Stąd zagłuszano „Wolną Europę”

Przez pół wieku maszt radiowy był charakterystycznym punktem krajobrazu podrzeszowskiej Boguchwały i okolic. Służył Polskiemu Radiu, był wykorzystywany do obsługi ruchu lotniczego, ale przede wszystkich do… zagłuszania zachodnich stacji radiowych.

1] maszt

 W 1952 r. w Boguchwale rozpoczęto budowę sporego jak na owe czasy radiowego ośrodka nadawczego na potrzeby Polskiego Radia. Jego podstawową funkcją w ówczesnych czasach było zagłuszanie wrogich stacji, tj. Radio Wolna Europa, BBC i Radio Svoboda. Funkcją kolejną, ale nie mniej ważną, była emisja programu radowego.

Budowa

Prace związane z budową masztu w Boguchwale zostały zlecone przez Warszawskie Przedsiębiorstwo Telekomunikacyjne. Teren, na którym ruszyła budowa, zlokalizowany był na polach, nazywanych przez miejscowych mieszkańców „Koreją”. Pomysł budowy masztu pochodził prawdopodobnie ze Związku Radzieckiego. Wspomina Edward Miąsik, pracownik ekipy budowlanej:

Był grudzień 1952 r. kiedy w Boguchwale rozpoczęły się prace nad budową tajemniczego masztu. Maszt boguchwalski, był 17 tego typu budowlą w powojennej Polsce. Kolejne tego typu osiemnaste urządzenie miało powstać w okolicach Białegostoku, jednak tą budowlę zakończono na etapie planowania. Podobne maszty działały w okolicach Wrocławia, Szczecina, Zielonej Góry, Krakowa, Lublina. Ich celem było zagłuszanie odbioru „imperialistycznych” fal radiowych. Podobne radiostacje zagłuszające, były zlokalizowane również na terenach dawnej Czechosłowacji i NRD.      

Budowa masztu w Boguchwale miała charakter tajny. Na obszarze wznoszenia masztu, przebywały służby związane z Urzędem Bezpieczeństwa. Jako robotników do prac pomocniczych zwerbowano mieszkańców Niechobrza, Racławówki i Boguchwały.

Maszt już gotowy

 konstrukcja masztu

konstrukcja masztu

Po upływie roku inwestycja została ukończona. Efektem pracy wielu ludzi powstał maszt główny o wysokości 60 metrów. Wykonany był z drewna. Maszt główny otaczał zespół 12 mniejszych masztów. W celu bezpieczeństwa głównego masztu, został on zabezpieczony 16 odciągami gwarantującymi stabilność konstrukcji. Maszt został także oświetlony, zwłaszcza w nocy, by nie stwarzał zagrożenia dla przelatujących samolotów. Wśród pracowników znalazł się śmiałek, który wspiął się na maszt w specjalnych butach z klamrami i umieścił na nim trzy sygnalizacyjne czerwone żarówki. Całość konstrukcji została uziemiona dużą ilością drutu miedzianego. Wspomina Edward Miąsik:

Maszt główny otaczał zespół 12 mniejszych masztów służących do emitowania fal radiowych zagłuszających rozgłośnie radiowe. Całe „serce” masztu zlokalizowane było w specjalnym budynku. W nim znajdowała się aparatura nadawcza i zagłuszająca, której wartość przyrównywano do wybudowanego w tamtych czasach osiedla mieszkaniowego.

W  grudniu 1953 r. maszt rozpoczął swoje działanie. Wówczas rozpoczęto zagłuszanie rozgłośni radiowych na falach krótkich i średnich. Władzom państwowym zależało na zachowaniu tajemnicy, co do przeznaczenia obiektu oraz jego bezpieczeństwie. Pod masztem głównym ustawiona została budka dla pilnującego wartownika. Również całość obszaru, na którym mieścił się maszt, ok. 75 hektarów została ogrodzona dwoma ogrodzeniami z siatki i drutów kolczastych.

Przestrzeń między ogrodzeniami była patrolowana przez straż przemysłową wyposażoną w broń automatyczną. Wzdłuż ogrodzenia były zainstalowane ruchome reflektory. Strażnik posiadał obowiązek dwukrotnego zapalania każdego reflektora w czasie swojego dyżuru i oświetlania terenu jak i samego masztu.

Zagłuszarka

W Rzeszowie, na terenie Osiedla Dąbrowskiego, mieściła się specjalna stacja nasłuchowa urzędu bezpieczeństwa, wyposażona w urządzenia nasłuchowe. To właśnie tam wykrywano na jakiej częstotliwości nadaje niepożądana rozgłośnia radiowa. O tym fakcie informowano telefonicznie maszt zagłuszający. Radiowcy z Boguchwały, gdy tylko wiedzieli o tej częstotliwości, rozpoczynali natychmiast emitowanie programu zagłuszającego. Wspomina  Jan Rałowski, pracownik Radiofonicznego Ośrodka Nadawczego w Boguchwale:

Najstarsi mieszkańcy pamiętają, że zamiast słyszeć głos polskiego radia z Londynu czy z Monachium w radiu dało się usłyszeć tylko „buczenie” lub niezrozumiały bełkot. Na tym właśnie polegało zagłuszanie.

nadajnik Tesla

nadajnik Tesla

Program wykorzystywany do zagłuszania, był tworzony przez Polskie Radio w Warszawie. Od rzeszowskiej jego siedziby, mieszczącej się na ul. Świerczewskiego, obecnie ul. Zamkowej, do radiostacji w Boguchwale prowadził podziemny kabel, którym przesyłany była program.

Ośrodek Nadawczy w Boguchwale dysponował nadajnikiem działającym na fali o częstotliwości 189 MHz. Wspomniany kabel został położony przez Krakowskie Przedsiębiorstwo Robót Telekomunikacyjnych. Ze wspomnianym kablem związane jest pewne ciekawe wydarzenie. Wspomina  Jan Rałowski:

Mieszkaniec Boguchwały, kopiąc ziemię pod fundament, natrafił przypadkowo na ten kabel. Myśląc, że to gruby korzeń przeciął go, przez co maszt na ładnych parę godzin utracił swoją zdolność zagłuszania.

Odwilż polityczna – rok 1956  

Początek 1955 r. to także funkcja radiowa masztu. Stąd rozpoczęto emitowanie programu radiowego na falach średnich, nie zapominając o podstawowej działalności, tj. zagłuszaniu fal krótkich. Trzeba wiedzieć, iż na potrzeby zagłuszania, maszt wyposażono w czeski nadajnik o mocy 30 kW, zaś dla funkcji radiowej, maszt posiadał nadajnik o mocy zaledwie 1 kW. Słabszy nadajnik powodował, że program radiowy odbierany był w Rzeszowie i okolicy w dni powszedni 14.30 – 15.00 a po godzinnej przerwie 16.00 – 16.30.

Wnętrze Tesli

Wnętrze Tesli

Okres funkcjonowania masztu zagłuszającego skończył się wraz z nadejściem odwilży politycznej w 1956 r. Władze podjęły decyzję o likwidacji działalności zagłuszającej na terenie radiostacji Boguchwała. Urządzenia zostały zlikwidowane, a nadajniki zagłuszające zostały sprzedane do Chin. Czeski nadajnik o mocy 30 kW pozostał w Boguchwale i służył tak ja sam maszt do emisji fal radiowych średniego zasięgu do 1957 r.

Fale radiowe z Boguchwały

W 1957 r. drewniany maszt rozebrano, a na tym miejscu wzniesiono maszt stalowy o wysokości 128 metrów i wadze 80 ton. Na maszcie radiowym zainstalowano 9 czerwonych lamp przeszkodowych. Zmniejszono również sam obszar na którym stał maszt, z 75 do 20 hektarów. Ziemie, które niedawno należały do strefy masztu zostały przejęte przez PGR w Boguchwale.  Wspomina Jan Rałowski:

Maszt radiowy funkcjonował o oparciu o nadajnik mocy 30 kW. W 1963 r. maszt doposażono o kolejny nadajnik radiowy o tej samej mocy. Te dwa nadajniki czechosłowackiej firmy Tesla pozwalały na nadawanie fal radiowych na obszar dzisiejszego województwa podkarpackiego.

Program radiowy na średnich falach, był nadawany nieprzerwanie do lutego 1998 r. W tym czasie w latach 1995-96 nastąpił paradoks, gdyż maszt radiowy już nie zagłuszał, ale… retransmitował polskie audycje Radia Wolna Europa.

Upadek masztu

Z dniem 28 lutego 1998 r. zapadła decyzja, że Polskie Radio rezygnuje z nadawania programu radiowego na falach średnich. Decyzję tą tłumaczono dużą energochłonnością urządzeń nadawczych średnich fal radiowych. Od tej chwili boguchwalski maszt radiowy został wyłączony z użytkowania.

Przez okres kolejnych czterech lat maszt radiowy stał nie użytkowany. Jedyną czynnością, którą wykonywano wobec masztu była jego regularna, coroczna konserwacja. Była to jednak kosztowna operacja. Co roku na ten cel wydatkowano kwotę około miliarda starych złotych.

W lutym 2002 r. maszt radiowy w Boguchwale dokonał swojego żywota. Z powodów ekonomicznych i technicznych jego dalsze utrzymywanie stało się nieopłacalne. Maszt został przewrócony na ziemię i pocięty na kawałki. Swój kres maszt zakończył na bocznicy kolejowej jako materiał do przerobu w hucie.

Rafał Białorucki

Tekst ukazał się w nr. 9-10/2016 Podkarpackiej Historii

W materiale wykorzystano materiały:

1] Edward Miąsik rozmowa 2002 r., pracował przy budowie masztu w Boguchwale.

2] Jan Rałowski rozmowa 2002 r., pracownik Radiofonicznego Ośrodka Nadawczego w Boguchwale.

3] Andrzej Zajdel, książka pt. „tu mówi rozgłośnia Polskiego Radia w Rzeszowie”, Rzeszów 2001.

4] Andrzej Zajdel, książka pt. „Sześć dekad w eterze, Polskie Radio Rzeszów 1951-2011”, Rzeszów 2011.

5] Zagłuszali Wolną Europę i Radio BBC, artykuł Dzień Rzeszowa z dn. 25.02.2005.

Może Ci się również spodoba

6 odpowiedzi.

  1. hm pisze:

    Kto w latach 50. dysponował odbiornikiem radiowym działającym w takim zakresie? Jaki był cel nadawania audycji dla osób obsługujących taki sprzęt? Nawet obecnie niewiele jest urządzeń radiowych, które można dostroić do tej częstotliwości.
    „Ośrodek Nadawczy w Boguchwale dysponował nadajnikiem działającym na fali o częstotliwości 189 MHz.”

    • Dede pisze:

      Z tego co pamietam stare radia potem orzestrajalo sie na nowe czestotliwosci. Najwidoczniej wtedy ten zakres byl „normalny”.

      • hm pisze:

        Prosiłbym zatem o podanie modelu cywilnego (nie np. nasłuchowego) odbiornika, który działał na wspomnianym zakresie częstotliwości.

  2. TOMAHAWK pisze:

    Może chodzi o kHz, w końcu to fale średnie, jakoś nie umiem znaleść na szybko na jakich częstotliwościach nadawało RWE.

  3. Tira Ti Rit pisze:

    do hm:
    proponuję Ci – wez i poszukaj a potem podziel się z nami;
    oczywistym dla mnie jest, że artykuł został napisany przez zaangazowanego, lecz niestety mało kompetentnego, autora, co stało się przyczyną wielu niedomówien, czy przekłamań technicznych… wspomniane MHz wykluczone!, tylko kHz. Jeśli chodzi o same założenia opisywanego systemu, jego historia – nie mam podstaw do zastrzeżeń. Merytorycznie?… ostatnie foto w tekście to wg mnie widok na wnętrze stopnia wzmacniacza końcowego nadajnika średnio/krótkofalowego, zbudowanego na dwóch lampach nadawczych, duo-triodach … to tak vizus, bo pewności nie mam, podobne były używane w Polsce pod zaborem sowieckim także dla zapewnienia łączności o zasięgu globalnym.
    Ciekawy kawał historii, mało znany, przy okazji różnych technicznych zawiłości można natknąć się na skąpo publikowane ideologiczne podstawy i metody walki okupanta z Polakami na terenach niby wolnej Polski, zawsze przy wydatnej pomocy sprzedajnych polskojęzycznych konfidentów i ludowych oficjeli. (Jak widać po bieżacej scenie politycznej, walka trwa nadal i nadal są nieprzebrane rzesze takich co są permanentnie gotowi by POsprzedawać własne rodziny, przyjaciół, Kraj Dziadó i Ojców za obcą i niezrozumiałą mi satysfakcję z hegemonii wrogów na naszych plecach.

  4. Andrzej pełka pisze:

    Zagłuszanie RWE pamiętam jako nieustające dudnienie, czy łomot, a nie buczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij