI i po kolei kazano im wstępować na taborety ustawione pod powrozami. Po założeniu skazańcom pętli na szyję wystąpił komendant Rudolf Hoess przed grupą oficerów. Wezwał do siebie tłumacza obozowego i rozpoczął odczytywanie wyroków. Na samym początku oznajmiono że egzekucja odbywa się z polecenia władz w Berlinie i że jest to kara za ucieczkę trzech więźniów którzy otruli esesmana (było to wierutnym kłamstwem).

    Wśród wyczytanych, doprowadzonych, skutych i odzianych w drelichy było 12 Polaków z komanda mierników. Byli to: Zbigniew Foltański (numer 41664), Józef Gancarz (24538), Mieczysław Kulikowski (25404), Czesław Marcisz (26891), Bogusław Ohrt (367), Leon Rajzer (399), Tadeusz Rapacz (36043), Edmund Sikorski (25419), Janusz Skrzetuski-Pogonowski (253), Stanisław Stawiński (6569), Józef Wojtyga (24740) i Jerzy Woźniak (35650). Komendant nie skończył odczytywania wyroku, gdyż Janusz Pogonowski na znak protestu wykopał spod siebie taboret. Wówczas oficerowie SS podbiegli do pozostałych skazanych i wyrwali pozostałe taborety spod nóg.

Pamięć

    Ogółem w historii obozu próbę ucieczki podjęły co najmniej 802 osoby  757 mężczyzn i 45 kobiet. Wśród nich najwięcej było Polaków - co najmniej 396 osób. Ucieczka udała się 144 osobom. Większość z nich przeżyła wojnę. Niemcy zastrzelili podczas ucieczki lub zatrzymali później 327 więźniów. Los pozostałych 331 więźniów jest nieznany. Nie wykluczone, że część z nich wydostała się na wolność i przeżyła.

    Powojenna rekonstrukcja tej szubienicy stoi współcześnie, w tym samym miejscu, przed dawną kuchnią obozową. Jest to długa żelazna szyna umieszczona na dwóch słupach. W rocznicę egzekucji zawsze płoną tam znicze.

    Staraniem Państwowego Muzeum w Oświęcimiu Józef Gancarz został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari na mocy uchwały Rady Państwa z 22 III 1972 r. oraz Krzyżem Oświęcimskim na mocy uchwały Rady Państwa z 7 IX 1988 r.

    Dzięki staraniom rodzeństwa na cmentarzu parafialnym w Łące, na rodzinnym grobie Gancarzów umieszczona jest urna z prochami sprowadzonymi z Oświęcimia, na której widnieje napis: „Prochy Św. pamięci mgr inż. Józefa Gancarza ur. 18 III 1900 r. zamordowanego w obozie zagłady w Oświęcimiu dn. 19 VII 1943 r. przez oprawców hitlerowskich. Cześć jego pamięci."

    Autor dziękuje panu Mieczysławowi Gancarzowi za udostępnione materiały i wywiad dzięki któremu ten artykuł mógł powstać.

Marcin Bryła

_
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe