<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.podkarpackahistoria.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - Podkarpacka Historia ]]></title>
        <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Podkarpacka Historia]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sat, 10 Oct 2026 00:03:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 10 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/207,wydarzylo-sie-10-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/207,wydarzylo-sie-10-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Sat, 10 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-10-pazdziernika-1669380593.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>10.10.1895 – W Pietrzejowej, obecnie części Ropczyc, urodził się Franciszek Stachnik, działacz ruchu ludowego i polityk. Był posłem na Sejm II Rzeczypospolitej w latach 1930–1935, a po wojnie na Sejm </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>10.10.1895</strong> – W Pietrzejowej, obecnie części Ropczyc, urodził się Franciszek Stachnik, działacz ruchu ludowego i polityk. Był posłem na Sejm II Rzeczypospolitej w latach 1930–1935, a po wojnie na Sejm Ustawodawczy w latach 1947–1952. Podczas okupacji pełnił funkcję delegata rządu na powiat dębicki i współpracował z Armią Krajową.</p><p><strong>10.10.1896</strong> – Urodził się Kazimierz Radźwicki, inżynier i jeden z organizatorów przemysłu w powstającej Stalowej Woli. Był wicedyrektorem, a następnie dyrektorem Zakładu Hutniczego Zakładów Południowych. Podczas okupacji działał w Armii Krajowej, a po wojnie został wywieziony do Związku Sowieckiego.</p><p><strong>10.10.1899</strong> – Austriackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało obwieszczenie ustanawiające samodzielne starostwo polityczne w Przeworsku, wydzielone z powiatu łańcuckiego. Nowa jednostka administracyjna rozpoczęła działalność 1 listopada 1899 roku, a jej pierwszym starostą został hrabia Henryk Morstin.</p><p><strong>10.10.1914</strong> – Zakończyło się pierwsze oblężenie Twierdzy Przemyśl. Po nieudanych szturmach na zewnętrzny pierścień fortów i poniesieniu ciężkich strat wojska rosyjskie odstąpiły od twierdzy. Rosjanie ponownie podeszli pod Przemyśl na początku listopada, rozpoczynając drugie, znacznie dłuższe oblężenie.</p><p><strong>10.10.1914</strong> – Zakończyła się pierwsza rosyjska okupacja Leżajska, rozpoczęta 18 września 1914 roku. Do miasta ponownie wkroczyły wojska austro-węgierskie. Rosjanie wrócili do Leżajska już w następnym miesiącu, podczas kolejnej ofensywy.</p><p><strong>10.10.1930</strong> – Do Zaczernia w obecnej gminie Trzebownisko przybyły oddziały Związku Strzeleckiego ze Stobiernej, Jasionki, Łukawca i innych okolicznych miejscowości. W ramach tzw. tygodnia antyniemieckiego zorganizowano manifestację oraz przyjęto rezolucję w obronie polskich granic zachodnich. Strzelcy przeprowadzili również widowisko terenowe pod nazwą „Obrona Zaczernia”.</p><p><strong>10.10.1937</strong> – W Rzeszowie poświęcono kościół pw. Chrystusa Króla, wzniesiony w latach 1931–1935 według projektu architekta Witolda Rawskiego. Uroczystości dokonał proboszcz rzeszowskiej Fary ks. infułat Michał Tokarski. Świątynia początkowo pełniła funkcję kościoła szkolnego i rektoralnego; samodzielną parafię Chrystusa Króla utworzono później.</p><p><strong>10.10.1968</strong> – W sanatorium przeciwgruźliczym w Foluszu koło Jasła zmarł Nikifor, właściwie Epifaniusz Drowniak, jeden z najbardziej znanych polskich malarzy nieprofesjonalnych. Pochodzący z Krynicy artysta przez wiele lat tworzył w trudnych warunkach materialnych, a szerokie uznanie w Polsce i za granicą zdobył dopiero w ostatnich latach życia. Został pochowany w Krynicy.</p><p><strong>10.10.1972</strong> – W gmachu Sanockiego Domu Kultury rozpoczęło działalność sanockie koło numizmatyczne, funkcjonujące wówczas w strukturach Polskiego Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego. Jego tradycje kontynuuje obecnie Koło Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego w Sanoku.</p><p><strong>10.10.1996</strong> – Przyjęto i ogłoszono Kartę Akcji Wyborczej Solidarność, określającą strukturę organizacyjną tworzącej się koalicji. Zgodnie z jej zapisami przewodniczącym Rady Krajowej AWS był z urzędu przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, którym był pochodzący z Kolbuszowej Marian Krzaklewski.</p><p><strong>10.10.2001</strong> – Szkole Podstawowej w Trzebownisku nadano imię bp. Wojciecha Tomaki, pochodzącego z tej miejscowości duchownego, sufragana diecezji przemyskiej w latach 1934–1967.</p><p><strong>10.10.2008</strong> – W Trzebownisku oddano do użytku kompleks gimnazjalno-przedszkolny, będący kolejnym etapem rozbudowy miejscowej infrastruktury oświatowej.</p><p><strong>10.10.2009</strong> – Proboszczem prawosławnej parafii św. Mikołaja Cudotwórcy w Rzeszowie został o. Dariusz Bojczyk. Był to jeden z etapów rozwoju odradzającej się po latach prawosławnej wspólnoty w mieście.</p><p><strong>10.10.2013</strong> – W Zagórzu uroczyście otwarto zakład TRI Poland, należący do japońskiego koncernu działającego w branży motoryzacyjnej. Fabryka powstała w zagórskiej podstrefie Specjalnej Strefy Ekonomicznej EURO-PARK MIELEC. Produkcja ruszyła wcześniej, a w chwili uroczystego otwarcia zakład zatrudniał około stu osób.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Czekolada droższa niż życie]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1252,czekolada-drozsza-niz-zycie</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1252,czekolada-drozsza-niz-zycie</guid>
            <pubDate>Fri, 09 Oct 2026 07:32:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-czekolada-drozsza-niz-zycie-1728452311.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Czekolada w czasach PRL była dobrem deficytowym i bardzo poszukiwanym, przez pewien czas dostępnym tylko na kartki. Czasem dla jej zdobycia dopuszczano się przestępstw. We wrześniu 1985 roku całym krajem wstrząsnęło bestialskie morderstwo kierowcy wiozącego prawie 5 ton „wedlowskich” słodyczy. Ładunek ukryto w tarnobrzeskim Mokrzyszowie.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Kiedy na początku października 1985 r. mieszkańcy Tarnobrzega usłyszeli komunikat o zaginięciu kierowcy Andrzeja N. i samochodu ciężarowego „Star 200” o nr rej. SEA 235Y z ogromnym ładunkiem wyrobów czekoladowych przeznaczonych do sprzedaży w miejscowych sklepach, co niektórzy przypomnieli sobie o bezkartkowej czekoladzie sprzedawanej przez jedną z ekspedientek w „Merkurym” oraz niektórych kioskach. Cóż, nie tylko przypomnieli sobie…&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>„Cynk” z Wedla</strong></p><p style="text-align:justify;">Późnym wieczorem 9 września 1985 r. Andrzej N., 24-letni kierowca i konwojent zatrudniony w PKS w Mińsku Mazowieckim, pobrał&nbsp;około 5 ton czekolady (a dokładnie 4999,2 kg) z ówczesnych Zakładów Przemysłu Cukierniczego im. 22 Lipca w Warszawie (przedsiębiorstwo w celach marketingowych posługiwało się znakiem przedwojennego Wedla). Miał przy sobie także 200 tys. zł, planował bowiem zakup kopaczki do ziemniaków. Czekolada miała trafić do firmowego sklepu „Wedla” w Tarnobrzegu.</p><p style="text-align:justify;">Wcześniej jednak tego dnia Andrzej N. odebrał telefon od Pawła G., 28-letniego kierowcy zatrudnionego w Stołecznym Przedsiębiorstwie Transportu Handlu Wewnętrznego, który poprosił go o zabranie do Tarnobrzega kuchenki. Z wypowiedzi kolegów Andrzeja N. wynikało, że ten nie znał Pawła G. i początkowo odmówił mu. Z racji tego jednak, że wykonywali ten sam zawód potraktował go jako kolegę po fachu, który jest w potrzebie i choć „nie pasowała” mu ta przysługa (musiał wrócić do Mińska na kurs doszkalający) zgodził się ostatecznie przewieźć kuchenkę. W zamian za to Paweł G. zaoferował mu aż 5 tys. zł.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tak opisywał to później Paweł G.: <i>Z Wedla dostałem „cynk”, że 9 września jedzie do Tarnobrzega transport czekolady. Pracowałem tam kiedyś, znam tych i owych. Zaczepiłem kierowcę i zapytałem czy nie podwiózłby mi do Tarnobrzega kuchenki węglowej. Odmówił. (…)</i> <i>Zaproponowałem za przysługę 5 tys. Złakomił się. Umówiliśmy się na 19-tą. Obiecał pomóc przy załadunku.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;">Po pobraniu towaru Andrzej N. udał się do Marysina Wawerskiego, do mieszkania Krzysztofa J. - przyrodniego brata Pawła G. oraz ich matki. Po załadowaniu kuchenki wspólnie zjedli kolację i późnym wieczorem ciężarówka z Andrzejem N., Pawłem G., Krzysztofem J. oraz 5 tonami czekolady znalazła się na trasie z Warszawy do Zwolenia. Co się stało na trasie, było później przedmiotem mozolnego śledztwa.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Słodki interes</strong></p><p style="text-align:justify;">Nad ranem 10 września Paweł G. wraz z Krzysztofem J. przyjechali ciężarówką wypełnioną czekoladą do gospodarstwa rodziny U. w Mokrzyszowie (niegdyś wsi a obecnie dzielnicy Tarnobrzega). Nie po raz pierwszy zresztą. Wcześniej Pawłowi G, zdarzało się zatrzymywać tam podczas trasy. Tam też poznał Marię, która zakochała się w nim po uszy, on zresztą odwzajemniał jej uczucia-albo przynajmniej tak jej wmówił. Przybysze poprosili o pomoc w rozładunku Marię U. oraz jej brata&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>- Trzeba to jakiś czas przechować i stopniowo sprzedawać - powiedział Paweł G. - Skąd ta czekolada?&nbsp;</i>- <i>zapytała.</i> <i>- Nic się nie martw, wszystko jest w porządku. Będziemy mieć dużo forsy, bo to warte jest parę milionów. Żeby tylko sąsiedzi nie zauważyli. &nbsp;Zauważyli, i owszem, ale Paweł G. niejeden raz przyjeżdżał z towarem do Tarnobrzega i zatrzymywał się u Marii U. Więc niby dlaczego tym razem miało być coś nie tak?-&nbsp;</i>relacjonował późniejszy proces „Tygodnik Nadwiślański”.</p><p style="text-align:justify;">Krzyszof. J. już rankiem opuścił gospodarstwo, musiał wracać do pracy. Paweł G. został, ponieważ miał zwolnienie. Podobnie jak Maria U. Dziewczyna mamiona obietnicami szczęśliwego życia, budowy domu oraz rychłego ślubu z Pawłem G. nie dopytywała o więcej. Przeszkody nie stanowił nawet fakt, że podczas wcześniejszej wizyty w Warszawskim mieszkaniu ukochanego odkryła, że ma żonę, a nawet dwójkę dzieci. Wierzyła i kochała<i>,&nbsp;</i>a ten obiecywał szybki rozwód.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Para zaczęła sprzedawać trefny towar. - <i>Handlowali m. in. w Kolbuszowej, Nowej Dębie, Krakowie, Koziegłowach i Leżajsku, gdzie dwukrotnie spisały ich patrole MO -&nbsp;</i>&nbsp;podawały Nowiny. Amatorów wedlowskiej czekolady po przystępnej cenie było wielu. Sielanka trwała więc nadal.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I trwałaby zapewne jeszcze jakiś czas, gdyby nie brat zaginionego, Henryk, który 1 października zgłosił się do bazy PKS w Mińsku Mazowieckim, zaniepokojony brakiem jakichkolwiek sygnałów życia od Andrzeja. Zgłoszenie zginięcia zbiegło się z otrzymaniem informacji z tarnobrzeskiego sklepu o nie dotarciu doń transportu z czekoladą.</p><p style="text-align:justify;"><strong>W mediach wszczęto alarm</strong>.</p><p style="text-align:justify;">10 października podano informację, że poszukiwany samochód odnaleziono pusty na niestrzeżonym parkingu w Piotrkowie Trybunalskim. Po tygodniu od podania tej wiadomości tarnobrzeskie organy ścigania były w posiadaniu informacji na temat samochodu, z którego wyładowywano jakiś towar w jednym z gospodarstw w Mokrzyszowie.</p><p style="text-align:justify;">Milicjanci przybyli do wspomnianego gospodarstwa, po odkryciu składu czekolady (wtedy było to już „tylko” 4400 kg), zwrócili uwagę na mężczyznę, który zorientowawszy się w sytuacji zabarykadował się w swoim Volkswagenie i próbował podciąć sobie żyły. Decyzją prokuratora rejonowego w Tarnobrzegu został on tymczasowo aresztowany 20 października pod zarzutem kradzieży 5 ton czekolady. Maria U. i jej brat, który również pomagał przy rozładunku, zostali zatrzymani. Zarzucono im ukrycie i pomoc w sprzedaży skradzionego towaru. Kilka dni później&nbsp;ten sam zarzut usłyszał Krzysztof J.</p><p style="text-align:justify;">W trakcie przesłuchań plany Pawła G. potwierdziła Maria U., która w sierpniu 1985 r. będąc w odwiedzinach u ukochanego widziała, że sporządzał notatki, prowadził bardzo tajemnicze rozmowy z braćmi. Ustalono także, że Paweł G. wyjechał do Sulejówka, gdzie spotkał się z Grzegorzem P. (pracownikiem ZPC), którego wypytywał o możliwości zakupu czekolady. Oskarżony wtajemniczył go nawet w swój plan, który polegał na obezwładnieniu kierowcy środkiem chemicznym, po którym straci on pamięć. Grzegorz P. był jednak niechętny, wahał się, a w konsekwencji zaczął unikać nieustannych telefonów Pawła G. i kiedy ten zadzwonił 9 września&nbsp; Grzegorz P. „dla świętego spokoju” przekazał słuchawkę Andrzejowi N., który kończył załadunek i wybierał się do Tarnobrzega. Słyszał też, że Andrzej zgodził się przewieźć mu kuchenkę, przemilczał jednak fakt, że Paweł G. może mieć wobec niego zbrodnicze plany.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Gdzie jest kierowca?</strong></p><p style="text-align:justify;">Zarówno Krzysztof, jak i Paweł przyznali się do kradzieży czekolady, jednak stanowczo&nbsp;twierdzili, że nie wiedzą co stało się z kierowcą. W początkowej fazie dochodzenia, Paweł G. utrzymywał nawet w tajemnicy tożsamość trzeciej osoby obecnej w samochodzie, chcąc ochronić brata. &nbsp;Jak czytamy w Nowinach, z 1987 r. Paweł G. <i>twardo trzymał się wersji, iż obok kierowcy, który był z nim w zmowie, jechał już tylko on, a Andrzej N. po oddaniu mu na trasie samochodu wraz z ładunkiem i zainkasowaniu swojej doli, odjechał na południe, by przez „zieloną granicę” przedrzeć się na Zachód. Wersja ta była jednak zbyt fantastyczna by kierujący śledztwem mogli w nią uwierzyć (uwierzyła w nią jednak Maria U., którą Paweł G. nakłaniał nawet, by namówiła jadącą do CSRS koleżankę do wysłania stamtąd kartki z pozdrowieniami podpisanej przez Andrzeja N.).</i></p><p style="text-align:justify;">Odnaleziony samochód poddano oględzinom, lecz nie przyniosły one przełomu w sprawie. Brunatne plamy znalezione w szoferce skłaniały śledczych do podejrzewania najgorszego: pieniądze i czekolada zostały skradzione, a kierowca zamordowany. Jednak nadal były to tylko hipotezy.</p><p style="text-align:justify;">Ale, jak podały Nowiny, <i>za taką ewentualnością przemawiały także wyniki badań na specjalnym urządzeniu do wykrywania kłamstw, którym dobrowolnie poddali się zarówno Paweł G., jak i Krzysztof J. Stwierdzono podczas nich, iż najsilniejszą reakcję emocjonalną u obu braci prowokowało sugestywne pytanie:- Czy zwłoki kierowcy „stara” zostały schowane w lesie?</i>&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czarny notes, czarny scenariusz</strong></p><p style="text-align:justify;">W trakcie śledztwa ustalono, że plan zbrodni zrodził się w umyśle Pawła G. już w 1983 r., kiedy to na stronicy swego czarnego notesu, znalezionego podczas przeszukania w bagażniku jego samochodu, zapisał: - „Ustalić kto jeździ - Może być obcy. Jaki ma towar. Umówić się. Pilot samochodem osobowym. Likwidacja kierowcy. Odjazd do miejsca. Wyładunek. Pozbycie się balastu. Odprowadzenie samochodu. Spalenie. Odjazd.”. W samochodzie znaleziono także butelkę z eterem.</p><p style="text-align:justify;">Na pytające spojrzenia milicjantów odpowiedział, że to scenariusz powieści kryminalnej, którą chciał napisać. Dziwnym przypadkiem jednak wszystkie zdarzenia pokrywają się z owym „scenariuszem”. Przez dłuższy czas oskarżony utrzymywał swoją wersję wydarzeń, potem milczał jak zaklęty. Poszukiwania kierowcy pełzły na niczym. Penetrowano zbiorniki wodne w okolicach Tarnobrzega, wykorzystano tresowane psy, które szukały zwłok na przypuszczalnej trasie przejazdu. Planowano nawet wykorzystać przymocowane do samolotu specjalne urządzenie, za pomocą którego można ustalić miejsce zakopanego ciała ludzkiego. Jednak okazało się to zbyt kosztowne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Aż w końcu, jak relacjonował „Tygodnik Nadwiślański” <i>pewnego grudniowego dnia, Paweł G. znudzony całą sytuacją oświadcza: Powiem gdzie jest kierowca, pod warunkiem, że nie będę musiał patrzeć na zwłoki. Boję się nieboszczyków. Jeszcze tego samego dnia, w miejscu wskazanym przez Pawła G., na skraju lasu między Zwoleniem a Lipskiem, ekipy dochodzeniowe odkopują zwłoki Andrzeja N. Piąty punkt „scenariusza powieści kryminalnej” nie okazał się literacką fikcją.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;">Podczas śledztwa Paweł G. twierdził, że kierowca był jego wspólnikiem. Opisywał jak pomiędzy nim a Andrzejem N. w trakcie jazdy doszło do sprzeczki (tamten chciał wycofać się ze spółki) i aby spokojnie wyjaśnić sobie sprawę zatrzymali się na parkingu w miejscowości Dąbrówka. Tam „trzecia osoba”- Krzysztof J., kazała Pawłowi G. oddalić się od samochodu, a gdy ten wrócił kierowca leżał nieprzytomny na skraju parkingu. Paweł G. skrępował go i zakleił usta plastrem sądząc, że ten niedługo się obudzi. Po naradzeniu się czy zabrać Andrzeja N. ze sobą w dalszą drogę czy zostawić, wrócili&nbsp;do leżącego kierowcy, jednak ten nie dawał oznak życia. Paweł G. zdjął mu z rąk sznur, odkleił plaster i rozebrał. Nagiego i ułożonego w pozycji embrionalnej kierowcę wrzucili do wykopanego naprędce, głębokiego na 50 cm dołu i dokładnie zakopali.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Sekcja zwłok</strong></p><p style="text-align:justify;">Po odnalezieniu zwłok Andrzeja N. i po przeprowadzonej sekcji biegli lekarze stwierdzili, że ponieważ na jego ciele nie było obrażeń zewnętrznych ani wewnętrznych denat, jak pisały „Nowiny” <i>mógł stracić przytomność, wskutek zadania mu nie pozostawiającego śladów ciosu (np. karate), lub użycia gazu chemicznego (np. eteru), który po pewnym czasie rozpływa się w powietrzu. Śmierć kierowcy nastąpiła jednak na skutek zachłyśnięcia się i zatkania dróg oddechowych treścią wymiotną. Mogło to nastąpić po skrępowaniu mu rąk&nbsp; i zatkaniu ust plastrem. Andrzej N. po prostu udusił się.&nbsp;</i></p><p style="text-align:justify;">Okoliczności śmierci Andrzeja N. były jednak na tyle tajemnicze, że skłaniały niektórych do podejrzewania najbardziej okrutnego scenariusza, a mianowicie, że 24-letni kierowca został pogrzebany żywcem. &nbsp;O samym Andrzeju N. podczas procesu mówiono: „bardzo dobry syn”, „człowiek kryształ”. &nbsp;Natomiast najbliższa rodzina oskarżonych odmówiła zeznań. Nawet żona Pawła G., Stefania, początkowo zachwalająca go jako męża i ojca, nabrała wody w usta. Historia z Marią U. była bowiem dla niej nie lada zaskoczeniem. Maria U. z kolei była załamana. W gruzach legły jej plany matrymonialne. Opinię rodziny zszargała dokumentnie…</p><p style="text-align:justify;"><strong>Wyrok</strong></p><p style="text-align:justify;">1 marca 1988 r. w Sądzie Wojewódzkim w Radomiu (na terenie tego województwa zameldowany był Andrzej N.) po trudnym, bo pełnym poszlak procesie, zapadł wyrok. Jak podał Tygodnik Nadwiślański: - <i>Sąd (…) uznał Pawła Juliana Gajewskiego, lat 30 oraz Krzysztofa Jerzego Jasińskiego, lat 38, za winnych tego, że 10 września 1985 r. w miejscowości Dąbrówka (woj. Radomskie) zamordowali kierowcę samochodu ciężarowego „Star-200”, przewożącego 5 ton wyrobów czekoladowych, wartości ponad 3 mln 100 tys. zł. i zrabowali ładunek. (…) Sąd skazał obu oskarżonych na kary po 25 lat pozbawienia wolności, po 3 mln 200 tys. zł grzywny i po 10 lat pozbawienia praw publicznych i konfiskatę mienia.</i></p><p style="text-align:justify;">Marii U., która pomogła oskarżonym w ukryciu towaru,&nbsp;po czym uczestniczyła w jego sprzedaży sąd wymierzył karę 3 lat pozbawienia wolności oraz grzywnę w kwocie 3 mln 111 tys. zł (a w razie jej nieuiszczenia 3 lata zastępczej kary pozbawienia wolności.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Fot. archiwum</strong></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nikifor Krynicki - wybitny malarz prymitywista]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/208,nikifor-krynicki-wybitny-malarz-prymitywista</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/208,nikifor-krynicki-wybitny-malarz-prymitywista</guid>
            <pubDate>Fri, 09 Oct 2026 06:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-54-lata-temu-w-foluszu-zmarl-nikifor-krynicki-1669380596.png" type="image/png" medium="image" /><description>10 października 1968 roku w sanatorium gruźliczym w Foluszu koło Jasła zmarł Nikifor Krynicki (Epifaniusz Drowniak), jeden z najwybitniejszych malarzy prymitywistów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; Urodził się w Krynicy w 1895 roku. Był synem łemkowskiej żebraczki Jewdokii Drowniak i ponoć uznanego polskiego malarza. W młodości żył w nędzy, wędrując po galicyjskich miasteczkach i sprzedając za niewielką opłatą lub żywność swoje malunki wykonywane na skrawkach papieru, starych drukach czy opakowaniach. Upośledzony fizycznie (wada słuchu i wymowy) traktowany był jako dziwak, wyśmiewany i często dręczony.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; Na talencie Nikifora jako pierwszy poznał się&nbsp;ukraiński malarz<span style="background-color:#fffffftext-align:lefttext-align:left;color:#000000text-align:lefttext-align:left;">&nbsp;&nbsp;Roman Turyn. Dzięki niemu z twórczością Krynickiego zapoznało się (i zachwyciło) środowisko artystyczne, pojawiać się zaczęły o nim pierwsze teksty, jego dzieła doczekały się pierwszych wystaw. Materialna sytuacja twórcy (wysiedlonego w 1947 roku z rodzinnych terenów w ramach akcji "Wisła") zaczęła się poprawiać w latach 50. i 60. XX wieku, głównie za sprawą małżeństwa Banachów, które się nim zaopiekowało. Zaczął być rozpoznawalny w Polsce i za granicą.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:#fffffftext-align:lefttext-align:left;color:#000000text-align:lefttext-align:left;">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;Ostatnie miesiące życia spędził w sanatorium przeciwgruźliczym w Foluszu. Dzisiaj mieści się tutaj Dom Pomocy Społecznej, gdzie w 2008 roku odsłonięto poświęconą mu tablicę. Sylwetkę niezwykłego artystyszerszej publiczności przypomniano w 2004 roku filmem "Mój NIkifor" z Krystyną Feldman z roli tytułowej. Arrtysta spoczywa w Krynicy.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:#fffffftext-align:lefttext-align:left;color:#000000text-align:lefttext-align:left;">(j)</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 9 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/204,wydarzylo-sie-9-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/204,wydarzylo-sie-9-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Fri, 09 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-9-pazdziernika-1791479825.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>9.10.1672 – W nocy z 8 na 9 października pod Kormanicami koło Przemyśla mieszczanie przemyscy i ochotnicy pod dowództwem gwardiana reformatów o. Krystyna Szykowskiego uderzyli na obóz tatarski. Tatarz</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>9.10.1672</strong> – W nocy z 8 na 9 października pod Kormanicami koło Przemyśla mieszczanie przemyscy i ochotnicy pod dowództwem gwardiana reformatów o. Krystyna Szykowskiego uderzyli na obóz tatarski. Tatarzy zostali zmuszeni do ucieczki, a napastnicy uwolnili kilka tysięcy ludzi prowadzonych w jasyr i odzyskali zrabowane mienie. Na pamiątkę wydarzenia mieszkańcy Przemyśla wznieśli później pomnik Szykowskiego.</p><p><strong>9.10.1914</strong> – Urodzony w Boguchwale ks. Stanisław Żytkiewicz, kapelan Legionów Polskich i przyjaciel Leopolda Lisa-Kuli, został rozkazem Józefa Piłsudskiego mianowany podporucznikiem. Jako kapelan formacji legionowych przeszedł następnie szlak bojowy I Brygady. W czasie wojny polsko-bolszewickiej pełnił m.in. funkcję dziekana Frontu Środkowego i Grupy Uderzeniowej znad Wieprza.</p><p><strong>9.10.1914</strong> – Wojska austro-węgierskie zaatakowały Rozwadów, próbując wyprzeć Rosjan za San i opanować przeprawę w Brandwicy. W natarciu uczestniczyła 45. Dywizja Piechoty Obrony Krajowej, w której składzie znajdowały się m.in. 17. pułk piechoty Obrony Krajowej „Rzeszów” i 34. pułk „Jarosław”. Szczególnie ciężkie straty poniósł 17. pułk.</p><p><strong>9.10.1917</strong> – W Lubaczowie zmarł Józef Słotwiński, nauczyciel i wieloletni dyrektor gimnazjum w Jaśle. Był inicjatorem Towarzystwa Opieki nad Młodzieżą Gimnazjalną i należał do osób szczególnie zaangażowanych w powstanie Bursy Gimnazjalnej im. Adama Mickiewicza w Jaśle.</p><p><strong>9.10.1921</strong> – W garnizonie Jarosław sformowano 24. pułk artylerii polowej, organiczną jednostkę artylerii 24. Dywizji Piechoty. Pułk stacjonował w koszarach przy ul. Poniatowskiego. Z końcem 1931 roku został przemianowany na 24. pułk artylerii lekkiej, a w 1938 roku otrzymał imię króla Jana III Sobieskiego.</p><p><strong>9.10.1927</strong> – Zakończył się rozgrywany w Warszawie I Krajowy Konkurs Awionetek. Urodzony w Mielcu konstruktor i pilot Stanisław Działowski wystartował na samolocie DKD-3 i zwyciężył w dwóch konkurencjach: osiągnięcia największej wysokości w ciągu 30 minut oraz szybkości rozłożenia i ponownego złożenia samolotu.</p><p><strong>9.10.1932</strong> – Na Błoniach w Dębicy uroczyście otwarto lotnisko turystyczne im. Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Podczas uroczystości odbyły się pokazy lotnicze, a w powietrze wzbił się także szybowiec zbudowany przez młodzież dębickiego gimnazjum. Lotnisko funkcjonowało do wybuchu II wojny światowej.</p><p><strong>9.10.1933</strong> – Przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie rozpoczął się proces uczestników krwawych zajść w Wólce Podleśnej, do których doszło kilka miesięcy wcześniej podczas starcia chłopów z policją. Na ławie oskarżonych zasiadło kilkudziesięciu mieszkańców Wólki Podleśnej i okolicznych wsi. Część oskarżonych uniewinniono, pozostali otrzymali kary więzienia.</p><p><strong>9.10.1945</strong> – W Sanoku zmarł Władysław Chomiak, urodzony w Przemyślu budowniczy, przedsiębiorca budowlany i działacz społeczny. Przez wiele lat prowadził w Sanoku własną firmę, działał w Towarzystwie Rękodzielników i Przemysłowców „Rodzina” oraz sprawował mandat radnego miejskiego.</p><p><strong>9.10.1973</strong> – W Londynie zmarł Wielisław Bohdan Krajowski, urodzony w Rzeszowie pułkownik dyplomowany artylerii Wojska Polskiego. Kształcił się m.in. w Przemyślu i Sanoku, uczestniczył w walkach o granice odrodzonej Polski, a podczas II wojny światowej służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Był m.in. szefem Oddziału I Sztabu Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego.</p><p><strong>9.10.1995</strong> – W Mielcu odbyło się uroczyste otwarcie Specjalnej Strefy Ekonomicznej EURO-PARK MIELEC, pierwszej specjalnej strefy ekonomicznej w Polsce. W uroczystości uczestniczył premier Józef Oleksy. Utworzenie strefy miało pomóc w łagodzeniu skutków restrukturyzacji miejscowego przemysłu lotniczego i przyciągnięciu nowych inwestycji.</p><p><strong>9.10.1999</strong> – Odbyła się pierwsza inauguracja roku akademickiego w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Krośnie, utworzonej kilka miesięcy wcześniej. Uczelnia rozpoczęła kształcenie m.in. na specjalnościach pedagogicznych, filologicznych i związanych z wychowaniem fizycznym. Jej tradycje kontynuuje dzisiejsza Państwowa Akademia Nauk Stosowanych w Krośnie.</p><p><strong>9.10.2002</strong> – W Tartu w Estonii zmarł Bruno O’Ya, właściwie Bruno Oja, estoński aktor, piosenkarz, muzyk i sportowiec przez wiele lat związany z Polską. Polskiej publiczności szczególnie zapisał się w pamięci jako chorąży Piotr Słotwina w filmie „Wilcze echa”, którego akcję osadzono w powojennych Bieszczadach.</p><p><strong>9.10.2003</strong> – Zespołowi Szkół w Górnie w gminie Sokołów Małopolski nadano imię ks. prałata Mieczysława Lachora, wieloletniego proboszcza miejscowej parafii. Duchowny pracował w Górnie w latach 1948–1990 i przez ponad cztery dekady był jedną z najważniejszych postaci miejscowej społeczności.</p><p><strong>9.10.2006</strong> – Na budynku Collegium Pigonianum w Krośnie odsłonięto tablicę poświęconą Stanisławowi Pigoniowi, wybitnemu historykowi literatury i profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego, urodzonemu w Komborni koło Krosna. Pigoń był patronem tego gmachu; patronem całej krośnieńskiej uczelni został dopiero kilka lat później.</p><p><strong>9.10.2022</strong> – W Hyżnem w powiecie rzeszowskim oficjalnie otwarto skwer im. gen. Władysława Sikorskiego i odsłonięto jego pomnik. Sikorski był silnie związany z Hyżnem: po śmierci ojca spędził tam część dzieciństwa, uczęszczał do miejscowej szkoły i później wielokrotnie wracał do rodzinnej miejscowości.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 8 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1002,wydarzylo-sie-8-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1002,wydarzylo-sie-8-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Thu, 08 Oct 2026 00:09:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-8-pazdziernika-1728324365.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>8.10.1743 – Urodził się Franciszek Meier, później znany jako Józef Meier, pijar, publicysta, tłumacz, wydawca i działacz polityczny. Kształcił się m.in. w kolegium pijarskim w Rzeszowie. Należał późni</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>8.10.1743</strong> – Urodził się Franciszek Meier, później znany jako Józef Meier, pijar, publicysta, tłumacz, wydawca i działacz polityczny. Kształcił się m.in. w kolegium pijarskim w Rzeszowie. Należał później do radykalnego środowiska skupionego wokół Kuźnicy Kołłątajowskiej i polskich jakobinów. Prowadził działalność publicystyczną i wydawniczą, redagując m.in. „Gazetę Warszawską Patriotyczną” oraz publikując broszury polityczne.</p><p><strong>8.10.1908</strong> – Sejm Krajowy Galicji uznał za potrzebną i użyteczną budowę lokalnej linii kolejowej z Przemyśla przez Krasiczyn, Dubiecko, Dynów i Brzozów do Rymanowa. Wydział Krajowy otrzymał polecenie podjęcia rozmów z rządem oraz zainteresowanymi samorządami. Szczególny nacisk położono na potrzebę szybkiej budowy odcinka Brzozów–Rymanów. Ambitnego projektu w całości nigdy nie zrealizowano.</p><p><strong>8.10.1909</strong> – W Nieświeżu urodził się Piotr Jaroszewicz, generał, działacz komunistyczny i w latach 1970–1980 premier PRL. Z Podkarpaciem był związany jako parlamentarzysta. W 1957 roku uzyskał mandat poselski z okręgu Jasło, a w wyborach w 1961 i 1965 roku wybierano go do Sejmu z okręgu Krosno.</p><p><strong>8.10.1910</strong> – We Lwowie zmarła Maria Konopnicka, jedna z najwybitniejszych polskich poetek i pisarek przełomu XIX i XX wieku. Od 1903 roku była właścicielką dworku w Żarnowcu koło Krosna, przekazanego jej jako dar narodowy z okazji jubileuszu pracy literackiej. Spędzała tam znaczną część roku. We wrześniu 1910 roku wyjechała z Żarnowca na leczenie do Lwowa, gdzie zmarła kilka tygodni później.</p><p><strong>8.10.1914</strong> – Podczas pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl wojska rosyjskie przeprowadziły kolejny gwałtowny szturm na północny odcinek umocnień. Atakowano m.in. forty Xa „Pruchnicka Droga”, XIa „Cegielnia”, XI „Duńkowiczki” oraz XII „Żurawica”. Rosjanie ponieśli ciężkie straty i nie zdołali przełamać obrony. Była to końcowa faza pierwszego oblężenia twierdzy.</p><p><strong>8.10.1932</strong> – W Rzeszowie doszło do głośnego zamachu na 16-letnią Wilhelminę Foglównę, uczennicę seminarium nauczycielskiego. Dziewczyna została dwukrotnie postrzelona przy ulicy Marii Konopnickiej i ciężko ranna trafiła do szpitala, gdzie zmarła nad ranem 9 października. Sprawcą był 24-letni Tadeusz Woźniak, który tłumaczył swój czyn zemstą za rzekomą słowną obrazę. W grudniu 1932 roku został uznany za winnego i skazany na karę śmierci, zamienioną nna dożywotnie więzienie.</p><p><strong>8.10.1938</strong> – W Białobrzegach, obecnie dzielnicy Krosna, rozpoczęła działalność dydaktyczną nowa Publiczna Szkoła Powszechna Koedukacyjna III stopnia. Do klas I–IV uczęszczało 201 dzieci. Placówka dysponowała trzema salami lekcyjnymi, salą gimnastyczną i kancelarią. Jej tradycje kontynuuje dzisiejsza Szkoła Podstawowa nr 3 im. Marii Konopnickiej w Krośnie.</p><p><strong>8.10.1941</strong> – W niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz zginął Mieczysław Orzechowski, mieszkaniec Stalowej Woli i pracownik miejscowych zakładów, zaangażowany w działalność konspiracyjną i kolportaż podziemnej prasy. Po aresztowaniu przez Niemców był więziony w Nisku, a następnie przewieziony do Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 12062.</p><p><strong>8.10.1967</strong> – Ukazał się pierwszy numer tygodnika „Życie Przemyskie”, którego tradycje kontynuuje dzisiejsze „Życie Podkarpackie”. Gazeta zajmowała się początkowo przede wszystkim sprawami Przemyśla i powiatu przemyskiego, a z czasem rozszerzyła zakres zainteresowania na kolejne miejscowości regionu.</p><p><strong>8.10.1986</strong> – We Wrocławiu urodziła się Paulina Dutkiewicz, siatkarka występująca na pozycji środkowej, powoływana do szerokiej kadry reprezentacji Polski. W latach 2007–2009 była zawodniczką Stali Mielec, występującej wówczas w najwyższej klasie rozgrywkowej.</p><p><strong>8.10.1989</strong> – Z Mielca wyruszyła pierwsza piesza pielgrzymka wiernych parafii Trójcy Przenajświętszej do kapliczki przy drodze w kierunku Kolbuszowej. Uroczystość zorganizowano w 50. rocznicę powstania kapliczki, a na miejscu odprawiono Mszę świętą. W kolejnych latach pielgrzymowanie do kapliczki stało się miejscową tradycją.</p><p><strong>8.10.2007</strong> – W Warszawie zmarł ks. prałat Zdzisław Peszkowski, urodzony w Sanoku duchowny, harcerz, żołnierz i jeden z ocalałych jeńców obozu w Kozielsku. Był absolwentem sanockiego Gimnazjum im. Królowej Zofii. Przez dziesięciolecia zabiegał o zachowanie pamięci o ofiarach zbrodni katyńskiej, pełniąc funkcję kapelana Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie.</p><p><strong>8.10.2021</strong> – W Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku uroczyście udostępniono zrekonstruowaną XVIII-wieczną synagogę z Połańca. Oryginalna świątynia została zniszczona podczas II wojny światowej. W sanockim skansenie odtworzono jej bryłę, wnętrze, polichromie, witraże oraz elementy wyposażenia na podstawie zachowanej dokumentacji historycznej.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ksiądz Zdzisław Peszkowski - uniknął śmierci w Katyniu]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/149,ksiadz-zdzislaw-peszkowski-uniknal-smierci-w-katyniu</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/149,ksiadz-zdzislaw-peszkowski-uniknal-smierci-w-katyniu</guid>
            <pubDate>Wed, 07 Oct 2026 07:09:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-ksiadz-zdzislaw-peszkowski-cudem-ocalaly-z-katynia-1692771447.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>&amp;nbsp; &amp;nbsp; Ks. prałat Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski - jeniec Kozielska, Opatrzności zawdzięczał, że nie podzielił losów tysięcy towarzyszy broni zamordowanych w lasku katyńskim. Całe późniejsze ż</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>&nbsp; &nbsp; Ks. prałat Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski - jeniec Kozielska, Opatrzności zawdzięczał, że nie podzielił losów tysięcy towarzyszy broni zamordowanych w lasku katyńskim. Całe późniejsze życie poświęcił głoszeniu prawdy o zbrodni i upamiętnieniu ofiar.</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Zdzisław Aleksander Peszkowski urodził się 23 sierpnia 1918 roku, w nieistniejącym już dzisiaj domu przy ul. Jagiellońskiej w Sanoku. Był drugim dzieckiem Zygmunta i Marii Peszkowskich, herbu Jastrzębiec (starsza siostra Helena zmarła 17.10 1918 r. we wczesnym dzieciństwie, podczas epidemii „hiszpanki”) i najstarszym z trzech braci<span style="color:blacktext-align:left;">. W dniu </span>30 października 1918 w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Sanoku został ochrzczony.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Harcerstwo -młodzieńcza pasja</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Wspomnienia i zachowane fotografie mówią&nbsp;o szczęśliwym dzieciństwie, w rodzinie dbającej bardzo o wychowanie religijne i patriotyczne. W miarę pilny uczeń Gimnazjum Męskiego im. Królowej Zofii (1929-1938), organizator wielu spotkań i uroczystości szkolnych, należał też do wyróżniających się pobożnością członków Sodalicji Mariańskiej oraz chętnie występował w teatralnym zespole amatorskim, grając w tak ambitnych sztukach, jak <i>Noc listopadowa</i> czy <i>Dziady cz. II</i>. Jak wspominał po latach:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; - <i>Moją młodzieńczą pasją, hobby ponad wszystko, nawet naukę, stało się harcerstwo, do którego wstąpiłem 1 listopada 1928 r. W organizacji ZHP Hufiec Męski Sanok pełniłem różne funkcje - od zwykłego zucha i szeregowego aż po wodza zuchów i namiestnika zuchowego. Dzięki harcerstwu i metodzie jego prowadzenia nauczyłem się wiernie służyć Panu Bogu i Ojczyźnie, Nauce i Cnocie (litery ONC zdobiły płatki harcerskiej lilijki, naszego godła) i na swój sposób być wiernym przyrzeczeniu i prawu harcerskiemu</i>.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; 1 listopada 1928 roku złożył Przyrzeczenie Harcerskie przed Krzyżem Powstańczym na sanockim cmentarzu. W 1933 r. był uczestnikiem obozu harcerskiego wychowania fizycznego w Zetemiance koło Skolego, organizowanego przez Chorągiew Lwowską Harcerzy, a w 1935 roku wywiadowca Zdzisław Peszkowski reprezentował hufiec, wchodząc w skład kilkuosobowej delegacji podczas uroczystości pogrzebowych Józefa Piłsudskiego w Krakowie, natomiast w sierpniu tego roku jako zastępowy uczestniczył w Jubileuszowym Zlocie Harcerstwa Polskiego w Spale. To właśnie od tego zlotu zaczął prowadzić pamiętnik, który jest niezwykle cenną pamiątką (obecnie znajduje się w siedzibie Fundacji Golgota Wschodu.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; W 1936 r. powołano Go w skład pocztu sztandarowego hufca oraz został mianowany drużynowym&nbsp; 2 Drużyny Harcerskiej im. kpt. Franciszka Żwirki. A w 1938 r. został wysłany do Górek Wielkich, do szkoły zuchmistrzów legendarnego Aleksandra Kamińskiego. Po zakończeniu kursu został przyjęty przez późniejszego autora „Kamieni na szaniec” &nbsp;na instruktora Szkoły Harcerskiej w Górkach Wielkich i zaczął pracę namiestnika zuchowego. Więzy przyjaźni z „Kamykiem”, Świadczy o tym serdeczna dedykacja wpisana przez A. Kamińskiego na pierwszym powojennym wydaniu „Kamieni na szaniec”, które przesłał Peszkowskiemu do Indii. Harcerskim wychowawcą i opiekunem był także w wojsku, do którego wstąpił po maturze.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Wojna i ocalenie</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Wybuch II wojny światowej zastał podchorążego Zdzisława Peszkowskiego w Rzeszowie; brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. dowodząc plutonem 20. pułku ułanów. Po 17 września, gdy do agresji przeciwko Polsce przystąpił ZSRR, prawie cały pułk dostał się do niewoli sowieckiej. W październiku 1939 r. przewieziono jeńców do Kozielska. W kwietniu 1940 roku rozpoczęły się wywózki jeńców. Nikt wówczas nie przypuszczał, że oficerowie polscy wywożeni są do katyńskiego lasu i tam mordowani. 12 maja 1940 roku w ostatnim transporcie 232 jeńców znalazł się Zdzisław Peszkowski. Ten transport nie trafił do Katynia, lecz do obozu w Pawliszczew-Borze, a następnie do Griazowca.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Peszkowski doczekał napaści niemieckiej na ZSRR, zawarcia porozumienia Sikorski-Majski i utworzenia w Związku Sowieckim polskiej armii. Dowodził kompanią w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich w II Korpusie WP. Po ewakuacji Armii Polskiej na Bliski Wschód, podczas szkolenia w polskim obozie wojskowym na irackiej pustyni, 30 kwietnia 1943 roku otrzymał stopień harcmistrza. W połowie czerwca 1943 r. został awansowany do stopnia podporucznika. W Iranie był między innymi wychowawcą trzynastoletniego wówczas Jerzego Krzysztonia, który został później wybitnym pisarzem. Bohaterem jednej z książek Krzysztonia "Krzyż południa" jest Zdzisław Peszkowski, występujący tam pod nazwiskiem <i>Jastrzębiec</i>, czyli pod swoim zawołaniem rodowym.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; W końcu kwietnia 1944 r. został całkowicie odkomenderowany do pracy harcerskiej; powierzono Mu misję przygotowania polskich dzieci i młodzieży do życia na obczyźnie. Wyjechał jako wizytator do Indii, dokąd przywożono dzieci polskie uratowane z terenów Związku Radzieckiego. Tutaj zakładał gromady zuchowe i drużyny harcerskie, szkolił drużynowych, organizował biegi harcerskie, piesze i rowerowe wycieczki, a także opracował trzy publikacje o charakterze instruktażowym. 15 września 1946 roku objął funkcję komendanta Chorągwi Indyjskiej, którą<strong> </strong>pełnił do 19 sierpnia 1947 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Emigracja</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Po powrocie do Europy rozpoczął studia w Oxfordzie, a następnie wstąpił do polskiego seminarium w Orchard Lake w USA. Święcenia kapłańskie przyjął 5 czerwca 1954 r.&nbsp;w Detroit z rąk kard. Edwarda Mooney'a jako kapłan archidiecezji przemyskiej.&nbsp;Studiował również na Uniwersytecie Wisconsin, University of Detroit i Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie, zdobywając doktorat z filozofii i magisterium z teologii. W latach 1954-1992 wykładał teologię pastoralną, literaturę i język polski w Polskim Seminarium Duchownym św. Cyryla i Metodego oraz St. Mary's College w Orchard Lake. W 1965 r. zorganizował Nowennę dla Polaków na świecie w związku z milenium chrztu Polski. W roku 1966, gdy Polacy na całym świecie obchodzili swój wielki jubileusz Tysiąclecia Chrztu, ks. prof. dr Zdzisław Peszkowski wybrany został prezesem Polish American Historical Association. Był też moderatorem Apostolstwa Chorych Polonii. A w &nbsp;londyńskim Dzienniku Polskim czytamy:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; - <i>Od roku 1983 do śmierci pełnił funkcję Kapelana Naczelnego ZHP działającego poza krajem, a więc w Europie, USA, Kanadzie, Argentynie i Australii. Mimo wielu innych zadań i obowiązków, pełnił tę funkcję z poświęceniem, uczestnicząc w Zlotach, konferencjach i zjazdach na kilku kontynentach. Jako znakomity wychowawca, kładł nacisk na to, aby młodzież polska, urodzona na obczyźnie, kształciła się w kulturze kraju zamieszkania, lecz także zdobywała wartości płynące z kultury kraju jej pochodzenia.</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;Należał do jednych z najaktywniejszych propagatorów polskiej kultury i polskiego dziedzictwa narodowego. Niestrudzenie organizował spotkania popularyzujące polską kulturę, opublikował także ponad 100 pozycji z zakresu teologii, historii Polski literatury, filozofii. Był też autorem podręczników do nauki języka polskiego i kultury, podręczników wychowawczych, dydaktycznych, a także modlitewników i antologii.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Pracując na terenie Stanów Zjednoczonych utrzymywał stałą łączność z Kościołem w Polsce, a z księdzem Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim łączyła Go szczera i głęboka przyjaźń. O zaangażowaniu Księdza w sprawy Kościoła najlepiej świadczy fakt, że to właśnie dzięki jego staraniom został wydany drukiem Milenijny Akt oddania Polski Matce Bożej.</p><p style="text-align:justify;">- <i>...Wracam do Ochard</i> <i>i tam</i> <i>wspólnie z księdzem Capigą i panem Malakiem podejmujemy decyzję wydania Aktu Milenijnego drukiem. Najpierw w formie broszury albumowej, ze wstępem kardynała Jana Króla i komentarzem teologicznym kardynała Karola Wojtyły. A później drukujemy Akt Milenijny w przeszło 10 000 egzemplarzy w dużym formacie. Wielką moją radością jest to, że od roku 1973 w każdej parafii w Polsce, przy ołtarzu Matki Bożej znajduje się ten właśnie Akt zawierzenia Maryi.</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Ksiądz Zdzisław Peszkowski to przede wszystkim charyzmatyczny głosiciel prawdy o Zbrodni Katyńskiej. Wołał:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; &nbsp;- ... <i>z głębi serca jako Kapelan Pomordowanych na Wschodzie wołam do moich rodaków, szczególnie do Rodzin</i> <i>Katyńskich i moich umiłowanych harcerzy – nie zapominajmy! Niech na każdym cmentarzu będzie krzyż pamięci o Golgocie Wschodu!, </i>a<i> </i>na stronie internetowej założonej przez siebie fundacji pod datą 1 listopada 2006 r. napisał:<i> </i><span style="color:blacktext-align:left;"><i>Dziś, jako Kapelan Pomordowanych na Wschodzie, proszę wszystkich nie zapominajmy! Wszystko, co związane z Golgotą Wschodu staje się teraz probierzem naszego stosunku do przeszłości, do zrozumienia, że jeszcze ciągle ogrom tragedii, jaką przyniosła II wojna światowa nie został rozliczony. Ta rana wciąż jeszcze krwawi. Każda część Polski, każde miasto i społeczność musi dawać dowody, że pamięta ...</i></span></p><p style="text-align:justify;"><strong>Ocalałem, by dać świadectwo prawdzie…</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Walka o pamięć o ofiarach Zbrodni Katyńskiej i o sprawiedliwość dla zbrodniarzy stalinowskich zdominowały aktywność Księdza po jego powrocie do Polski. Mówił: <i>Ocalałem, by dać świadectwo prawdzie.</i> W tym celu założył Fundację "Golgota Wschodu", prowadził badania naukowe, uczestniczył w ekshumacjach w Katyniu, Charkowie i Miednoje, opracował kilkanaście pozycji książkowych o tematyce „katyńskiej”. Wygłaszał płomienne kazania i przemówienia, organizował konferencje i uroczystości. Od 1993 roku,&nbsp; kiedy już na stałe zamieszkał w Polsce, aż do końca swoich dni był kapelanem Rodzin Katyńskich i Rodzin Pomordowanych na Wschodzie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; W imieniu Rodzin Katyńskich, jeszcze przed objęciem funkcji kapelana, odczytał&nbsp; 8 kwietnia 1990 roku, w 50 rocznicę Zbrodni Katyńskiej, „Apel do Narodów Świata” wzywający do ujawnienia prawdy: <i>Dlatego my, członkowie rodzin zamordowanych oficerów, trzech już pokoleń, zwracamy się do narodów świata i ich rządów, aby w 50. rocznicę tej strasznej zbrodni wywarły presję wynikającą z norm</i> <i>prawa międzynarodowego i presję moralną na państwo, które zbrodni dokonało. ZSRR musi wziąć na siebie odpowiedzialność historyczną za mord katyński. </i>W tym samym roku dwukrotnie (na Jasnej Górze i w Katyniu) wygłosił swoje <i>Posłanie w 50. rocznicę wymordowania jeńców polskich w ZSRR. </i>Bardzo osobiste i niezwykle przejmujące, niezwykle trafnie, w sposób syntetyczny, ujmujące tragiczne losy Polski, ale także podkreślające dumę i honor Narodu Polskiego. W tym przesłaniu Ksiądz Peszkowski podzielił się także swoim marzeniem, które, niestety, nie spełniło się: <i>Przychodzę do Was w święto Miłosierdzia Bożego. To miejsce, jak mało które na ziemi, woła do Boga o sprawiedliwość, ale i o miłosierdzie. Część prawdy jest już ujawniona, ale rana, którą jest dla naszego Narodu Wasza śmierć, ciągle krwawi. Jak ją zabliźnić? Przecież nie kamiennym monumentem ku Waszej pamięci. Ten tajemniczy las, który osłania Wasze prochy, jest jedyną w swej wymowie świątynią. A może ukoiłaby ten ból jakaś wielka modlitwa w tym miejscu, modlitwa o prawdę i pojednanie. Może na fundamencie Waszych relikwii powinno stanąć tu Sanktuarium? Ze swojej strony jestem o tym najgłębiej przekonany. Znacie na pewno pragnienie mojego serca, o którym tyle razy w modlitwie mówiłem Wam – chciałbym przyjść tu do Was i zostać z Wami jako kapłan, odprawiać tutaj Mszę Świętą, służyć pielgrzymom, którzy nawiedzają to miejsca, a potem złożyć tu moje kości.</i></p><p style="text-align:justify;"><strong>Ekshumacje</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Ksiądz Peszkowski zainspirował ministra sprawiedliwości Jana Piątkowskiego do wydania <i>Zarządzenia nr 188/93/PR Ministra Sprawiedliwości z dnia 25 sierpnia 1993 r. w sprawie powołania zespołów do prowadzenia i sprawowania szczegółowego nadzoru nad postępowaniem przygotowawczym w sprawie zbrodni katyńskiej.</i> Duchowny brał udział m.in., w ekshumacjach (później poświęceniach cmentarzy) w Charkowie, Miednoje i w Katyniu (1991 - 1994), spotkaniu z prezydentem Rosji, Borysem Jelcynem i premierem Wiktorem Czernomyrdinem, podczas którego przekazano Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej – Lechowi Wałęsie – dokumenty potwierdzające fakt wymordowania polskich jeńców przez NKWD, Pielgrzymce Rodzin Katyńskich na jasną Górę, gdzie złożył „Akt Pamięci, Przebaczenia i Zawierzenia”. 17 września 1993 r. brał udział w ceremonii wyprowadzenia wojsk sowieckich z Polski, 24 grudnia 1994 r. na prośbę Księdza, Ojciec Św. Jan Paweł II poświęcił trzy kamienie węgielne pod budowę polskich cmentarzy w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Tego typu działań duszpasterza było znacznie więcej.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Na szczególną uwagę zasługuje niezwykła rola naszego Patrona (sanocki hufiec ZHP, którego zaszczyt mam być komendantką&nbsp; nosi imię Księdza Harcmistrza Zdzisłąwa Peszkowskiego) podczas ekshumacji prowadzonych w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Na ten temat bardzo interesujący i poruszający referat wygłosił o. Jacej Salij, podczas III Międzynarodowej Konferencji „Prawda, Pamięć, Tożsamość Katynia i Golgoty Wschodu” na Jasnej Górze w dniu 16 marca 2010 r. A ówczesny ambasador RP w Rosji, Jerzy Bahr, tak powiedział: - <i>Byłem świadkiem ekshumacji zwłok polskich oficerów w Miednoje w 1992 roku. Zapamiętałem niesamowite sceny i niezwykłą rolę księdza Zdzisława Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katyńskich. Mam takie zdjęcie, jak grupa żołnierzy rosyjskich niesie krzyż tam postawiony. Oni wtedy nieśli swój własny krzyż. To byli bardzo młodzi ludzie, gdzieś z Azji Środkowej, drobni, szczupli, niemal dzieci. A musieli wydobywać ciała ofiar sowieckiej zbrodni. Do księdza Peszkowskiego garnęli się jak dzieci do ojca, dosłownie czepiali się jego sutanny. Był to człowiek o głębokiej duchowości, a przy tym niezwykle otwarty, bez śladu napuszenia, biło od niego ludzkie ciepło. </i>Jerzy Bahr w swoich wspomnieniach opisuje jeszcze spotkanie w polskiej ambasadzie, które Ksiądz zorganizował dla Rosjan zasłużonych dla sprawy katyńskiej i prac ekshumacyjnych. Podczas tego spotkania Ks. Peszkowski ... <i>w pewnym momencie poprosił, byśmy się wszyscy wzięli za ręce i przysięgli, że nigdy nie będzie wojny pomiędzy Rosjanami i Polakami, To był nadzwyczajny moment. Po tej scenie ksiądz Peszkowski wręczył różańce małżonkom urzędników i generałów. Nastrój był taki, że gdy poprosiliśmy Rosjan do sąsiedniego pomieszczenia na przyjęcie, po raz pierwszy w życiu zobaczyłem, że oficerowie i generałowie rosyjscy nie piją.</i></p><p style="text-align:justify;"><strong>Kandydat do Nagrody Nobla</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; W styczniu 2006 r. Sejm RP zgłosił kandydaturę ks. Zdzisława Peszkowskiego do pokojowej Nagrody Nobla, podkreślając w uchwale, że: <i>...&nbsp;</i> <i>Ksiądz Prałat Peszkowski przez lata prowadził w Polsce i na forum międzynarodowym niezwykle owocną akcję na rzecz zachowania pamięci i uświadomienia opinii międzynarodowej faktu zbrodni katyńskiej, jako bezprecedensowego mordu popełnionego przez Związek Sowiecki na internowanych polskich oficerach. Ksiądz Prałat - były więzień sowiecki i niedoszła ofiara Katynia od lat działa w duchu przebaczenia i pojednania polsko-rosyjskiego. </i>Wprawdzie nagrody nie przyznano, ale w przypadku Pokojowej Nagrody Nobla sama nominacja ma duże znaczenie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp; Ksiądz Peszkowski otrzymał liczne odznaczenia krajowe i zagraniczne. Był prałatem domowym Ojca Świętego (od 1970 r.) i kanonikiem honorowym Kapituły Łomżyńskiej,&nbsp;w 2006 r. został odznaczony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego złotym medalem Zasłużony Kulturze - Gloria Artis. Przyznano Mu także tytuły <i>Doktora Honoris Causa</i> Papieskiego Wydziału Teologicznego-Bobolanum w Warszawie oraz Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie. Pośmiertnie otrzymał Złoty Medal Zasługi dla Policji oraz Złoty Krzyż Zasługi dla ZHP.</p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#020202text-align:left;">&nbsp; &nbsp; Ksiądz Zdzisław Peszkowski zmarł w szpitalu, w Aninie 8 października 2007 r. w wieku 89 lat, dla wielu w opinii świętości. 16 października 2007 r. został pochowany w krypcie Świątyni Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie. Na Jego pogrzebie byli dwaj prezydenci (Lech Kaczyński i Ryszard Kaczorowski) oraz przedstawiciele najwyższych władz, z całego świata przyjechali harcerze i byli wychowankowie, tysiące ludzi chyba ze wszystkich miast Polski. Pożegnalną mowę napisał Prymas Polski, kardynał Józef Glemp, wartę honorową przy trumnie pełnili żołnierze, policjanci, harcerze (także miałam ten zaszczyt), motocykliści z Rajdu Katyńskiego (od 2008 roku nosi imię – Ułana Księdza Zdzisława Peszkowskiego), radni, przedstawiciele stowarzyszeń i szkół. W Świątyni Opatrzności Bożej grała orkiestra harcerska z Żurawicy, a harcerka z rodzinnego miasta, Sanoka, odśpiewała <i>Modlitwę Harcerską</i>. Odszedł, ale została jego idea: Prawda, Pamięć, Prawo, Przebaczenie, Pojednanie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#020202text-align:left;"><strong>Krystyna Chowaniec</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#020202text-align:left;"><strong>Tekst ukazał się w nr. 3-4/2017 "Podkarpackiej Historii"</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#020202text-align:left;"><strong>Fot. Zbiory autorki</strong></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ostatnia podróż Marii Konopnickiej]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/203,ostatnia-podroz-marii-konopnickiej</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/203,ostatnia-podroz-marii-konopnickiej</guid>
            <pubDate>Wed, 07 Oct 2026 06:36:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-ostatnia-podroz-marii-konopnickiej-1669380577.png" type="image/png" medium="image" /><description>Maria Konopnicka – najwybitniejsza poetka okresu realizmu –  także nowelistka, publicystka i tłumaczka. Określano ją wieszczką, uznawano za najbardziej prospołeczną ze wszystkich polskich poetów. Kosztem wielu wyrzeczeń samotnie wychowała sześcioro dzieci. Była jedną z czołowych organizatorek protestu światowej opinii publicznej przeciw okrucieństwu Prus wobec strajkujących dzieci Wrześni. 15 września 1910 r. wyruszyła  z Żarnowca w swą ostatnią w życiu, sześciogodzinną podróż do Lwowa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;<strong> &nbsp;</strong>W stolicy Galicji stan jej zdrowia znacznie się pogorszył. 2 października z hotelu przeniesiono ją do dorożki i zawieziono do sanatorium Kiselki. W liście do córki Zofii poetka napisała, iż ma mocno spuchnięte nogi, a także obrzękniętą twarz i że pisanie przychodzi jej z trudem: - <i>Zdaje się, kochana Zosiu, że koniec się zbliża. Lekarz polecił mi zawiadomić was o tym</i>.</p><p style="text-align:justify;"><strong>„Czy lecę do przepaści?”</strong></p><p style="text-align:justify;">6 października lwowski korespondent „Kuriera Warszawskiego” donosił w obszernym reportażu:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Doktorowie Antoni Gluziński i Antoni Wechsler odwiedzają ją codziennie. Dyrektor sanatorium, dr Jan Wojtkowski, jest u niej niemal każdej godziny. W sąsiednim gabinecie czuwa niestrudzenie młody asystent (...)</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; – Tak, teraz – rzekł jeden z nich –&nbsp; to są targi o dni... wkrótce&nbsp; rozpoczną się już o minuty i sekundy, sprawa bowiem wymyka się całkiem spod zabiegów lekarskich.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Od niedzieli zaczęto aplikować tzw. »heroica« , gdyż (...) ukazało się zapalenie płuc »następowe«. Pacjentka oddycha z coraz większą trudnością. (...) Zwiększono dawki kamfory.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; – Kiedyż przystąpicie do egzekucji? – zapytuje jakby żartem ordynatora zabierającego się do iniekcji i podaje mu cierpliwie biedne, skute ramię.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Zrazu niechętnie widziała lekarzy, zżymając się nawet, gdy wchodzili bez zapytania. Teraz od kilku dni wzywa ich sama. I sama też napisała do córki, p. Pytlasińskiej [<strong>w tekście jest błąd - powinno być Pytlińska - red.</strong>], z prośbą o przyjazd. Zresztą cicha jest Konopnicka, milcząca, poważna. Kiedy wszakże minie jeden z niezliczonych chyba ataków duszności, zaczyna zajmować się wszystkim. W nocy przy świetle wertuje książki, czyta gorączkowo dzienniki, których ma dookoła siebie mnóstwo. A w dzień obrzuca mnóstwem zapytań o najdrobniejsze szczegóły z polityki i nowiny (...) I o ludzie wciąż myśli swoim ukochanym. Ogromną radość sprawił jej zbiorowy list włościan z jubileuszowego Żarnowca, dopytujących się »o zdrowie wielce możnej pani. Bo niech się tam poradzą co rychlej jakiego doktora i wracają do nas leczyć ubogie ludzie i nieść im pociechę».</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Dziś czuła się nieco lepiej. Przyjęła trochę pokarmu, po raz pierwszy od tygodnia spała leżąco.&nbsp; Zdaje się nie dostrzegać obrzęku kończyn i twarzy...</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; – Cóż, panie profesorze? – ozwała się do badającego ją Gluzińskiego. – Jak tam ze mną? Czy lecę do przepaści już nieubłaganie, czy się jeszcze zatrzymam? – Odpowiedź lekarza o falowym ruchu niemocy zdaje się ją uspokoiła, ale uspokajający dziwnie był blady i &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Przyjaźń przeczuwa wszystko. Więc na twarzy Marii Dulębianki, która jedna przyjaciółkę dniami i nocami miała w tkliwej, siostrzanej swej opiece, również ból i trwoga. Odwiedzające panie z miasta z pękami kwiatów w dłoni (...) odchodzą bez słowa, bez głosu</i>.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Śmierć</strong></p><p style="text-align:justify;">7 października do umierającej matki przyjechali synowie. Córka Zofia nim dojechała z głębi Rosji było za późno. 8 października 1910 roku o godzinie 5.30 rano Maria Konopnicka umarła.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; Wszystkie gazety zamieściły informacje o śmierci wielkiej poetki. „Kurier Warszawski”&nbsp; wydał dodatek nadzwyczajny. Czytamy w nim:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; - <i>W ciszy i skupieniu, z powagą i godnością należną największym, przygotowywał się Lwów do pogrzebu&nbsp; Konopnickiej; przez tych kilka dni miasto przywdziało grubą żałobę, na ustach wszystkich było tylko imię zmarłej, imię to drogie, niezapomniane, przypominały olbrzymie klepsydry rozlepione po wszystkich ulicach i placach, flagi żałobne, czasopisma polskie w czarnych obwódkach. Bramy kościoła oo. bernardynów nie mogły pomieścić tłumów cisnących się tam do krypty, gdzie w powodzi świateł i kwiatów spoczywały śmiertelne szczątki nieśmiertelnego, najświetlańszego ducha Polsk</i>i.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; 11 października 1910 r. w dzień pogrzebu ustała praca w warsztatach polskich i szkołach, każdy śpieszył złożyć ostatni hołd i posługę wieszczce narodowej. Tysięczne tłumy zaległy ulice i place. O godzinie pół do trzeciej po ustawieniu trumny na katafalku w głównej nawie kościoła bernardyńskiego rozpoczęły się egzekwie żałobne; w kościele zjawili się: namiestnik dr Bobrzyński, marszałek hr. Badeni, prezes Akademii Umiejętności St. hr. Tarnowski, grono posłów sejmowych z L. hr. Pinińskim, Abrahamowiczem, byłym ministrem Korytkowskim, senaty uniwersytetu i politechniki, rada szkolna, cały lwowski świat literacki, dziennikarski i&nbsp; artystyczny, deputacje, delegacje, przybyło również wielu Rusinów.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Zakaz arcybiskupa</strong></p><p style="text-align:justify;">Prasa relacjonowała:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Zapowiedziany udział duchowieństwa w organizacji pogrzebu i mowa biskupa Bandurskiego zostały odwołane. Zakaz&nbsp; arcybiskupa był skutkiem tego, iż w kołach klerykalnych zwrócono uwagę, iż Konopnicka nie była prawowierną katoliczką. Zakaz ogłosił arcybiskup Bilczewski. Skutkiem tego i biskup Bandurski odmówił udziału w pogrzebie. (…) Nieprzejrzane fale ludności w potokach cudnego, jesiennego słońca i opadających liści drzew skweru. (...) Na mównicę wstąpił wiceprezydent miasta, dr Tadeusz Rutowski. (...) &nbsp;»Zaniesiem ją tam do mogiły na ziemi lwowskiej, a powitają ją tam bratnie duchy: Goszczyński, Grottger, Bartusówna i tylu innych. (...) A pójdzie za tobą nie tylko nasz ból, ale i żal bratniego narodu ruskiego, który odczuł również stratę ciebie.»</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Wśród bicia dzwonów ruszył olbrzymi kondukt, liczący kilkadziesiąt tysięcy głów, na cmentarz, w kondukcie kroczyły cechy, bractwa, stowarzyszenia itd. ze sztandarami, włościanie, szkoły robotnicy, inteligencja, przedstawiciele władz i instytucji: za karawanem, zaprzężonym w trzy pary koni, postępowała najbliższa rodzina, synowie i córki, osobno dwa rydwany wiozły wieńce. Wzdłuż ulic, którymi przewodził smutny kondukt, płonęły latarnie okryte kirem.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; U&nbsp; wrót cmentarnych młodzież akademicka wzięła trumnę na ramiona i poniosła ją do tymczasowego miejsca spoczynku: do grobowca śp. prezydenta miasta, Michalskiego. Tu, po odprawieniu przez duchowieństwo modłów żałobnych przemówił pierwszy Jan Kasprowicz. Znakomity poeta scharakteryzował&nbsp; świetnie twórczość Konopnickiej, zakończywszy piękne&nbsp;&nbsp; to przemówienie słowami: «W tymczasowym ponoć składamy cię grobie, bo wolą jest Polski, żebyś spoczęła na Skałce, wśród mocarzy ci pokrewnych. Ale czy tu,&nbsp; czy tam, do snu wiecznego twa ziemska ułoży się powłoka, duch twój pozostanie między nami, dopóki żywi będziemy. A żywi będziemy, gdyż nie umiera naród, który z łona swego takich jak ty wydaje bojowników.»</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Mrok już ogarnął cmentarz. Zapalono pochodnie. W blaskach ich krwawych spuszczono trumnę do grobu na długi sen (...) raptem tłum zaintonował Anioł Pański, potem Chorał, Boże coś Polskę i Pieśń Legionów. W takt tych pieśni, huczących daleko po cmentarzu Łyczakowskim, rozchodzono się powoli do domów, a tam na świeżej mogile konały w chłodzie jesiennym stosy kwiatów, wieńców – ostatnich, jakie kornie rzucono pod stopy wielkiej pieśniarki.</i></p><p style="text-align:justify;">Kilka lat po śmierci Marii Konopnickiej trumnę z jej ciałem&nbsp; przeniesiono do nowego grobu na cmentarzu Łyczakowskim. Popiersie nagrobne wykonała Luna Dexlerówna. Na cokole wyryto fragment wiersza poetki:</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; ...<i>Proście wy Boga o takie mogiły,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Lecz dają sercom moc czynu, zdrój siły</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Na dzień przyszłości...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </i>* * *</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Świecą gwiazdy, świecą</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Na wysokim niebie...</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Jeno nie myśl chłopie,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Że to i dla ciebie!..</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Ta jasna z tysiąca,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Co wschodzi od boru</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Jako skrawek słońca -</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; To pana ze dworu...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; A niżej ta druga</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Ze złota szczerego,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Co nad stawem mruga</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Proboszcza naszego...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; A trzecia, co w pobok</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Rzuca snop ognisty</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Jako srebrną kądziel –</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Gwiazda organisty...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Wszystkie przed oczyma</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Palą się jak zorze...</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Tylko twojej nie ma,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Chłopie ty, nieboże!</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Powiadają ludzie,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Że z dawnej dawności</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Pan Bóg wszystkie gwiazdy</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Zapalił w równości...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Ni chłopa, ni pana</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Nie było na niebie,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Każdy człek swą własną</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Gwiazdę miał dla siebie...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Ale jak się zaczął</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Kurczyć lud ubogi,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Poszły gwiazdy z nieba</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Na rozstajne drogi...</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; A te pańskie świecą,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Jako talar biały,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; A te chłopskie w rolę,</i></p><p style="text-align:justify;"><i>&nbsp; Jak łzy, pospadały!</i></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; Czy ten wiersz tak bardzo nie podobał się biskupom lwowskim, że odmówili udziału w pogrzebie wielkiej poetki? A może chodziło im to, że po 14 latach trwania małżeństwa odeszła od męża i samotnie wychowywała swoje dzieci? Powodem tego kroku był wyłącznie fakt, iż poetka nie mogła znieść ograniczeń, jakie narzucał jej mąż. Nie tolerował on literackich zainteresowań żony, a ta&nbsp; z kolei nie chciała być wyłącznie&nbsp; gospodynią domową.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Przetrwała w pamięci</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;Nie była feministką, choć jednoznacznie popierała walkę kobiet o równouprawnienie. I nie była osobą „z kręgu LGBT”, jak chciałyby osoby noszące sztandar tego ruchu. Po odchowaniu dzieci, kontynuując pracę literacką, przez 20 lat pozostawała w trwałej przyjaźni z Marią Dulębianką, lecz nie ma żadnych, najmniejszych bodaj dowodów na to, iż ich związek to coś więcej niż głęboka przyjaźń i wzajemne przywiązanie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; &nbsp;Maria Konopnicka ma trwałe miejsce w polskiej literaturze. Jej utwory, w znakomitej większości, przetrwały próbę czasu, a „Rota” rozbrzmiewa do dziś na różnych uroczystościach, zwłaszcza organizowanych przez partie o chłopskim rodowodzie. Utwór ten, z muzyką Feliksa Nowowiejskiego był, po odzyskaniu niepodległości, kontrkandydatem Mazurka Dąbrowskiego do określenia mianem hymnu narodowego. „Rota” była wykonywana publicznie po raz pierwszy 15 lipca 1910 r. w czasie odsłonięcia w Krakowie pomnika Grunwaldzkiego. Pieśń ta wybrzmiała głosami&nbsp; kilkuset chórzystów z terenów objętych zaborami, a dyrygował sam kompozytor. »„Rotą” Konopnickiej zmartwychwstała Polska dzisiejsza« napisał wtedy Kazimierz Tetmajer. I dodał, że należy się jej za to od narodu pomnik.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp; Jest dziś w Polsce niemało pomników autorki „Roty” i jeszcze więcej szkół i ulic noszących jej imię. Lecz największym pomnikiem jest i pozostaje pamięć kolejnych pokoleń Polaków o swej wielkiej Rodaczce.</p><p style="text-align:right;"><strong>Józef Ambrozowicz</strong></p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[8.10.1932. Zabójstwo nastolatki w Rzeszowie (przedruk z &quot;Tajnego Detektywa&quot;)]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/201,8-10-1932-zabojstwo-nastolatki-w-rzeszowie-przedruk-z-quot-tajnego-detektywa-quot</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/201,8-10-1932-zabojstwo-nastolatki-w-rzeszowie-przedruk-z-quot-tajnego-detektywa-quot</guid>
            <pubDate>Wed, 07 Oct 2026 01:33:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-8-10-1932-zabojstwo-nastolatki-w-rzeszowie-przedruk-z-tajnego-detektywa-1696787600.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>- Ratunku! Pada strzał… - O, Boże! Drugi strzał… Ciało młodej dziewczyny osuwa się i upada w błoto uliczki. W mroku deszczowego wieczoru morderca znika za załomem muru.Znika szybko, gdyż w ulicy Konop</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>- </strong><i><strong>Ratunku!</strong></i><strong> Pada strzał… - </strong><i><strong>O, Boże!</strong></i><strong> Drugi strzał… Ciało młodej dziewczyny osuwa się i upada w błoto uliczki. W mroku deszczowego wieczoru morderca znika za załomem muru.</strong></p><p style="text-align:justify;">Znika szybko, gdyż w ulicy Konopnickiej, gdzie rozegrał się dramat rozlegają się spieszne kroki jakiegoś przechodnia, który usłyszał dwa strzały rewolwerowe. Chce zbadać skąd pochodziły i rozgląda się w mrokach zaułka. Jest to krewny ojczyma tej, które została zamordowana i nosi to samo nazwisko Jasiewicz. A zamordowana Wilhelmina Foglówna leży na bruku w kałuży krwi…</p><p style="text-align:justify;">P. Jasiewicz udaje się natychmiast do pobliskiego składu drzewa, gdzie znajduje się telefon i alarmuje Komisarjat P.P. Równocześnie wzywa karetkę ratunkową. Mimo kilkakrotnych urgensów nie wysłano jednak karetki, zasłaniając się brakiem zezwolenia lekarza miejskiego i dopiero po godzinie karetka przybywa na ostre wezwanie kierownika komisarjatu.</p><p style="text-align:justify;">Przybywa policja, która usiłuje zbadać coś na miejscu i przenosi śmiertelnie ranną do pobliskiego domu Woźniaków, gdzie leży ona aż do chwili przybycia karetki, która odwozi ją do szpitala powszechnego. W szpitalu kładą śmiertelnie ranną na stół operacyjny, ale nic już nie pomaga. Nie odzyskawszy przytomności Wilhelmina Foglówna umiera o godzinie 3-ej nad ranem.</p><p style="text-align:justify;">Ten wieczór sobotni dnia 8-go b.m. wstrząsnął całym Rzeszowem. Krwawa zbrodnia poruszyła wszystkich, tem więcej, że jej podłoże było zupełnie niezrozumiałe, a jej ofiara młodą dziewczyną 16-letnią uczennicą 2-go roku Seminarjum Nauczycielskiego. Kto, dlaczego i poco zamordował niewinną dziewczynę.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Ofiara dogorywa w domu mordercy</strong></p><p style="text-align:justify;">Zbrodnia ta postawiła na nogi cały aparat policyjny, który pracował bezustannie od chwili wypadku aż do ujęcia sprawcy. A sprawcę ujęto w poniedziałek o godzinie 4-ej rano. Mordercą okazał się Tadeusz Woźniak i wtedy wyszła na jaw niesamowita okoliczność: przecież to do domu mordercy, jako pobliskiego miejsca zbrodni przeniesiono śmiertelnie ranną dziewczynę i tam spędziła ona godzinę aż do przybycia karetki…</p><p style="text-align:justify;">Dlaczego ten 24-letni mężczyzna zamordował16-letnią dziewczynę?</p><p style="text-align:justify;">- <i>Zabiłem ją</i> - powiedział morderca cynicznie przy pierwszy przesłuchaniu. - <i>Zabiłem ją, gdyż chciałem się zemścić. Obraziła mnie… Idąc raz ze swoim bratem oddała mi ukłon, ale jej brat powiedział „dlaczego się odkłaniasz takiemu bandycie?”. Musiałem się zemścić za taką obelgę.</i></p><p style="text-align:justify;">- <i>Dlaczego tę obelgę miał pan mścić na niej? Przecież odkłoniła się?</i></p><p style="text-align:justify;">- <i>Ale nic nie odpowiedziała bratu, gdy ten mnie nazwał bandytą… Śledziłem ją i znalazłszy pierwszą sposobność pomściłem zniewagę</i>.</p><p style="text-align:justify;">Dlaczego śp. Wilhelmina Foglówna ową spóźnioną porą znajdowała się w ciemnej uliczce? Wyszła ona do miasta, aby załatwić kilka sprawunków. W księgarni kupiła książki, w drogerji perfumy i powracając do domu kupiła zeszyt i pióro w sklepie Wiktora linka, znajdującym się naprzeciw ulicy Konopnickiej. O godzinie pół do 8-ej wyszła z tego sklepu i ze względu na deszcz i spóźnioną porę, aby skrócić sobie drogę do domu, weszła w ulicę Konopnickiej, którą nigdy nie chodziła.</p><p style="text-align:justify;">Tam natknęła się na śledzącego ją mordercę i padła od jego kuli pod płotem, otaczającym skład drzewa. Pierwsza kula ugodziła nieszczęśliwą w czoło, druga w okolice ucha. Morderca oświadczył, że dlatego strzelił po raz drugi, by zamordowana mniej cierpiała…</p><p style="text-align:justify;">Uliczka Konopnickiej czyni ponure wrażenie. Jest niebrukowana, nie ma oświetlenia i kończy się w czystem polu, z jednej jej strony biegnie płot okalający skład drzewa, z drugiej żywopłot. Przy ulicy tej znajdują się tylko dwa budynki, z których jednym jest dom Woźniaków, rodziny mordercy. Sprawca ponurej zbrodni wyszukał więc sobie miejsce jak najbardziej odpowiednie dla popełnienia bestialskiego czynu.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Rzeszowski Kürten</strong></p><p style="text-align:justify;">Sąsiaduje z tą ulicą ulica Mikołaja Reja, przy której w małym domku zamieszkuje rodzina zamordowanej. Straszliwy, niespodziewany, potworny czyn wprowadził w mały ten dom atmosferę rozpaczy. Wilhelmina była bardzo dobrą dziewczyną, spokojną i skromną.</p><p style="text-align:justify;">W jaki sposób policja w tak szybkim czasie zdołała ująć mordercę?</p><p style="text-align:justify;">Niewątpliwie ważną tego przyczyną było jego imię i nazwisko wymówione przez Wilhelminę przed przewiezieniem jej do szpitala. Chociaż była nieprzytomna, wyszeptała te dwa słowa:</p><p style="text-align:justify;">- <i>Tadeusz Woźniak…</i></p><p style="text-align:justify;">Mogło to być naturalnie przypadkowe skojarzenie jakichś myśli i mogło być także spowodowane tem, że śmiertelnie ranna znajdowała się właśnie w domu Woźniaków, co mogło nawet podświadomie wpłynąć na wyszeptanie przez nią owego nazwiska. Niemniej jednak fakt ten stał się poważnym motywem śledztwa i doprowadził do szybkiego wykrycia sprawcy.</p><p style="text-align:justify;">Tadeusz Woźniak ma lat 24. Jest wysokiego wzrostu, a na twarzy jego widnieje wyraz, świadczący o tem, że człowiek ten mógł stać się mordercą. Niedawno odbył służbę wojskową i przebywał w domu u matki bez żadnego zajęcia.</p><p style="text-align:justify;">Popełniwszy ponury swój czyn, ukrył się przed nadchodzącym Jaśkiewiczem w własnym domu, gdzie obserwował śmiertelnie ranną dziewczynę, przyniesioną wkrótce potem. Zachowywał się zupełnie spokojnie i nic nie zdradzało, że był on właśnie sprawca tej ponurej zbrodni.</p><p style="text-align:justify;">Nazajutrz w niedzielę przechadzał się koło kostnicy, w której umieszczono zwłoki zamordowanej, podlegając odwiecznemu prawu, które każe zbrodniarzowi wracać na miejsce popełnienia zbrodni.</p><p style="text-align:justify;">Przed kostnicą spotkał ojczyma zamordowanej i omawiał z nim szczegółowo tragiczny wypadek.</p><p style="text-align:justify;">Kiedy o 4-ej nad ranem policja wkroczyła do domu Woźniaków, morderca w pierwszej chwili był tak zaskoczony, że nie mógł wymówić ani słowa i spokojnie dał się zakuć w kajdany. Gdy odprowadzono go do więzienia, ujrzał czekającego go fotografa z nastawionym aparatem. Podniósł wtedy dumnie głowę do góry…</p><p style="text-align:justify;">Był on już karany raz za zgwałcenie nieletniej, a raz za napad i gwałt dokonany na niejakim Kluzku, którego napadł pod miastem i zmusił do oddania mu 50 złotych.</p><p style="text-align:justify;">Mord na tle seksualnym?</p><p style="text-align:justify;">Pomimo drobiazgowo przeprowadzonego śledztwa pozostaje rzeczą niewyjaśnioną jaki był powód tej zbrodni. Powód bowiem podany przez mordercę nie odpowiada prawdzie, gdyż brat zamordowanej zaprzeczył jakoby kiedykolwiek on albo siostra jego wyrazili się o Woźniaku, jako o bandycie.</p><p style="text-align:justify;">Stwierdzono natomiast, że zamordowana miała w dwu miejscach rozdartą sukienkę oraz liczne zadraśnięcia na ciele. Morderca, jak wspominaliśmy, był już uprzednio karany za zgwałcenie nieletniej. Ślady powyższe, łącznie z tym faktem z przeszłości Woźniaka, zdają się wskazywać na to, że morderca chciał zaatakować przechodzącą dziewczynę, a gdy ta mu się oparła, wpadł w furię i zabił ją.</p><p style="text-align:justify;">W trybie doraźnym w rzeszowskim sądzie okręgowym odbył się proces Tadeusza Woźniaka, który jednogłośnie został skazany na śmierć. Najsurowsza jednak kara, wymierzona okrutnemu mordercy, nie wróci życia 16-letniej dziewczynie, która go nie zdążyła jeszcze zakosztować, nie wróci córki rodzicom, siostry bratu!</p><p style="text-align:justify;">Faktem jest, że zbrodnie mające tło seksualne, zdarzają się bardzo często. I tutaj dochodzimy do tragicznego podłoża, na którem tak bujnie rozwija się łańcuch zbrodni, który moglibyśmy nazwać „kürtenizmem”. Jak zapobiec dalszym takim wypadkom, jak przerwać krwawy ten ciąg seksualnych zbrodni – na to pytanie musi odpowiedzieć nie tylko sprawiedliwość i policja, nie tylko władza, ale całe społeczeństwo.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Nowy „Kürten” na peryferiach Rzeszowa,&nbsp;Tajny Detektyw, nr 42, 16 października 1932</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Artykuł pochodzi z ukazującego się w latach 30. XX wieku popularnego tygodnika sensacyjnego „Tajny Detektyw”. Pisownia oryginalna. Zdjęcia: „Tajny Detektyw”.</strong>&nbsp;<strong>Uwaga redakcji: Ów „Kürten” występujący w tytule i samym tekście odnosi się do postaci Petera Kürtena, seryjnego, niemieckiego mordercy kobiet i dziewcząt z przełomu lat 20. i 30.</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Postscriptum</strong></p><p style="text-align:justify;">Zamieszczona w artykule „Tajnego Detektywa” informacja o skazaniu Tadeusza Woźniaka na śmierć w trybie doraźnym była najprawdopodobniej wynikiem błędu redakcji. Jak informował „Nowy Dziennik” z 31 października 1932 roku, morderca Wilhelminy Foglówny został poddany badaniom psychiatrycznym w Krakowie, podczas których uznano go za poczytalnego. W związku z upływem ustawowego terminu odstąpiono od przeprowadzenia rozprawy w trybie doraźnym. Proces odbył się ostatecznie 6 i 7 grudnia 1932 roku przed sądem przysięgłych w Rzeszowie. Według szczegółowej relacji „Gazety Rzeszowskiej” z 11 grudnia 1932 roku, przysięgli jednogłośnie uznali Woźniaka za winnego morderstwa, a jedenastoma głosami odrzucili możliwość jego niepoczytalności. Sąd skazał go na dożywotnie więzienie. Jak podała następnie „Gazeta Rzeszowska” z 21 maja 1933 roku, 15 maja skazany został przewieziony do więzienia na Świętym Krzyżu w celu odbywania kary. Dostępne źródła prasowe nie potwierdzają zatem wcześniejszego wyroku śmierci ani jego późniejszej zamiany na dożywocie.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródła:</strong> „Nowy Dziennik”, 31 października 1932, nr 295, s. 15; „Gazeta Rzeszowska”, 11 grudnia 1932, nr 50, s. 2–3; „Gazeta Rzeszowska”, 21 maja 1933, nr 21, s. 4.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 7 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/200,wydarzylo-sie-7-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/200,wydarzylo-sie-7-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Wed, 07 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-7-pazdziernika-1669380567.png" type="image/png" medium="image" /><description>7.10.1403 – Biskup krakowski Piotr Wysz erygował samodzielną parafię św. Mikołaja w Borowej koło Mielca, wydzielając ją z parafii w Gawłuszowicach. Jednym z powodów utworzenia nowej parafii były częst</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1403</strong> – Biskup krakowski Piotr Wysz erygował samodzielną parafię św. Mikołaja w Borowej koło Mielca, wydzielając ją z parafii w Gawłuszowicach. Jednym z powodów utworzenia nowej parafii były częste wylewy Wisłoki, utrudniające mieszkańcom Borowej i okolicznych miejscowości dotarcie do kościoła parafialnego.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1672</strong> – Pod Niemirowem oddziały hetmana Jana Sobieskiego rozbiły główne siły tatarskiego czambułu uchodzącego z łupami i jasyrem. W pościgu odbito tysiące ludzi oraz zdobyte przez Tatarów bydło i konie. Wśród uwolnionych znajdowali się także mieszkańcy ziem południowo-wschodniej Rzeczypospolitej, w tym terenów nad Sanem. Starcie było częścią słynnej wyprawy Sobieskiego przeciw czambułom tatarskim.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1783</strong> – W Załężu koło Jasła bp Michał Roman Sierakowski, sufragan przemyski, konsekrował drewniany kościół św. Jana Chrzciciela. Modrzewiowa świątynia, wzniesiona po pożarze wcześniejszego kościoła, zachowała się do dziś i należy do cennych zabytków drewnianej architektury sakralnej regionu.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1864</strong> – Urodził się Michał Bystrzycki, przemysłowiec i samorządowiec związany z Przemyślem. W latach 1918–1919 pełnił funkcję prezydenta miasta, a w późniejszych latach ponownie uczestniczył w jego władzach. Był przedstawicielem zasłużonej dla Przemyśla rodziny Bystrzyckich.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1870</strong> – W Rzeszowie urodził się Jan Kazimierz Czapliński, doktor prawa, generał brygady Wojska Polskiego i oficer korpusu sądowego. Po odzyskaniu niepodległości był m.in. sędzią Naczelnego Sądu Wojskowego. Wcześniej służył również w Sądzie Garnizonowym w Przemyślu.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1887</strong> – We Lwowie zmarł Józef Kasznica, urodzony w Dynowie prawnik i uczony, który kształcił się m.in. w rzeszowskim gimnazjum. Był profesorem Szkoły Głównej Warszawskiej i Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, a pod koniec życia profesorem Uniwersytetu Lwowskiego. Należał do cenionych polskich specjalistów prawa XIX wieku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1891</strong> – W Rzeszowie zmarł ks. Jan Gruszka, wieloletni proboszcz rzeszowskiej Fary. Parafią kierował od 1860 roku, przez ponad trzy dekady, należąc do najbardziej rozpoznawalnych duchownych ówczesnego miasta.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1892</strong> – W Krakowie urodził się Franciszek Piotr Bielak, późniejszy historyk literatury, pedagog i badacz dziejów literatury polskiej. Przez kilka lat uczył się w Gimnazjum Męskim im. Królowej Zofii w Sanoku. Później przez wiele lat był związany z Uniwersytetem Jagiellońskim.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1898</strong> – We Lwowie zmarł Władysław Zajączkowski, urodzony w Strzyżowie matematyk i fizyk, który kształcił się m.in. w gimnazjum w Rzeszowie. Był wykładowcą Szkoły Głównej Warszawskiej i profesorem Akademii Technicznej we Lwowie, późniejszej Politechniki Lwowskiej. Zajmował się m.in. analizą matematyczną, geometrią i teorią równań różniczkowych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1904</strong> – W Zagórzu, obecnie dzielnicy Sosnowca, urodził się Stanisław Tomecki ps. „Mały”, późniejszy żołnierz ZWZ i Armii Krajowej związany ze Stalową Wolą. Od 1939 roku pracował w Zakładach Południowych, a podczas okupacji działał w konspiracji i dowodził plutonem dywersyjnym Korpusu Zachodniego AK w Obwodzie Nisko–Stalowa Wola.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1914</strong> – Po szesnastu dniach zakończyła się pierwsza rosyjska okupacja Rzeszowa. Wojska rosyjskie, które zajęły miasto 21 września, wycofały się na wschód, a do Rzeszowa ponownie wkroczyły oddziały austro-węgierskie. Rosjanie ponownie zajęli miasto miesiąc później, 7 listopada 1914 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1914</strong> – Wojska rosyjskie po raz drugi zajęły Sanok. Pierwsza okupacja miasta rozpoczęła się pod koniec września, lecz po krótkim odwrocie Rosjanie powrócili 7 października. Tym razem pozostali w Sanoku przez ponad siedem miesięcy, do maja 1915 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1914</strong> – Podczas pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl wojska rosyjskie przypuściły bezpośredni szturm na fort XI „Duńkowiczki”. Załoga fortu odparła atak. Obiekt należał do ważnych elementów północnego odcinka zewnętrznego pierścienia obronnego twierdzy.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1940</strong> – W lesie koło Głogowa Małopolskiego Niemcy rozstrzelali Stanisława Leona Krausa, urodzonego w Rzeszowie absolwenta I Gimnazjum i Liceum. Miał 20 lat. Jego nazwisko zostało później upamiętnione wśród ofiar wojny związanych z rzeszowską szkołą.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1944</strong> – W nocy z 7 na 8 października około 80 żołnierzy Inspektoratu Armii Krajowej Rzeszów pod dowództwem kpt. Łukasza Cieplińskiego ps. „Pług” podjęło próbę rozbicia więzienia na Zamku rzeszowskim i uwolnienia przetrzymywanych tam żołnierzy podziemia. Akcja zakończyła się niepowodzeniem po utracie elementu zaskoczenia i starciach z sowieckimi oraz milicyjnymi patrolami. Według raportu Cieplińskiego zginęło dwóch żołnierzy sowieckich i dwóch milicjantów; po stronie AK dwóch żołnierzy poległo, a trzeci zmarł później z ran.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1944</strong> – Resort Kultury i Sztuki PKWN zarządził utworzenie Teatru Narodowego w Rzeszowie, z którego wywodzi się dzisiejszy Teatr im. Wandy Siemaszkowej. Pierwszą siedzibą sceny był Dom Ludowy Fundacji Adolfa Tannenbauma, mieszczący się w budynku dzisiejszego Wojewódzkiego Domu Kultury przy ul. Okrzei. Dopiero w 1945 roku teatr przeniósł się do dawnego budynku Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.1944</strong> – W Mielcu utworzono Powiatową Radę Narodową. Jej pierwszym przewodniczącym został Władysław Starzyk ze Stronnictwa Ludowego. Organ ten stał się jednym z elementów nowej, tworzonej pod kontrolą komunistów administracji powiatowej.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.2007</strong> – Mielecka Ściana Katyńska została wzbogacona o Krzyż Golgoty Wschodu, nazywany także Krzyżem Katyńskim. Pod memoriałem umieszczono również tablicę oraz kapsułę z ziemią pochodzącą z miejsc kaźni i sowieckich obozów związanych z losem polskich jeńców.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.2013</strong> – Sąd Rejonowy w Krośnie ogłosił upadłość likwidacyjną spółki Autosan S.A. w Sanoku i ustanowił syndyka. Decyzja nie oznaczała natychmiastowego zakończenia działalności zakładu. Produkcja była kontynuowana, a w następnych latach przedsiębiorstwo przetrwało kryzys i działało dalej w nowej formule własnościowej.</p><p style="text-align:justify;"><strong>7.10.2015</strong> – Oficjalnie oddano do użytku most im. Tadeusza Mazowieckiego w Rzeszowie wraz z trasą łączącą północne części miasta. Most ma 482 metry długości, a jego charakterystyczny pylon wznosi się na wysokość 108,5 metra. W chwili otwarcia był najdłuższym mostem w Rzeszowie i jedną z największych inwestycji drogowych w historii miasta.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nie żyje kpt. Tadeusz Lutak „Pancerz”. Żołnierz Maczka i Armii Krajowej miał 109 lat]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1877,nie-zyje-kpt-tadeusz-lutak-pancerz-zolnierz-maczka-i-armii-krajowej-mial-109-lat</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1877,nie-zyje-kpt-tadeusz-lutak-pancerz-zolnierz-maczka-i-armii-krajowej-mial-109-lat</guid>
            <pubDate>Tue, 06 Oct 2026 09:40:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-nie-zyje-kpt-tadeusz-lutak-pancerz-zolnierz-maczka-i-armii-krajowej-mial-109-lat-1791272944.png" type="image/png" medium="image" /><description>5 października 2026 roku zmarł kapitan Tadeusz Lutak ps. „Pancerz” – uczestnik kampanii wrześniowej 1939 roku, żołnierz 10. Brygady Kawalerii płk. Stanisława Maczka, konspirator Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Urodzony w Żarnowej koło Strzyżowa kombatant miał 109 lat. W ostatnich latach życia był najstarszym żyjącym żołnierzem Wojska Polskiego oraz najstarszym mężczyzną w Polsce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Tadeusz Władysław Lutak urodził się 29 sierpnia 1917 roku w Żarnowej, obecnie znajdującej się w granicach Strzyżowa. Jego wojskowa droga rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. W 1937 roku jako ochotnik zgłosił się do Wojska Polskiego i został skierowany do 2. Batalionu Pancernego w Żurawicy. Ukończył szkołę podoficerską, zdobywając specjalistyczne przygotowanie do służby w wojskach pancernych. Służył m.in. jako kierowca czołgu Vickers.</p><p style="text-align:justify;">Jesienią 1938 roku uczestniczył w działaniach Wojska Polskiego związanych z zajęciem Zaolzia oraz terenów Spiszu i Orawy. Kilkanaście miesięcy później przyszło mu wziąć udział w prawdziwej wojnie. Po niemieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku znalazł się w 121. Kompanii Czołgów Lekkich, podporządkowanej 10. Brygadzie Kawalerii płk. Stanisława Maczka – jednej z najlepiej walczących polskich jednostek w kampanii wrześniowej.</p><p style="text-align:justify;">Lutak pełnił funkcję gońca motocyklowego, przewożąc rozkazy i meldunki pomiędzy dowództwem brygady a oddziałami pancernymi. Brał udział m.in. w walkach w rejonie Jordanowa, gdzie żołnierze Maczka przez kilka dni powstrzymywali natarcie niemieckiego XXII Korpusu Pancernego. W czasie dalszego odwrotu, pod Starym Dzikowem, dostał się do niemieckiej niewoli. Zdołał jednak uciec z transportu i po wielu trudnościach powrócił w rodzinne strony.</p><p style="text-align:justify;">Podczas okupacji Tadeusz Lutak pracował również przy budowie niemieckiego schronu kolejowego w Strzyżowie. Potężny tunel pod Żarnowską Górą stał się jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów militarnych regionu. W sierpniu 1941 roku w jego sąsiedztwie doszło do spotkania Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. Od 1940 roku działał w strukturach Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Pancerz”. &nbsp;Związany był z grupą konspiracyjną dowodzoną przez Stanisława Mikulskiego ps. „Żmija” oraz ze strukturami wywiadowczo-dywersyjnymi podlegającymi rzeszowskiemu Inspektoratowi AK, którym kierował m.in. Łukasz Ciepliński. W konspiracji zajmował się działalnością wywiadowczą, sabotażową i dywersyjną. W 1944 roku, już jako kapral, dowodził drużyną dywersyjną z Żarnowej wchodzącą w skład plutonu dywersyjnego Placówki AK Strzyżów. Był jednym z żołnierzy miejscowego podziemia przygotowujących się do wystąpienia przeciwko Niemcom w ramach działań Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie.</p><p style="text-align:justify;">Po wejściu Armii Czerwonej Lutak opuścił rodzinne strony i wyjechał na Ziemie Odzyskane. Do Żarnowej powrócił w 1946 roku. W kolejnych latach pracował jako masarz, zajmował się również gospodarstwem rolnym. Po upadku komunizmu coraz częściej dzielił się swoimi wspomnieniami. Jego relacje ukazywały się w prasie regionalnej, a część z nich została utrwalona w publikacjach dotyczących wojennych losów mieszkańców ziemi strzyżowskiej. Współpracował z Instytutem Pamięci Narodowej, uczestniczył w spotkaniach z młodzieżą, uroczystościach patriotycznych i wydarzeniach poświęconych żołnierzom Armii Krajowej. W ramach projektu IPN „Opowiedziane” nagrano z nim obszerną relację, dzięki której jego wspomnienia z września 1939 roku i lat okupacji zostały zachowane.</p><p style="text-align:justify;">Za służbę wojenną i działalność na rzecz zachowania pamięci historycznej był wielokrotnie odznaczany. Otrzymał m.in. Krzyż Oficerski i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Partyzancki oraz Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939”. W 2019 roku został uhonorowany Nagrodą Honorową Instytutu Pamięci Narodowej „Świadek Historii”. W 2022 roku otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Powiatu Strzyżowskiego.</p><p style="text-align:justify;">Szczególnym wydarzeniem była uroczystość 3 marca 2023 roku w Strzyżowie, podczas której Tadeusz Lutak został mianowany na stopień kapitana Wojska Polskiego w stanie spoczynku. W lutym 2024 roku uhonorowano go także odznaką „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego”.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeszcze 29 sierpnia 2026 roku świętował swoje 109. urodziny. Z tej okazji odwiedzili go m.in. żołnierze 1. Batalionu Czołgów z Żurawicy, nawiązującego do pancernych tradycji miejscowości, w której niemal dziewięćdziesiąt lat wcześniej rozpoczynał swoją wojskową służbę. W tym czasie Tadeusz Lutak był najstarszym żyjącym żołnierzem Wojska Polskiego, najstarszym polskim kombatantem oraz ostatnim żyjącym żołnierzem 121. Kompanii Czołgów Lekkich.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródła:</strong><br>Instytut Pamięci Narodowej – projekt „Opowiedziane”, relacja Tadeusza Lutaka; Oddział IPN w Rzeszowie</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[7 października 1944. Nieudana próba odbicia więźniów z rzeszowskiego zamku]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1159,7-pazdziernika-1944-nieudana-proba-odbicia-wiezniow-z-rzeszowskiego-zamku</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1159,7-pazdziernika-1944-nieudana-proba-odbicia-wiezniow-z-rzeszowskiego-zamku</guid>
            <pubDate>Tue, 06 Oct 2026 06:42:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-7-pazdziernika-1944-nieudana-proba-odbicia-wiezniow-z-rzeszowskiego-zamku-1696654072.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W nocy z 7 na 8 października 1944 roku żołnierze rzeszowskiego Inspektoratu Armii Krajowej dokonali ataku na mieszczące się w tutejszym zamku więzienie. Celem było uwolnienie przetrzymywanych przez NKWD i UB członków konspiracji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Mirosław Surdej w tekście "Konspiracja niepodległościowa na Rzeszowszczyźnie po 1944 r." opublikowanym na portalu edukacyjnym IPN przystanek historia.pl pisze:</p><blockquote><p style="text-align:justify;">W październiku 1944 r., zaledwie dwa miesiące po wejściu wojsk sowieckich do Rzeszowa, w&nbsp;poniemieckim więzieniu na Zamku Rzeszowskim przebywało już około 200 żołnierzy Armii Krajowej aresztowanych przez NKWD lub UB na terenie całej Rzeszowszczyzny. W&nbsp;urągających godności ludzkiej warunkach, bici i&nbsp;poniżani, oczekiwali na wywózkę do sowieckich łagrów. Wobec ich dramatycznej sytuacji, przebywający nadal na wolności komendant Inspektoratu AK Rzeszów –&nbsp;kpt. Łukasz Ciepliński ps. „Pług”, w&nbsp;porozumieniu z&nbsp;płk. Putkiem [Józef Putek był dowódcą podokręgu rzeszowskie AK - przy. red], przeprowadził akcję rozbicia tego więzienia celem uwolnienia przetrzymywanych tam ludzi. Atak na więzienie nastąpił nocą 7&nbsp;października 1944 r. W&nbsp;akcję zaangażowanych było ok. 80 żołnierzy AK. Kilkuosobowe patrole, uzbrojone w&nbsp;broń maszynową, ubezpieczać miały podejścia do Zamku, gdy tymczasem kilkunastoosobowa grupa uderzeniowa przy użyciu drabin miała sforsować wysoki mur Zamku od strony południowo-wschodniej, opanować budynek, uwolnić i&nbsp;ewakuować więźniów promem na drugi brzeg Wisłoka.</p></blockquote><p style="text-align:justify;">Już początek akcji przebiegał nie po myśli atakujących. Grupa ubezpieczeniowa Stanisława Wiśniowskiego "Kłosa" w czasie marszu na stanowiska została dostrzeżona i ostrzelana - od ulicy Szopena - przez żołnierzy sowieckich. Podobnie stało się w przypadku grupy Jana Mika "Brzostka". W dodatku na rozwidleniu ulic Szopena i Lenartowicza jeden z konspiratorów upuścił granat, który eksplodował, Zniknął więc element zaskoczenia. Kolejne patrole wdały się w strzelaniny z milicjantami i żołnierzami sowieckimi. Opanowanie zamku okazało się już niemożliwe, chociaż AK-owcy zaczynali forsowanie muru więziennego.</p><p style="text-align:justify;">Dowodzący osobiście akcją kpt. Łukasz Ciepliński wydał rozkaz odwrotu, który przebiegał dość chaotycznie. poszczególne oddziały wycofywały się na własną rękę, Podczas przeprawy przez Wisłok eksplodował kolejny granat raniąc trzech żołnierzy AK, w tym lekarza Stanisława Kublina "Kraka". W swym późniejszym raporcie Łukasz Ciepliński pisał, że w walce zginęło 2 żołnierzy sowieckich i dwóch milicjantów, 12 milicjantów miało też odnieść rany. Po stronie AK poległo dwóch żołnierzy, trzeci zmarl w wyniku ran. Ranny żołnierz "Roja" został schwytany przez milicję i umieszczony w szpitalu. 14 października został jednak odbity przez Wiktora Błażewskiego "Orlika".</p><p style="text-align:justify;">(s)</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 6 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/198,wydarzylo-sie-6-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/198,wydarzylo-sie-6-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Tue, 06 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-6-pazdziernika-1696568956.png" type="image/png" medium="image" /><description>6.10.1625 – W Przemyślu burmistrz i rajcy miejscy potwierdzili nowy statut połączonego cechu złotników, malarzy i konwisarzy. Oryginalny dokument, opatrzony wielką pieczęcią miasta, zachował się w zbi</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>6.10.1625</strong> – W Przemyślu burmistrz i rajcy miejscy potwierdzili nowy statut połączonego cechu złotników, malarzy i konwisarzy. Oryginalny dokument, opatrzony wielką pieczęcią miasta, zachował się w zbiorach Archiwum Państwowego w Przemyślu.</p><p><strong>6.10.1672</strong> – Pod Narolem doszło do jednego z pierwszych starć wyprawy hetmana Jana Sobieskiego przeciw czambułom tatarskim pustoszącym południowo-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej. Niewielkie siły polskiej jazdy rozbiły znacznie liczniejszych Tatarów i uwolniły tysiące ludzi prowadzonych w jasyr. W czasie całej, trwającej od 5 do 14 października kampanii wojska Sobieskiego rozbiły kolejne czambuły, uwalniając około 40–44 tysięcy jeńców, wśród których znajdowali się również mieszkańcy ziemi sanockiej i terenów dzisiejszego Podkarpacia.</p><p><strong>6.10.1731</strong> – Urodził się Stanisław Marcin Moszczeński, pijar, nauczyciel, tłumacz i publicysta. Był związany z kolegium pijarskim w Rzeszowie, gdzie wykładał m.in. poetykę i retorykę, a następnie pracował również poza Rzecząpospolitą jako nauczyciel i popularyzator języka polskiego.</p><p><strong>6.10.1870</strong> – W Rzeszowie urodził się Józef Teller, lekarz miejski i działacz społeczny. Przez wiele lat prowadził praktykę lekarską w mieście i należał do osób zaangażowanych w rozwój miejscowej opieki zdrowotnej, m.in. w starania o budowę nowego szpitala żydowskiego.</p><p><strong>6.10.1881</strong> – W Skołoszowie koło Radymna urodził się Bruno Stanisław Gruszka, prawnik, działacz ruchu ludowego i poseł na Sejm II Rzeczypospolitej. Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę został aresztowany przez NKWD. Zmarł 4 marca 1941 roku w sowieckim więzieniu w Przemyślu.</p><p><strong>6.10.1895</strong> – W Sanoku urodził się Bruno Edward Olbrycht, późniejszy generał dywizji Wojska Polskiego. Był żołnierzem Legionów Polskich, uczestnikiem walk o granice odrodzonej Polski, a podczas okupacji działał w Armii Krajowej pod pseudonimem „Olza”. Po wojnie służył w Ludowym Wojsku Polskim, uczestnicząc także w działaniach przeciwko powojennemu podziemiu niepodległościowemu.</p><p><strong>6.10.1912</strong> – W Rzeszowie odbył się pierwszy udokumentowany pokaz samolotowy. Na placu ćwiczeń wojskowych przy ulicy Krakowskiej na samolocie Blériot XI zaprezentował się jeden z pionierów polskiego lotnictwa Michał Scipio del Campo. Pokaz, zorganizowany przy udziale osób związanych z Kołem Sportowym Resovia, oglądało kilka tysięcy mieszkańców miasta.</p><p><strong>6.10.1914</strong> – Wojska austro-węgierskie i niemieckie wyparły Rosjan z Mielca, kończąc pierwszą rosyjską okupację miasta rozpoczętą we wrześniu 1914 roku. Rosjanie ponownie wkroczyli do Mielca miesiąc później, podczas kolejnej ofensywy na zachód.</p><p><strong>6.10.1919</strong> – W Sanoku urodził się Stanisław Jan Turkowski, późniejszy duchowny katolicki, doktor teologii, pedagog i wieloletni pracownik archidiecezji wrocławskiej. Zajmował się przede wszystkim katechetyką i kształceniem katechetów. Po śmierci w 2010 roku został pochowany na Cmentarzu Centralnym w rodzinnym Sanoku.</p><p><strong>6.10.1933</strong> – W mieleckich szkołach zainstalowano odbiorniki radiowe, dzięki którym uczniowie mogli wysłuchać transmisji uroczystości odbywających się w Krakowie z okazji 250. rocznicy odsieczy wiedeńskiej. Był to jeden z przykładów wykorzystywania rozwijającej się radiofonii w życiu szkolnym i obchodach patriotycznych.</p><p><strong>6.10.1939</strong> – Władze sowieckie ogłosiły zasady wyborów do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy, które miało zatwierdzić przyłączenie okupowanych ziem II Rzeczypospolitej do Związku Sowieckiego. Procedura objęła także tereny należące dziś do województwa podkarpackiego, które po agresji ZSRR znalazły się po sowieckiej stronie linii rozgraniczenia.</p><p><strong>6.10.1939</strong> – W klasztorze redemptorystów w Mościskach sowieckie władze przeprowadziły rewizję. Zabudowania zostały otoczone przez żołnierzy, przed wejściem ustawiono karabin maszynowy, a znajdujących się w klasztorze mężczyzn zatrzymano i wyprowadzono. Był to jeden z pierwszych przejawów represji po zajęciu Mościsk przez Armię Czerwoną.</p><p><strong>6.10.1941</strong> – W niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz zginął Zdzisław Londoński, doktor filozofii, przedwojenny dyrektor gimnazjum i liceum w Nisku, działacz konspiracji i organizator tajnego nauczania na terenie powiatu niżańskiego. Do Auschwitz trafił 14 czerwca 1940 roku w pierwszym transporcie polskich więźniów politycznych z Tarnowa i otrzymał numer obozowy 335.</p><p><strong>6.10.1941</strong> – Podczas masowych aresztowań duchowieństwa w Łodzi i okolicach Niemcy zatrzymali o. Anastazego Jakuba Pankiewicza, bernardyna urodzonego w Nagórzanach koło Sanoka. Został osadzony w obozie przejściowym w Konstantynowie Łódzkim, a 30 października przewieziony do Dachau. 20 maja 1942 roku znalazł się w tzw. transporcie inwalidów do ośrodka zagłady Hartheim, gdzie został zamordowany. W 1999 roku Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym w gronie 108 męczenników II wojny światowej.</p><p><strong>6.10.1942</strong> – W Krośnie urodził się Marian Filar, prawnik, profesor nauk prawnych i specjalista prawa karnego. Przez wiele lat związany był z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, a w latach 2007–2011 sprawował mandat posła na Sejm.</p><p><strong>6.10.1962</strong> – W Krakowie zmarł Artur Kopacz, pedagog, wieloletni wykładowca i dyrektor seminariów nauczycielskich, w latach 1945–1947 kurator Okręgu Szkolnego w Rzeszowie. Był także pierwszym prezesem zarządu Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki w Rzeszowie.</p><p><strong>6.10.1970</strong> – W Warszawie zmarł Julian Przyboś, poeta, eseista, tłumacz i jeden z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej awangardy literackiej XX wieku. Urodził się w Gwoźnicy Dolnej koło Niebylca i przez całe życie zachował silny związek z rodzinnymi stronami. Zgodnie ze swoją wolą został pochowany na cmentarzu w Gwoźnicy.</p><p><strong>6.10.1995</strong> – Weszło w życie rozporządzenie ustanawiające Specjalną Strefę Ekonomiczną EURO-PARK MIELEC, pierwszą specjalną strefę ekonomiczną w Polsce. Jej utworzenie miało pomóc w zagospodarowaniu majątku i potencjału produkcyjnego po restrukturyzacji WSK PZL-Mielec oraz przyciągnąć do miasta nowych inwestorów.</p><p><strong>6.10.2024</strong> – Zmarł prof. Józef Półćwiartek, historyk i regionalista, przez dziesięciolecia związany z rzeszowskim środowiskiem naukowym. Urodzony w 1935 roku w Sarzynie, był profesorem Uniwersytetu Rzeszowskiego, badaczem dziejów społecznych i gospodarczych regionu oraz wychowawcą kilku pokoleń historyków.</p><p><strong>6.10.2024</strong> – Zmarł Edward Michocki, mielecki dziennikarz, regionalista i jeden z twórców tygodnika „Korso”, którego był pierwszym redaktorem naczelnym. Przez wiele lat dokumentował historię Mielca, zajmował się m.in. losami miejscowych ofiar zbrodni katyńskiej, współtworzył Mielecką Ścianę Katyńską oraz był autorem i współautorem publikacji poświęconych dziejom miasta i WSK Mielec.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zamek w Łańcucie nominowany w Ogólnopolskim Rankingu Zamków i Pałaców Magazynu Travelist]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1876,zamek-w-lancucie-nominowany-w-ogolnopolskim-rankingu-zamkow-i-palacow-magazynu-travelist</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1876,zamek-w-lancucie-nominowany-w-ogolnopolskim-rankingu-zamkow-i-palacow-magazynu-travelist</guid>
            <pubDate>Mon, 05 Oct 2026 10:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-zamek-w-lancucie-nominowany-w-ogolnopolskim-rankingu-zamkow-i-palacow-magazynu-travelist-1791187663.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Muzeum – Zamek w Łańcucie zostało nominowane do pierwszej edycji ogólnopolskiego Rankingu Polskich Zamków i Pałaców, organizowanego przez magazyn Travelist we współpracy z Poland Travel.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Obecność w gronie najwspanialszych obiektów historycznych kraju stanowi istotne wyróżnienie oraz potwierdzenie ugruntowanej pozycji rezydencji na kulturalnej i turystycznej mapie Polski. Inicjatywa ta służy uhonorowaniu najcenniejszych zabytków architektury oraz podkreśleniu ich fundamentalnego znaczenia w ochronie dziedzictwa narodowego.</p><p style="text-align:justify;">Wyniki plebiscytu zostaną wyłonione w drodze ogólnodostępnego głosowania publicznego, które potrwa do 14 października pod adresem:&nbsp;<a href="https://promocje.travelist.pl/ranking-polskich-zamkow-i-palacow">https://promocje.travelist.pl/ranking-polskich-zamkow-i-palacow</a> Organizatorzy przewidzieli również konkurs z nagrodami dla osób biorących udział w głosowaniu. Udział w plebiscycie stanowi istotny element ogólnokrajowej promocji dziedzictwa kulturowego i turystycznego regionu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[6 października 1912. Pierwszy pokaz samolotowy w Rzeszowie]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1158,6-pazdziernika-1912-pierwszy-pokaz-samolotowy-w-rzeszowie</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1158,6-pazdziernika-1912-pierwszy-pokaz-samolotowy-w-rzeszowie</guid>
            <pubDate>Mon, 05 Oct 2026 05:55:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-6-pazdziernika-1912-pierwszy-pokaz-samolotowy-w-rzeszowie-1696615557.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>6 października 1912 roku na obrzeżach ówczesnego Rzeszowa rzesze mieszkańców obserwowały wznoszenie się w powietrze aeroplanu BlériotXI. Był to pierwszy udokumentowany przylot i odlot samolotu w grodzie nad Wisłokiem. Pierwszym pilotem, który ku uciesze licznie zgromadzonej gawiedzi startował z Rzeszowa, był pionier polskiego lotnictwa hrabia Michał Scipio del Campo, wywodzący się ze znakomitej włoskiej rodziny, osiadłej w Polsce od czasów królowej Bony i związanej także z obecnym Podkarpaciem (przedstawiciele rodu mieli dobra m.in. w Łopuszce Wielkiej, zarządzali cukrownią w Przeworsku i wydobywali alabaster w Kańczudze).</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Michał Scipio del Campo miał już za sobą bogatą kartę lotniczą. Można go określić mianem jednego z pierwszych polskich pilotów doświadczalnych i instruktorów lotnictwa. Przygodę z aeroplanami zaczął w 1905 roku, pięć lat później zdobył Dyplom Pilota Aeroklubu Francuskiego. Na swym koncie miał m.in. pionierski lot nad Warszawą w 1911, nieudaną próbę przelotu na trasie Warszawa _Petersburg i udaną z Petersburga do Moskwy. Oblatywał prototypy samolotów m.in. w Moskwie i Kijowie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przylot i odlot aeroplanu wzbudził w prowincjonalnym Rzeszowie ogromną sensację. O tym niecodziennym wydarzeniu informowały i zapraszały na nie rozklejone po mieście afisze. Lokalny „Głos Rzeszowski” zawiadamiał na swych łamach, iż <i>wzlot aeroplanu hr. Scipio del Campo odbędzie się jutro w niedzielę dnia 6. b.m. popołudniu o godzinie 2 i 1/2 na placu musztry przy ul. Krakowskiej</i>. Organizatorem były osoby związane z Kołem Sportowym Resovia. Jak wynika z wcześniejszych relacji „Głosu”, przeprowadzenie imprezy niemal do ostatnich dni stało pod znakiem zapytania z powodów finansowych i negocjacji między hrabią a organizatorami. Tygodnik pisał bowiem dwa tygodnie wcześniej (pisownia oryginalna): -&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">- <i>Wzlot powyższy głównie będzie zależeć od ilości zakupionych biletów, które do soboty będą sprzedawane o 25 procent taniej, jak w dniu wzlotu. Trybuny będą bardzo wygodnie urządzone i wszelkiścisk będzie wykluczony, ponieważ powyższi mają nadzieję, że dla wojska jest również miłe a co więcej użyteczne widowisko, że uda się uprosić komendę wojskową, że w zamian za wolny wstęp dla żołnierzy, ci będą trzymali w okół trybun szpaler. Radzimy przeto wszystkim szanownym czytelnikom zaopatrzyć się wcześniej w bilety, ponieważ mamy nadzieję, że w dniu wzlotu takowych dostać nie będzie można</i>.</p><p style="text-align:justify;">Do utrwalenia tego niezwykłego wydarzenia wykorzystano cud ówczesnej techniki – aparat kinematograficzny. Jak informował „Głos”, specjalnie w tym celu do Rzeszowa ściągnięto operatora z firmy Pathe Freres, a efekt można było oglądać później w miejscowym kinie „Urania”. Jak donosił lokalny tygodnik, mimo dość wysokich cen biletów: 5 i 3 korony (kilkadziesiąt obecnych złotych) za miejsce, pokaz oglądało kilka tysięcy osób. Ale gazeta, wcześniej entuzjastycznie zapowiadająca imprezę, przy okazji mocno skrytykowała organizację za wpuszczenie na pokaz osób bez biletów i za nienumerowane miejsca, sugerując, że organizatorom zależało nie tyle na zapewnieniu mieszkańcom rozrywki, co zarobku:&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">- <i>Koło sportowe, które się wzlotem zajmowało nie sprostało zadaniu, gdyż nie było porządku ani ładu. Łatwo sprzedawać miejsca i brać od wstępu po 5 lub 3 koron – jednak należało dopilnować porządku i nie narażać płacących wysoki haracz za wskazanie miejsc nienumerowanych, a zajętych przez takich, którzy nic nie płacili. Niefortunny występ tego „Towarzystwa” z dniem „Kwiatka” i obecne przedsiębiorstwo wzlotu wskazuje, że kierują tam ludzie niedoświadczeni, którym chodzi tylko o efekt kasowy - a o resztę nie dbają.</i></p><p style="text-align:justify;"><i><strong>(s)</strong></i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 5 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/195,wydarzylo-sie-5-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/195,wydarzylo-sie-5-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Mon, 05 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-5-pazdziernika-1669380544.png" type="image/png" medium="image" /><description>5.10.1620 – W Przemyślu o. Andrzej od Jezusa, czyli Andrzej Brzechwa, definitor prowincjalny karmelitów bosych, przyjął przed sądem w imieniu zakonu donację ziem przeznaczonych dla powstającej fundacj</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>5.10.1620</strong> – W Przemyślu o. Andrzej od Jezusa, czyli Andrzej Brzechwa, definitor prowincjalny karmelitów bosych, przyjął przed sądem w imieniu zakonu donację ziem przeznaczonych dla powstającej fundacji klasztornej. Konwent karmelitów bosych w Przemyślu został erygowany kilka miesięcy wcześniej z inicjatywy zakonnika oraz starosty przemyskiego Marcina Krasickiego.</p><p><strong>5.10.1899</strong> – W Sokołowie Małopolskim urodził się Franciszek Czosnek, absolwent I Gimnazjum w Rzeszowie, uzdolniony malarz i żołnierz Wojska Polskiego. Podczas wojny polsko-bolszewickiej służył jako podchorąży 20. Pułku Piechoty Ziemi Krakowskiej. Poległ 2 sierpnia 1920 roku pod Leszniowem koło Brodów.</p><p><strong>5.10.1910</strong> – W Charzewicach, obecnie dzielnicy Stalowej Woli, urodził się Bronisław Laba ps. „Lipiński”, żołnierz Wojska Polskiego, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. W konspiracji był dowódcą plutonu „Az-2” placówki „152” Obwodu Nisko–Stalowa Wola AK.</p><p><strong>5.10.1912</strong> – W Jaśle uroczyście poświęcono bursę przeznaczoną dla uczniów miejscowego gimnazjum i nadano jej imię Adama Mickiewicza. Placówka działała już od września, a w pierwszym roku mieszkało w niej 40 uczniów. Podczas I wojny światowej budynek służył jako szpital wojskowy, a w okresie okupacji niemieckiej mieściła się w nim siedziba gestapo i miejsce przesłuchań więźniów.</p><p><strong>5.10.1914</strong> – Zakończyła się pierwsza rosyjska okupacja Jarosławia. W związku z austro-węgierską kontrofensywą oddziały rosyjskie opuściły miasto i wycofały się za San. Rosjanie ponownie zajęli Jarosław na początku listopada 1914 roku.</p><p><strong>5.10.1914</strong> – Podczas pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl wojska rosyjskie rozpoczęły gwałtowny szturm na forty Grupy Siedliskiej. Atak objął wysunięte forty wschodniej części twierdzy, a w następnych dniach szczególnie ciężkie walki toczyły się m.in. o fort I/1 „Łysiczka”. Rosjanom nie udało się przełamać pierścienia obronnego Przemyśla.</p><p><strong>5.10.1934</strong> – W Państwowym Gimnazjum w Jaśle odbyły się uroczystości poświęcone pamięci profesora Romana Saphiera oraz uczniów szkoły poległych podczas wojny polsko-bolszewickiej. Szczególne miejsce zajmowała pamięć o bitwie pod Firlejówką w 1920 roku, w której polegli nauczyciel i wychowankowie jasielskiego gimnazjum.</p><p><strong>5.10.1946</strong> – Na Osiedlu Fabrycznym PZL w Mielcu odbyła się uroczystość poświęcenia prowizorycznego kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy, wzniesionego na zboczu Góry Cyranowskiej. Aktu poświęcenia dokonał biskup tarnowski Jan Stepa.</p><p><strong>5.10.1947</strong> – W Mielcu odbyły się pokazy lotnicze połączone ze zlotem aeroklubów z całej Polski. Tego dnia uroczyście przekazano pilotom Aeroklubu Mieleckiego wyremontowany sprzęt, w tym poniemieckie szybowce. Było to jedno z ważniejszych wydarzeń pierwszych lat powojennej działalności mieleckiego aeroklubu.</p><p><strong>5.10.1950</strong> – W Warszawie rozpoczął się proces członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, wśród których znajdowało się wielu ludzi silnie związanych z Rzeszowszczyzną. Na ławie oskarżonych zasiedli Łukasz Ciepliński, Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Ludwik Kubik, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory, Karol Chmiel, Joanna Czarnecka i Zofia Michałowska. Siedmiu oskarżonych skazano na karę śmierci; Ciepliński, Lazarowicz, Kawalec, Rzepka, Błażej, Batory i Chmiel zostali zamordowani 1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie.</p><p><strong>5.10.1954</strong> – Wojewódzka Rada Narodowa w Rzeszowie podjęła uchwałę w sprawie podziału powiatu rzeszowskiego na nowe gromady. W wyniku reformy administracyjnej utworzono m.in. gromady Bratkowice, Jasionka, Niechobrz i Piątkowa.</p><p><strong>5.10.1989</strong> – Na szlak kolejowy prowadzący przez Stalową Wolę wjechał pierwszy elektryczny skład pociągu. Wydarzenie było związane z elektryfikacją kolejnych odcinków sieci kolejowej przebiegającej przez miasto i północną część ówczesnego województwa tarnobrzeskiego.</p><p><strong>5.10.1997</strong> – W parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Dębicy-Latoszynie odbyła się uroczystość poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego w mury powstającego Domu Parafialnego. Uroczystości przewodniczył bp Józef Gucwa, a budowę obiektu rozpoczęto kilka miesięcy wcześniej.</p><p><strong>5.10.2001</strong> – Rada Gminy Lubaczów nadała papieżowi Janowi Pawłowi II tytuł Honorowego Obywatela Gminy Lubaczów. Decyzję podjęto w dziesiątą rocznicę papieskiej wizyty na ziemi lubaczowskiej. Akt honorowego obywatelstwa przedstawiciele samorządu wręczyli Janowi Pawłowi II w 2003 roku podczas audiencji w Castel Gandolfo.</p><p><strong>5.10.2019</strong> – Na Cmentarzu Wojennym w Stalowej Woli-Rozwadowie uroczyście pochowano odnalezione i zidentyfikowane szczątki kpt. Tadeusza Gajdy ps. „Tarzan”, pochodzącego z Charzewic żołnierza NOW-AK i dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Gajda został skazany na śmierć przez komunistyczny sąd i stracony w 1946 roku. Jego szczątki IPN odnalazł na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie w 2017 roku.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Siostra Anastazja Pustelnik. Podkarpackie korzenie słynnej autorki książek kucharskich]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1875,siostra-anastazja-pustelnik-podkarpackie-korzenie-slynnej-autorki-ksiazek-kucharskich</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1875,siostra-anastazja-pustelnik-podkarpackie-korzenie-slynnej-autorki-ksiazek-kucharskich</guid>
            <pubDate>Sun, 04 Oct 2026 16:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-siostra-anastazja-pustelnik-podkarpackie-korzenie-slynnej-autorki-ksiazek-kucharskich-1791133864.png" type="image/png" medium="image" /><description>4 października 2026 roku zmarła siostra Anastazja Pustelnik ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości, jedna z najbardziej znanych polskich autorek książek kulinarnych. Naprawdę nazywała się Krystyna Pustelnik. Urodziła się 13 października 1950 roku w Dylągowej, leżącej dziś w gminie Dynów w powiecie rzeszowskim. Sama po latach mówiła o sobie po prostu jako o Krysi z niewielkiej podkarpackiej wsi. Wspomnienia, które pozostawiła w rozmowie ze Sławomirem Rusinem, są dziś czymś więcej niż tylko zapisem osobistej biografii. To również bardzo ciekawy obraz życia na powojennej wsi – świata, w którym dzieci od najmłodszych lat pracowały w gospodarstwie, wieczorami czytały przy lampie naftowej, a świąteczne zwyczaje i codzienna kuchnia wciąż miały bardzo lokalny charakter.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Dylągowa była miejscowością mocno doświadczoną przez wydarzenia wojenne i pierwsze lata po wojnie. W marcu 1943 roku liczyła 1573 mieszkańców, a niemal całą ludność stanowili Polacy. W dniach 25–26 kwietnia 1944 roku wieś została objęta akcją pacyfikacyjną po nieudanym ataku polskiego podziemia na posterunek ukraińskiej policji pomocniczej w Jaworniku Ruskim. Mieszkańców zatrzymywano, przeszukiwano domy, wielu ludzi zgromadzono w kościele, ale do masowego mordu i spalenia miejscowości wtedy nie doszło. Zupełnie innym wydarzeniem był powojenny napad z 4 października 1945 roku, kiedy Dylągowa została zaatakowana i spalona przez oddziały UPA. Właśnie z okresem tych powojennych napadów należy wiązać wspomnienie siostry Anastazji o zniszczeniu rodzinnego domu. Mówiła później wprost, że ich dom, podobnie jak wiele innych we wsi, został spalony przez Ukraińców. Sama jednak nie podała dokładnej daty tego wydarzenia, dlatego nie można jako pewnika stwierdzić, że gospodarstwo Pustelników spłonęło właśnie 4 października 1945 roku, choć taki związek jest bardzo prawdopodobny.</p><p style="text-align:justify;">W rodzinnej pamięci zachowała się dramatyczna opowieść o matce Krystyny. Podczas pożaru miała wyprowadzić z domu swoją niepełnosprawną teściową, uratować część dobytku i wypędzić zwierzęta z obory. Po utracie dachu nad głową Pustelnicy znaleźli pomoc u mieszkańców pobliskiego Łubna. Dopiero później ojcu udało się odbudować gospodarstwo. Nowy dom był bardzo skromny – po jednej stronie wejścia znajdowała się część gospodarcza, po drugiej mieszkalna, właściwie jedna izba z klepiskiem. W tym właśnie domu w 1950 roku przyszła na świat najmłodsza z pięciorga dzieci – Krystyna Pustelnik. Ojca praktycznie nie zapamiętała, bo zmarł, gdy miała około pół roku. Najstarszy brat wyjechał na Śląsk i został górnikiem, jedna z sióstr trafiła w okolice Wrocławia, druga zamieszkała po ślubie w okolicach Tarnobrzega, a przy matce w Dylągowej pozostali najmłodsi – Krystyna i jej brat Tadeusz.</p><p style="text-align:justify;">Dylągowa dzieciństwa Krystyny wyglądała zupełnie inaczej niż współczesna miejscowość. We wsi było dużo dzieci, dlatego najmłodsi uczyli się w dwóch różnych punktach, z których jeden znajdował się niedaleko domu Pustelników, natomiast starsze klasy mieściły się bliżej kościoła. Szkoła była jednak tylko jednym z codziennych obowiązków. Rodzina miała około czterech hektarów ziemi, a Krystyna i Tadeusz pomagali w polu i przy zwierzętach. W domu nie było jeszcze elektryczności. Wieczorami dzieci spotykały się więc w kolejnych chałupach i wspólnie czytały szkolne lektury przy świetle lampy naftowej.</p><p style="text-align:justify;">Przyszła autorka książek kucharskich długo sama właściwie nie gotowała. W domu zajmowała się tym przede wszystkim matka, a dzieci miały inne obowiązki. Mimo to właśnie z Dylągowej wyniosła smaki, do których później stale wracała: biały barszcz, gołąbki z ziemniakami, pierogi ruskie, z kapustą i ze słodkim serem. Mięso pojawiało się na stole rzadko, pierogi były natomiast jedzeniem niedzielnym i świątecznym. Znała również proziaki, ale pamiętała też inne placki pieczone bezpośrednio na kuchennej blasze, podawane przez matkę z ciepłym mlekiem prosto od krowy. W domu pieczono proste ciasta drożdżowe z marmoladą, jabłkami i makiem. Sama siostra Anastazja przyznawała po latach, że kuchnia regionalna miała ogromny wpływ na jej późniejsze gotowanie.</p><p style="text-align:justify;">Jedna z najciekawszych historii dotyczy początków jej własnego zbierania przepisów. W Dylągowej mieszkała kobieta, która dorabiała, gotując i piekąc na weselach. Prowadziła zeszyt, w którym starannie zapisywała receptury, a Krystyna obserwowała ten sposób pracy i właśnie od niej przejęła pomysł systematycznego notowania przepisów. W czasach, gdy książki kucharskie nie były powszechnie dostępne, takie domowe zeszyty były prawdziwymi skarbnicami wiedzy. Po latach podobne zeszyty siostry Anastazji zwróciły uwagę jezuitów i stały się podstawą jej pierwszych publikacji. Można więc powiedzieć, że droga do ponad czterech milionów sprzedanych książek zaczęła się po części od zwykłego zeszytu gospodyni z Dylągowej, która piekła na wiejskich weselach.</p><p style="text-align:justify;">Wspomnienia siostry Anastazji są również ciekawym zapisem dawnych zwyczajów. W czasie Adwentu razem z bratem chodziła na roraty, pokonując około trzech kilometrów w jedną stronę. Choinkę ozdabiano tym, co było dostępne – bibułą, słomą, pestkami dyni, jabłkami i orzechami. Słodycze należały do rzadkości, więc dekoracją mogły stać się nawet kostki cukru zawinięte w kolorowy papier. Zachował się też dawny zwyczaj związany z drzewami owocowymi. Tadeusz wychodził do sadu z siekierą, a Krystyna niosła miskę klusek zwanych kokotkami. Brat udawał, że chce ściąć drzewo, a ona symbolicznie obiecywała, że jeśli zostanie oszczędzone, w kolejnym roku wyda owoce tak duże jak kluski w misce. W sąsiednim Nozdrzcu podobną potrawę nazywano kukutkami. Wigilia w domu Pustelników była równie lokalna – jadano zupę grzybową, kapustę z grochem, pierogi, kokotki z makiem, gołąbki z ziemniaków i kompot z suszu, natomiast nie jadano ryb. Sama Anastazja tłumaczyła, że na stole pojawiało się przede wszystkim to, co było „darem pola, ogrodu i lasu”.</p><p style="text-align:justify;">Przełom w jej życiu nastąpił w lipcu 1967 roku. Matka od dłuższego czasu chorowała na płuca. Krystyna wracała z pola podczas żniw rzepaku i zobaczyła ją siedzącą na progu domu. Kobieta była bardzo słaba i poprosiła córkę, by przygotowała coś do jedzenia. Później wysłała ją po lekarza, ale kiedy Krystyna wróciła, matka już nie żyła. Następnego dnia siedemnastoletnia dziewczyna ugotowała ziemniaki z kwaśnym mlekiem – swój pierwszy całkowicie samodzielny posiłek. Początki nie były łatwe: pierwszy chleb spaliła, drugi wyszedł niedopieczony. Pomagały jej sąsiadki i starsza siostra, a część podstaw pamiętała z obserwowania matki. Po jej śmierci Krystyna i Tadeusz nadal prowadzili gospodarstwo, a ona sama dorabiała także przy różnych pracach, m.in. przy sadzeniu lasu.</p><p style="text-align:justify;">Kiedy brat założył rodzinę, Krystyna mogła pomyśleć o własnej przyszłości. Wyjechała do Czechosłowacji i przez około dwa lata pracowała w przemyśle szklarskim. Tam pojawił się nawet kandydat na męża – jedna z poznanych rodzin chętnie widziałaby ją jako synową – ale sama nie czuła powołania do małżeństwa. Właśnie podczas pobytu w Czechosłowacji bliżej zetknęła się z życiem zakonnym. Jedna ze współlokatorek miała siostrę należącą do Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. Krystyna zaczęła interesować się zgromadzeniem, napisała do sióstr i ostatecznie w 1973 roku rozpoczęła życie zakonne. Na pytanie przełożonej, czym chciałaby się zajmować, odpowiedziała krótko: „Gotować”. Pierwszą placówką był Pleszów koło Nowej Huty, gdzie siostry prowadziły ośrodek dla chorych dzieci. Później trafiła do Jastrzębia-Zdroju i przez lata przygotowywała posiłki dla dzieci oraz personelu zakładu leczniczo-opiekuńczego.</p><p style="text-align:justify;">Z czasem trafiła do Krakowa i zaczęła pracować w kuchni jezuitów. Tam jej prywatne zeszyty z recepturami zwróciły uwagę osób związanych z Wydawnictwem WAM. Pierwsza książka, <i>103 ciasta Siostry Anastazji</i>, ukazała się w 2001 roku w nakładzie zaledwie około dwóch tysięcy egzemplarzy. Sukces przerósł oczekiwania. Pojawiały się kolejne książki, wznowienia, kalendarze i nowe zbiory przepisów, a łączna sprzedaż jej publikacji przekroczyła cztery miliony egzemplarzy. Siostra Anastazja stała się jednym z największych fenomenów polskiego rynku wydawnictw kulinarnych, choć sama konsekwentnie podkreślała, że nie zależy jej na popularności. Jej kuchnia pozostawała domowa, prosta i oparta na doświadczeniu, a nie na efektownych technikach. Nie zerwała też więzi z Dylągową – jeszcze wtedy, gdy gotowała dla jezuitów, jej bratanek przywoził z rodzinnej miejscowości ser i jaja, o których żartowała, że pochodzą od „szczęśliwych kur” i z mleka „prawdziwej krowy”.</p><p style="text-align:justify;">Po ogromnym sukcesie książek nie zmieniła zasadniczo swojego sposobu życia. Nadal pracowała w kuchni krakowskich jezuitów, z którymi była związana przez osiemnaście lat, i unikała celebryckiego rozgłosu. W 2018 roku przeszła na emeryturę i zamieszkała w klasztorze Córek Bożej Miłości na krakowskiej Woli Justowskiej. Tam spędzała czas na czytaniu, spacerach po ogrodzie i modlitwie, choć nadal pojawiała się na spotkaniach z czytelnikami i wydarzeniach książkowych. W 2019 roku otrzymała Feniksa Specjalnego za wkład w edukację zdrowotną i kulinarną polskich rodzin oraz promocję tradycyjnej polskiej kuchni. Jej książki wciąż były wznawiane, a kolejne pokolenia czytelników korzystały z przepisów spisywanych przez dziesięciolecia. Siostra Anastazja zmarła nad ranem 4 października 2026 roku, dziewięć dni przed 76. urodzinami.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Źródła:</strong></p><ul><li data-list-item-id="e314c8549056fe04637883555f697cbcf"><p style="text-align:justify;">s. Anastazja Pustelnik FDC, Sławomir Rusin, <i>Siostra Anastazja. Życie pełne smaku. Historia przeplatana przepisami</i>, Wydawnictwo WAM.</p></li><li data-list-item-id="ed535469fb025906801f7216fb6da7ac3"><p style="text-align:justify;">DEON.pl – materiały i fragmenty rozmów z siostrą Anastazją dotyczące jej dzieciństwa, rodziny, Dylągowej, kuchni, śmierci matki i początków zbierania przepisów.</p></li><li data-list-item-id="edd6216b817170dcad5bba7dc154e2ac7"><p style="text-align:justify;">Artur Brożyniak, <i>Pacyfikacja Dylągowej 25–26 kwietnia 1944 r.</i>, Instytut Pamięci Narodowej.</p></li><li data-list-item-id="e57074e11eed2775b696dd3a8413ad6c1"><p style="text-align:justify;">Szkoła Podstawowa w Dylągowej – historia miejscowości i informacje o spaleniu wsi w 1945 roku.</p></li><li data-list-item-id="e71e7422e90d31ed0e3c7df1b3434e8a2"><p style="text-align:justify;">Wydawnictwo WAM – informacje o książkach siostry Anastazji, ich nakładach i sprzedaży.</p></li><li data-list-item-id="e6bd92a095fd320bcb8da219db39e5c3b"><p style="text-align:justify;">Interia – wywiad dotyczący przejścia siostry Anastazji na emeryturę i osiemnastu lat pracy u jezuitów.</p></li><li data-list-item-id="ee50ab1fa75f5f085def385ba7d57c652"><p style="text-align:justify;">eKAI – informacja o przyznaniu siostrze Anastazji Feniksa Specjalnego w 2019 roku.</p></li></ul> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[4 października 1900 otwarto Teatr Miejski we Lwowie. W jego historii nie brak podkarpackich śladów]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1874,4-pazdziernika-1900-otwarto-teatr-miejski-we-lwowie-w-jego-historii-nie-brak-podkarpackich-sladow</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/1874,4-pazdziernika-1900-otwarto-teatr-miejski-we-lwowie-w-jego-historii-nie-brak-podkarpackich-sladow</guid>
            <pubDate>Sun, 04 Oct 2026 16:19:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-4-pazdziernika-1900-otwarto-teatr-miejski-we-lwowie-w-jego-historii-nie-brak-podkarpackich-sladow-1791124622.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>4 października 1900 roku uroczyście otwarto we Lwowie nowy Teatr Miejski – monumentalny gmach, który z czasem zaczęto powszechnie nazywać Teatrem Wielkim, a dziś mieści Lwowski Narodowy Akademicki Teatr Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej. Budowa jednego z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Lwowa była ogromnym przedsięwzięciem architektonicznym i technicznym. W jego historii nie brakuje przy tym wyraźnych związków z dzisiejszym Podkarpaciem – od fabryki w Sanoku i malarza urodzonego w Lubaczowie po pierwszego dyrektora nowego teatru, pochodzącego z Medyki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Pod koniec XIX wieku Lwów należał do najważniejszych miast monarchii austro-węgierskiej i przechodził okres szybkiej modernizacji. Od 1842 roku główną sceną miasta był monumentalny Teatr Skarbkowski, zbudowany z inicjatywy hrabiego Stanisława Skarbka. Z czasem jego możliwości techniczne przestały jednak odpowiadać potrzebom rozwijającego się życia teatralnego. Brakowało nowoczesnej wentylacji, ogrzewania i urządzeń scenicznych, a władze miejskie chciały dysponować własnym reprezentacyjnym gmachem, odpowiadającym randze stolicy Galicji. Pod koniec XIX wieku zdecydowano więc o budowie nowego teatru.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Konkurs architektoniczny wygrał w 1896 roku Zygmunt Gorgolewski, architekt wykształcony w Berlinie, który kilka lat wcześniej przeniósł się do Lwowa i został dyrektorem miejscowej Szkoły Przemysłowej. Budowę rozpoczęto w 1897 roku, a zasadnicze prace trwały zaledwie trzy lata. Wykonanie dużej części robót powierzono przedsiębiorstwu znanego lwowskiego architekta i budowniczego Iwana Lewińskiego. Problemem było wybrane miejsce – na przedłużeniu Wałów Hetmańskich, w sąsiedztwie biegnącej pod ziemią Pełtwi. Zastosowano rozbudowane betonowe fundamenty, a cały gmach stał się jednym z najnowocześniejszych przedsięwzięć budowlanych ówczesnego Lwowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Teatr otrzymał elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, rozbudowaną wentylację i zaawansowane urządzenia sceniczne. Maszynerię sceniczną – poza regulatorem sceny – konstrukcję kratownicową metalowej kopuły z latarnią oraz żelazną kurtynę wykonało Pierwsze Galicyjskie Towarzystwo Akcyjne Budowy Wagonów i Maszyn w Sanoku, wywodzące się z zakładu Kazimierza Lipińskiego. Był to poprzednik późniejszego Autosanu. Sanocka fabryka należała wówczas do najważniejszych przedsiębiorstw przemysłowych Galicji i realizowała znacznie bardziej skomplikowane zamówienia niż tylko budowę wagonów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wnętrza teatru miały dorównywać jego rozwiązaniom technicznym. Do ich dekoracji zatrudniono czołowych malarzy i rzeźbiarzy związanych ze Lwowem. Wśród nich znalazł się Stanisław Dębicki, urodzony w 1866 roku w Lubaczowie. Artysta, który od 1891 roku mieszkał we Lwowie, uczestniczył w pracach nad dekoracją malarską wnętrz nowego teatru. Obok niego pracowali m.in. Tadeusz Popiel, Stanisław Rejchan, Antoni Popiel czy Piotr Wójtowicz. Dębicki należał wówczas do uznanych przedstawicieli polskiego malarstwa i sztuki dekoracyjnej; później został profesorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jednym z najsłynniejszych elementów wyposażenia stała się monumentalna kurtyna „Parnas” Henryka Siemiradzkiego. Wbrew pojawiającym się niekiedy uproszczeniom nie była jednak elementem pierwszego przedstawienia 4 października 1900 roku. Została umieszczona w teatrze już po inauguracji, na początku 1901 roku. Fasada i wnętrza wypełnione zostały alegoriami sztuk: Poezji, Muzyki, Komedii, Tragedii, Sławy i Fortuny. Całość miała podkreślać nie tylko reprezentacyjny charakter budowli, lecz także rangę teatru jako jednej z najważniejszych instytucji kulturalnych Lwowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jeszcze mocniejszy związek nowego teatru z terenami dzisiejszego Podkarpacia dotyczy jego pierwszego dyrektora. Został nim Tadeusz Pawlikowski, urodzony 9 listopada 1861 roku w Medyce pod Przemyślem, syn Mieczysława Pawlikowskiego i Heleny z Dzieduszyckich. Wcześniej przez sześć lat kierował Teatrem Miejskim w Krakowie, zdobywając opinię jednego z najwybitniejszych polskich ludzi teatru przełomu XIX i XX wieku. Wiosną 1900 roku wygrał konkurs na dzierżawę nowego teatru lwowskiego i kierował nim do 1906 roku.&nbsp;</p><h2 style="text-align:justify;">Wielkie otwarcie 4 października 1900 roku</h2><p style="text-align:justify;">Uroczystości otwarcia rozpoczęły się przed południem. Gmach został poświęcony przez ormiańskokatolickiego arcybiskupa Lwowa Izaaka Mikołaja Isakowicza. W teatrze zgromadzili się przedstawiciele władz krajowych i miejskich, artyści oraz delegacje przybyłe m.in. z Krakowa, Warszawy, Poznania i Pragi. Przemawiali Gorgolewski, prezydent Lwowa Godzimir Małachowski, namiestnik Galicji Leon Piniński, marszałek krajowy Stanisław Badeni oraz sam Tadeusz Pawlikowski. W uroczystości uczestniczyli m.in. Henryk Sienkiewicz i Ignacy Jan Paderewski. Otwarcie było jednym z największych wydarzeń publicznych ówczesnego Lwowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wieczorem rozpoczęło się inauguracyjne przedstawienie. Program znamy dokładnie także dzięki ówczesnej prasie. Najpierw pokazano „Baśń nocy świętojańskiej” Jana Kasprowicza, prolog napisany specjalnie na otwarcie teatru z muzyką Seweryna Bersona. Następnie wystawiono jednoaktową komedię Aleksandra Fredry „Odludki i poeta”, a wieczór zakończyła dwuaktowa opera „Janek” Władysława Żeleńskiego. To właśnie „Janek” był więc pierwszą operą wykonaną na scenie nowego gmachu.</p><p style="text-align:justify;">Podkarpackie związki ze lwowską sceną nie zakończyły się wraz z budową teatru i odejściem Pawlikowskiego. Jego następcą został w 1906 roku Ludwik Heller, jedna z najważniejszych postaci życia muzycznego Lwowa. Heller wcześniej kierował jeszcze starym Teatrem Skarbkowskim i w 1900 roku rywalizował z Pawlikowskim o dyrekcję nowego gmachu. Co istotne z regionalnego punktu widzenia, ukończył gimnazjum w Rzeszowie. Po objęciu w 1906 roku Teatru Miejskiego kierował nim – z przerwą podczas rosyjskiej okupacji Lwowa – aż do 1918 roku, szczególną uwagę przywiązując właśnie do przedstawień operowych.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mocne związki lwowskiego teatru dotyczą również ziemi sanockiej. Adam Didur, jeden z najwybitniejszych polskich basów operowych przełomu XIX i XX wieku, urodził się w Woli Sękowej koło Sanoka. Po wielkiej międzynarodowej karierze, obejmującej m.in. mediolańską La Scalę i Metropolitan Opera w Nowym Jorku, wrócił do Polski i związał się ponownie ze Lwowem. Wykładał w tamtejszym konserwatorium, a w sezonie 1938/1939 był kierownikiem artystycznym i muzycznym lwowskiego teatru.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Monumentalny gmach przetrwał wojny, zmiany granic i systemów politycznych. Dziś pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych budowli Lwowa i siedzibą Lwowskiego Narodowego Akademickiego Teatru Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 4 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/194,wydarzylo-sie-4-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/194,wydarzylo-sie-4-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Sun, 04 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-4-pazdziernika-1696351832.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>4.10.1738 - Urodził się Mikołaj Patrycy Skaradkiewicz, student rzeszowskiego seminarium zakonnego, profesor szkół kilku kolegiów pijarskich, autor podręczników matematycznych, tłumacz.&amp;nbsp;4.10.1877 </description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>4.10.1738 - </strong>Urodził się Mikołaj<span style="background-color:rgba(240,240,224,0.4);color:rgb(57,55,20);"> Patrycy </span>Skaradkiewicz, student rzeszowskiego seminarium zakonnego, profesor szkół kilku kolegiów pijarskich, autor podręczników matematycznych, tłumacz.&nbsp;</p><p><strong>4.10.1877</strong> – Rada Miasta Sanoka nadała Zenonowi Słoneckiemu tytuł Honorowego Obywatela Królewskiego Wolnego Miasta Sanoka. Słonecki był właścicielem dóbr Jurowce, w okresie powstania styczniowego pełnił funkcję naczelnika obwodu sanockiego, a później był prezesem Rady Powiatowej i posłem do Sejmu Krajowego Galicji. Tytuł otrzymał w uznaniu przychylności dla spraw miasta.</p><p><strong>4.10.1900</strong> – Uroczyście otwarto nowy Teatr Miejski we Lwowie, dzisiejszą Operę Lwowską, wzniesiony według projektu Zygmunta Gorgolewskiego. W uroczystości uczestniczyli m.in. Henryk Sienkiewicz, Ignacy Paderewski i Henryk Siemiradzki.&nbsp;</p><p><strong>4.10.1908</strong> – W Przemyślu bp Józef Sebastian Pelczar położył kamień węgielny pod budowę kościoła Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy na Błoniu. Świątynię wzniesiono w następnych latach; została poświęcona w listopadzie 1911 roku.</p><p><strong>4.10.1914</strong> – W oblężonej Twierdzy Przemyśl rozpoczęto wydawanie węgierskojęzycznej gazety wojskowej „Tábori Ujság” („Gazeta Obozowa”), przeznaczonej przede wszystkim dla licznych żołnierzy węgierskich broniących twierdzy. Pismo ukazywało się podczas kolejnych miesięcy oblężenia.</p><p><strong>4.10.1931</strong> – W Zawadzie koło Połańca urodził się Edward Kazimierski, późniejszy wieloletni działacz Stali Mielec. Od 1952 roku pracował w WSK Mielec, a następnie został oddelegowany do pracy w klubie. Jako wiceprezes do spraw organizacyjnych był związany ze Stalą w okresie jej największych sukcesów, w tym dwóch mistrzostw Polski piłkarzy.</p><p><strong>4.10.1941</strong> – W Przemyślu powstała wspólnota Córek Maryi Wspomożycielki pw. św. Józefa. Salezjanki pracowały przy miejscowym zakładzie salezjańskim, prowadząc m.in. kuchnię, szatnię i zakrystię oraz pomagając w funkcjonowaniu placówki w trudnych warunkach okupacyjnych.</p><p><strong>4.10.1945</strong> – W nocy z 4 na 5 października doszło do serii napadów oddziałów UPA i wspierających je bojówek SKW na polskie wsie nad Sanem. W Dylągowej, według Bazy Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, zginęło 30 osób, a 12 zostało rannych. W Bartkówce zabito 9 Polaków, w Pawłokomie 5, a w Sielnicy 16. W wielu miejscach rabowano i palono polskie gospodarstwa.</p><p><strong>4.10.1959</strong> – W Warszawie zmarł Mieczysław Orłowicz, doktor prawa, wybitny krajoznawca, organizator i popularyzator turystyki oraz autor ponad stu przewodników. Był szczególnie związany z Przemyślem, Lwowem i Karpatami, popularyzował także Bieszczady. Jego imię nosi Przełęcz Orłowicza między Smerekiem a Połoniną Wetlińską.</p><p><strong>4.10.1987</strong> – Oddano do użytku wielofunkcyjny stadion sportowy w Woli Mieleckiej, pierwszy taki obiekt na terenie gminy. W uroczystym otwarciu uczestniczyło kilkuset mieszkańców, przedstawiciele władz i działacze Ludowego Klubu Sportowego Start Wola Mielecka.</p><p><strong>4.10.1999</strong> – Jan Gilowski objął urząd burmistrza Jarosławia, zastępując zmarłego Jerzego Matusza.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 3 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/737,wydarzylo-sie-3-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/737,wydarzylo-sie-3-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Sat, 03 Oct 2026 01:30:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-3-pazdziernika-1669382204.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>3.10.1623 – Zmarł Jan Zbigniew Ossoliński herbu Topór, wojewoda sandomierski, wcześniej wojewoda podlaski, kasztelan żarnowski, sekretarz królewski i marszałek sejmu. Był ojcem m.in. Jerzego Ossolińsk</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>3.10.1623</strong> – Zmarł Jan Zbigniew Ossoliński herbu Topór, wojewoda sandomierski, wcześniej wojewoda podlaski, kasztelan żarnowski, sekretarz królewski i marszałek sejmu. Był ojcem m.in. Jerzego Ossolińskiego, późniejszego kanclerza wielkiego koronnego.</p><p><strong>3.10.1877</strong> – W Rzeszowie urodził się Edward Cetnarowski, lekarz ginekolog i jeden z najważniejszych działaczy sportowych pierwszych lat niepodległej Polski. W latach 1919–1932 był prezesem Cracovii, współtworzył Polski Związek Piłki Nożnej i został jego pierwszym prezesem. Należał także do grona założycieli „Przeglądu Sportowego”.</p><p><strong>3.10.1878</strong> – W Kamieniu urodził się ks. Tomasz Wąsik, teolog, pedagog i publicysta. Był związany z diecezją przemyską, pełnił m.in. funkcję rektora Małego Seminarium Duchownego w Przemyślu i był autorem licznych publikacji.</p><p><strong>3.10.1956</strong> – Zmarł Jan Dec, urodzony w Mazurach koło Kolbuszowej działacz ruchu ludowego i publicysta. Był związany m.in. z ruchem chłopskim i działalnością polityczną w okresie II Rzeczypospolitej i okupacji.</p><p><strong>3.10.1962</strong> – W Lubaczowie urodziła się Tamara Czelakowska, później Sypniewska, koszykarka i reprezentantka Polski. Karierę rozpoczynała w Pogoni Lubaczów, następnie występowała w AZS Rzeszów i Wiśle Kraków. Z Wisłą trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Polski.</p><p><strong>3.10.1967</strong> – W Krakowie zmarł Jan Andrzej Ciałowicz, pułkownik dyplomowany artylerii Wojska Polskiego i historyk wojskowości, absolwent Gimnazjum im. Królowej Zofii w Sanoku. W 1914 roku wstąpił do Legionu Wschodniego, później walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. We wrześniu 1939 roku dowodził artylerią Odcinka „Wschód” Obrony Warszawy. Po kapitulacji stolicy dostał się do niemieckiej niewoli.</p><p><strong>3.10.1991</strong> – Rada Miejska w Dębicy przyjęła uchwałę o utworzeniu Straży Miejskiej. Pierwsze patrole pojawiły się na ulicach miasta w 1992 roku, a początkowo formacja liczyła 11 funkcjonariuszy.</p><p><strong>3.10.2020</strong> – Zmarł ks. Franciszek Rząsa, duchowny pochodzący z Łowiska, wieloletni wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu, współtwórca Fundacji Pomocy Młodzieży „Wzrastanie” i inicjator licznych dzieł charytatywnych. Był także organizatorem Pieszej Pielgrzymki z Rzeszowa na Jasną Górę.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wydarzyło się 2 października]]></title>
            <link>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/192,wydarzylo-sie-2-pazdziernika</link>
            <guid>https://www.podkarpackahistoria.pl/artykul/192,wydarzylo-sie-2-pazdziernika</guid>
            <pubDate>Fri, 02 Oct 2026 00:03:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.podkarpackahistoria.pl/data/articles/xga-4x3-wydarzylo-sie-2-pazdziernika-1696224316.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>2.10.1859 - Urodził się Edward Scheuer (Szayer), absolwent szkoły ludowej i Gimnazjum w Rzeszowie, prawnik, długoletni burmistrz Starego&amp;nbsp;Sącza.2.10.1870 – We Lwowie urodził się Bronisław Ludwik G</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1859 - </strong>Urodził się <span style="background-color:rgba(240,240,224,0.4);color:rgb(57,55,20);">Edward </span>Scheuer <span style="background-color:rgba(240,240,224,0.4);color:rgb(57,55,20);">(Szayer), absolwent szkoły ludowej i Gimnazjum w Rzeszowie, prawnik, długoletni burmistrz Starego&nbsp;Sącza.</span></p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1870</strong> – We Lwowie urodził się Bronisław Ludwik Gubrynowicz, historyk literatury, edytor i nauczyciel akademicki. Przez wiele lat związany był z Zakładem Narodowym im. Ossolińskich we Lwowie, gdzie pracował jako skryptor i kustosz, później został profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. Rodzina Gubrynowiczów była silnie związana z Porażem koło Zagórza, gdzie znajdował się należący do niej majątek.</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1900</strong> – Urodził się ks. Ewaryst Zdzisław Dębicki, absolwent I Gimnazjum w Rzeszowie i Seminarium Duchownego w Przemyślu. Był kapłanem diecezji przemyskiej, wykładowcą prawa kanonicznego i oficjałem sądu duchownego. Przez wiele lat pełnił także funkcję proboszcza w Markowej; podczas okupacji angażował się w działalność charytatywną i pomoc osobom prześladowanym.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1944</strong> – W Sanoku odbyła się pierwsza sesja Powiatowej Rady Narodowej, tworzonej w ramach nowego systemu administracji po wkroczeniu Armii Czerwonej. Przewodniczącym Prezydium został Antoni Haduch, jego zastępcą Andrzej Szczudlik, pełniący jednocześnie funkcję starosty sanockiego, a sekretarzem Tadeusz Sieradzki. Zebranie organizacyjne rady odbyło się kilka dni wcześniej, 25 września.</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1956</strong> – W Przemyślu urodził się Krzysztof Jucha, reżyser i scenarzysta filmowy. Ukończył studia reżyserskie w łódzkiej PWSFTviT i realizował filmy fabularne oraz telewizyjne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1963</strong> – Władze komunistyczne rozpoczęły siłową likwidację Salezjańskiej Szkoły Organistowskiej w Przemyślu, jedynej tego typu placówki w Polsce. Akcja trwała od 2 do 4 października. W obronie szkoły wystąpili salezjanie i mieszkańcy miasta; doszło do gwałtownych starć z milicją i ZOMO, zatrzymano około 70 osób. Aparat bezpieczeństwa przygotowywał operację wcześniej, wykorzystując m.in. funkcjonariuszy MO, SB i liczne oddziały ZOMO. Likwidacja zakończyła działalność szkoły istniejącej od 1916 roku.</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1997</strong> – Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał decyzję o przekazaniu Muzeum Okręgowemu w Rzeszowie ogromnego zbioru szklanych negatywów z atelier Edwarda Janusza. Archiwum słynnego rzeszowskiego fotografa odkryto kilkanaście dni wcześniej, 16 września, na strychu kamienicy przy ul. Grunwaldzkiej 18. Zbiór stał się jednym z najcenniejszych źródeł ikonograficznych do dziejów dawnego Rzeszowa.</p><p style="text-align:justify;"><strong>2.10.1998</strong> – W Rzeszowie zmarł Romuald Rodzoń, nauczyciel, członek ZWZ-AK i uczestnik tajnego nauczania. W latach 1957–1972 był dyrektorem II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. Angażował się również w działalność społeczną i w prace komitetów odbudowy pomników Tadeusza Kościuszki i Adama Mickiewicza.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
