Kapelan Marii Antoniny schronił się w Łańcucie

W kryptach kościoła farnego w Łańcucie spoczywa biskup francuskiej diecezji Laon z XVIII stulecia – Ludwik Honoriusz de Sabran, uchodźca przed terrorem Wielkiej Rewolucji Francuskiej 1789 roku, przyjaciel księżnej Izabeli Lubomirskiej, przez osiem lat udzielającej mu gościny na łańcuckim zamku, który przez ten okres stał się biskupią rezydencją.

Ludwik Honoriusz de Sabran


Prałat Ludwik Honoriusz de Sabran pochodził ze starego francuskiego rodu arystokratycznego. Był potomkiem hrabiego Elzeara z Sabran, czternastowiecznego francuskiego świętego, filantropa, członka Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka, który opiekował się chorymi i ubogimi. Wraz ze swoją żoną hrabia złożył śluby czystości. Po śmierci kazał pochować się w habicie franciszkańskim. Kanonizował go papież Urban V w 1369 roku.
Kapelan królowej
Ludwik był absolwentem Sorbony. W 1780 roku został Wielkim Kapelanem doskonale znanej z historii królowej Francji Marii Antoniny i opiekował się kaplicą królewską w Wersalu. Obowiązki te wymagały, aby przebywał na zamku królewskim przynajmniej kilka tygodni w roku. Kiedy Maria Antonina została królową Francji pisała do swojej matki, austriackiej cesarzowej Marii Teresy: – Chociaż Bóg zrządził, że urodziłam się w randze, jaką teraz mam, nie mogę nie zdumiewać się wyborem Opatrzności, za którego sprawą ja, najmłodsze z twoich dzieci, zostałam wybrana na królową najwspanialszego królestwa Europy.

Maria Antonina

Maria Antonina

W czasie rządów Marii Antoniny i jej męża Ludwika XVI za sprawą hrabiny de La Motte wybuchła afera tzw. naszyjnikowa, w którą „wplątano” Marię Antoninę i sfałszowano jej podpis na akcie kupna naszyjnika. Miał on 650 diamentów, a jego wartość wyceniano na 1 600 000 liwrów. Hrabina wydała naszyjnik rzekomemu posłańcowi królowej na oczach świadków. W rzeczywistości posłaniec przekazał naszyjnik mężowi sprytnej hrabiny, który uciekł z nim do Anglii. Podczas konfrontacji bankierów z królową wyszło na jaw fałszerstwo: podpis królowej Marii Antoniny został nieudolnie podrobiony. Naszyjnik żydowskich jubilerów Bohmera i Bassengiego uważano za najwspanialszy klejnot świata. Wykonany został na polecenie poprzedniego króla Ludwika XV dla jego kochanki pani du Barry. Afera ta stała się jedną z iskier, które doprowadziły do wybuchu Rewolucji Francuskiej, kiedy we Francji rozeszły się pogłoski, że królowa kupuje beztrosko tak drogie rzeczy. Dużo było jednak przesady w przypisywaniu królowej nadmiernego bogactwa i rozrzutności. Była co prawda wielbicielką wytwornych strojów i pasjami oddawała się grze hazardowej ale jej następczyni, żona Napoleona, była o wiele bardziej rozrzutna.
Burzliwy czas Rewolucji
W 1791 roku w Paryżu zawisły plakaty Marii Antoniny na których królową pokazywano jako kaczkę obwieszoną naszyjnikami. Złośliwe napisy pod karykaturą informowały: Bez trudu połykam klejnoty, ale konstytucji nie przełknę. Jako ciekawostkę podajmy, że specjaliści – na podstawie odnalezionej królewskiej receptury – odtworzyli perfumy francuskiej królowej: miały one zapach róż, pomarańczy, jaśminu, irysów oraz piżma i drzewa sandałowego. Królowej też przypisywano słowa, kiedy to, podczas spotkania z biednymi poddanymi, martwiącymi się klęską nieurodzaju, polecała im jeść ciastka zamiast chleba. W rzeczywistości słowa te padły sto lat wcześniej z ust żony Ludwika XIV. Podobne słowa anegdota włożyła w usta księżnej Izabeli Lubomirskiej z Łańcuta; kiedy to poddani z łańcuckich dóbr księżnej skarżąc się na nieurodzaj i brak chleba na stole mieli usłyszeć od Lubomirskiej: Ja bym tam same bułki jadła…
Ludwik Honoriusz de Sabran jako biskup Laon rezydował na zamku Anizy (Chateau d’Anizy) w pobliżu Laon, gdzie mieszkał z krewnymi (m.in. ze swoją ciotką hrabiną de Sabran). Pałac otaczały wspaniałe ogrody z dziesiątkami kwiatów, wspaniałych róż bez kolców. Wybudowano tam sztuczne jaskinie i wodospady, w których urządzano przyjęcia dla gości biskupa (choćby wielkie wesele urządzone dla siostrzenicy biskupa). Biskup był posiadaczem wielkiej i bogatej biblioteki, zasobnej w wiele traktatów naukowych. W swojej diecezji Ludwik de Sabran urządzał częste rekolekcje dla proboszczów i przewodniczył uroczystościom z okazji większych świąt. Dbał również i wspierał materialnie ubogich.
W 1789 roku wybuchła Wielka Rewolucja Francuska. Szalał terror rewolucyjny, konfiskowano majątki biskupom i zakonom. Postanowiono, że wszyscy duchowni będą musieli składać przysięgę na tzw. ustawę cywilną w przeciwnym razie utracą swoje stanowiska. Ograniczono ich prawa i swobodę wykonywania kultu. Na to nie godził się biskup de Sabran. Po 1791 roku – w obawie przed represjami – udał się na emigrację poza granice Francji.
Na wygnaniu
Udzielił jeszcze tylko królowej ostatnich sakramentów; Maria Antonina została ścięta przez rewolucyjną gilotynę w 1793 roku jako więźniarka nr 280 – „wdowa Capet”. – Dopiero w nieszczęściu dowiaduje się człowiek, kim jest w rzeczywistości – miała królowa powiedzieć w ostatnich chwilach swojego życia. Aby zwiększyć jej upokorzenie, na egzekucję wieziono królową w otwartym wozie, ze związanymi do tyłu rękoma, na którą paryska gawiedź rzucała oszczerstwa. Po wstąpieniu na podest, na którym czekał kat, Maria Antonina miała nadepnąć oprawcy na nogę i odpowiedzieć: „Przepraszam, monsieur, zrobiłam to niechcący…”
Biskup Ludwik de Sabran podczas swojej emigracyjnej wędrówki przebywał m.in. w Bredzie Munster, Brunszwiku Pradze i Wiedniu. W swoich listach do przyjaciół Rewolucję Francuską nazywał plagą, a emigrację wielu Francuzów porównał do wypraw krzyżowych. Potępiał kapłanów, którzy złożyli tzw. przysięgę cywilną na Konstytucję. Na emigracji tęskni za Francją i wciąż ma nadzieję na powrót do władzy Burbonów i swój własny powrót do kraju.
Księżna z Łańcuta przygarnia francuskiego biskupa
Przebywając w Wiedniu spotkał się z księżną Izabelą Lubomirską, polską arystokratką, córką Augusta Czartoryskiego, która zaprosiła go do Łańcuta. I tak się stało: w 1803 roku biskup Laon przybył do Łańcuta.

Krypta z trumną ze szczątkami kapelana Marii Antoniny

Krypta z trumną ze szczątkami kapelana Marii Antoniny

W Pamiętnikach Anny Potockiej krewnej księżnej Izabeli Lubomirskiej wydanych w 1898 roku pisała ona: – Udaliśmy się do Łańcuta gdzie rezydencję urządziła babka mojego męża. Trudno byłoby spotkać osobę łączącą z tylu podniosłymi zaletami tak nadzwyczajne dziwactwa. Nie kochała ona ani swych dzieci, ani kraju, a z nudów ciągle zmieniała miejsce. Napoleon był dla niej nędznikiem, którego sprzyjające zdarzenia wyniosły do godności na której nie będzie mógł się utrzymać. Gdyśmy przyjechali do Łańcuta spotkaliśmy tam biskupa laońskiego mieszkającego w zamku. Oddawano mu wszystkie honory należne infule. Co rano przychodził do niego po rozkazy rządca. Był on tam jakby w swoim własnym zamku i doprawdy lepiej mu było niż we własnym jego kraju. Nigdzie nie miałby tak wspaniałego a zarazem tak wytwornego mieszkania.
Spoczął w łańcuckim kościele
Biskup Ludwik de Sabran mieszkał w Łańcucie osiem lat. Zapewne przewodniczył on, w czasie obecności księżnej na łańcuckim zamku, wielu religijnym uroczystościom w kaplicy zamkowej i łańcuckim kościele. Była to jeszcze dwuwieżowa fara sprzed przebudowy dokonanej przez Potockich w końcu XIX stulecia. Ksiądz biskup zmarł w 1811 roku. W odpisie aktu zgonu z 1814 roku zapisano, że 23 marca 1811 roku zmarł najprzewielebniejszy Ludwik Honoriusz de Sabran, biskup Laon, par Francji w 73 roku życia, co stwierdzono przez wiarygodnych świadków i pochowany został w osobnym miejscu od miejsc przeznaczonych na pochówki. Wyprawiono mu wspaniały pogrzeb z udziałem biskupa diecezjalnego [przemyskiego; w tym czasie biskupem przemyskim był Antoni Gołaszewski] kanonikami i licznym duchowieństwem. Wszystko odbyło się dzięki gościnności księżnej Czartoryskiej z zacnego domu.

Zamek w Łańcucie w początkach XIX wieku

Zamek w Łańcucie w początkach XIX wieku

Początkowo biskup Ludwik de Sabran został pochowany w kryptach kościoła parafialnego obok męża księżnej Izabeli Lubomirskiej. W czasie przebudowy świątyni pod koniec XIX stulecia szczątki biskupa pochowano w Krypcie Marszałkowskiej obok prochów jego protektorki księżnej Marszałkowej gdzie spoczywają do dzisiaj.

Arkadiusz Bednarczyk

Zdjęcia ze zbiorów Autora

Bibliografia:
B. Maës, La vie quotidienne et l’oeuvre du dernier évêque de Laon, Monseigneur de Sabran, Federation Des Societes D’Histoire Et D’Archeologie De L’Aisne, Memoires – Tom XXXI, R. 1986
B. Maës, Un prélat de l’Ancien Régime face à la Révolution : Monseigneur de Sabran, dernier évêque de Laon, Federation Des Societes D’Histoire Et D’Archeologie De L’Aisne, Memoires, Tom XXXIV, R. 1989
B. Majewska-Maszkowska, Mecenat artystyczny Izabelli z Czartoryskich Lubomirskiej 1736-1816; Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1976, seria „Studia z historii sztuki”
J. Piotrowski, Zamek w Łańcucie, Zwięzły opis dziejów i zbiorów. Lwów 1933

Tekst ukazał się w nr. 21-22/2017 „Podkarpackiej Historii”

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij