<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.podkarpackahistoria.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - Podkarpacka Historia ]]></title>
        <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Podkarpacka Historia]]></copyright>
        <lastBuildDate>Tue, 25 Aug 2026 12:04:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Na lwowskim Hołosku ruszyły ekshumacje. Wśród poległych mogą być żołnierze z Podkarpacia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1836,na-lwowskim-holosku-ruszyly-ekshumacje-wsrod-poleglych-moga-byc-zolnierze-z-podkarpacia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1836,na-lwowskim-holosku-ruszyly-ekshumacje-wsrod-poleglych-moga-byc-zolnierze-z-podkarpacia</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 12:04:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-na-lwowskim-holosku-ruszyly-ekshumacje-wsrod-poleglych-moga-byc-zolnierze-z-podkarpacia-1787653429.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Na starym cmentarzu na Hołosku we Lwowie rozpoczęły się ekshumacje polskich żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku. Prace potrwają od 25 sierpnia do 2 października. Nie wiadomo jeszcze, ilu żołnierzy spoczywa w mogile ani w jakich jednostkach służyli. Wśród pochowanych mogą jednak znajdować się również żołnierze związani z dzisiejszym Podkarpaciem. W ostatniej próbie przebicia się do Lwowa przez Hołosko uczestniczyło zgrupowanie dowodzone przez pochodzącego z Trześniowa koło Brzozowa płk. Bronisława Prugara-Ketlinga, a za jego 11 Karpacką Dywizją Piechoty nacierały resztki innych jednostek gen. Kazimierza Sosnkowskiego.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Prace rozpoczęły się we wtorek, 25 sierpnia, na starym Cmentarzu Hołoskim, znajdującym się na terenie dawnej wsi Hołosko Wielkie, obecnie w granicach Lwowa. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej podał, że badania potrwają do 2 października, a ich celem jest ekshumacja i późniejszy ponowny pochówek szczątków żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku. Prace prowadzi ukraińska firma „Ukraińska Pamięć” z udziałem polskich specjalistów z Instytutu Pamięci Narodowej i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ukraiński IPN skierował dodatkowo do nadzoru poszukiwaczy i antropologa przedsiębiorstwa „Dola”. Zgodę na badania ekshumacyjne wydano 4 czerwca 2026 roku. Badania mają pozwolić nie tylko na wydobycie szczątków, ale również na ich dokumentację i podjęcie prób identyfikacji. Szczególne znaczenie mogą mieć zachowane elementy umundurowania, wyposażenia oraz wojskowe znaki tożsamości.</p><p style="text-align:justify;">Obecne prace są kontynuacją badań rozpoczętych kilka lat temu. W listopadzie 2019 roku polski IPN, we współpracy z partnerem ukraińskim, przeprowadził badania sondażowe na dwóch nieczynnych dawnych cmentarzach parafialnych – w Zboiskach i Hołosku. W obu miejscach odsłonięto fragmenty grobów zawierających szczątki żołnierzy Wojska Polskiego poległych podczas walk o Lwów. Łączną liczbę pochowanych w obu lokalizacjach szacowano wówczas na około 130 osób. Na podstawie wyników badań sporządzono dokumentację niezbędną do ubiegania się o zgodę na właściwe ekshumacje.</p><p style="text-align:justify;">Strona ukraińska potwierdza, że w 2019 roku na starym cmentarzu w Hołosku stwierdzono ślady miejsc pochówku. Według przedstawionej przez UINP informacji historycznej poległych podczas walk polskich żołnierzy pochowano w zbiorowej mogile na miejscowym wiejskim cmentarzu. Hołosko Wielkie zostało przyłączone do Lwowa dopiero w 1958 roku. Hołosko jest kolejnym miejscem w tej części Lwowa, gdzie w ostatnich latach prowadzone są ekshumacje żołnierzy poległych w 1939 roku.</p><p style="text-align:justify;">Od 4 do 30 sierpnia 2025 roku IPN prowadził prace poszukiwawczo-ekshumacyjne na dawnym cmentarzu w pobliskich Zboiskach. Odkryto tam dwa zbiorowe groby ze szczątkami co najmniej 31 osób oraz liczne luźne szczątki, należące prawdopodobnie do kolejnych poległych. Znaleziono także elementy wojskowego wyposażenia, przedmioty osobiste i 11 nieśmiertelników z danymi mogącymi pomóc w ustaleniu tożsamości żołnierzy.</p><p style="text-align:justify;">Szczątki ekshumowane w Zboiskach zostały 14 listopada 2025 roku pochowane w polskiej kwaterze wojennej na cmentarzu rzymskokatolickim w Mościskach. Nie był to pierwszy taki pochówek w tym miejscu. W 2015 roku spoczęło tam 111 polskich żołnierzy ekshumowanych w okolicach Lwowa, a w 2016 roku kolejnych 27. Kwaterę w Mościskach przewidziano docelowo jako miejsce pochówku nawet około 500 polskich żołnierzy poległych w walkach o Lwów. Obecne prace na Hołosku są więc następnym etapem poszukiwania i godnego pochówku żołnierzy pozostawionych po walkach na północnych przedpolach miasta.</p><h2 style="text-align:justify;">Krwawe walki o drogę do Lwowa</h2><p style="text-align:justify;">Hołosko Wielkie było we wrześniu 1939 roku wsią położoną na północnym przedpolu Lwowa. W ostatniej fazie obrony miasta okolice Hołoska, Brzuchowic i Zboisk znalazły się w centrum ciężkich walk. Z jednej strony niemieckie oddziały starały się zamknąć dostęp do Lwowa. Z drugiej do miasta próbowały dotrzeć wykrwawione polskie jednostki zgrupowania gen. Kazimierza Sosnkowskiego.</p><p style="text-align:justify;">18 września resztki 11 Karpackiej Dywizji Piechoty dotarły w rejon Brzuchowic. Następnego dnia podjęto kolejną próbę przebicia się do Lwowa. Kierunek prowadził wzdłuż szosy Brzuchowice – Hołosko Wielkie – Lwów. Natarcie polskiego zgrupowania prowadził płk Bronisław Prugar-Ketling. Jego 11 Karpacka Dywizja Piechoty szła w pierwszym rzucie. Za nią posuwały się pozostałości innych jednostek zgrupowania Sosnkowskiego, w tym mocno wykrwawionej 24 Dywizji Piechoty.</p><p style="text-align:justify;">Walki trwały 19 i 20 września. O ich zaciętości świadczą losy ppor. Józefa Schodowskiego z 11 pułku artylerii lekkiej. Z dokumentów przywoływanych przez IPN wynika, że 20 września pod Hołoskiem wysuwał działa przeciw niemieckim czołgom i poległ podczas walki. Części żołnierzy udało się przedrzeć do miasta, większość zgrupowania została jednak rozbita lub rozproszona. Walki pod Hołoskiem były jednym z ostatnich epizodów próby dotarcia wojsk Sosnkowskiego do broniącego się Lwowa.</p><p style="text-align:justify;">To właśnie osoba dowodzącego natarciem daje pierwszy wyraźny podkarpacki wątek tej historii.Bronisław Prugar-Ketling urodził się 2 lipca 1891 roku w Trześniowie, obecnie w powiecie brzozowskim. Uczył się w gimnazjum w Sanoku, działał w organizacjach niepodległościowych, a w rodzinnej miejscowości organizował Drużynę Bartoszową. Pseudonim „Ketling”, przyjęty jeszcze w młodości, stał się później częścią jego nazwiska.</p><p style="text-align:justify;">Także szlak jego 11 Karpackiej Dywizji Piechoty we wrześniu 1939 roku prowadził przez tereny dzisiejszego Podkarpacia. Dywizja walczyła i wycofywała się m.in. przez okolice Frysztaka, Dynowa, Dubiecka, Krzywczy i Przemyśla, by następnie ruszyć w kierunku Lwowa. W nocy z 15 na 16 września wraz z 38 Dywizją Piechoty uczestniczyła pod Jaworowem w rozbiciu części niemieckiego zmotoryzowanego pułku SS „Germania”. Ostatnim etapem jej szlaku stały się Brzuchowice i Hołosko.</p><p style="text-align:justify;">Podkarpacki trop prowadzi również do 24 Dywizji Piechoty. Do Brzuchowic dotarła ona już bardzo mocno osłabiona wcześniejszymi walkami. Z jej pozostałości tworzono improwizowane bataliony zbiorcze, które 19 września znalazły się w drugim rzucie natarcia prowadzonego przez Prugara-Ketlinga. Wśród oddziałów, których resztki znalazły się wówczas w 24 Dywizji Piechoty, były jednostki silnie związane z obecnym Podkarpaciem. 38. pułk piechoty Strzelców Lwowskich stacjonował przed wojną w Przemyślu. Pułk został wcześniej ciężko wykrwawiony, dlatego pod Lwów docierały już jedynie jego pozostałości. Z kolei 39. pułk piechoty Strzelców Lwowskich był związany z Jarosławiem i Lubaczowem. Sztab jednostki znajdował się w Jarosławiu, natomiast część batalionów stacjonowała w Lubaczowie.</p><p style="text-align:justify;">W szerszej historii walk na północnych przedpolach Lwowa pojawia się również mocno związana z regionem 10. Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka. Jej dowództwo przed wojną znajdowało się w Rzeszowie, natomiast 10. pułk strzelców konnych stacjonował w Łańcucie. Tego wątku nie należy jednak bezpośrednio łączyć z obecną ekshumacją. Brygada Maczka prowadziła ciężkie walki przede wszystkim w rejonie pobliskich Zboisk 16 i 17 września. IPN właśnie ze Zboiskami wiąże działania tej jednostki. Kilka dni później główny ciężar prób przebicia się do Lwowa na kierunku Hołoska spoczywał już na zgrupowaniu Sosnkowskiego.</p><p style="text-align:justify;">Na razie nie wiadomo dokładnie, ilu żołnierzy znajduje się w mogile na Hołosku i do jakich jednostek należeli. Obecne prace mają potrwać do 2 października 2026 roku. Doświadczenia z ubiegłorocznej ekshumacji w Zboiskach pokazują, że przełomowe mogą okazać się nieśmiertelniki, elementy wyposażenia i późniejsze badania DNA. Tam odnalezienie 11 znaków tożsamości pozwoliło rozpocząć prace nad identyfikacją poległych.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wieża na Baranówce. Historia rzeszowskiego ośrodka nadawczego]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1835,wieza-na-baranowce-historia-rzeszowskiego-osrodka-nadawczego</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1835,wieza-na-baranowce-historia-rzeszowskiego-osrodka-nadawczego</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 09:52:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wieza-na-baranowce-historia-rzeszowskiego-osrodka-nadawczego-1787645871.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Rzeszowska wieża telewizyjna na Baranówce została oddana do użytku pod koniec 1973 roku. Powstała dzięki lokalnej inicjatywie i miała przede wszystkim umożliwić emisję II programu Telewizji Polskiej w Rzeszowie i okolicach. Ponad pół wieku później właściciel obiektu, spółka Emitel, planuje jego rozbiórkę i zabudowę terenu budynkiem mieszkalnym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Początki telewizji na Rzeszowszczyźnie sięgają przełomu lat 50. i 60. Ważną rolę w jej rozwoju odegrała budowa stacji nadawczej na Suchej Górze koło Krosna. 14 grudnia 1962 roku nadano stamtąd pierwszy sygnał, a pod koniec tego samego miesiąca ośrodek został oficjalnie uruchomiony. Jednym z ludzi zaangażowanych w rozwój telewizji w regionie był Julian Woźniak, późniejszy pierwszy kierownik rzeszowskiej redakcji telewizyjnej.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W 1968 roku jako korespondent „Dziennika Telewizyjnego” rozpoczął pracę w Rzeszowie Damazy Kwiatkowski. Rok później z Krakowa skierowano tu operatora Tadeusza Metza, a w 1970 roku współpracę z telewizją rozpoczął Julian Woźniak. Rzeszowski zespół nie dysponował w pierwszych latach własnym zapleczem umożliwiającym emisję programu. Materiały przygotowywane w regionie trafiały do Krakowa. W styczniu 1972 roku z krakowskiego studia po raz pierwszy wyemitowano „Panoramę Rzeszowską”, przygotowywaną przez rzeszowski zespół i prowadzoną przez Woźniaka. Na początku lat 70. rozpoczęły się starania o budowę własnego ośrodka nadawczego w Rzeszowie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;O kulisach inwestycji opowiadał po latach architekt i urbanista Władysław Hennig w filmie „Rzeszowskie Lekcje Architektury. Wieża na Baranówce”. Z jego relacji wynika, że przy przygotowaniu inwestycji duże znaczenie miała praca wykonywana społecznie przez miejscowych specjalistów. 18 lutego 1971 roku powołano Społeczny Komitet Budowy Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego. Rozpatrywano różne lokalizacje, m.in. Baranówkę oraz wzgórze Magdalenka. Ostatecznie wybrano Baranówkę, gdzie od połowy lat 60. trwała intensywna budowa wielkiego osiedla mieszkaniowego (dzisiejsze osiedle Andersa).&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zachowany Akt przekazania Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego w Rzeszowie z 29 grudnia 1973 roku wskazuje, że decyzję o jego budowie podjęto z inicjatywy wojewódzkiej i miejskiej instancji partyjnej, a sam ośrodek powstawał w czynie społecznym. Jego zadaniem miała być emisja II programu TV na teren Rzeszowa i okolic. Wieży nie projektowano całkowicie od podstaw. Wykorzystano dokumentację podobnego obiektu na krakowskich Krzemionkach. Projekt wymagał jednak dostosowania do warunków rzeszowskich. Wartość inwestycji realizowanej przez Rzeszowskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Mieszkaniowego przekraczała 20 mln ówczesnych złotych. Społeczny Komitet Budowy Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego kierował całością prac Pod Aktem Przekazania podpisali się dyrektor Państwowego Przedsiębiorstwa Stacje Radiowe i Telewizyjne w Krakowie inż. Janusz Proskurnicki oraz, w imieniu Społecznego Komitetu Budowy, prezydent Rzeszowa inż. Edward Bilut. Od tego momentu właścicielem Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego zostało Państwowe Przedsiębiorstwo Stacje Radiowe i Telewizyjne w Krakowie.</p><p style="text-align:justify;">Z Baranówki rozpoczęto emisję II programu Telewizji Polskiej. W następnych latach zwiększano zakres wykorzystania ośrodka. Równocześnie rozwijała się rzeszowska redakcja telewizyjna. 1 lipca 1973 roku rozpoczęła działalnośćredakcja TVP w Rzeszowie, której kierownikiem został Julian Woźniak. Przez następne lata miejscowa redakcja pozostawała związana z Krakowem. 1 kwietnia 1981 roku nadano pierwszy program bezpośrednio ze studia w Rzeszowie. Prowadził go Julian Woźniak.</p><p style="text-align:justify;">Zaplecze na Baranówce było niewielkie. Z czasem zostało rozbudowane. W latach 90. rozwijała się już regularna telewizja regionalna, a 5 stycznia 1995 roku rozpoczęto codzienną emisję programu regionalnego na własnej częstotliwości. W 2001 roku Telewizja Rzeszów przeniosła redakcję i działalność programową do nowej siedziby przy al. Kopisto. Wieża na Baranówce nadal była wykorzystywana jako obiekt nadawczy.</p><p style="text-align:justify;">Na początku 1982 roku przedsiębiorstwa zajmujące się stacjami radiowymi i telewizyjnymi zostały włączone do państwowej jednostki Polska Poczta, Telegraf i Telefon. Po zmianach ustrojowych i podziale PPTiT działalność związana z infrastrukturą telekomunikacyjną i radiodyfuzyjną znalazła się w strukturach Telekomunikacji Polskiej. Na początku XXI wieku nastąpiło kolejne wydzielenie. W 2001 roku powstała spółka TP Emitel, a od maja 2002 roku przejęła działalność radiodyfuzyjną wcześniej prowadzoną bezpośrednio przez Telekomunikację Polską. TP Emitel pozostawał wówczas w całości własnością TP. W 2011 roku Telekomunikacja Polska sprzedała wszystkie udziały TP Emitel spółce kontrolowanej przez fundusz Montagu Private Equity. Wraz z przedsiębiorstwem do nowego właściciela przeszła jego infrastruktura nadawcza. W 2014 roku spółkę przejęła Alinda Capital Partners, a w 2022 roku Cordiant Digital Infrastructure.</p><p style="text-align:justify;">W 2026 roku pojawił się plan zakończenia ponad pięćdziesięcioletniej historii wieży. Emitel zamierza przenieść wykorzystywaną jeszcze infrastrukturę nadawczą do innych lokalizacji, a obiekt na Baranówce rozebrać. Firma argumentuje, że utrzymywanie starzejącej się konstrukcji wymaga coraz większych nakładów i w dłuższej perspektywie jest nieopłacalne. Na miejscu wieży przewidziano nową zabudowę mieszkaniową. Koncepcję dla właściciela przygotowała rzeszowska pracownia MWM Architekci. Zakłada ona powstanie kaskadowego budynku mieszkalno-usługowego z około 70 mieszkaniami i parkingiem podziemnym. Plany wywołały sprzeciw części mieszkańców i społeczników. Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej wystąpiło w sierpniu 2026 roku o wpisanie wieży wraz z zapleczem do rejestru zabytków.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 25 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/698,wydarzylo-sie-25-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/698,wydarzylo-sie-25-sierpnia</guid>
            <pubDate>Tue, 25 Aug 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-25-sierpnia-1669382075.png" type="image/png" medium="image" /><description>25.08.1900 - W Jarosławiu urodził się Ludwik Muzyczka, podpułkownik, uczestnik I wojny, w okresie międzywojennym twórca tajnych organizacji w Wolnym Mieście Gdańsku, działacz konspiracji antyhitlerows</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>25.08.1900</strong> - W Jarosławiu urodził się Ludwik Muzyczka, podpułkownik, uczestnik I wojny, w okresie międzywojennym twórca tajnych organizacji w Wolnym Mieście Gdańsku, działacz konspiracji antyhitlerowskiej.</p><p style="text-align:justify;"><strong>25.08.1937</strong> - W Majdanie Sieniawskim w starciach z policją zginęło protestujących 15 chłopów.</p><p style="text-align:justify;"><strong>25.08.1945</strong> - W Sanoku zmarł Hryhorij Hanulak, łemkowski pisarz i dziennikarz, działacz kulturalny i społeczny.</p><p style="text-align:justify;"><strong>25.08.1947</strong> - Założono Klub Sportowy Zaczernie.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Z kart historii Batalionów Chłopskich w powiecie jasielskim]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1202,z-kart-historii-batalionow-chlopskich-w-powiecie-jasielskim</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1202,z-kart-historii-batalionow-chlopskich-w-powiecie-jasielskim</guid>
            <pubDate>Sat, 22 Aug 2026 08:19:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-z-kart-historii-batalionow-chlopskich-w-powiecie-jasielskim-1698565258.png" type="image/png" medium="image" /><description>W latach II wojny światowej na terenie powiatu jasielskiego przez cały czas okupacji niemieckiej działały różne formacje konspiracyjnego ruchu oporu. Najlepiej zorganizowane, najsilniejsze i najliczniejsze były struktury Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej, ale oprócz nich funkcjonowały też inne grupy i oddziały partyzanckie: Batalionów Chłopskich, Narodowej Organizacji Wojskowej, PPS-Podkarpacie oraz Gwardii Ludowej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W ramach przygotowań do planu powstania powszechnego i akcji scaleniowej z AK weszły w jej skład na terenie Obwodu ZWZ-AK Jasło po trzy plutony z BCh i NOW. Odtworzono tu 5. Pułk Strzelców Podhalańskich AK, który później zapisał piękną kartę w ramach akcji „Burza”.&nbsp; O AK już kilkakrotnie pisałem, dlatego&nbsp; rozwińmy szerzej wątek Batalionów Chłopskich.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czym były&nbsp;Bataliony Chłopskie (BCh)</strong></p><p style="text-align:justify;">Była to konspiracyjna organizacja zbrojna ruchu ludowego powołana z&nbsp;inicjatywy Stronnictwa Ludowego „Roch”. Od 1940 r. nosiła nazwę <a href="https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Chlopska-Straz;3885533.html"><span style="color:windowtext;">Chłopska Straż</span></a> - inaczej „Chłostra”. Wiosną następnego roku funkcjonowała już jako BCh. Jej komendantem głównym był Franciszek Kamiński. Struktura terytorialna BCh była oparta na przedwojennym podziale administracyjnym i tak obszar okręgu odpowiadał województwu (województwom), obwód&nbsp; - powiatowi, a placówki - gminie. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Istniały dwa zasadnicze rodzaje oddziałów. Główne - terytorialne miały charakter milicji ludowej, były oparte na stałych załogach na terenie zamieszkania, które organizowały samoobronę ludności, a później prowadziły zadania bojowo-dywersyjne przeciwko&nbsp;Niemcom. Z kolei tzw. oddziały&nbsp;taktyczne miały charakter wojskowy i miały być scalone z&nbsp;ZWZ-AK i użyte w&nbsp;trakcie powstania powszechnego w&nbsp;końcowej fazie wojny. Do najważniejszych zadań BCh należały: zabezpieczanie porządku publicznego, obrona wsi przed eksploatacją gospodarczą i&nbsp;terrorem okupanta, walka &nbsp;z elementami wrogimi i przestępczymi, ochrona działalności SL „Roch”, obrona młodzieży wiejskiej przed wywózką na roboty przymusowe do III Rzeszy oraz współpraca z instancjami Delegatury Rządu na Kraj. Później pojawiły się akcje&nbsp;przeciwkontyngentowe i obrona wysiedlanych i&nbsp;pacyfikowanych wsi. Członkowie BCh w większości byli lojalni wobec Rządu RP na uchodźstwie i często współpracowali z ZWZ-AK. Nasze tereny wchodziły w skład Okręgu „Chłostra-BCh” nr VI (Kraków-Rzeszów) w Krakowie.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Początki konspiracji</strong></p><p style="text-align:justify;">Już w grudniu 1939 r. w Krakowie ukonstytuowało się tajne kierownictwo ruchu ludowego na obszar Małopolski pod kryptonimem „Las”. Z jego ramienia w czerwcu 1940 r. na teren powiatu jasielskiego przybył Alojzy Wiatr ps. „Zawierucha”. Podczas szeregu spotkań konspiracyjnych zaprzysiągł pierwszych członków konspiracji ludowej. Wśród nich znaleźli się m.in.: Władysław Lesiak z Sądkowej, Antoni Szerląg z Bierówki, Józef Paluchnia z Dębowca, Tadeusz i Józef Faber z Potakówki, Florian Paja z Mytarzy, Franciszek Gryziec &nbsp; z Kątów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Do lata 1941 r. powstały w terenie tzw. trójki polityczne.<span style="color:#99CC00;">&nbsp;</span>Trójka powiatowa „Rocha” w Jasielskiem powstała w czerwcu-lipcu 1940 r. Na jej czele stanął inż. Roman Gesing - leśniczy w Kątach, a członkami zostali cenieni lokalni działacze chłopscy - Józef Faber z Potakówki, wójt w Tarnowcu i dr praw Józef Goleń - rodem z Roztok, adwokat &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;w Jaśle. Niedługo później dwaj ostatni, z racji, że powszechnie ich znano i byli pod obserwacją Niemców, zrezygnowali z tych funkcji. Zastąpili ich - Władysław Lesiak z Sądkowej i Szymon Gryziec ze Starego Żmigrodu. Ich konspiracyjny punkt kontaktowy znajdował się w Jaśle w sklepie przy ul. Floriańskiej należącym do Józefa Zagórskiego ps. „Drogowskaz”.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trójki gminne powstały w kolejnych dwu latach i działały tak jak i placówki gminne „Chłostry” w Jaśle, Dębowcu, Kołaczycach, Nowym Żmigrodzie, Tarnowcu, Osieku, Skołyszynie,&nbsp; Szerzynach i w Jodłowej. Komendantem powiatowym Straży Chłopskiej Jasło kryptonim „Nadleśnictwo nr 18” i „Jawor” został w lutym 1941 r. - na spotkaniu w Kątach &nbsp; &nbsp; u inż. Gesinga - Florian Paja ps. „Wrona” z Mytarzy na terenie gminy Nowy Żmigród. Był działaczem ludowym, członkiem PSL „Piast” i wieloletnim naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w swojej rodzinnej wsi.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najważniejszymi współpracownikami „Wrony” byli członkowie sztabu - jego dwaj zastępcy - Wojciech Wielgosz ps. „Zygmunt” i Józef Floriańczyk ps. „Twardy” oraz szef łączności - Aleksander Nawracaj ps. „Grom”, „Żbik”. W poszczególnych gminach powstały przy wsparciu trójek politycznych „Rocha” struktury Straży Chłopskiej. Najprężniej przeprowadzili te działania komendanci gminni SCh - w Tarnowcu Józef Sanocki ps. „Topola”, w Osieku Czesław Paluchniak ps. „Dąb”, w Dębowcu Józef Paluchniak ps. „Dąbek” i w Nowym Żmigrodzie - wspomniany już Aleksander Nawracaj. W strukturze konspiracyjnej znalazło się 46 wiosek.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Pierwsze działania</strong></p><p style="text-align:justify;">W początkowym okresie działalności Straży Chłopskiej („Chłostry”) koncentrowano się na poszerzaniu zaplecza ludzkiego, wciągano do współpracy i zaprzysięgano kolejnych członków, organizowano siatkę łączności i system kontaktowania się.&nbsp; Prowadzono również sabotaż w zakresie niewypełnienia obowiązku kontyngentowego na rzecz okupanta niemieckiego. Ważnym polem służby była też pomoc przy przerzutach przez granicę na teren Słowacji i osobom ukrywającym się przed Niemcami. Dużą aktywność w tym zakresie okazywał Józef Faber - wójt Tarnowca. Sporo ryzykując, wydawał im fałszywe dokumenty. &nbsp; Z kolei Tomasz Tomaszewski ps. „Gliniak” pozyskał do współpracy Niemca o nazwisku Erbe, który zadeklarował się mu jako antyfaszysta, a pełnił ważną funkcję komisarza spółdzielni w powiecie jasielskim. Dzięki jego pomocy udawało się pozyskiwać różnorodną pomoc, m.in. żywność dla miejscowej ludności oraz dla więźniów w niemieckim obozie &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;w Szebniach. Na terenie powiatu prowadzono kolportaż pism „Podorywka” i „Wieści”, zdobywano i gromadzono broń i amunicję, tworzono zbrojne ramię organizacji.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Konferencja w Sądkowej i jej konsekwencje</strong></p><p style="text-align:justify;">Był rok 1942. W podziemiu niepodległościowym konspiracji ludowej dotychczasowa organizacja „Chłostra”&nbsp; (Straż Chłopska) funkcjonowała już pod nazwą Bataliony Chłopskie. 17 września 1942 r. w podjasielskiej Sądkowej doszło do bardzo ważnego spotkania przedstawicieli „Nadleśnictw” - obwodów - z terenu powiatów sanockiego, brzozowskiego, krośnieńskiego, jasielskiego, gorlickiego i nowosądeckiego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Konferencja ta odbyła się &nbsp;w domu Władysława Lesiaka, a oprócz komendanta BCh w okręgu krakowsko-rzeszowskim Narcyza Wiatra ps.&nbsp; „Zawojna”, uczestniczył&nbsp; w niej osobiście sam twórca i komendant główny BCh, ppłk Franciszek Kamiński ps. „Olsza”, „Kowal”, „Zenon Trawiński”. Dyskutowano na kilka tematów. Podsumowano etap&nbsp;tworzenia zrębów organizacyjnych, omówiono sprawy braku broni i amunicji, kwestie „akcji scaleniowej” z Armią Krajową oraz zdecydowano o utworzeniu przez obwody „Nadleśnictw” z powiatów jasielskiego i krośnieńskiego wspólnego oddziału taktyczno-bojowego pod kryptonimem „Klon 22”.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Trzy dni po tej istotnej naradzie w Sądkowej,&nbsp; 20 września, Niemcy aresztowali jej gospodarza - Władysława Lesiaka, w Kątach - inż. Romana Gesinga, a nieco później trzeciego z powiatowej „trójki politycznej” - Szymona Gryźca. W ręce gestapowców wpadło też kilku innych konspiratorów BCh, głównie z gmin Tarnowiec i Jasło. Wszyscy byli przesłuchiwani na gestapo w Jaśle, następnie część z nich zwolniono, ale całą „trójkę polityczną” i Franciszka Fabera wysłano do obozu w Oświęcimiu. Te aresztowania w dużym stopniu zaważyły na zahamowaniu działalności lokalnych struktur konspiracji ludowej do maja 1943 r.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Nowy okres działalności</strong></p><p style="text-align:justify;">W międzyczasie, w trakcie kilku miesięcy w czasie konspiracyjnych&nbsp;zebrań, m.in. w Czekaju i Dębowcu, w tym z udziałem Alojzego Wiatra „Zawieruchy”, udało się odbudować „trójkę polityczną”. Działała ona później do grudnia 1944 r. W jej skład weszli: Franciszek Lejkowski ps. „Seweryn” z Czekaja, Józef Paluchniak ps. „Dąbek” z Dębowca i Tomasz Tomaszewski ps. „Gliniak” z Kołaczyc. Funkcję komendanta obwodu jasielskiego pełnił nadal Florian Paja ps. „Wrona”.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najważniejsze punkty kontaktowe znajdowały się w Jaśle. Jeden prowadzony przez „Gliniaka”, drugi - w magazynie Powiatowej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Jaśle, a później w sklepie przy ul. Floriańskiej prowadzonymi przez Józefa Zagórskiego ps. „Drogowskaz”. W tym magazynie, za zgodą wtajemniczonych kierownika i dyrektora Spółdzielni, odbywały się też tajne zebrania władz powiatowych Stronnictwa Ludowego „Roch” i BCh oraz dostarczano rozkazy i tajną pocztę.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W grudniu 1942 r. został przeprowadzony podział powiatu na cztery rejony o kryptonimie „Łan”. I tak: „Łan I” - obejmował gminy: Jasło, Jasło II, Tarnowiec i Kołaczyce, „Łan II” - Nowy Żmigród, Dębowiec i Osiek, „Łan III” - Skołyszyn i Szerzyny i „Łan IV” - Jodłowa i Brzostek. W drugiej połowie 1943 r. BCH na terenie powiatu jasielskiego liczyły ponad dwustu członków.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Początki OS „Klon 22”</strong></p><p style="text-align:justify;">W kwietniu 1943 r. zakończono proces tworzenia Oddziału Specjalnego „Klon 22” - jako oddziału taktycznego partyzancko-leśnego. Działał do stycznia 1945 r. a jego kolejnymi dowódcami i w ogromnej większości członkami byli partyzanci z powiatu krośnieńskiego. &nbsp; &nbsp; Z „Nadleśnictwa” jasielskiego służyli w nim m.in.: dowódca grupy bojowej Tadeusz Faber „Patok” z Potakówki, Tadeusz Barański „Sokół” z Osieka, Czesław Majka „Kasztan” &nbsp;z Makowisk i Jan Brończyk „Dąb” z Pielgrzymki.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wśród kilku baz „Klonu 22” znalazły się m.in. na terenie Jasielszczyzny: Potakówka, Makowiska i Huta Pielgrzymska. Po przeszkoleniu dywersyjno-wojskowym członków oddział zaczął działalność w listopadzie 1943 r. od udanej akcji zniszczenia dokumentów i akt w urzędzie gminnym w Chorkówce, &nbsp;w Krośnieńskiem.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Działalność sabotażowa i dywersyjna</strong></p><p style="text-align:justify;">Od 1942 r. do połowy 1944 r. na terenie Obwodu - „Nadleśnictwa” jasielskiego BCh prowadzono rozległą działalność przeciwko okupantowi niemieckiemu. Przez cały czas udzielano pomocy kurierom i uchodzącym na Węgry. Prowadzono działalność sabotażową przeciwko gospodarce okupanta i organizowano pomoc dla głodującej ludności miejscowej. W tym zakresie ludzie z BCh i PSL „Roch” ściśle współpracowali z wtajemniczonymi w ruch oporu sojusznikami w osobach pracowników spółdzielni.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Oszukiwano Niemców przy pobieraniu obowiązkowych kontyngentów, a zaoszczędzone w ten sposób dość duże ilości zboża, mąki, ziemniaków, cukru przekazywano potrzebującym mieszkańcom powiatu, a w przypadku cukru - sporą jego ilość przekazano do Krakowa.&nbsp; Zaopatrywano też lokalne Komitety Opieki, więźniów w obozie w Szebniach, grupy partyzanckie i ubogich. Do kiedy istniało żmigrodzkie getto wspierano Żydów. W marcu 1943 r. grupa BCh w Starym Żmigrodzie rozbroiła niemiecki konwój ochraniający poborców podatków. Dzięki temu zdobyto broń.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W 1944 r. niewielkie grupy BCh Obwodu przeprowadziły kilka akcji zbrojnych przeciwko Niemcom. M.in. w czerwcu tego roku w Sadkach na terenie gminy Nowy Żmigród zespół dywersyjny zaatakował trzy samochody wroga, jeden zniszczyli, zastrzelili dwóch &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;i ranili czterech Niemców. Z kolei w lipcu inna grupka żołnierzy BCh zaatakowała patrol niemiecki na obszarze między Nowym Żmigrodem a Starym Żmigrodem, w jej trakcie &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; jeden Niemiec zginął, drugi został ranny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Równie skuteczna była akcja przeciwko poborcom podatków na rzecz wroga, którym w Starym Żmigrodzie odebrano sporą gotówkę. Również w lipcu 1944 r. partyzancki Oddział Specjalny „Klon 22”, w którym służyło kilku ludzi z terenu Obwodu Jasło, zaatakował koło Łysej Góry oddział niemiecki. W trakcie walki zginęło pięciu, a rannych zostało kilkunastu żołnierzy wroga. Obwód jasielski BCh w 1944 r. wydawał również własną gazetkę - „Chłopska Sprawa” w której można było przeczytać informacje o wydarzeniach na frontach wojny i na obszarze okupowanego kraju.</p><p style="text-align:center;"><strong>Konspiracja wśród kobiet wiejskich</strong></p><p style="text-align:justify;">Już pod koniec 1942 r. zaczęto tworzyć Ludowy Związek Kobiet - ruch konspiracyjny PSL „Roch” i BCh. W „trójce powiatowej” znalazły się Stanisława Spisak-Lesiakowa ps. „Wyka” oraz nieznane z imion - Janiżanka ps. „Joasia” i Lejkowska. Organizacja ta działała później m.in. na terenie gmin Tarnowiec, Nowy Żmigród, Dębowiec, Jodłowa, Brzostek i Szerzyny. Kobiety kolportowały pisma - dla dorosłych „Żywia”, a dla dzieci „Biedronka”. Udzielały się w ramach tajnej oświaty na wsi, pracy opiekuńczej nad rodzinami konspiratorów wiejskich oraz prowadziły szkolenie sanitarne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z LZK w 1943 r. wyłoniła się odrębna służba sanitarno-medyczna BCh pod nazwą „Zielony Krzyż”. W wielu wioskach w jego ramach poza kursami sanitarnymi (m.in. w Dębowcu, Kątach, Tarnowcu, Zarzeczu i Osieku Jasielskim), kobiety tworzyły posterunki sanitarne i tzw. „wiejskie apteczki”. Wielce zasłużoną na tym polu była Eugenia Marchewka z Mytarzy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;Walki w ramach planu „Burza”</strong></p><p style="text-align:justify;">Latem 1944 r. na interesującym nas terenie Armia Krajowa prowadziła zadania akcji „Burza”. Do pełnego wcielenia BCh do AK w ramach akcji scaleniowej w Jasielskiem nie doszło. Włączono doń tylko niektóre drużyny z „Łanu II” (Nowy Żmigród, Dębowiec i Osiek) i „Łanu IV” (Jodłowa i Brzostek). Pozostali żołnierze-ludowcy bili się z wrogiem jako BCh.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Najbardziej aktywną działalność zbrojną prowadził „Klon 22”. Orzełki na ich czapki wykonał Aleksander Urban, grawer i złotnik z Jasła. M.in. końcem czerwca oddział&nbsp; koło Starego Żmigrodu ostrzelał dwa samochody niemieckie, a koło Łysej Góry przygotował zasadzkę na konwój wojskowy w której trakcie zginęło pięciu Niemców. W lipcu stoczył kilka potyczek z Niemcami w okolicy Kątów i Krempnej. W sierpniu zaatakował przed mostem w Kątach kolumnę wroga. W wymianie ognia zginęło dziewięciu żołnierzy niemieckich i kilkunastu raniono.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W kolejnych akcjach m.in. zniszczono dwa samochody okupanta, zniszczono bimbrownię w Makowiskach, a w okolicach Łubna zniszczono zmotoryzowany patrol niemiecki. We wrześniu partyzanci z oddziału „Klon 22” m.in. pomiędzy Kątami a Krempną uderzył na liczną kolumnę samochodową wojsk wroga. W trakcie walki zastrzelono trzech Niemców, a wielu raniono.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Początkiem października „Klonowcy” zaatakowali&nbsp; kilka samochodów niemieckich na drodze między Samoklęskami a Pielgrzymką. Jedno auto zniszczono, pozostałe uszkodzono, zabito i raniono kilkunastu żołnierzy okupanta. Z kolei w rejonie Mrukowej żołnierze „Klonu 22” starli się z żołnierzami Wehrmachtu &nbsp;i nacjonalistów ukraińskich. Udało się im wycofać z obławy przygotowanej przez przeciwników. W trakcie tych działań poza rannymi oddział poniósł tylko jedną stratę &nbsp;w ludziach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W czasie potyczki w okolicy Huty Pielgrzymskiej poległ z rąk patrolu niemieckiego nieznany z nazwiska partyzant o pseudonimie „Sokół”. Poza „Klonem 22” na terenie powiatu jasielskiego kilka akcji przeprowadzili też członkowie miejscowych struktur BCh. M.in. w sierpniu 1944 r. w okolicy Mrukowej żołnierze-ludowcy starli się z niemieckim oddziałem konnym. W trakcie walki strona wroga ucierpiała w postaci kilku zabitych &nbsp; i rannych, ze strony BCh-owców poległ jeden żołnierz o nazwisku Barański z Osieka. &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z innych działań z bronią w ręku warto przypomnieć kilka ataków na kolumny samochodowe wroga. Przeprowadzono je m.in. na drodze z Nowego Żmigrodu do Krempnej oraz w okolicy Łysej Góry. W ich trakcie zginęło kilku Niemców oraz zdobyto broń i amunicję. &nbsp;Jak widać, choćby tylko na podstawie tych zaledwie cząstkowo zarysowanych działań, Bataliony Chłopskie na terenie powiatu jasielskiego po Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej były największą i najbardziej aktywną organizacją, która walczyła na różnych polach z okupantem niemieckim.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wojciech Boduszyński - pierwszy Polak, który szczepił przeciw ospie]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/453,wojciech-boduszynski-pierwszy-polak-ktory-szczepil-przeciw-ospie</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/453,wojciech-boduszynski-pierwszy-polak-ktory-szczepil-przeciw-ospie</guid>
            <pubDate>Sat, 22 Aug 2026 07:19:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wojciech-boduszynski-pierwszy-polak-ktory-szczepil-przeciw-ospie-1669381356.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Wojciech Jerzy Boduszyński był najprawdopodobniej pierwszym polskim lekarzem, który rozpoczął szczepienia przeciw ospie na szerszą skalę. A pochodził z Rzeszowa. Urodził się tu 22 kwietnia 1768.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Jego ojcem był Michał - prawdopodobnie sekretarz księżnej Izabeli Lubomirskiej, matką Teresa z Radawieckich. Młody Wojciech – mając ku temu sprzyjające warunki – pobierał nauki najpierw w domu, później, przez pięć lat, w miejscowej szkole pijarów, zaś po kasacie zakonów w publicznym Gimnazjum.</p><p style="text-align:justify;">Po zakończeniu nauki w Rzeszowie, podjął studia filozoficzne na uniwersytecie lwowskim. Tak pisał później dr J. Majer w wydanym w 1843 roku „Wspomnieniu o życiu i zasługach nauczycielskich W.J. Boduszyńskiego” (pisownia oryginalna):</p><blockquote><p style="text-align:justify;">- <i>(…) przez 3 lata słuchał z celującym postępem wykładu Filozofii i innych nauk, idących w pomoc dalszemu jakiemubąć w społeczeńskiem życiu zawodowi. Niemito zapatrzony B. znajdując prócz tego w znajomości języków: greckiego, łacińskiego, francuzkiego, niemieckiego, angielskiego i włoskiego, ułatwiony przystęp do skarbców ludzkich wiadomości; z pożytkiem już mógł oddać się zamiłowanej przez siebie nauce lekarskiej.</i></p></blockquote><p style="text-align:justify;">Po trzech latach zdecydował się na studia lekarskie na uniwersytecie w Wiedniu, pod okiem profesora Johanna Petera Franka, wybitnego lekarz, twórcy podstaw nowoczesnej higieny, epidemiologii i medycyny sądowej. To - jak się okazało - miało mieć ogromny wpływ na jego późniejsze dokonania.</p><p style="text-align:justify;">Boduszyński 13 września 1797 roku obronił pracę doktorską z medycyny i po zebraniu odpowiednich funduszy, odbył podróż naukową po ówczesnej Europie środkowej. Zwiedził m.in. Czechy, Węgry, Prusy i inne kraje niemieckie, wreszcie podróżował po Galicji, w 1798 roku&nbsp; pojawiając się we Lwowie i Przemyślu. Oddajmy autorowi wspomnień o nim:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Miły w obejściu, ludzki dla cierpiących, dobroczynny dla ubogich, utalentowany z natury i usilną nauką uzdatniony lekarz, wkrótce pozyskał serca i zaufanie obywateli; a chociaż w miarę tego zatrudnienie jego stawało się coraz obszerniejszem i mozolniejszem, to jednak zamiłowany w nauce, poświęcał jej każdą wolna chwilę, nieszczędząc nakładu i pracy w nabywaniu nowych wiadomości i utrzymaniu naukowych stosunków tak ze swoim słynnym w Europie nauczycielem, jako też i z innymi uczonymi, z którymi w ciągu swej podróży zapoznać się starał.</i></p><p style="text-align:justify;">Prawdopodobnie w Przemyślu lub Lwowie już w 1801 roku rozpoczął regularne szczepienia przeciw ospie metodą Edwarda Jennera, który ledwie kilka lat wcześniej - w 1796 roku – stworzył pierwsza bezpieczną szczepionkę. Wiele wskazuje, że Boduszyński był pionierem szczepień na ziemiach polskich.&nbsp; Zaczął stosować je, mimo wielu kontrowersji i oporów, na dwa lata przed ich oficjalnym uznaniem przez władze austriackie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W 1805 roku rzeszowianin został mianowany najpierw obwodowym fizykiem, później głównym lekarzem w Tarnowie. Objęcie przez niego tej funkcji zbiegło się w czasie z &nbsp;kolejną epidemią ospy na tym terenie. Źródła z tamtego okresu wskazują, że praca Boduszyńskiego walnie przyczyniła się do sukcesów w walce z chorobą, zaś jemu przysporzyła zasłużoną sławę.</p><p style="text-align:justify;">W 1810 roku przeniósł się do, wchodzącego wtedy w skład Księstwa Warszawskiego, Krakowa. Został tu mianowany fizykiem departamentu krakowskiego, zaś w roku akademickim 1811/1812 Boduszyński przejął na miejscowym uniwersytecie katedrę patologii i terapii wraz z kliniką lekarską, medycyną prawną i historią medycyny. Udzielał się mocno w życiu publicznym, w czasie katastrofalnej powodzi 1813 roku złożył na rzecz dotkniętych żywiołem znaczną kwotę, za swoje pieniądze kupował lekarstwa, gdy brakowało ich w szpitalu, gdzie leczył.</p><p style="text-align:justify;">Po zakończeniu wojen napoleońskich w 1816 roku został mianowany Protomedykiem Wolnego Miasta Krakowa. W grudniu tegoż roku został członkiem krakowskiego Senatu. W 1817 roku objął dodatkowo wykłady z patologii, farmakologii i higieny. Z czasem, borykając się z poważnymi problemami zdrowotnymi, zaprzestał praktyki lekarskiej, ograniczając się do konsultacji. Zmarł w Krakowie 22 sierpnia 1832 roku. Niestety nie zachowały się po nim żadne prace drukowane. A i pamięć o tym wielkim lekarzu z czasem niestety przygasła.</p><p style="text-align:right;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[15.08.1937. Rozpoczął się Wielki Strajk Chłopski]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/135,15-08-1937-rozpoczal-sie-wielki-strajk-chlopski</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/135,15-08-1937-rozpoczal-sie-wielki-strajk-chlopski</guid>
            <pubDate>Sat, 22 Aug 2026 05:42:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-15081937-rozpoczal-sie-wielki-strajk-chlopski-1669380334.png" type="image/png" medium="image" /><description>Na 15 sierpnia 1937 roku Stronnictwo Ludowe zapowiedziało początek 10-dniowego strajku rolnego w proteście przeciw ubożeniu wsi i rządom sanacyjnym. Chłopski bunt przerodził się w starcia z policją, szczególnie ostre na obecnym Podkarpaciu. Zginęły 44 osoby, pięć tysięcy zostało aresztowanych, ponad 600 skazanych. Był to największy wybuch społeczny w II Rzeczypospolitej.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Chłopski protest, polegający m.in. na wstrzymywaniu dostaw żywności do miast, zapowiedziany został na kongresie Stronnictwa Ludowego w styczniu 1937 roku. Był to efekt ciężkiej sytuacji ekonomicznej panującej na wsi, ale też sprzeciwu wobec rządów sanacji oskarżanej o łamanie wolności obywatelskich i wprowadzanie dyktatury.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Przed Wielkim Strajkiem</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Społeczne niezadowolenie nasiliło się zwłaszcza na początku lat 30. XX wieku i miało ścisły związek z ówczesnym Wielkim Kryzysem, który bardzo mocno odbił się także na polskiej wsi. Protesty często miały bardzo burzliwy przebieg i różne, bezpośrednie przyczyny. W początkach 1931 roku strajk chłopski objął prawie cały powiat sanocki, kilkanaście miesięcy później zastrajkowała niemal całą służba dworska Rzeszowszczyzny.&nbsp; W maju 1932 do starć z policją doszło w Lubli – zginął sekretarz miejscowego koła SL Franciszek Czernicki. W czerwcu tegoż roku miejsce wydarzenia zwane później Powstaniem Leskim, gdzie doszło do krwawych starć miejscowych chłopów z policją, których iskrą zapalną była plotka o przywróceniu pańszczyzny. Rok później brutalne egzekucje komornicze&nbsp; doprowadziły do walk w powiecie ropczyckim i rzeszowskim – zginęło około 20 osób. Czasem starcia wybuchały z błahych powodów, np. w Grodzisku Dolnym w prawdziwą bitwę przerodziła się interwencja policji związana z odpalaniem fajerwerków – zginęło dwóch policjantów. Ogromną, tym razem pokojową, antysanacyjną manifestacją z udziałem ok. 150 tys. chłopów okazały się oficjalne uroczystości w Nowosielcach, zorganizowane ku czci XVII-wiecznego wójta Michała Pyrza, który obronił wieś przed Tatarami. Kilka dni później w nieodległych Krzeczowicach znów polała się krew - zginęło 7 osób.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp; 17 stycznia 1937 roku obradujący w Warszawie Kongres Stronnictwa Ludowego zobowiązał władze partii do ogłoszenia strajku rolę. W czerwcu jego datę wyznaczono na 15 sierpnia – dzień Czynu Chłopskiego. Protest miał charakter zdecydowanie antysanacyjny. Kolportowana w terenie odezwa głosiła:</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; &nbsp; - Wołanie rzesz chłopskich o zmianę tego systemu, który odsuwa masy ludowe od państwa, o prawo współgospodarzenia państwem, staje się w tej sytuacji tym bardziej słuszne, już nie tylko z punktu widzenia interesów warstwy chłopskiej, ale i z punktu widzenia interesów państwa. Wołanie to, niestety, pozostaje dotychczas bez odpowiedzi. Obóz sanacyjny, choć rozbity i skłócony i nie zdolny dać należytego oparcia państwu, trwa jednak zaślepiony przy swym przywileju wyłącznego decydowania o jego sprawach.</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Apele o masowe uczestnictwo w wiecach spotkały się z ogromnym odzewem. W poszczególnych miejscowościach, zwłaszcza ówczesnej Małopolski środkowej, gromadziły się tysiące chłopów, przyjmowano okolicznościowe rezolucje. Na drogach zaś pojawiały się chłopskie pikiety mające przez czas strajku pilnować, by do miast nie docierała żywność ze wsi. Działacze SL twierdzili, że nie chodzi im o zagłodzenie ludności miejskiej, lecz zademonstrowanie swych żądań.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Ludowy tygodnik „Zielony Sztandar” w numerze z 22 sierpnia, nie mając jeszcze pełnych informacji o wydarzeniach, skupiał się głównie na liczbie uczestników manifestacji z 15 sierpnia:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; - <i>Najwspanialej, pod względem liczebnym, przedstawiał się obchód w Jarosławiu, gdzie pod licznymi sztandarami zgromadziło się około 40 tys. uczestników. Na uroczystość w pow. przeworskim przybyło około 20 tys.; w Tarnobrzegu – 18 do 20 tys.; w Łańcucie 15 tys.; w Dębicy – 10 tys.; w Kolbuszowej - 6 tys.; w Mielcu 8 tys.</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Kolejne wydanie pisma, z 29 sierpnia wyszło tak poszatkowane przez cenzurę, że trudno zrozumieć niektóre fragmenty tekstów, próżno szukać relacji z wydarzeń. Tylko z pierwszej strony pisma usunięto co najmniej siedem fragmentów, zastępując je nadrukiem „skonfiskowano”.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Krwawe starcia</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Najostrzejszą formę strajk przybrał w powiatach brzozowskim, przemyskim, tarnobrzeskim i jarosławskim. Już 17 sierpnia w Grębowie w powiecie tarnobrzeskim padła pierwsza ofiara. W czasie wiecu pojawił oddział policji. Przy próbie rozpędzenia manifestantów doszło do starć, zginął Józef Szewc, pięć osób zostało rannych. Sytuacja zaczęła się zaostrzać. W kolejnych dniach ginęły kolejne osoby: 18 sierpnia -&nbsp; 2 w Harcie, 19 sierpnia – 4 w Dydni i 2 w Kurowie, 21 sierpnia – 2 w Melsztynie i 7 w Muninie, 23 sierpnia – 7 w Kasince Małej, 24 sierpnia – 1 w Gnojnicach i 1 w Rdzawce.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Najtragiczniejsze wydarzenia miały miejsce 25 sierpnia w Majdanie Sieniawskim, w ostatnim dniu strajku. Policja aresztowała tam sześciu strajkowych przywódców. Pod presją chłopów zwolniono ich. Do Jarosławia został jednak wysłany raport o rozbiciu w Majdanie posterunku policji. Około 17.00 do wsi wkroczyła kompania policji pośpiesznie ściągnięta z garnizonu w Mostach Wielkich. Jak wspominali później świadkowie, na kopcu upamiętniającym bitwę grunwaldzką ustawiony został karabin maszynowy, policja otoczyła zgromadzonych chłopów, w pewnej chwili padły salwy. Zginęło 15 osób, w tym kilkuletnie dziecko, które pojawiło się z babką (także ofiarą akcji policyjnej).</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Władze pacyfikując chłopskie protesty wprowadzały jednocześnie ostrą cenzurę nie tylko w prasie ludowej. Zabroniono gazetom publikowania tekstów chłopskich rezolucji. Praktycznie dozwolone było tylko publikowanie oficjalnych informacji przedstawiających rządowy punkt widzenia. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej „Robotnik” utyskiwał: - <i>O przebiegu akcji politycznej Stronnictwa Ludowego na terenie części województw Rzeczypospolitej, w szczególności na terenie województw Małopolski mogliśmy podać tylko dane zawarte w komunikacie Polskiej Agencji Telegraficznej</i>.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Represje</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Oficjalny komunikat rządowy w sprawie krwawych starć, podpisany przez premiera gen. Felicjana Sławoja-Składkowskiego, został opublikowany 30 sierpnia. Władze zarzucały Stronnictwu Ludowemu wręcz zorganizowanie zbrojnych band:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; -&nbsp; <i>Stronnictwo Ludowe, wykorzystując drogą wszystkim Polakom rocznicę zwycięstwa żołnierza polskiego, zwołało na dzień 15 sierpnia r.b. szereg zgromadzeń, na których proklamowano 10-dniowy powszechny strajk chłopski, mający poprzeć hasła i postulaty polityczne stronnictwa. Strajk ten miał doprowadzić do zdezorganizowania życia gospodarczego w państwie przez uniemożliwienie dowozu żywności do miast – przy tym chciano go przeprowadzić za pomocą terroru specjalnie zorganizowanych i uzbrojonych bojówek. (…) Ta oszukańcza i zbrodnicza akcja spowodowała, iż w czasie zajść zostało zabitych 41 osób, zaś 34 odniosły rany. Cyfra rannych nie może być uważana za ostateczną, ponieważ szereg napastników, którzy odnieśli obrażenia ukrywa się w obawie przed odpowiedzialnością w lasach i odludnych chatach chłopskich.</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Władza tłumiła protest z całą stanowczością. Łącznie zginęły 44&nbsp;osoby, liczba rannych jest trudna do oszacowania, gdyż wiele osób nie zgłosiło się do lekarzy. Jako powód tak drastycznych kroków podawano zarówno rzekomą brutalność straży chłopskich blokujących transport żywności do miast, jak i udział komunistów w zamieszkach. Ich udział w protestach nie był jednak zbyt widoczny. PRL-owska publicystyka w późniejszych latach znacznie wyolbrzymiała ich udział.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Aresztowania osób podejrzewanych o organizację strajku, jak również czynny udział w protestach. Szacuje się, że aresztowano w całym kraju około 5 tysięcy, ponad 600 zostało skazanych. Odbyły się setki rozpraw. Tylko w powiecie gorlickim, wg oficjalnych danych, zanotowano 162 doniesienia karne, w rzeszowskim sądzie rozpatrywano 300 apelacji od wyroków sądów niższych instancji.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Najgłośniejszy proces, przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, rozpoczął się 16 grudnia 1937 roku. Sensację wzbudzał fakt, że jednym z głównych oskarżonych był… sympatyzujący z ludowcami hrabia Jan Drohojowski (notabene w 1944 roku uwięziony przez NKWD, więziony m.in. w osławionym obozie dla AK-owców w Trzebusce, zmarły lub zamordowany na zesłaniu). Zapadły wyroki od ośmiu miesięcy do 3,5 roku. Głośny był też proces w którym sądzono znanego działacza ludowego Bruna Gruszkę. Ostatecznie odsiedział on 7 miesięcy.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Sprawy sądowe związane zarówno z wydarzeniami 1937 roku, jak i późniejszymi wystąpieniami chłopskimi, toczyły się do ostatnich dni II Rzeczypospolitej. Nieco informacji na ich temat zamieszczono chociażby w nr. 35 z 27 sierpnia 1939 roku „Zielonego Sztandaru” – jak się miało okazać, ostatnim, przedwojennym numerze tygodnika. Gazeta pisała m.in.:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; - <i>Sekretarz Zarządu Powiatowego Stronnictwa na powiat Podhajce p. Kicmal Jan z Bożykowa skazany został przez sąd apelacyjny na 5 mies. za udział w strajku rolnym w 1937 roku. W ostatnich dniach otrzymał on zawiadomienie zatwierdzenia tego wyroku przez sąd najwyższy. Odsiedział on już 3 mies. podczas śledztwa bezpośrednio po strajku, dalsze dwa miesiące zostały mu do odbycia kary</i>.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; W tym samym numerze ludowego periodyku znalazła się informacja o terminach rozpraw odwoławczych znanego działacza ludowego, prezesa Zarządu powiatowego SL w Brzozowie Walentego Dżuli, którego sądy skazywały wcześniej na odpowiednio 9 i 6 miesięcy więzienia. Termin jednej z rozpraw wyznaczony był na 1 września 1939…</p><p style="text-align:justify;"><strong>Szymon Jakubowski</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>fot.MHRL</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Andrzej Pluta - chłopski poseł ze Szklar]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/634,andrzej-pluta-chlopski-posel-ze-szklar</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/634,andrzej-pluta-chlopski-posel-ze-szklar</guid>
            <pubDate>Sat, 22 Aug 2026 04:46:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-andrzej-pluta-chlopski-posel-ze-szklar-1697781041.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Andrzej Pluta (3.07.1869-16.10.1936), rolnik, działacz społeczny i polityczny  ruchu ludowego, poseł na Sejm II RP w latach 1919-1930, senator (zrzekł się mandatu w okręgu lwowskim), publicysta chłopski, wydawca, urodzony w Szklarach gm. Hyżne powiat  Rzeszów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Uczył się w szkole ludowej w Jaworniku Polskim i w Dynowie oraz dwa lata w I Gimnazjum w Rzeszowie. W Szklarach prowadził 40-morgowe, wzorowe, &nbsp;gospodarstwo rolne. Wiedza i doświadczenie poparte wynikami praktycznymi, zjednywały Plucie autorytet we własnej wsi, jego gospodarstwo było odwiedzane przez członków kółek rolniczych.</p><p style="text-align:justify;">Działalność publiczną Pluta rozpoczął od własnej wsi Szklary gdzie był wójtem, zorganizował i prowadził kółko rolnicze. W 1912 roku od Zarządu Głównego Towarzystwa Kółek Rolniczych w Warszawie otrzymał dyplom honorowy. W 1905 r przyczynił się do założenia szkoły ludowej i budowy domu ludowego (kancelarii) w swojej wsi. &nbsp;W 1911 r został członkiem Powiatowego Zarządu Kółek Rolniczych w Rzeszowie, wszedł do Rady Gminnej i Rady Powiatowej oraz do władz spółek hodowców bydła, trzody chlewnej i drobiu.</p><p style="text-align:justify;">Od wczesnej młodości związał się z ruchem ludowym ks. Stanisława Stojałowskiego, czytał „Wieniec”, „Pszczółkę”, a także&nbsp; „Przyjaciela Ludu” organ Polskiego Stronnictwa Ludowego. Niezadowolony z polityki prezesa PSL Jana Stapińskiego, związał się działająca od 1908 r grupą „frondy lwowskiej”, a po wyodrębnieniu się z niej w 1912 r Polskiego Stronnictwa Ludowego Zjednoczenia Niezawisłych Ludowców (PSL ZNL) należał już do jego wybitniejszych przywódców, pełniąc funkcję sekretarza Rady Ludowej PSL ZNL. W 1911 roku kandydował bezskutecznie do Rady Państwa wystawiając własną listę. Z chwilą przystąpienia w 1914 roku PSL ZNL do PSL „Piast” aktywnie włącza się w jego działalność stając się czołowym przywódcą stronnictwa w powiecie rzeszowskim.</p><p style="text-align:justify;">Po odzyskaniu niepodległości w 1919 r zostaje wybrany posłem na Sejm Ustawodawczy RP z listy PSL „Piast” w okręgu rzeszowskim. W Polsce niepodległej Pluta pełni wiele funkcji w organizacjach samorządowych, społecznych i politycznych. Działa w Powiatowej Komisji Ziemskiej w Rzeszowie, od 1924&nbsp; do 1935 roku nieprzerwanie pełni funkcję prezesa powiatowych struktur w Rzeszowie kolejno Związku Chłopskiego, Stronnictwa Chłopskiego i Stronnictwa Ludowego. Objął także funkcję&nbsp; wiceprezesa Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego (prezesem był Witos), od 1921&nbsp; do 1923 r był członkiem Rady Naczelnej, Zarządu Głównego i wiceprezesem Klubu Parlamentarnego PSL Piast i bliskim współpracownikiem Witosa.</p><p style="text-align:justify;">Był jednym z głównych przywódców grupy 14 posłów, która 14 grudnia 1923 roku wystąpiła z Klubu PSL Piast, przyczyniając się do upadku rządu Witosa. Secesjoniści tłumaczyli swój krok&nbsp; niedotrzymaniem przez rząd realizacji reformy rolnej. W ruchu ludowym następuje rozłam a w działalności Pluty najbardziej burzliwy okres ostrych polemik i budowania nowego stronnictwa.</p><p style="text-align:justify;">Współtworzy Polski Związek Ludowców i wraz z PSL-Lewicą kierowaną przez Jana Stapińskiego na kongresie w Rzeszowie w&nbsp; maju 1924 r tworzą „Związek Chłopski”, a Pluta zostaje prezesem Zarządu Głównego. W styczniu&nbsp; 1926 roku z połączenia „Związku Chłopskiego” i grupy Jana Dąbskiego utworzono „Stronnictwo Chłopskie” w którym obejmuje funkcję wiceprezesa Zarządu Głównego i Rady Naczelnej Stronnictwa. Od 1927 r był też prezesem Zarządu Okręgowego SCh w Krakowie i V-ce Prezesem Klubu Parlamentarnego SCH. Po zjednoczeniu ruchu ludowego którego był współtwórcą,&nbsp; w 1931 roku został prezesem Zarządu Powiatowego SL w Rzeszowie, wszedł do Zarządu Okręgowego w Krakowie i Rady Naczelnej stronnictwa w Warszawie.</p><p style="text-align:justify;">Należał do najbardziej aktywnych posłów ludowych w parlamencie, pełniąc funkcję przewodniczącego Sejmowej Komisji Reform Rolnych i będąc członkiem innych komisji. Ceniąc wysiłki wychowawcze Wiejskiego Uniwersytetu Orkanowego Ignacego Solarza pomagał materialnie przy wznoszeniu budynku&nbsp; na Gackiej Górce.</p><p style="text-align:justify;">Słynne było wystąpienie&nbsp;Pluty na wiecu 40 tysięcy chłopów 18.06.1933 roku, na uroczystościach 25-lecia pracy politycznej W. Witosa w Rakszawie, gdzie grzmiał: <i>kłonicami ich przepędźcie gwałcicieli porządku i rabusiów chłopskiej pracy</i>. Aresztowany za to przemówienie przebywał w więzieniu w Rzeszowie, Krakowie, Tarnowie, skazany na półtora roku więzienia. Wytoczono mu drugi proces za odbycie zebrania chłopskiego w Szklarach bez zawiadomienia starostwa, skazując go na karę 800 zł grzywny z zamianą na 6 tygodni więzienia.</p><p style="text-align:justify;">Pluta był również wydawcą i cenionym publicystą prasy ludowej, w latach 1922-23 wydawał we Lwowie wraz z Janem Brylem i Henrykiem Dzendzelem tygodnik PSL-Piast pt. „Sprawa Ludowa” a w 1929 r w Krakowie tygodnik SCH pt. „Sprawa Chłopska”. Liczne korespondencje i artykuły zamieszczał przez kilkadziesiąt lat m.in. na łamach „Przewodnika Kółek Rolniczych”, ”Gazety Ludowej”, ”Sprawy Chłopskiej”, ”Gazety Chłopskiej”, ”Kalendarza Piasta”, ”Kalendarza Kółek Rolniczych”.</p><p style="text-align:justify;">Pod koniec życia wg opinii utrzymującego z Plutą kontakty działacza ZMW „Wici” Władysława Fołty „nie wierzył w ewolucyjne przekształcanie ustroju nędzy i wyzysku na ustrój demokracji i sprawiedliwości społecznej” zachęcał do działania metodami rewolucyjnymi.</p><p style="text-align:justify;">Po wyjściu na wolność, nadal żywo interesował się poczynaniami SL i ZMW „Wici” ale postępująca choroba której nabawił się w więzieniu nie pozwalała Plucie uczestniczyć bezpośrednio w ich działalności, ostatnie lata swego życia zajmował się spisywaniem&nbsp; wspomnień dotyczących głównie wystąpień chłopskich i pobytu w więzieniu. Zmarł 16.10.1936 r w Szklarach, pochowany został na tamtejszym cmentarzu. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyło ponad 2 tysiące chłopów z pocztami sztandarowymi. , o zasługach zmarłego mówiło kilku posłów m.in. Wawrzkowicz, Jan Sobek, Jan Pieniążek, Walenty Dżula, Walenty Toczek, oraz Ignacy Solarz „Chrzestny” kierownik Uniwersytetu Ludowego w Gaci.</p><p style="text-align:right;"><strong>Józef Tadla</strong></p><p style="text-align:right;"><strong>Tekst ukazał się w nr. 3-4/2015 "Podkarpackiej Historii"</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 22 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/696,wydarzylo-sie-22-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/696,wydarzylo-sie-22-sierpnia</guid>
            <pubDate>Sat, 22 Aug 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-22-sierpnia-1692680504.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>22.08.1785 – W Lisku, dzisiejszym Lesku, zmarł ks. Józef Gracjan Piotrowski, miejscowy proboszcz, teolog, poeta i publicysta. Wcześniej był związany z zakonem pijarów i szkolnictwem, pełnił m.in. funk</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>22.08.1785</strong> – W Lisku, dzisiejszym Lesku, zmarł ks. Józef Gracjan Piotrowski, miejscowy proboszcz, teolog, poeta i publicysta. Wcześniej był związany z zakonem pijarów i szkolnictwem, pełnił m.in. funkcję rektora kolegium pijarskiego w Rzeszowie.</p><p><strong>22.08.1832</strong> – Zmarł urodzony w Rzeszowie Wojciech Jerzy Boduszyński, lekarz i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z pionierów szczepień przeciwko ospie na ziemiach polskich. <a href="https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/453,wojciech-boduszynski-pierwszy-polak-ktory-szczepil-przeciw-ospie">Wojciech Boduszyński - pierwszy Polak, który szczepił przeciw ospie</a></p><p><strong>22.08.1898</strong> – W Rzeszowie, w rodzinie żydowskiej, urodził się Jakub Licht, ochotnik Armii Polskiej gen. Józefa Hallera, następnie kanonier Wojska Polskiego, uczestnik walk polsko-ukraińskich i wojny polsko-bolszewickiej.</p><p><strong>22.08.1915</strong> – W Jabłonicy Polskiej urodził się ks. Mieczysław Bossowski „Żbik”, w czasie okupacji wikariusz w Hyżnem, kapelan i zastępca komendanta miejscowej placówki ZWZ-AK, następnie związany ze Zrzeszeniem WiN. Po opuszczeniu Polski został kapelanem 11. batalionu łączności 2. Korpusu Polskiego, a później służył w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w Wielkiej Brytanii.</p><p><strong>22.08.1936</strong> – W ośrodku szybowcowym w Bezmiechowej rozpoczął się modelarski obóz szybowcowy. Działająca tam szkoła szybowcowa Aeroklubu Lwowskiego należała w okresie międzywojennym do najważniejszych ośrodków polskiego szybownictwa.</p><p><strong>22.08.1942</strong> – Zmarł Jan Feliks Marian Szołucha Jędrzejowicz, rotmistrz Wojska Polskiego i ziemianin związany z Galicją, przedstawiciel rodziny Jędrzejowiczów związanej z ziemią rzeszowską.</p><p><strong>22.08.1945</strong> – We wsi Szklary w ówczesnym powiecie sanockim członkowie Ukraińskiej Powstańczej Armii zamordowali dwóch Polaków.</p><p><strong>22.08.1945</strong> – W Skotnikach koło Sandomierza urodził się Szczepan Siudak, rzeźbiarz, autor licznych rzeźb, pomników i realizacji plenerowych.</p><p><strong>22.08.1974</strong> – Zmarł Eugeniusz Kwiatkowski, polityk i inżynier, jeden z głównych twórców Centralnego Okręgu Przemysłowego. W ramach COP powstały lub rozwinęły się m.in. zakłady w Rzeszowie i Mielcu oraz Zakłady Południowe wraz z budowanym od podstaw miastem Stalowa Wola.</p><p><strong>22.08.1985</strong> – Rozpoczęły się prace murarskie przy budowie nowego kościoła parafialnego w Besku.</p><p><strong>22.08.1985</strong> – Urodził się Bartosz Gawryszewski, siatkarz występujący na pozycji środkowego, zawodnik m.in. Resovii Rzeszów, z którą zdobył mistrzostwo Polski.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 21 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/146,wydarzylo-sie-21-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/146,wydarzylo-sie-21-sierpnia</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-21-sierpnia-1755695097.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>21.08.1880 – Urodził się Franciszek Barda, duchowny katolicki, w latach 1934–1964 biskup diecezjalny przemyski. Diecezją kierował przez trzydzieści lat, obejmujących okres II wojny światowej i pierwsz</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>21.08.1880</strong> – Urodził się Franciszek Barda, duchowny katolicki, w latach 1934–1964 biskup diecezjalny przemyski. Diecezją kierował przez trzydzieści lat, obejmujących okres II wojny światowej i pierwsze dwie dekady rządów komunistycznych w Polsce.</p><p><strong>21.08.1890</strong> – Urodził się Antoni Kislinger ps. „Krzem”, oficer Armii Krajowej i ostatni komendant Obwodu AK Nisko–Stalowa Wola. Był związany z konspiracją niepodległościową na terenie północnej części dzisiejszego województwa podkarpackiego.</p><p><strong>21.08.1937</strong> – W Moskwie został stracony pochodzący z Sobowa pod Tarnobrzegiem Tomasz Dąbal, radykalny działacz polityczny, poseł na Sejm Ustawodawczy i działacz komunistyczny. Po wyjeździe do ZSRR działał m.in. w strukturach komunistycznych. W okresie wielkiego terroru został aresztowany i skazany na śmierć przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR pod zarzutem „udziału w organizacji szpiegowsko-dywersyjnej”.</p><p><strong>21.08.1938</strong> – Urodził się Tadeusz Jamróz, fotografik związany z Jarosławiem i Jarosławskim Towarzystwem Fotograficznym ATEST 2000. Zajmował się fotografią artystyczną i dokumentowaniem Jarosławia oraz życia jego mieszkańców.</p><p><strong>21.08.1944</strong> – W okolicach Sokołowa Małopolskiego oddziały NKWD otoczyły i rozbroiły liczący 68 żołnierzy oddział Inspektoratu AK Rzeszów, który maszerował na pomoc walczącej Warszawie. Była to część prowadzonej przez Armię Krajową akcji mającej wesprzeć Powstanie Warszawskie siłami z innych okręgów.</p><p><strong>21.08.1964</strong> – Zmarł ks. Władysław Findysz, długoletni proboszcz parafii w Nowym Żmigrodzie, represjonowany przez komunistyczne władze za działalność duszpasterską. Został aresztowany w 1963 roku i skazany na karę więzienia. Ciężko chory opuścił więzienie po kilku miesiącach, a wkrótce potem zmarł. W 2005 roku został beatyfikowany jako męczennik – pierwszy kapłan z Polski wyniesiony na ołtarze jako ofiara prześladowań komunistycznych.</p><p><strong>21.08.1979</strong> – W Londynie zmarł pochodzący z Łańcuta Bronisław Noël, oficer Wojska Polskiego, pułkownik dyplomowany artylerii i kawaler Orderu Virtuti Militari. Po II wojnie światowej pozostał na emigracji. W 1964 roku gen. Władysław Anders, jako Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, mianował go generałem brygady.</p><p><strong>21.08.1995</strong> – W Meksyku zmarł pochodzący z Korczyny Jan Zych, poeta, poliglota i tłumacz literatury iberoamerykańskiej oraz bułgarskiej. Przekładał na język polski twórczość autorów hiszpańskojęzycznych i przez wiele lat mieszkał w Meksyku. Jego imieniem nazwano skwer w Krośnie u zbiegu ulic Wojska Polskiego, Powstańców Warszawskich i Staszica.</p><p><strong>21.08.1999</strong> – Zmarł Jerzy Harasymowicz, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich poetów związanych z Bieszczadami i Beskidem Niskim. Góry, krajobraz pogranicza oraz kultura Łemków wielokrotnie pojawiały się w jego twórczości. Zgodnie z jego wolą prochy poety rozsypano nad Bieszczadami.</p><p><strong>21.08.2011</strong> – Zawieszone zostało regularne kursowanie pociągów pasażerskich na historycznej trasie kolejowej Zagórz–Komańcza. Linia stanowi fragment dawnej Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej i przez dziesięciolecia była ważnym połączeniem komunikacyjnym Bieszczadów i Beskidu Niskiego.</p><p><strong>21.08.2020</strong> – W Jarosławiu zmarł Stanisław Sobocki, ceniony chirurg, samorządowiec i wieloletni radny miejski. Pełnił m.in. funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta Jarosławia. Za działalność zawodową i społeczną otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Jarosławia.</p><p><strong>21.08.2023</strong> – W Równi koło Ustrzyk Dolnych odbył się pogrzeb Zygmunta Furdygiela, jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnych Bieszczadów i jednego z ostatnich tradycyjnych wypalaczy węgla drzewnego. Był bohaterem programów telewizyjnych „Przystanek Bieszczady” oraz „Drwale i inne opowieści Bieszczadu”.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Krzysztof Wyskiel - życie i śmierć w przestworzach]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/849,krzysztof-wyskiel-zycie-i-smierc-w-przestworzach</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/849,krzysztof-wyskiel-zycie-i-smierc-w-przestworzach</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 07:06:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-krzysztof-wyskiel-zycie-i-smierc-w-przestworzach-1755617109.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Gdy 20 sierpnia 1989 roku Krzysztof Wyskiel siadał za sterami wysłużonego szybowca „Kobuz” nikt nie przypuszczał w najgorszych snach, że będzie to ostatni lot młodego, ale bardzo doświadczonego pilota Aeroklubu Rzeszowskiego. Dla Krzysztofa cel był jeden: zająć jak najlepsze miejsce, najlepiej medalowe na Mistrzostwach Świata w Hockenheim w ówczesnej Republice Federalnej Niemiec.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Sukces wydawał się bliski. Po dwóch rundach Polak był na szóstym miejscu. Ostro rywalizował z najlepszymi na świecie akrobatami szybowcowymi, szanse na medal były bardzo realne. Kres marzeń przyszedł niespodziewanie. Jak to skrupulatnie odnotował jeden z dziennikarzy - o godzinie 10.38. Krzysztof wykonywał wówczas skomplikowany manewr na wysokości ok. 300 metrów. Od oderwania się pierwszego skrzydła do momentu roztrzaskania się o ziemię upłynęły cztery sekundy. Pilot miał czas tylko na zdjęcie osłony kabiny. Nie zdążył już wyskoczyć ze spadochronem. Miał zaledwie 32 lata…</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Droga w przestworza</strong></h2><p style="text-align:justify;">Krzysztof niemal od dzieciństwa marzył o fruwaniu. Jak wielu rówieśników zaczynał od modelarstwa, mając 16 lat związał się z Aeroklubem Rzeszowskim, który wchodził własnie w&nbsp; okres swego największego rozkwitu. W wieku 19 lat był już instruktorem szybowcowym.</p><p style="text-align:justify;">- <i>Krzysiek miał hopla na punkcie lotnictwa. Latał na wszystkim na czym się dało. Praktycznie nie wyjeżdżał z lotniska</i> - wspominał w jednym z wywiadów Marek Kachaniak. Fruwaniu w przestworzach podporządkował całe swoje życie. Jak wspominają jego przyjaciele wielkim wsparciem dla Krzyśka była żona Marta. Rozumiała pasję męża, ze spokojem i zrozumieniem przyjmowała jego nieobecności w domu, niezliczone wyjazdy na zgrupowania i zawody.</p><p style="text-align:justify;">Na pierwsze podniebne sukcesy nie trzeba było długo czekać. Talent Krzysztofa objawił się w czerwcu 1979 roku na odbywających się w Piotrkowie Trybunalskim X&nbsp; Samolotowych&nbsp; Mistrzostwach Polski Rajdowo-Nawigacyjnych Juniorów. &nbsp;W ostatecznej klasyfikacji zwyciężyli latający na „Wildze” Zbigniew Zajdel i Krzysztof Wyskiel przed krośnianinami Jerzym Peperą i Krzysztofem Kubitem (też „Wilga”) oraz reprezentującymi Aeroklub Gdański Tomaszem Smólskim i Romualdem Deringiem („Gawron”). Druga rzeszowska para - startujący na „Zlinie 42” - Andrzej Marszałek i Adam Ćmiel zajęli 8 miejsce.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>W parze z Wacławem Nyczem</strong></h2><p style="text-align:justify;">We wrześniu 1980 roku nastąpiło wydarzenie, które miało w dużym stopniu zaważyć na lotniczej karierze Krzysztofa. 23-letni wówczas student IV roku Politechniki Rzeszowskiej, opromieniony rok wcześniejszym triumfem w zawodach juniorskich, przygotowywał się do startu w XXIII rajdowo-nawigacyjnych samolotowych mistrzostwach Polski w Nowym Targu. Po raz pierwszy miał wystartować w parze z trzy lata starszym Wacławem Nyczem. Przez kolejne lata stanowić będą jeden z najlepszych duetów lotniczych w Polsce. Połączyła ich nie tylko pasja, ale również przyjaźń.</p><p style="text-align:justify;">Wacław Nycz w tym czasie był pilotem ze sporym doświadczeniem i osiągnięciami. Przygodę z lotnictwem zaczynał w 1971 roku zdobywając szybowcowe szlify, dwa lata później samolotowe. Szybko przesiadł się z miejsca nawigatora na miejsce pilota-dowódcy samolotu. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Nycz z Wyskielem, mający wspólnie startować w Mistrzostwach Polski, szybko nawiązali wspólny język. Ten pierwszy jako pilot, drugi jako nawigator, rozumieli się doskonale. Tego przekonania nabrali w czasie krótkiego okresu przygotowawczego do mistrzostw i w czasie samych zawodów. 23 września 1980 roku w serwisach sportowych wszystkich gazet ukazała się notka, że triumfatorami&nbsp; XXIII rajdowo-nawigacyjnych samolotowych Mistrzostw Polski w Nowym Targu jest załoga Aeroklubu Rzeszowskiego: Wacław Nycz i Krzysztof Wyskiel. To był początek ich wspólnej, znaczonej licznymi medalami, przygody. Rzeszowskie „Nowiny” barwnie opisywały ich sukces:</p><p style="text-align:justify;">- <i>To było niezapomniane wrażenie. Zaledwie półtorej godziny lotu. Półtorej godziny do maksimum napiętych nerwów, koncentracji uwagi. A przeciwnicy tacy, których nie można było lekceważyć. Cała samolotowa kadra Polski, uczestnicy ostatnich mistrzostw świata. Lot&nbsp; po linii prostej, po łuku, regulacja czasowa, odnajdywanie obiektów na podstawie zdjęć oraz znaków wyłożonych na ziemi. Wreszcie lądowanie z dokładnością do jednego metra. I odprężenie. Udało się. Zwyciężyli. (…)</i></p><p style="text-align:justify;">Pierwszy wspólny sukces potwierdził trafność wyboru. Wacław Nycz i Krzysztof Wyskiel przekonali, że zdobycie mistrzostwa nie było przypadkiem. Że stanowią zespół z powodzeniem mogący walczyć o najwyższe laury na najpoważniejszych imprezach lotniczych. W marcu następnego roku „robili” już niemal za celebrytów: trafili na okładkę szalenie popularnego w tym czasie kolorowego magazynu „Skrzydlata Polski”, czytanego przez wszystkim którzy cokolwiek mieli wspólnego z czymkolwiek na czym można latać. A także przez tysiące tych, którzy o podniebnych przygodach mogli tylko marzyć. Ze zdobytymi pucharami pozowali na tle poczciwego „Gawrona”.</p><p style="text-align:justify;">Swój sukces Nycz z Wyskielem powtarzali jeszcze trzykrotnie. Po złoto sięgali również w 1982, 1987 i 1988 roku. W 1986 roku zdobyli srebro. W międzyczasie Krzysztof Wyskiel kilkakrotnie zdobywał jeszcze złote i srebrne medale w Lubelsko-Podlaskich Zimowych Zawodach Samolotowych uważanych za nieoficjalne, zimowe mistrzostwa Polski.</p><p style="text-align:justify;">Krzysztof z powodzeniem mógłby sobie radzić i w lataniu precyzyjnym. W opinii Wacława Nycza był najlepszym nawigatorem w Polsce i świetnym pilotem. Wówczas jednak w Rzeszowie była niezwykle silna grupa lotników z wielkim doświadczeniem i ogromnymi sukcesami. Przebić się byłoby niezwykle ciężko, nawet gdy należało się do krajowej czołówki. Zdecydował się więc na spróbowanie sił w &nbsp;akrobacji szybowcowej, szybko zdobywając uznanie.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Dekada sukcesów, dekada tragedii</strong></h2><p style="text-align:justify;">Złoty okres w historii Aeroklubu Rzeszowskiego zbiegł się niestety również z wielkimi tragediami dotykającymi lokalne środowisko pilotów. &nbsp;Latem 1984 roku Aeroklub Rzeszowski i cała lotnicza Polska przeżywały śmierć Jana Barana. Lotnisko na Jasionce po raz pierwszy, niestety jak się miało okazać nie ostatni, stało się miejscem smutnej uroczystości pożegnania tragicznie zmarłego pilota. Tragedia była tym bardziej dotkliwa, że odszedł jeden z najwybitniejszych polskich lotników, mistrz świata i Europy, filar Aeroklubu Rzeszowskiego i samolotowej reprezentacji Polski.</p><p style="text-align:justify;">Jan Baran zginął śmiercią lotnika, w czasie mistrzostw Europy w Dublinie. Ledwie kilka tygodni witany był entuzjastycznie w Rzeszowie przez tysiące mieszkańców po powrocie z włoskiej Parmy, gdzie polska ekipa pod jego wodzą zdobyła tytuł wicemistrza świata.</p><p style="text-align:justify;">Roman Przepióra - wielka postać rzeszowskiego lotnictwa – wspominał wypadek Barana:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Zginął niemal w ostatnich minutach tej imprezy, demonstrując lot na małej prędkości, na tym właśnie samolocie. Po kolejnym zwycięstwie naszej drużyny, po kolejnym zaprezentowaniu się Janka, jako doskonałego organizatora i pilota, lotnicy nasi chcieli jeszcze zareklamować nasz polski sprzęt. Nie udało się tego dokonać Jaśkowi. Przeciągnął samolot, a niewielka wysokość nie dała szans ratunku.</i></p><p style="text-align:justify;">Kilka dni później na Jasionce lądował samolot ze zwłokami Jana Barana, na aeroklubowym lotnisku koledzy i przyjaciele z należnymi honorami i ceremoniałem żegnali tragicznie zmarłego pilota. Lotnik odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski. Wśród żegnających był Krzysztof Wyskiel. Któż mógł przewidzieć, że niemal dokładnie pięć lat później, w tym samym miejscu i w tej samej smutnej oprawie i on będzie żegnany na zawsze…</p><p style="text-align:justify;">Dwa lata później tragiczny wypadek wydarzył się w czasie XXIX Samolotowych Mistrzostw Polski Rajdowo-Nawigacyjnych, organizowanych na przełomie września i października 1986 roku przez świętujący wówczas swoje czterdziestolecie działalności Aeroklub Rzeszowski. W tych zawodach Wacław Nycz wraz z Krzysztofem Wyskielem zajęli drugie miejsce za duetem Skalik-Białek z Częstochowy, brąz zdobyła druga rzeszowska para: Witold Świadek&nbsp; i Bogdan Wójtowicz. Radość z medali przyćmiona została jednak tragedią, która nastąpiła w czasie ostatniej, piątej konkurencji przeprowadzanej 4 października 1986 roku.</p><p style="text-align:justify;">Znany rzeszowski dziennikarz i wielki propagator lotnictwa Julian Woźniak tak opisywał wypadek na łamach „Skrzydlatej Polski”:</p><p style="text-align:justify;">- <i>W rejonie domku startowego dostrzegam nagłe poruszenie. Co się stało? Biegnę do kierownika lotów Mariana Złamańca. Słyszę jak drogą radiową do wszystkich załóg, które już znajdują się w powietrzu, wysyła wezwanie: przerwać konkurencję Wszystkie załogi wracają na lotnisko! Od którejś z załóg o 12:13 dotarła na lotnisko przerażająca wieść, że na punkcie zwrotnym we wsi Czelatyce, w rejonie Jarosławia, pali się Wilga… Za kilka chwil na miejsce wypadku leci śmigłowiec… Radiowy sygnał znajduje pełne potwierdzenie. Po uderzeniu samolotu w ziemię nastąpił wybuch zbiorników z paliwem. Dopalają się szczątki Wilgi. Śmiercią lotników na miejscu katastrofy zginęli piloci Aeroklubu NRD Jurgen Schur i Michael Pietsch. Przyczynę ustali Główna Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Jednak według wstępnych przypuszczeń, wysnutych na podstawie obserwacji bezpośrednich świadków katastrofy, sędziów znajdujących się na punkcie zwrotnym w Czelatycach, przyczyną katastrofy mógł być błąd pilotażu. Na lotnisku w Jasionce lądują powracające z trasy samoloty. Atmosferę pięknej lotniczej imprezy zasnuwa nagle, niespodziewany cień tragedii. Członkowie delegacji NRD przyjmują wyrazy współczucia.</i></p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Ostatni lot</strong></h2><p style="text-align:justify;">Krzysztof Wyskiel coraz poważniej wiązał się ze sportem szybowcowym. W 1987 roku wystartował w II Mistrzostwach Świata w akrobacji szybowcowej organizowanych w Bielsku Białej. Swój debiutancki występ zakończył na 15 miejscu, ale polska reprezentacja drużynowo zdobyła złoty medal, zaś indywidualnie triumfował Jerzy Makula.</p><p style="text-align:justify;">Kilka dni przed mistrzostwami zdarzył się wypadek, istotny w kontekście późniejszej tragedii. Przygotowujący się do zawodów Andrzej Tomkowicz cudem uszedł z życiem, gdy w jego „Kobuzie” urwało się skrzydło. Uratował się wyskakując z szybowca. Najwięcej zawdzięczał swym umiejętnościom spadochroniarskim. Dramat spowodował wiele komentarzy w środowisku, trochę nawet na ten temat dowcipkowano. Wśród komentujących był m.in. Krzysztof, któremu za dwa lata miał się wydarzyć podobny wypadek. Wówczas niestety zabrakło czasu i szczęścia.</p><p style="text-align:justify;">Do kolejnych mistrzostw, odbywających się w sierpniu 1989 roku, w zachodnioniemieckim Hockenheim Polacy przystępowali w charakterze faworytów. Już pierwsze konkurencje potwierdziły supremację biało-czerwonych. Po trzeciej z nich na pierwszym miejscu miejscu znajdował się Jerzy Makula, na drugim Józef Solski, na piątym Tadeusz Mężyk, na szóstym Krzysztof Wyskiel. Czwartą konkurencję zaplanowano na 20 sierpnia. To co się wydarzyło tak opisywał później sprawozdawca „Skrzydlatej Polski”:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Pod koniec wiązanki wykonywanej prawidłowo, ale podczas wietrznej pogody, w trakcie wyprowadzania szybowca z przewrotu, na wysokości 300-350 m urwało się niespodziewanie skrzydło Kobuza. Pilot zrzucił owiewkę kabiny, nie zdołał się jednak wydostać z rozpędzonego szybowca, by ratować się skokiem spadochronowym. Na wysokości około 50 m rozerwało się drugie skrzydło i rozpędzony kadłub z pilotem roztrzaskał się o ziemię. Całe zdarzenie trwało kilka sekund. Krzysztof Wyskiel zginął na miejscu. 20 sierpnia 1989 tragicznie została przerwana piękna, lotnicza karta jaką zapisał 32-letni instruktor lotniczy Aeroklubu Rzeszowskiego</i>.</p><p style="text-align:justify;">Organizatorzy mistrzostw, w których startowało 35 pilotów z 10 krajów, zdecydowali o zakończeniu zawodów, zaliczając wyniki poprzednich trzech konkurencji. Drużonowo mistrzem świata została reprezentacja Polski, do której sukcesu przyczynił się również tragicznie zmarły Krzysztof Wyskiel. Kilka dni później pilota uroczyście żegnano na lotnisku w Jasionce, jego zwłoki spoczęły na rzeszowskim cmentarzu Wilkowyja.</p><p style="text-align:justify;">Śmierć zawodnika Aeroklubu Rzeszowskiego wzburzyła środowisko. W prasie posypały się gromy na ówczesne władze Aeroklubu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Decydentom zarzucano szafowanie życiem pilotów zmuszonych do latania na starym sprzęcie (konstrukcja „Kobuza” pochodziła z lat 60.), pytano dlaczego nikt nie wyciągnął konsekwencji z poprzednich dramatycznych wydarzeń, zwłaszcza wypadku Andrzeja Tomkowicza. „Kobuzy” wycofano z użycia.</p><p style="text-align:right;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Fot. archiwum rodzinne</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jan Gerhard - kontrowersyjny życiorys, zagadkowa śmierć]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/840,jan-gerhard-kontrowersyjny-zyciorys-zagadkowa-smierc</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/840,jan-gerhard-kontrowersyjny-zyciorys-zagadkowa-smierc</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 01:40:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-jan-gerhard-kontrowersyjny-zyciorys-zagadkowa-smierc-1669382531.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Był kontrowersyjną, ale niezwykle ciekawą postacią. Przedwojenny prawicowy syjonista, pułkownik ludowego Wojska Polskiego, uczestnik walk z UPA, stalinowski więzień, wzięty literat i dziennikarz, autor słynnej powieści &quot;Łuny w Bieszczadach&quot;. Okoliczności jego śmierci do dzisiaj wzbudzają emocje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Jan Gerhard urodził się we Lwowie 17 stycznia 1921 roku. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Wiktor Lew Bardach. W okresie międzywojennym udzielał się w skrajnie prawicowej, syjonistycznej organizacji młodzieżowej Bejtar, stawiającej sobie za cel utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie. Bejtar był faktycznie ruchem faszyzującym, współpracującym z Włochami Mussoliniego i polską Falangą, jego członkowie pozdrawiali się „salutem rzymskim”.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Wojenne losy</strong></h2><p style="text-align:justify;">W 1940 roku Gerhard znalazł się w wojsku polskim we Francji. Po zajęciu tego kraju przez Niemcy po ucieczce z niewoli działał w tutejszym ruchu oporu, zdominowanym przez komunistów. Jednocześnie uchodził za osobę bliską generałowi Charlesowi de Gaulle, o którym pisał zresztą później książki biograficzne. Jego pobyt we Francji to również seria zagadek. Ponoć był podejrzewany o konszachty z okupantem, z nim wiązano wpadkę jednego z konspiracyjnych sztabów, ponoć ciążyły na nim podziemne wyroki śmierci. Jesienią 1945 r. Gerhard wrócił do Polski. W maju 1946 r. został mianowany dowódcą 34 pułku piechoty walczącego w Bieszczadach z UPA. Był naocznym świadkiem śmierci gen. Karola Świerczewskiego w potyczce z UPA w Jabłonkach między Baligrodem a Cisną.</p><p style="text-align:justify;">W 1952 roku na fali czystek i aresztowań wymierzonych w wyższej rangi wojskowych aresztowany został także Jan Gerhard. Jedna z podawanych wersji mówi, że sprawę sprokurował wywiad francuski. A stawiany pułkownikowi zarzut dotyczył m.in. rzekomej współpracy z tym wywiadem. W porozumieniu z Francuzami, ukraińskimi emigrantami, UPA i najwyższym polskim dowództwem miał brać udział w spisku na życie gen. Świerczewskiego. W czasie brutalnego śledztwa Gerhard zachowywał się niczym przysłowiowy „Piekarski na mękach”. Potwierdzał najbardziej bzdurne i fantastyczne zarzuty, niektóre sam prokurował być może po to by pokazać ich bezsens, ale śledczy brali je na serio. Na fali nadciągającej odwilży 1956 roku zarzucono absurdalne śledztwo, po ponad dwóch latach aresztu Gerhard opuścił więzienie.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Zabójstwo</strong></h2><p style="text-align:justify;">Po uwolnieniu z więzienia Gerhard zabrał się za działalność publicystyczną, pisał książki. Stał się jednym z bardziej znanych pisarzy tamtego okresu. Jego najsłynniejszym dziełem, wielokrotnie wznawianym w ogromnych nakładach były „Łuny w Bieszczadach”, dość swobodna, ale oparta na własnych przeżyciach opowieść o walkach z UPA w Bieszczadach. Na podstawie książki nakręcono bijący rekordy popularności film „Ogniomistrz Kaleń” z genialnym Wiesławem Gołasem w roli głównej.</p><p style="text-align:justify;">Gerhard był osoba niezwykle rozpoznawalną i ustosunkowaną. Jeździł oficjalnie po świecie, był kierownikiem literackim zespołu filmowego „Rytm” oraz redaktorem naczelnym popularnego tygodnika „Forum” przedrukowującego teksty z prasy światowej. Zasiadał w Sejmie jako poseł ziemi krośnieńskiej. Był przy tym człowiekiem niezwykle zamożnym, w chwili śmierci miał oszczędności w wysokości 1,7 mln złotych – kwota wówczas astronomiczna. Był żonaty, miał córkę Małgorzatę.</p><p style="text-align:justify;">20 sierpnia 1971 roku jego nieobecność w redakcji zaalarmowała współpracowników. Milicjanci przybyli do mieszkania Gerharda znaleźli zwłoki. W czasie sekcji zwłok ustalono, że śmierć nastąpiła około 9 godziny rano. Jan Gerhard został kilkakrotnie uderzony tępym narzędziem w głowę, uduszony paskiem od spodni, w plecy wbito sztylet. Z mieszkania zginęło trochę wartościowych przedmiotów, ale w marynarce znaleziono nieruszone 12 tysięcy złotych – kwotę na owe czasy znaczącą. To sprawiło, że motyw rabunkowy nie od razu był brany pod uwagę.</p><p style="text-align:justify;">Zabójstwo tak znanej osoby musiało wywołać oczywistą sensację, interesowały się nim najwyższe czynniki państwowe. Dla ówczesnych organów władzy schwytanie sprawcy/sprawców stało się priorytetem. Doszukiwano się różnych motywów działań zabójcy/zabójców. Mało kto wierzył w zbrodnię z najniższych pobudek.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Hipotezy śledztwa</strong></h2><p style="text-align:justify;">Dochodzenie w sprawie zabójstwa prowadzono z rozmachem. Stale pracowało przy nim 30 śledczych. W ciągu kilku ledwie dni przesłuchano 150 osób, sąsiadów, współpracowników, oficerów, nawet dawnych członków OUN-UPA, bo i wątek zemsty ze strony środowisk ukraińskich brano pod uwagę. Przeprowadzono niezliczoną liczbę rozmów operacyjnych, setki osób wzięto pod obserwację i sprawdzano ich alibi. Mimo tak szeroko zakrojonych działań śledztwo przedłużało się. W postępowanie wciągnięto funkcjonariuszy z całego kraju.</p><p style="text-align:justify;">W wielowątkowym śledztwie dotyczącym śmierci Gerharda brał udział również młody wówczas porucznik Leszek Wołoszyński, szef dochodzeniówki w komendzie Milicji Obywatelskiej w Rzeszowie. Uczestniczył m.in. w przesłuchaniach licznych świadków. Ponieważ Gerhard miał opinię amanta mającego setki, jeżeli nie tysiące kochanek, sprawdzano również hipotezę, czy za jego zabiciem nie stał jakiś zazdrosny mąż czy narzeczony. Sprawa była o tyle delikatna, że wśród pań, które przewijały się przez łoże Gerharda było wiele związanych z wysokimi osobistościami ówczesnego aparatu władzy, często córek lub żon notabli.</p><p style="text-align:justify;">Leszek Wołoszyński wspominał przed laty w rozmowie ze mną, że w sprawę osobiście był zaangażowany ówczesny premier Piotr Jaroszewicz (notabene też poseł na Sejm PRL ziemi krośnieńskiej). Specjalnie wzywał do siebie „rogatych” notabli, a w tym czasie służby prowadziły w ich domach czynności.</p><blockquote><p style="text-align:justify;">- Pamiętam jak byliśmy u jednej z kochanek Gerharda w Rzeszowie, oczywiście pod nieobecność męża wezwanego do Jaroszewicza. W tapczanie znaleźliśmy plik listów pisanych do niej przez zamordowanego. Były bardzo charakterystyczne, zaczynały się tak samo, z pewnym stałym elementem graficznym. Treść była delikatnie mówiąc baaardzo mocno nieprzyzwoita. Ostra pornografia jakiej nigdy wcześniej i później na oczy nie widziałem i nie czytałem - wspominał Leszek Wołoszyński. Ponieważ niektóre osoby występujące wtedy w sprawie jeszcze żyją, z oczywistych względów musze pominąć pewne szczegóły.</p></blockquote><h2 style="text-align:justify;"><strong>Niedoszły zięć zabójcą</strong></h2><p style="text-align:justify;">Na trop zabójców udało się milicji wpaść szukając czeków podróżnych, które niedługo przed śmiercią Gerhard wykupił planując wyjazd do Bułgarii. By znaleźć pięć z nich musiano przeszukać dwa miliony zrealizowanych czeków! Po nitce trafiono do kłębka. Okazało się, że czeki wprowadził w obieg niejaki Andrzej S., u którego znaleziono cześć pochodzących z mieszkania Gerharda rzeczy. Andrzej S. zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i obawiając się skazania za morderstwo zaczął sypać. Wyznał nie tylko, że dostał czeki od… narzeczonego córki Gerharda - studenta Politechniki Warszawskiej Zbigniewa Garbackiego, ale i to, że w czasie libacji alkoholowej przyznał on mu się, że razem z niejakim Marianem Romanem Wojtasikiem zabił niedoszłego teścia.</p><p style="text-align:justify;">5 kwietnia 1972 Garbarski został zatrzymany, Wojtasik jak się okazało siedział już w więzieniu za włamanie. Obydwaj szybko przyznali się do winy. Okazało się, że mieli na sumieniu szereg wspólnych przestępstw i planowali kolejne m.in. obrabowanie kasy Politechniki Warszawskiej, czy napady na znanych artystów takich jak Mieczysławę Ćwiklińską czy Jerzego Połomskiego. W błyskawicznym tempie sprawa trafiła do sądu. Po kilkunastu dniach zapadł wyrok: kara śmierci dla obu oskarżonych, utrzymana przez Sąd Najwyższy i wykonana 20 stycznia 1973.</p><p style="text-align:justify;">Mimo schwytania morderców i ich skazania sprawa nadal wzbudzała emocje. Jakoś mało kto wierzył, że człowiek z takimi koneksjami, o tak barwnym życiorysie, pupil władz, mógł paść ofiarą zwykłej zbrodni na tle rabunkowym. Doszukiwano się więc przyczyn politycznych, nawet rzekomego związku homoseksualnego z narzeczonym córki. Niektórzy sugerowali nawet, że morderstwo zostało zlecone przez… amerykańskiego miliardera Onassisa, o którym w „Forum” ukazały się nieprzychylne artykuły.</p><h2 style="text-align:justify;"><strong>Wątek Świerczewskiego</strong></h2><p style="text-align:justify;">W różnych środowiskach mówiło się, że Gerhard był współautorem tajnego raportu dotyczącego śmierci gen. Świerczewskiego. Wciąż jest dyskusyjne, czy taki raport - mający zawierać nieznane rewelacje - w ogóle powstał. Niemniej jednak dokument miał zaginąć w czasie włamania do domu generała Mariana Naszkowskiego, mającego kierować komisją na nowo badającą okoliczności w których zginął „ten, który się kulom nie kłaniał”. Jeden ze świadków w śledztwie miał zeznawać, że Gerhard opowiadał mu o swych przypuszczeniach co do prawdziwych okoliczności śmierci Świerczewskiego i chęci ich ujawnienia. Sam fakt, że pisarz był świadkiem potyczki w której zginął generał jest dla wielu wystarczającym powodem do snucia spiskowych teorii.</p><p style="text-align:justify;">W całej wciąż tajemniczej nadal krzyżuje się wiele intrygujących tropów. Gerhard niewątpliwie miał potężne umocowanie w służbach specjalnych, jego małżonka z którą w chwili śmierci był w faktycznej separacji była dyrektorem jednego z wydziałów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Skazani za zbrodnię z kolei mieli twierdzić, że byli tajnymi agentami Służby Bezpieczeństwa. Czy ma to jakiś związek ze zbrodnią?</p><p style="text-align:justify;">Niewątpliwie w społecznej świadomości Gerhard został zapamiętany jako autor książki „Łuny w Bieszczadach”, dość swobodnej, literackiej opowieści o walkach z UPA na terenie Bieszczadów. Powieść była wydawniczym bestselerem. Ukazało się kilkanaście wydań w łącznym nakładzie ponad pół miliona egzemplarzy. Swą popularność „Łuny w Bieszczadach” zawdzięczają zarówno faktowi, że były lekturą obowiązkową w szkołach średnich i zawodowych, zostały również spopularyzowane całkiem niezłą adaptacją filmową. Po przemianach ustrojowych książka została uznana powszechnie za propagandówkę zakłamującą historię.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Szymon Jakubowski</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 20 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/145,wydarzylo-sie-20-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/145,wydarzylo-sie-20-sierpnia</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-20-sierpnia-1692512041.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>20.08.1805 – Urodził się Jan Bogdan Tarnowski herbu Leliwa, ziemianin i działacz polityczny związany z Dzikowem. Wspólnie z ojcem, Janem Feliksem Tarnowskim, uczestniczył w tworzeniu słynnej kolekcji </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1805</strong> – Urodził się Jan Bogdan Tarnowski herbu Leliwa, ziemianin i działacz polityczny związany z Dzikowem. Wspólnie z ojcem, Janem Feliksem Tarnowskim, uczestniczył w tworzeniu słynnej kolekcji muzealnej i bibliotecznej Tarnowskich w Dzikowie. Był posłem do galicyjskiego Sejmu Stanowego. Został pochowany w krypcie Tarnowskich w kościele dominikanów w Tarnobrzegu.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1884</strong> – Otwarto linię kolejową ze Stróż przez Jasło i Krosno do Nowego Zagórza. Trasa, znana jako Galicyjska Kolej Transwersalna, miała ogromne znaczenie dla rozwoju gospodarczego miejscowości dzisiejszego południowego Podkarpacia. Jej fragment stanowi obecnie część linii kolejowej nr 108 Stróże–Krościenko.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1918</strong> – Urodził się ks. Ludwik Bielawski, wieloletni proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jeżowem. Był inicjatorem utworzenia miejscowego Muzeum Chrystusa Frasobliwego oraz budowniczym kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Jeżowem.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1920</strong> – W Krakowie zmarł pochodzący z Siedlisk koło Jasła Adam Prażmowski, biolog, mikrobiolog i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Należał do pionierów polskiej mikrobiologii. Prowadził badania nad bakteriami, m.in. opisał budowę i rozwój laseczki wąglika, a także zajmował się mikroorganizmami związanymi z wiązaniem azotu przez rośliny.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1944</strong> – Walczące w ramach akcji „Burza” zgrupowanie partyzanckie mjr. Adama Winogrodzkiego „Korwina”, dowódcy Inspektoratu AK Sanok, przebiło się przez linię frontu w rejonie Nowotańca i nawiązało kontakt z Armią Czerwoną. Wobec zmieniającej się sytuacji militarnej i politycznej zapadła decyzja o demobilizacji zgrupowania.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1946</strong> – Urodził się Edward Jancarz, jeden z najwybitniejszych polskich żużlowców. Był wielokrotnym reprezentantem Polski, medalistą mistrzostw świata i przez większość kariery zawodnikiem Stali Gorzów. Po zakończeniu startów pracował również jako trener, współpracując m.in. z krośnieńskim środowiskiem żużlowym i KKŻ Krosno.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1971</strong> – W swoim warszawskim mieszkaniu został zamordowany Jan Gerhard, pułkownik Wojska Polskiego, pisarz, dziennikarz i polityk. Po wojnie uczestniczył w walkach z UPA w Bieszczadach oraz w akcji „Wisła”; był również świadkiem wydarzeń związanych ze śmiercią gen. Karola Świerczewskiego. Doświadczenia z Bieszczadów wykorzystał w głośnej powieści „Łuny w Bieszczadach”.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.1989</strong> – Podczas szybowcowych mistrzostw świata w Hockenheim w RFN zginął Krzysztof Wyskiel, jeden z najwybitniejszych pilotów związanych z Aeroklubem Rzeszowskim. Należał do krajowej czołówki szybowników i reprezentował Polskę na zawodach międzynarodowych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.2016</strong> – Przy ul. Grunwaldzkiej 16 w Jarosławiu odsłonięto tablicę poświęconą urodzonemu w tym mieście Moshe Kupfermanowi, wybitnemu izraelskiemu malarzowi żydowskiego pochodzenia. Uroczystość odbyła się w roku 90. rocznicy jego urodzin.</p><p style="text-align:justify;"><strong>20.08.2018</strong> – Na Cmentarzu Wilkowyja w Rzeszowie odbył się pogrzeb Rafała Potockiego, wieloletniego dziennikarza Polskiego Radia Rzeszów. Przez ponad 20 lat był reporterem i reportażystą rozgłośni, a także wielokrotnie kierował popularną wakacyjną audycją „Radio Biwak”.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 18 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/997,wydarzylo-sie-18-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/997,wydarzylo-sie-18-sierpnia</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 01:06:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-18-sierpnia-1755448700.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>18.08.1769 – W Lesku zmarł Franciszek Pułaski herbu Ślepowron, uczestnik konfederacji barskiej i rotmistrz przemyski. Należał do rodziny Pułaskich mocno zaangażowanej w walkę konfederatów przeciwko do</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>18.08.1769</strong> – W Lesku zmarł Franciszek Pułaski herbu Ślepowron, uczestnik konfederacji barskiej i rotmistrz przemyski. Należał do rodziny Pułaskich mocno zaangażowanej w walkę konfederatów przeciwko dominacji rosyjskiej i królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu.</p><p><strong>18.08.1822</strong> – Urodził się Jan Pelar, księgarz, drukarz i wydawca związany z Rzeszowem. Prowadził pierwszą w mieście księgarnię oraz wypożyczalnię książek, a jego działalność wydawnicza i drukarska odegrała istotną rolę w rozwoju życia kulturalnego XIX-wiecznego Rzeszowa.</p><p><strong>18.08.1876</strong> – W Jarosławiu urodził się Karol Dziewoński, wybitny chemik-organik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmował się m.in. chemią związków aromatycznych, był autorem licznych prac naukowych i należał do czołowych przedstawicieli polskiej chemii pierwszej połowy XX wieku. Był związany z Polskim Towarzystwem Chemicznym.</p><p><strong>18.08.1882</strong> – W Nisku urodził się Stanisław Stroński, publicysta, filolog romanista, polityk i działacz związany z obozem narodowym. Był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, posłem na Sejm II RP, a podczas II wojny światowej członkiem władz polskich na emigracji. W latach 1940–1943 pełnił funkcję wicepremiera rządu RP na uchodźstwie.</p><p><strong>18.08.1906</strong> – W Przeworsku urodził się Tadeusz Rolski, pilot wojskowy, późniejszy podpułkownik Polskich Sił Powietrznych. Podczas II wojny światowej walczył we Francji i Wielkiej Brytanii. Został pierwszym oficerem spoza państw Wspólnoty Brytyjskiej, któremu w strukturach RAF powierzono dowodzenie skrzydłem myśliwskim.</p><p><strong>18.08.1909</strong> – W Sadkowej Górze koło Borowej na ziemi mieleckiej urodził się Władysław Jasiński „Jędruś”, nauczyciel i jeden z najbardziej znanych dowódców polskiej partyzantki okresu II wojny światowej. Stworzył organizację konspiracyjną, z której wyrosła grupa dywersyjno-bojowa „Jędrusie”, działająca przede wszystkim na ziemi tarnobrzeskiej i sandomierskiej. Zginął w walce z Niemcami w 1943 roku.</p><p><strong>18.08.1944</strong> – Wojska Armii Czerwonej zajęły Sandomierz. Miasto znalazło się w obrębie rozbudowywanego przez wojska radzieckie przyczółka sandomierskiego na zachodnim brzegu Wisły. Dzięki temu, że nie doszło do długotrwałych walk ulicznych, zabytkowa zabudowa Sandomierza uniknęła zniszczeń na skalę, jaka dotknęła wiele innych polskich miast.</p><p><strong>18.08.1967</strong> – W Przeworsku zmarł Franciszek Młynek, regionalista oraz działacz społeczny i ludowy. Był zaangażowany w dokumentowanie i popularyzowanie historii ziemi przeworskiej, współtworzył miejscowy oddział PTTK oraz Koło Miłośników Przeworska.</p><p><strong>18.08.1968</strong> – W Przemyślu urodził się Wojciech Pomajda, polityk i urzędnik państwowy. W latach 2003–2005 był prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a następnie posłem na Sejm V kadencji z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej.</p><p><strong>18.08.1989</strong> – Odbyła się premiera filmu „Konsul” w reżyserii Mirosława Borka, z Piotrem Fronczewskim w roli głównej. Film został zainspirowany autentyczną historią urodzonego w Rzeszowie Czesława Śliwy, jednego z najsłynniejszych polskich oszustów czasów PRL, który podszywał się m.in. pod austriackiego dyplomatę i stworzył we Wrocławiu fikcyjny konsulat.</p><p><strong>18.08.2023</strong> – Zmarł Zygmunt Furdygiel, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnych Bieszczadów i wieloletni wypalacz węgla drzewnego. Był bohaterem programów telewizyjnych poświęconych ludziom Bieszczadów, m.in. „Przystanek Bieszczady” oraz „Drwale i inne opowieści Bieszczadu”.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak bułgarscy antyfaszyści planowali odbić z rąk Niemców Wincentego Witosa]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/807,jak-bulgarscy-antyfaszysci-planowali-odbic-z-rak-niemcow-wincentego-witosa</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/807,jak-bulgarscy-antyfaszysci-planowali-odbic-z-rak-niemcow-wincentego-witosa</guid>
            <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 03:28:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-jak-bulgarscy-antyfaszysci-planowali-odbic-z-rak-niemcow-wincentego-witosa-1669382439.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Na przełomie 1939 i 1940 roku w więzieniu na rzeszowskim zamku Niemcy przetrzymywali trzykrotnego premiera II Rzeczypospolitej Wincentego Witosa. Prawdopodobnie namawiany był on do utworzenia kolaboracyjnego rządu. W środowiskach konspiracyjnych powstał plan odbicia i wywiezienia za granicę ludowego polityka. Odwołana w ostatniej chwili akcja miała się odbyć przy wsparciu bułgarskich dyplomatów, zaangażowanych w antyfaszystowski ruch oporu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="image"><img src="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/wysiwig/archive/2020/12/29/wincenty-witos-z-zona-w-swoim-gospodarstwie-w-wierzchoslawicach-w-1939-roku-fot-tpmw.jpg"></figure><p>Wincenty Witos to jedna z najbardziej znaczących postaci w dziejach polskiej polityki. Urodzony 21 stycznia 1874 roku w Wierzchosławicach na ziemi tarnowskiej już w młodości związał się z ruchem chłopskim i Stronnictwem Ludowym, gdzie szybko stał się jednym z czołowych działaczy. W 1908 roku został wybrany &nbsp;posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego,&nbsp; gdzie zasiadał aż do wybuchu I wojny światowej. W 1911 roku wygrał wybory do austriackiej Rady Państwa. W niepodległej Polsce od 1919 roku zasiadał w Sejmie, kierował PSL „Piast|, trzykrotnie (1920, 1923 i 1926) pełnił funkcję premiera. W 1930 roku został aresztowany przez władze sanacyjne i skazany więzienie w tzw. procesie brzeskim. Następne lata spędził na emigracji w Czechosłowacji, skąd powrócił do kraju końcem marca 1939 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>U „zielonego hrabiego”</strong></p><figure class="image"><img src="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/wysiwig/archive/2020/12/29/dwor-w-cieszacinie-wielkim-gdzie-aresztowany-zostal-wincenty-witos.jpg"></figure><p>W przeddzień wybuchu II wojny światowej zmarła żona Witosa - Katarzyna. Po pogrzebie, 3 września polityk ruszył w podróż w kierunku Lwowa. W podrzeszowskiej Rudnej Wielkiej, pociąg którym jechał został zbombardowany przez lotnictwo niemieckie, było wielu zabitych. Sam Witos odniósł rany. Trafił najpierw do Jarosławia, a stamtąd do nieodległego <strong>Cieszacina Wielkiego</strong>, gdzie znalazł schronienie w posiadłości dobrze mu znanego z przedwojennej działalności Jana Drohojowskiego.</p><p style="text-align:justify;">Znany działacz ludowy z terenu jarosławskiego Józef Kasprzak mówił po wojnie:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Tuż po nalocie na pociąg, podczas którego Witos został ranny odłamkami bomby, dowiedziałem się, że wysiadł z pociągu w Jarosławiu, został opatrzony w szpitalu i stamtąd udał się do Jana Drohojowskiego w Cieszacinie Wielkim. Karol Wlazło, Franciszek Nowosiad z Wierzbnej i ja postanowiliśmy odwiedzić Witosa i ewentualnie pomóc mu w razie potrzeby.</i></p><p style="text-align:justify;">Wojciech Stanowski, który również odwiedził Witosa w Cieszacinie dodawał:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Rozmowa toczyła się w swobodnej atmosferze, bez zażenowania rozmówców. Gospodarz zaprosił nas na kolację. Przy stole oczekiwała nas jego matka (Drohojowski był kawalerem) i uroczyście powitała prezesa Witosa: - „Witam pana premiera” - rzekła – „Spotkał nas wilki zaszczyt gościć trzykrotnego premiera Polski. Taki zaszczyt nie spotkał większych szlachciców, a nawet książąt”. Witos podziękował serdecznie za gościnę i odrzekł, że nie spodziewał się, iż szlachta potrafi tak wspaniale gościć byłego chłopskiego premiera. Stół był obficie zastawiony jedzeniem i piciem. Czuliśmy się swobodnie. Znaliśmy dobrze Drohojowskiego. Był bezpośredni, swój chłop.</i> &nbsp;</p><figure class="image"><img src="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/wysiwig/archive/2020/12/29/jan-jozef-drohojowski---wlasciciel-dworu-w-cieszacinie-wielkim-fot-nac.jpg"></figure><p><strong>Jan Drohojowski</strong>, właściciel dworku w Cieszacinie Wielkim, gdzie zatrzymał się Witos, był ostatnim - jak się miało okazać - przedstawicielem tego znanego rodu i posiadaczem tutejszego majątku. Mimo szlacheckiego pochodzenia, mocno był związany z ruchem ludowym, stąd też nazywano go często „zielonym hrabią” (mimo, że oficjalnie tytułu hrabiowskiego nie posiadał). W okresie międzywojennym był represjonowany przez władze sanacyjne za swą działalność. W 1937 roku stanął przed sądem, wraz z innymi ludowcami, za udział w głośnym i krwawym strajku chłopskim, w wyniku którego zginęło od kul policyjnych 44 chłopów. Został skazany na 3,5 roku więzienia, wyszedł wcześniej.</p><p style="text-align:justify;">Ze strzępków relacji z okresu przebywania Witosa w Cieszacinie możemy się dowiedzieć, że w dworku „zielonego hrabiego” były premier otoczony był troskliwą opieką, przyjmował wielu gości. Wożony był na zmiany opatrunków do Jarosławia, po drodze odwiedzał okolicznych ludowców, najprawdopodobniej przez kilka dni - w celach rehabilitacyjnych - przebywał także w leśniczówce w lasach Węgierka. Miał być przewieziony później do bezpiecznej kryjówki we wsi Wierzbna, tuż przed zorganizowaniem transportu został jednak aresztowany. &nbsp;&nbsp;&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Aresztowanie</strong></p><p style="text-align:justify;">Między 16 a 20 września 1939 roku (są różne relacje) do Cieszacina Wielkiego przyjechali gestapowcy, zabierając z sobą polityka. Zatrzymanie Witosa wywołało domysły, kto mógł przekazać Niemcom informację o jego pobycie. Faktem jest, że o jego pobycie pod Jarosławiem wiedziało dość dużo osób, sami, niemieckie służby mogły taką informację zdobyć chociażby zabezpieczając przyjazd Adolfa Hitlera, który w okolicach Jarosławia przebywał 15 września wizytując niemieckie oddziały. Pojawiały się jednak konkretne nazwiska osób, które miały być odpowiedzialne za wpadkę Witosa. Ludowy działacz z tamtego terenu Franciszek Joniec wspominał po latach:</p><p style="text-align:justify;">- &nbsp;<i>Mówiono, że zdradziła go jakaś sfanatyzowana kobieta - Zakrzewska ze Lwowa, przebywająca przelotnie w tych stronach. Nie wiadomo czy uczyniła to z pobudek germanofilskich, czy też z wrogości do ruchu ludowego.</i></p><p style="text-align:justify;">W lutym 1948 roku przed Sądem Okręgowym w Przemyślu stanęła natomiast, tytułowana hrabiną, Klotylda Szembek, oskarżona o wydanie Niemcom Witosa. „Dziennik Polski” w relacji z procesu pisał:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Działaczom Stronnictwa Ludowego Wiktorowi Jedlińskiemu i Józefowi Kulikowskiemu udało się uzyskać w więzieniu widzenie z Witosem, który oświadczył im, że w ręce gestapo wydała go hr. Szembekowa, przebywająca razem z nim w leśniczówce. Potwierdził to samo Drohojowski, ówczesny właściciel majątku Cieszacin Wielki, któremu Witos podczas śledztwa powiedział: „Wydała mnie Szembekowa”. Oskarżona, w toku śledztwa zaprzeczyła, jakoby wskazała władzom niemieckim miejsce pobytu Witosa. Przyznała jednak, że podczas kampanii wrześniowej przebywała w leśniczówce i wiedziała, że znajdował się tam również Witos.</i></p><p style="text-align:justify;">Wyrok w sprawie Szembekowej był, jak na owe czasy, zaskakujący. Sąd uniewinnił ją. Z suchych relacji prasowych wynika, że zeznania świadków mocno się różniły w ocenie jej działalności. Niewątpliwie utrzymywała kontakty z Gestapo i pośredniczyła&nbsp; w próbach wydobywania z więzień lub obozów aresztowanych. W kilku przypadkach ponoć skutecznie, chociaż pojawiały się też głosy, że pobierała od rodzin pieniądze nie załatwiając jednak powierzonych jej spraw. Szembekowa w innym, wcześniejszym, procesie została jednak skazana na karę roku więzienia za podpisanie volkslisty.</p><p style="text-align:justify;">W relacji „Dziennika Polskiego” jest odniesienie do rzekomej relacji Drohojowskiego. Jeżeli nawet rzucił podejrzenie na Szembekową, to musiał to zrobić jeszcze w czasie wojny, nie mógł osobiście zeznawać przed sądem, bo wtedy już nie żył. W 1944 roku został aresztowany przez NKWD i osadzony w obozie dla AK-owców w Trzebusce, później na zamku w Rzeszowie. Stamtąd wywieziono go do łagru w Jegolsku koło Borowicz, gdzie zmarł z wycieńczenia w kwietniu 1945 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>W więzieniach w Jarosławiu i Rzeszowie</strong></p><p style="text-align:justify;">Zabranego z Cieszacina Witosa umieszczono początkowo w budynku sądu w Jarosławiu. Był traktowany w miarę dobrze, miał do dyspozycji dwa pokoje, mógł utrzymywać kontakt ze światem zewnętrznym, opiekę nad nim sprawowali okoliczni ludowcy, sam był jednak w kiepskiej kondycji. Franciszek Joniec, który go odwiedził w Jarosławiu, relacjonował:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Na pierwsze wejrzenie Witos robił wrażenie człowieka przygnębionego i przygniecionego wypadkami ostatnich dni: pogrzeb żony, najazd hitlerowski, ewakuacja i bombardowanie, kontuzja - a co najważniejsze - upadek państwa i utrata niepodległości. Jedna ręka mu drżała mimo usiłowań podtrzymania jej drugą zdrową, wzrok krył jakieś gromy wewnętrznego wzburzenia i tragicznych przeżyć. Na kości policzkowej miał opatrunek. Był już raczej starcem, jakże innym od tego, jakim pamiętaliśmy go ze zdjęć z okresu pełni sił.</i></p><p style="text-align:justify;">Rozmowy Witosa z ludowcami dotyczyły bieżących, tragicznych wydarzeń oraz niepewnej przyszłości. W polskiej historiografii panuje przekonanie, że w czasie pobytu w więzieniach były premier miał być nakłaniany przez hitlerowców do kolaboracji i utworzenia rządu marionetkowego rządu. Ten wątek pojawiał się w jego rozmowach z partyjnymi kolegami, sam polityk miał kategorycznie stwierdzać, że nie zgodzi się na takie propozycje, przestrzegał przed wchodzeniem w układy z okupantem.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><figure class="image"><img src="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/wysiwig/archive/2020/12/29/zamek-rzeszowski-gdzie-wieziony-byl-wincenty-witos2-fot-nac.jpg"></figure><p>W listopadzie 1939 roku Witos został przewieziony do Rzeszowa i umieszczony w tutejszym zamku-więzieniu. Był traktowany jako specjalny więzień. Miał zdecydowanie lepsze warunku pobytu i wyżywienia niż inni aresztanci. Z zachowanych relacji wynika, że mógł się nawet w miarę swobodnie poruszać po więzieniu, czasem odwiedzać innych uwięzionych w ich celach. Miał przydzielonego do pomocy współwięźnia - „posługacza”, którym był przywieziony razem z nim Ignacy Musiał. O spotkaniach z byłym premierem wspomina kilku ludowców przebywających w tym czasie w zamku. Rozmowy były najczęściej bardzo ogólnikowe, nie poruszano „niebezpiecznych” tematów, obawiając się - i słusznie - że mogą być podsłuchiwane przez szpicli.</p><p style="text-align:justify;">Klementyna Raszka, żona jednego ze strażników więziennych, w relacji przytoczonej w książce Jana Borkowskiego „O Wincentym Witosie” wspominała:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Prezesa Witosa trzymano w ostatniej celi na parterze, w lewym korytarzu od wejścia do więzienia. Miał możność swobodnego poruszania się po więzieniu, gdyż cela jego była otwarta. (…) Mój mąż jako stały pracownik więzienia miał dostęp do niego, lecz było to połączone z dużym ryzykiem, gdyż Witos pozostawał pod ścisłym nadzorem niemieckim. (…) jako człowiek cierpiący na ciężką chorobę, objawiającą się częściowym niedowładem lewej ręki i nogi, wymagał pieczołowitej opieki.</i></p><p style="text-align:justify;">Z relacji Klementyny Raszki wynika, że Witos w ogóle nie korzystał z wiktu więziennego. Jedzenie dostarczała mu Śmiałowska, żona ówczesnego woźnego sądu w Rzeszowie. Produkty przekazywała jej m.in. córka Witosa Julia oraz liczni sympatycy. &nbsp;Zapamiętała, że Niemcy z aresztowanym obchodzili się dobrze, czasem wręcz z kurtuazją, były premier wspominał o przesłuchaniach, gdzie proponowano mu utworzenie rządu kolaboracyjnego, ale wykręcał się on rozmów na ten temat pod pretekstem złego stanu zdrowia. W rozmowach ze współwięźniami unikał jednak szczegółów. Zasłaniał się tajemnicą stanu.</p><p style="text-align:justify;">Przez pewien czas Witos trzymany był w celi nr 33 wraz z innymi więźniami uznanymi prawdopodobnie przez Niemców za szczególnie dla nich cennych.&nbsp;&nbsp; Aresztowany w listopadzie 1939 roku&nbsp; w Nisku i przywieziony do Rzeszowa nauczyciel Wacław Górski wspominał:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Straż więzienna składała się częściowo z Polaków. Rychło nawiązaliśmy kontakt z naszym strażnikiem. Nazywał się Szczur. Dzięki niemu powiadomiłem krewnych z Rzeszowa, że znajduję się w więzieniu. Zapytałem go również, co robi tu Witos i pozostali jego współwięźniowie. Odpowiedział, że Niemcy trzymają tu arystokratów i Witosa, chcąc ich zmusić do utworzenia polskiego rządu kolaboracyjnego. (…) W trzecim dniu naszego pobytu w więzieniu Witos przyszedł do nas. Podpierał się laską, utykał, był wymizerowany.</i></p><p style="text-align:justify;"><strong>„Grupa B”</strong></p><p style="text-align:justify;">Jeszcze jesienią lub zimą 1939 roku wieści o przetrzymywaniu Witosa w rzeszowskim więzieniu i próbach nakłonienia go do współpracy z Niemcami dotarły do mającego siedzibę we Francji rządu emigracyjnego. Tam zapadła decyzja o próbie wydostania polityka z kraju. Być może obawiano się, że Witos może jednak skorzystać z niemieckiej oferty, co mogłoby skomplikować&nbsp; sytuację polityczną legalnych władz i podważyć ich pozycję zarówno w polskim społeczeństwie, jak i w oczach zachodnich sojuszników. Planowano, że po przerzuceniu do Francji, wejdzie Witos w skład rządu emigracyjnego generała Władysława Sikorskiego, wzmacniając go swym niekwestionowanym autorytetem..</p><p style="text-align:justify;">Operację wydostania byłego premiera przygotowano w najdrobniejszych szczegółach. Istotną rolę miała tu odegrać konspiracyjna siatka bułgarskich dyplomatów ściśle współpracująca zarówno z polskimi władzami na uchodźctwie jak i krajowym ruchem oporu. Działała ona pod kryptonimem „Grupa B”.</p><p style="text-align:justify;">Po wybuchu wojny polsko-niemieckiej Bułgaria ogłosiła neutralność. Przez pewien czas usiłowała zachowywać poprawne stosunki zarówno z Niemcami jak i państwami zachodnimi, niestety później znalazła się wśród sojuszników III Rzeszy. Wielu Bułgarów nie ukrywało jednak sympatii do Polski, w początkowej fazie II wojny światowej w Sofii nadal mogło funkcjonować polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne, kierowane przez posła Adama Tarnowskiego, opiekujące się m.in. uchodźcami i pomagające w przedostawaniu się na Zachód.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><figure class="image"><img src="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/wysiwig/archive/2020/12/29/krum-cokow---bulgarski-dyplomata-bioracy-udzial-w-akcji-odbicia-witosa-fot-nac.jpg"></figure><p>Jeszcze w październiku&nbsp; 1939 roku poseł Tarnowski spotkał się pod Sofią z <strong>Krumem Cokowem</strong>, który przez trzy ostatnie przedwojenne lata był radcą handlowym w bułgarskiej ambasadzie w Warszawie. Zgodził się on pomóc w stworzeniu kanału łączności między okupowaną Polską a Francją. Po przyjęciu - za namową Tarnowskiego - funkcji radcy handlowego w Berlinie, wciągnął do działalności swojego sekretarza Dimitra Ikonomowa oraz pracownika konsularnego Trifona Puchlewa i szereg innych osób, zarówno Bułgarów, jak i Polaków.</p><p style="text-align:justify;">Bułgarzy wykorzystali fakt, że Niemcy pozwolili im jeszcze przez jakiś czas poruszać się po okupowanej Polsce i korzystać z urządzeń dawnej ambasady pod pretekstem finalizowania niezałatwionych jeszcze spraw państwowych. Dyplomaci stali się niezwykle cennymi kurierami, którzy korzystając ze swojego statusu i immunitetu przewozili pieniądze dla polskiego podziemia i korespondencję. Szacuje się, że do lata 1940 roku za ich pośrednictwem do kraju trafiła niebagatelna kwota 3,5 miliona złotych oraz około 3 tysiące listów.</p><p style="text-align:justify;">Siatka bułgarskich kurierów obejmowała Berlin, Warszawę, Sofię, Budapeszt i Bukareszt. Dyplomaci wykorzystywali przy tym oryginalne, oficjalne blankiety i dokumenty państwa bułgarskiego, wystawiali zaświadczenia o zatrudnieniu w ich poselstwie ludziom związanym z podziemiem, załatwiali wizy. Pomagali w przerzucie polskich żołnierzy. Bardzo istotną rolę odgrywali w przekazywaniu na Zachód informacji z okupowanych terenów, w tym wiadomości o zbrodniach na ludności cywilnej i represjach. Za pośrednictwem Bułgarów z kraju wywieziono m.in. zdjęcia pierwszych egzekucji, przykładów niszczenia dóbr kultury, sposobu traktowania ludności żydowskiej i okupacyjnych obwieszczeń. Znalazły się one w wydanej w 1940 roku w Paryżu broszurze „Les atrocités des Allemands en Pologne” („Zbrodnie niemieckie w Polsce”).</p><p style="text-align:justify;">Za pośrednictwem „Grupy B” bułgarskie środowiska naukowe zostały poinformowane o podstępnym aresztowaniu&nbsp; w listopadzie 1939 roku profesów krakowskich. Wykorzystując fakt, że niektórzy z uwięzionych związani byli w różny sposób z Uniwersytetem w Sofii, bułgarscy uczeni podjęli interwencje w ich obronie. Międzynarodowe naciski przyczyniły się do zwolnienia po jakimś czasie z obozów koncentracyjnych większości aresztowanych. Bułgarzy pomogli również w wywiezieniu z okupowanej Polski wielu narodowych pamiątek, m.in. przedmiotów osobistych i dokumentów należących do marszałka Józefa Piłsudskiego.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Próba odbicia</strong></p><p style="text-align:justify;">Z relacji Kruma Cokowa wynika, że informację o losie Witosa otrzymał on w Berlinie od Iwana Michajłowa, znanego bułgarskiego polityka i rewolucjonisty, mającego prawdopodobnie kontakty z otoczeniem gen. Sikorskiego, który poprosił go o pomoc w wywiezieniu byłego premiera z Polski. Radca handlowy poinformował o tych planach Tarnowskiego, który wkrótce wręczył mu w miarę aktualne zdjęcia Witosa. W swych wspomnieniach opublikowanych w zbiorze „Ramie w ramię” Cokow pisał:</p><p style="text-align:justify;">- <i>W drodze powrotnej z Sofii wpadłem też na parę dni do Warszawy, aby zapoznać się osobiście ze sprawą Witosa i powziąć już konkretną decyzję w jego sprawie, po konsultacji z kierownictwem organizacji podziemnej. Wspólnie z Puchlewem przygotowaliśmy paszport z .w Polsce. W przygotowaniach do wywiezienia Witosa z okupowanej Polski uczestniczył mieszkający w Warszawie Rudolf Gilar, były atache handlowy poselstwa polskiego w Czechosłowacji, który osobiście znał Witosa i ludzi z nim współpracujących. Wykradzeniem więźnia miała się zająć grupa ludowców, w tym jeden ze strażników więziennych. Moją rolą było wywiezienie go z Generalnej Guberni na Bałkany, skąd miał być przerzucony prze Turcję do Francji.</i></p><p style="text-align:justify;">Cokow prawdopodobnie miał towarzyszyć Witosowi osobiście w podroży kolejowej na Węgry. Załatwiono wizę wyjazdową na fałszywe nazwisko, przygotowano też sfałszowane rozkazy dotyczące przewiezienia więźnia w inne miejsce. Wszystko wydawało się dopięte na ostatni guzik i zaplanowane na koniec lutego.</p><p style="text-align:justify;">Ustalonego dnia, w nocy, pod rzeszowskie więzienie podjechał samochód z ludźmi przebranymi w niemieckie mundury. Niestety wynikły nieprzewidziane komplikowane. Na miejscu okazało się, że stan zdrowia Wincentego Witosa znacznie się pogorszył i nie nadaje się on do transportu. Niemcy zaostrzyli nad nim nadzór. Istniało też ryzyko, że może nie przeżyć ryzykownej podróży. Perfekcyjnie przygotowany plan odbicia byłego premiera nie mógł zostać zrealizowany.</p><p style="text-align:justify;">Bułgarscy antyfaszyści jeszcze jakiś czas kontynuowali swą działalność. Niestety wkrótce doszło do dekonspiracji grupy. Niemcy trafili na jej ślad przypadkiem. Mieszkający w Polsce, ale nie związany z grupą, Bułgar Christo Stefanow został poproszony przez Ikonomowa o przewiezienie przesyłki z dokumentami. Jak się okazało, okazjonalny kurier był germanofilem i prawdopodobnie współpracownikiem Gestapo. O tajemniczej paczce powiadomił Niemców, którzy aresztowali członków siatki.</p><p style="text-align:justify;">Schwytany na Wegrzech Cokow całą winę wziął na siebie, twierdząc jednak, że jego współpraca z Polakami była incydentalna. Oskarżony o „sabotowanie niemieckiego dzieła odbudowy Generalnego Gubernatorstwa” został skazany na 5 lat więzienia. Karę odbywał w Warszawie. Dzięki wsparciu ludzi z ruchu oporu warunki jego uwięzienia były znośne, symulując choroby przebywał głównie w warszawskich szpitalach, mając możliwość poruszania się po mieście. W jednej z lecznic poznał pielęgniarkę, która została później jego żoną. Niemal w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego oboje zdecydowali się na ucieczkę, wkrótce wydostali się z ogarniętej walkami stolicy. &nbsp;Po wojnie, podobnie jak kilku innych członków „Grupy B” Cokow był represjonowany przez bułgarskie władze komunistyczne pod zarzutem współpracy z przedwojennym reżimem, siedział w tamtejszych więzieniu. Po zwolnieniu osiadł w Polsce i tu zmarł w 1994 roku.</p><p style="text-align:justify;">W marcu 1941 roku Bułgaria przystąpiła do „Osi”, oficjalnie stając się sojusznikiem hitlerowskich Niemiec. W marcu tegoż roku władze bułgarskie zerwały stosunki dyplomatyczne z polskim rządem emigracyjnym, likwidując polskie poselstwo. Rozpoczęły się represje wobec Polaków, w 1942 roku hitlerowskie służby rozbiły tzw. Grupę B-2, składającą się z miejscowych Polaków, wielu z nich zostało zamordowanych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Dalsze losy Witosa</strong></p><p style="text-align:justify;">Wkrótce po nieudanej próbie wydostania z rzeszowskiego więzienia, w marcu 1940 roku Witos został przewieziony do Berlina, stamtąd - ze względu na pogarszający się stan zdrowia - do sanatorium w Poczdamie (za sześciotygodniowy pobyt tam wystawili zresztą rachunek rodzinie). W maju polityk trafił do Zakopanego, gdzie przez kolejny rok był trzymany w jednym z pensjonatów, w zasadzie był to areszt domowy. W lutym 1941 roku pozwolono mu na powrót do rodzinnych Wierzchosławic, gdzie miał pozostawać pod ścisłym nadzorem władz niemieckich.</p><p style="text-align:justify;">Tymczasem we władzach emigracyjnych wciąż tliła się myśl wydostania Witosa z kraju. Pojawiały się pomysły, że ma zostać premierem rządu emigracyjnego, a nawet prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźctwie. W lecie 1944 roku zapadła ostateczna decyzja o wywiezienia Witosa z Generalnej Guberni. Na Zachód miał zostać przerzucony w drogą lotniczą w ramach operacji „Most”. W październiku, w tajemnicy przed Niemcami, ludowy przywódca został przewieziony do Krakowa, później do Słupi w powiecie jędrzejowskim, gdzie miał oczekiwać na przylot samolotu. W międzyczasie jednak doszło do kryzysu we władzach emigracyjnych, z funkcji premiera ustąpił Stanisław Mikołajczyk, sprawa przerzutu Witosa stała się nieaktualna. Zniknięcie byłego premiera rozsierdziło tymczasem Niemców, którzy aresztowali jego córkę Julię i uwięzili w obozie koncentracyjnym Belsen-Bergen, skąd powróciła po jego wyzwoleniu przez aliantów w kwietniu 1945 roku. &nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ostatecznie, po okresie ukrywania się w Piotrkowie i majątku Rozprza, Wincenty Witos w marcu 1945 roku wrócił do Wierzchosławic. Bardzo schorowany objął formalnie funkcję prezesa Stronnictwa Ludowego (później Polskiego Stronnictwa Ludowego), został też mianowany wiceprezydentem Krajowej Rady Narodowej. Ta nominacja nastąpiło bez jego zgody (ale i bez sprzeciwu). Umierający Witos&nbsp; nie był w stanie pełnić już tych funkcji. 15 sierpnia trafił do szpitala Ojców Bonifratów w Krakowie, gdzie zmarł 31 października.</p><p style="text-align:right;"><strong>Szymon Jakubowski</strong></p><p style="text-align:right;"><strong>Artykuł ukazał się w nr 9-10/2020 "Podkarpackiej Historii"</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 17 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/140,wydarzylo-sie-17-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/140,wydarzylo-sie-17-sierpnia</guid>
            <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 00:55:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-17-sierpnia-1669380356.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>1245 - W bitwie pod Jarosławiem wojska księcia halicko-wołyńskiego Daniela I Romanowicza Halickiego, Konrada I mazowieckiego i księcia litewskiego Mendoga pokonały wojska wielkiego księcia kijowskiego</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>1245</strong> - W bitwie pod Jarosławiem wojska księcia halicko-wołyńskiego Daniela I Romanowicza Halickiego, Konrada I mazowieckiego i księcia litewskiego Mendoga pokonały wojska wielkiego księcia kijowskiego Rościsława III Mścisławowicza, wspomagane przez wojska polskie Bolesława V Wstydliwego i posiłki węgierskie króla Beli IV.</p><p style="text-align:justify;"><strong>1818</strong> - W Brnie na Morawach urodził się Karol Pollak, twórca pierwszej drukarni w Sanoku, księgarz,wydawca.</p><p style="text-align:justify;"><strong>1907</strong> - W Przeworsku urodził się Zbigniew Mycielski (na zdjęciu), kompozytor, pisarz, krytyk i działacz muzyczny.</p><p style="text-align:justify;"><strong>1957</strong> - Zmarł Józef Axer, adwokat i animator kultury, reżyser teatralny.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>1970</strong> - W&nbsp;Komańczy zmarł Jan Zigmunt, lekarz-chirurg, w okresie powojennym dyrektor sanockiego szpitala powiatowego, budowniczy.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dramatyczny pożar w sanockim skansenie. Spłonął XVII-wieczny kościół. Historia powtórzyła się po 32 latach]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1833,dramatyczny-pozar-w-sanockim-skansenie-splonal-xvii-wieczny-kosciol-historia-powtorzyla-sie-po-32-latach</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1833,dramatyczny-pozar-w-sanockim-skansenie-splonal-xvii-wieczny-kosciol-historia-powtorzyla-sie-po-32-latach</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Aug 2026 07:51:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-dramatyczny-pozar-w-sanockim-skansenie-splonal-xvii-wieczny-kosciol-historia-powtorzyla-sie-po-32-1786860035.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Spłonął jeden z najcenniejszych zabytków sanockiego skansenu. W nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku ogień strawił XVII-wieczny drewniany kościół z Bączala Dolnego. Pożar objął również dwa sąsiednie zabytkowe budynki. To nie pierwszy tak tragiczny pożar w dziejach Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. 32 lata temu żywioł zniszczył tam aż 15 obiektów i ponad 1300 eksponatów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Informacja o pożarze na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku dotarła do strażaków po godz. 1 w nocy w niedzielę, 16 sierpnia. Ogień pojawił się w części skansenu, w której znajduje się sektor Pogórzan Wschodnich. Największą stratą jest całkowite zniszczenie niedawno odrestaurowanego drewnianego kościoła. Ogień uszkodził również dwa znajdujące się w jego sąsiedztwie obiekty. Pozostałą część zabudowy udało się obronić.</p><p style="text-align:justify;">– Na miejsce skierowano 27 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej, prawie 140 strażaków<strong> –</strong> przekazał Polskiemu Radiu Rzeszów rzecznik sanockiej PSP st. kpt. Paweł Giba.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podczas akcji jeden ze strażaków doznał poparzenia ręki. Przyczyna pojawienia się ognia nie jest obecnie znana. Jej ustaleniem zajmą się policjanci. Muzeum Budownictwa Ludowego poinformowało, że sanocki skansen pozostaje do odwołania zamknięty dla turystów. Odwołano również zaplanowane na 16 sierpnia wydarzenia – Galicyjską Graciarnię na Galicyjskim Rynku oraz Sarmacki Jarmark Artystyczny.</p><p style="text-align:justify;">Spalona świątynia była kościołem pw. św. Mikołaja Cudotwórcy z Bączala Dolnego koło Jasła. Pochodziła z 1667 roku i należała do najcenniejszych obiektów sakralnych prezentowanych w sanockim muzeum. Kościół zbudowano z drewna jodłowego na kamiennej podmurówce, a jego dach pokrywał gont. Zachował elementy charakterystyczne dla późnogotyckiego budownictwa sakralnego, m.in. ostrołukowe portale i stare okucia drzwi. Po przeniesieniu świątyni z Bączala Dolnego do Sanoka przywrócono jej wygląd sprzed licznych XIX-wiecznych przebudów. Zabytek był w ostatnim czasie poddawany pracom konserwatorskim.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku zostało powołane do życia w 1958 roku, a pierwsze obiekty Parku Etnograficznego udostępniono zwiedzającym w lipcu 1966 roku. Organizatorem muzeum jest obecnie Województwo Podkarpackie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Obecny pożar to drugi tego typu dramat w tej placówce.&nbsp;<strong> </strong>2 lipca 1994 roku w sanockim skansenie wybuchł pożar, który Muzeum Budownictwa Ludowego określało później jako najtragiczniejszy w dziejach polskiego muzealnictwa skansenowskiego. W ciągu kilkunastu minut ogień strawił wówczas 15 zabytkowych obiektów. Wraz z budynkami zniszczeniu uległy 1324 eksponaty, wśród których znajdowały się również przedmioty unikatowe.Według oficjalnej historii Muzeum Budownictwa Ludowego pożar z 1994 roku został prawdopodobnie wywołany celowym podpaleniem.Ogień objął wówczas m.in. zagrodę olejarską z Baryczy oraz zabudowania przeniesione do Sanoka z innych miejscowości regionu. Płonęły chałupy, budynki gospodarcze i inne elementy skansenowskiej ekspozycji.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 16 sierpnia]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/138,wydarzylo-sie-16-sierpnia</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/138,wydarzylo-sie-16-sierpnia</guid>
            <pubDate>Sun, 16 Aug 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-16-sierpnia-1669380347.png" type="image/png" medium="image" /><description>16.08.1875 – Urodził się Franciszek Bujak, wybitny historyk dziejów gospodarczych i społecznych oraz badacz polskiej wsi. Był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Jana Kazimierza we </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>16.08.1875</strong> – Urodził się Franciszek Bujak, wybitny historyk dziejów gospodarczych i społecznych oraz badacz polskiej wsi. Był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, a także jednym z twórców polskiej szkoły historii gospodarczej. Jest autorem licznych prac naukowych, w tym dwutomowego opracowania „Galicya”.</p><p><strong>16.08.1879</strong> – W Przemyślu urodził się Gustaw Baumfeld, prawnik, pisarz, publicysta i oficer Wojska Polskiego. Służył w Legionach Polskich, a następnie w Wojsku Polskim, dochodząc do stopnia kapitana artylerii. Po agresji ZSRR na Polskę dostał się do niewoli sowieckiej. W 1940 roku został zamordowany przez NKWD w ramach zbrodni katyńskiej.</p><p><strong>16.08.1911</strong> – W Rzeszowie urodził się Julian Hochfeld, socjolog, działacz polityczny i jeden z czołowych teoretyków marksistowskiej socjologii w powojennej Polsce. Był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, posłem do Krajowej Rady Narodowej i Sejmu Ustawodawczego oraz pracownikiem UNESCO w Paryżu.</p><p><strong>16.08.1914</strong> – W Słocinie zmarł Tomasz Szajer, pochodzący z Kraczkowej chłop, działacz ruchu ludowego i polityk. Był posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego oraz działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego, należąc do pokolenia chłopskich polityków zaangażowanych w rozwój ruchu ludowego w Galicji.</p><p><strong>16.08.1944</strong> – Wojska radzieckie zajęły Sandomierz. Miasto, znajdujące się w rejonie ciężkich walk o przyczółek sandomierski, uniknęło większych zniszczeń, a jego zabytkowa zabudowa ocalała. Walki o rozszerzenie i utrzymanie przyczółka na zachodnim brzegu Wisły trwały jeszcze przez kolejne tygodnie.</p><p><strong>16.08.1944</strong> – Oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonał napadu na Muczne w Bieszczadach. Wieś została spalona, a około 70 osób zamordowanych. Ofiarami byli przede wszystkim Polacy pracujący przy wyrębie lasów oraz członkowie ich rodzin.</p><p><strong>16.08.1966</strong> – W Rzeszowie urodził się Jacek Krawczyk, działacz katolicki i społeczny, związany m.in. z pomocą osobom chorym i potrzebującym. Zmarł w 1991 roku w wieku zaledwie 24 lat. Jego życie i działalność stały się podstawą rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego; w Kościele katolickim posiada tytuł Sługi Bożego.</p><p><strong>16.08.2026</strong> – W Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku wybuchł pożar, w którym doszczętnie spłonął zabytkowy XVII-wieczny kościół z Bączala Dolnego. Ogień uszkodził również dwa sąsiednie obiekty. Zniszczona świątynia należała do najcenniejszych zabytków znajdujących się na terenie sanockiego skansenu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ks. Franciszek Tomaka – misjonarz z Trzebowniska]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1675,ks-franciszek-tomaka-misjonarz-z-trzebowniska</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1675,ks-franciszek-tomaka-misjonarz-z-trzebowniska</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 10:38:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-ks-franciszek-tomaka-misjonarz-z-trzebowniska-1761581370.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Jest postacią niezwykle zasłużoną zarówno dla polskiego ruchu misyjnego, jak i dla historii społeczności katolickich w Afryce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Urodził się 16 sierpnia 1882 roku w Trzebownisku koło Rzeszowa. Po ukończeniu nauki wstąpił do zakonu jezuitów. Przebywał w klasztorze w Starej Wsi, później studiował filozofię w Nowym Sączu, a teologię w Krakowie. W 1917 roku przyjął święcenia kapłańskie w Czechowicach. Przez kilka lat pracował duszpastersko w Polsce, w 1926 roku zdecydował się na wyjazd misyjny do Afryki, do ówczesnej Rodezji Północnej (dzisiejsza Zambia).</p><p style="text-align:justify;">W Rodezji ks. Tomaka pełnił funkcję superiora na jednej z placówek misyjnych. Zajmował się nie tylko pracą duszpasterską, ale również organizacją życia społeczności, budową szkół i kościołów. Miał opinię świetnego organizatora.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podczas II wojny światowej Rodezja stała się miejscem w którym schronienie znalazła duża grupa dzieci i kobiet ewakuowanych z ZSRR wraz z armią Andersa. Ksiądz Tomaka objął opieką duchową polskich uchodźców przebywających w Lusace, stolicy Zambii, wspierał ich w codziennej pracy, pomagał w zaspokojeniu podstawowych potrzeb.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ksiądz Franciszek Tomaka zmarł 27 października 1945 roku w Broken Hill (dzisiejsze Kabwe) w Zambii, po ciężkiej chorobie nowotworowej. Pamięć o nim wciąż jest żywa – zarówno w jego rodzinnych stronach na Podkarpaciu, jak i wśród misjonarzy w Afryce.</p><p style="text-align:justify;">(s)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[14.08.1888 - wielki pożar Trzebowniska]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1634,14-08-1888-wielki-pozar-trzebowniska</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1634,14-08-1888-wielki-pozar-trzebowniska</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 09:16:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-14-08-1888-wielki-pozar-trzebowniska-1755501768.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>14 sierpnia 1888 roku miał miejsce najtragiczniejszy pożar w historii Trzebowniska. Spłonęła całą południowa część wsi.Tak to wydarzenie kilka dni później opisywał tygodnik „Kuryer Rzeszowski”:- „Trze</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">14 sierpnia 1888 roku miał miejsce najtragiczniejszy pożar w historii Trzebowniska. Spłonęła całą południowa część wsi.</p><p style="text-align:justify;">Tak to wydarzenie kilka dni później opisywał tygodnik „Kuryer Rzeszowski”:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">- „Trzebownisko, jedna z największych i najzamożniejszych wsi powiatu rzeszowskiego, zgorzała w większej części we wtorek 14 bm. Pożar wszczął się na zachodnim końcu wsi i rozszerzył się wskutek dość silnego wiatru zachodniego z taką gwałtownością, że w przeciągu pół godziny cała południowa połać wsi między gościńcem a Wisłokiem spłonęła w płomieniach. Szeroki gościniec przecinający wieś, tudzież nadzwyczajny ratunek nie dozwoliły niszczącemu żywiołowi ogarnąć całej wsi, gdyż z drugiej strony gościńca kilka tylko domostw zgorzało. Z Rzeszowa przybyła straż ochotnicza w dość pokaźnej liczbie wraz z naczelnikiem i zastępcą naczelnika, w ruchu były 4 sikawki: 2 z Rzeszowa, a po jednej ze Staromieścia i Zaczernia. Na miejscu pożaru obecnym był starosta Fedorowicz, który z właściwą sobie energią wspierał akcję ratunkową. Nagromadzone zbiory tegoroczne jak nie mniej dawne zapasy spłonęły doszczętnie, wskutek czego szkodę obliczają na 200 000 złotych. Budynki przeważnie nie były zabezpieczone…”</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Z dostępnych informacji wynika, że pożar zaczął się koło południa. Przyczyną było prawdopodobnie zaprószenie ognia przez jednego z mieszkańców w czasie palenia tytonia. Doszczętnie spłonęły 93 domy wraz z zabudowaniami gospodarczymi i budynek jednoklasowej szkoły ludowej, około stu rodzin zostało bez dachu Nd głową. Dramat mieszkańców Trzebowniska spotkał się z szybką reakcją lokalnych władz i mieszkańców innych miejscowości.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Z inicjatywy starosty rzeszowskiego&nbsp; Adama Fedorowicza zorganizowana została, szeroko zakrojona akcja zbiórki pieniędzy, żywności i rzeczy osobistych na rzecz pogorzelców. Z finansową pomocą pośpieszyły władze Powiatu Rzeszowskiego, miasta Rzeszowa i Namiestnictwo Galicji ze Lwowa. Organizowano szereg imprez z których dochód był przeznaczony na wsparcie poszkodowanych. Dzięki temu wieś szybko odbudowano. Pamięć o tragicznym pożarze miała kilka lat później istotny wpływ na powołanie w Trzebownisku jednostki ochotniczej straży pożarnej.</p><p style="text-align:justify;">(s)&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[14-17 sierpnia 1936. Zjazd Ziem Górskich w Sanoku]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/131,14-17-sierpnia-1936-zjazd-ziem-gorskich-w-sanoku</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/131,14-17-sierpnia-1936-zjazd-ziem-gorskich-w-sanoku</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 00:47:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-14081936-poczatek-zjazdu-gorskiego-w-sanoku-1669380320.png" type="image/png" medium="image" /><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp; Była to jedna z największych imprez o charakterze kulturalnym i folklorystycznym, promujących konkretny region Polski, w okresie międzywojennym. 14 sierpnia 1936 roku w Sanoku rozpoczął </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>&nbsp; &nbsp; Była to jedna z największych imprez o charakterze kulturalnym i folklorystycznym, promujących konkretny region Polski, w okresie międzywojennym. 14 sierpnia 1936 roku w Sanoku rozpoczął się Zjazd Ziem Górskich.</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Dla Sanoka goszczenie tysięcy uczestników imprezy było jednym z największych wydarzeń w międzywojennej historii zarówno miasta jak i regionu. Ściągały tłumy reprezentantów wszystkich terenów górskich ówczesnej Rzeczypospolitej od Śląska po Kresy Wschodnie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Jednym z priorytetów władz II Rzeczypospolitej było możliwe najsilniejsze zintegrowanie wszystkich ziem kraju, bardzo różniących się pod względem rozwoju ekonomicznego, targanego wieloma sprzecznościami, zamieszkanego często przez grypy ludności nie do końca identyfikujące się z odrodzonym zaledwie kilkanaście lat wcześniej państwem. Problemy były widoczne w różnych regionach. Na zachodzie spora część górali znacznie bardziej czułą się związana z Niemcami (co później hitlerowcy wykorzystali przy tworzeniu “goralenvolk” – niby-narodu góralskiego na Podhalu), na wschodzie silne były tendencje separatystyczne, widoczne również na ziemi sanockiej czy w Bieszczadach. Świeże były jeszcze wspomnienia aspirującej do Ukrainy Republiki Komańczańskiej z 1918 roku czy Powstania Leskiego z 1932 roku, gdy doszło do regularnych walk miejscowej ludności z wojskiem.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Pierwszą okazją do zamanifestowania jedności wszystkich ziem górskich, zamieszkanych przez różne grupy etniczne - od Śląska po Czeremosz - stało się zorganizowanie w 1935 roku w Zakopanem z inicjatywy Związku Podhalan oraz Towarzystwa Przyjaciół Huculszczyzny “Święta Gór”. Impreza okazała się wielkim organizacyjnym sukcesem. Zgromadziła wówczas ok. &nbsp;trzydziestu tysięcy uczestników. Jej powodzenie zadecydowało o kontynuowaniu tego typu spotkań. Komitet „Święta Gór” postanowił, iż następny Zjazd Gór odbędzie się w Sanoku.</p><p style="text-align:center;"><strong>„Jak panna do ślubu”</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Sanok oczekiwał na Zjazd - jak wspominał później jego uczestnik, prof. Roman Reinfuss - "wystrojony jak panna do ślubu". Prowincjonalny gród witał gości przystrojonymi uroczyście dworcem i najważniejszymi gmachami. W przeddzień Zjazdu, 13 sierpnia, na okolicznych wzgórzach&nbsp; zapłonęły wielkie ognie-wici dające znak do rozpoczęcia imprezy.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;Sanocka impreza przygotowywana była z ogromnym rozmachem i przy wsparciu najwyższych czynników państwowych. Nic dziwnego. Miała podkreślać jedność odległych nawet zarówno geograficznie jak i kulturowo terenów II Rzeczypospolitej. Przewodniczącym Komitetu Głównego został minister spraw wojskowych gen. Tadeusz Kasprzycki, zastępcą płk. Aleksander Bobkowski, wśród członków był m. in. wojewoda lwowski Władysław Belina-Prażmowski, przewodniczącym wydziału wykonawczego został Kazimierz Zaczek, wiceprzewodniczącym Franciszek Znamirowski, a wśród członków był płk. Zygmunt Cšadek, zaś w sanockim komitecie zasiedli m. in. starosta Wojciech Bucior, burmistrz Jan Rajchel, wiceburmistrz Maksymilian Słuszkiewicz, Roman Wajda. Współorganizatorami Zjazdu były także Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Sanockiej i stacjonujący w Sanoku 2 Pułk Strzelców Podhalańskich.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Pierwszy dzień Zjazdu został rozpoczęty uroczystą mszą świętą, która zgromadziła tysiące przybyszów oraz mieszkańców. Po niej nastąpiła defilada i potężny pochód uczestników ubranych w regionalne stroje. Nad każdą delegacją - niczym na otwarciu olimpiad - górowały tablice z nazwą danego regionu. Jak pisał w "Co słychać?" - informatorze Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w nr. 3 z marca 2000 roku Stanisław Janocha: - „Szli górale ze Śląska od Wisły i Istebnej, od Żywca i Cieszyna, z Wysokich Tatr, ze Spisza i Orawy. Szli Podhalanie od Limanowej i Sącza, Łemkowie z Jasielskiego, Krośnieńskiego i Leskiego, Bojkowie od Stryja i Turki, była też grupa samborska w czerwonych krakuskach. Szli Huculi od Kołomyi, Kosmacza i znad Czeremoszu”.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;&nbsp; Poszczególne grupy solidnie przygotowały się do zaprezentowania się z jak najlepszej strony. Były pokazy tańców i śpiewów, regionalnej obrzędowości, wystawy rękodzieła ludowego. Występy odbywały się na stadionie miejskim, zaś w parku trwał nieustanny festyn, gdzie w najlepsze bawili się goście z gospodarzami. Całość dopełniały liczne&nbsp; odczyty, wystawy, zjazd automobilowy, wzlot balonowy, parada kolorowych łodzi, puszczanie wianków na Sanie itp.</p><p style="text-align:center;"><strong>Ślady Zjazdu</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;&nbsp; Po Zjeździe pozostały trwałe ślady. Oddano do użytku drogi Komańcza-Jaśliska i Załuż-Monasterzec. Zorganizowano "święto pracy" w okolicach Załuża. Na Zjeździe zdecydowano o powołaniu Związku Ziem Górskich na czele z generałem Kasprzyckim. Organizacja miała zajmować się m.in. wspieraniem rozwoju i promocją terenów górskich. Była to też niezwykła promocja dla samego Sanoka, dotychczas praktycznie niezauważalnego w Polsce, a szczególnie w kręgach decyzyjnych w Warszawie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Powstały w Sanoku, a ukonstytuowany formalnie w listopadzie 1936 w Warszawie,&nbsp; Związek Ziem Górskich działał prężnie aż do wybuchu wojny, skupiając liczne instytucje państwowe, gospodarcze (np. izby przemysłowo-handlowe) oraz społeczne (jak chociażby Polski Związek&nbsp; Narciarski., Polskie Towarzystwo Tatrzańskie czy Związek Podhalan).</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;ZZG koordynował poczynania lokalnych organizacji zarówno kulturalno-społecznych jak i gospodarczych na terenach górskich, angażował się w dziedzinie planowania regionalnego. Jednym z jego ważnych zadań była tzw. “ochrona swojszczyzny” – regionalnej kultury lud. poszczególnych grup górali polskich. Związek organizował cykliczne zjazdy górskie, Tygodnie Gór, Święta Gór, występy regionalnych grup etnicznych, dyskusje na temat problemów polskich ziem górskich. Związek wydawał m.in. Specjalistyczne wydawnictwa takie jak "Biuletyn Związku Ziem Górskich", "Wiadomości Ziem Górskich" czy "Rocznik Ziem Górskich", sprawozdania i in. publikacje o różnorodnej treści. W skład jego zarządu oprócz gen. Tadeusza Kasprzyckiego wchodzili: płk Aleksander Bobkowski (założyciel Polskiego Związku Narciarskiego), Walery Goetel (redaktor pisma “Naokoło Świata”, w czasie wojny członek delegacji polskich intelektualistów wysłanych przez Niemców do Katynia) i Janusz Rudnicki . Swoją ZZG działalność zakończył wraz z wybuchem wojny w czasie przygotowań do kolejnego zjazdu górskiego w Zakopanem.</p><p style="text-align:center;"><strong>Pierwszy przewodnik</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Bardzo ważnym, trwałym śladem Zjazdu Ziem Górskich był wydany z tej okazji "Przewodnik po Sanoku i Ziemi Sanockiej" autorstwa Edmunda Słuszkiewicza (syna Władysława i brata Maksymiliana. – piastujących w okresie międzywojennym funkcję burmistrza Sanoka). Kilkakrotnie później wznawiana publikacja, była najprawdopodobniej pierwszą, w sposób możliwie wyczerpujący przedstawiającą piękno ziemi sanockiej i jej historię, główne zabytki, z optymizmem przedstawiając przyszłość tych terenów.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; - “Z dawnego l0-tysięcznego dziś już miasto prawie 17-tysięczne. Ma oświet1enie elektryczne, wodociągi i kanalizację; ma dwa dworce kolejowe, dwie wielkie i czynne fabryki, a trzecia powstaje i lada dzień ruszy. Gospodarze miasta na ratuszu zabiegają nie tylko o to, aby je utrzymać na powierzchni w dobie tego przygniatającego kryzysu, ale nawet aby się&nbsp; podnosiło. Co więcej, stał się Sanok godnym też by być gospodarzem i odświętnie podejmować gości w czasie Zjazdu Górskiego"- reklamował rodzinne miasto w 1936 roku Edmund Słuszkiewicz.</p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
